Przystań marynarki wojennej w Wetyburgu, do niedawna znana głównie jako miejsce stacjonowania 2 Floty Bojowej Marynarki Wojennej, dziś była miejscem przepełnionym i gwarnym. Nie oznacza to jednak, że wpuszczono do niej cywilów. No, a przynajmniej niezbyt wielu. Dziś na miejscu kręcili się żołnierze 1 Brygady Piechoty Morskiej i 2 Dywizji Zmotoryzowanej, którzy udawali się na statki - wkrótce mieli bowiem wyruszyć za ocean. Ale nie sami. Wraz z nimi wyprawić ma się Korpus Lumerii, formowany i organizowany niedaleko pierwszy oddział sił zbrojnych Konsulatu. Ochotnicy otrzymują przyspieszone przeszkolenie wojskowe (jeśli nie mieli wcześniej styczności z armią), jak też i wyposażenie niedawno zdemobilizowanych jednostek z okolicy wraz z bronią. Tu też zawitał Prezydent August de la Sparasan, który spędził sporo czasu w bazie. Rozmawiał z żołnierzami, samemu również wracając do czasów walki w minionych wojnach, dane mu było nawet uczestniczyć w trwającym akurat treningu strzeleckim i oddać parę strzałów z karabinu automatycznego Malorian KA-1, choć oczywiście pod względem celności nie udało mu się pobić profesjonalistów z oddziału. Potem wygłosił krótkie przemówienie:
Żołnierze! Wkrótce wyruszycie do Lumerii, dla wielu z Was będącej domem. Nie będziecie tam dla nas, ale obok naszych żołnierzy, jako równi nam bracia broni, ustanowicie porządek i stabilizację na tej wspaniałej ziemi, która tak wiele przeszła! Wasze szarozielone mundury, solidna broń i wszystkie te rzeczy, które od nas otrzymaliście, to nie żadna podstępna pożyczka, którą będziecie spłacać przez wieki. To nordacki dar i znak przyjaźni! Już niedługo uwolnicie ten wielki kraj za wodą od chaosu, zaprowadzając tam spokój i prawowitą władzę. Niech żyje wolna Lumeria i przyjaźń lumeryjsko-nordacka!
Potem przybył do portu, aby tam odprawić wsiadających na statki żołnierzy Zjednoczonych Sił.