NAP
- |
- PROSZĘ O POPRAWNE FORMATOWANIE POSTÓW. FORMUŁOWANIE WYPOWIEDZI W ZDANIA. PUBLIKOWANIE WYPOWIEDZI WIELOZDANIOWYCH I NIESPAMOWANIE FORUM, POD RYGOREM WYDALENIA Z KSIĘSTWA SARMACJI, W TRYBIE PRZEWIDZIANYM DLA CUDZOZIEMCÓW, W KODEKSIE SPRAWIEDLIWOŚCI. |
- KONIEC WYBORÓW - BRAVO AKRYPA |
- Wyrtlandia odpowiada na usunięcie Noffolandu z map |
- Pamiętamy - pogrzeb Leonida Repulijskiego |
- Magnifikatologia - wykłady |
- Plagi lumeryjskie |
- ZMIANA SILNIKA FORUM |
- 52 41 54 55 4A 43 49 45 20 4D 4F 4A C4 84 20 44 55 53 5A C4 98 |
-
Postów
1 337 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
71
Typ zawartości
Profile
Forum
Ewidencja Instytucji
Encyklopedia Muratycka
Ewidencja Gruntów i Instytucji
Galeria
Wydarzenia
Pliki
System zgłaszania projektów i próśb
Treść opublikowana przez August de la Sparasan
-
Wesele Wesel w Kirianopolu
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Bolesław Kirianóo von Hohenburg temat w Pałac z Bursztynu i Miedzi
- Proszem Państwa, bo Erich von Danke głosi, że Kiriowie pochodzą z komsmosu - -
– Jo csno nełł aryszczczó pő wóoeb z pő kévalósá – z tymi słowami zakończył czytanie, odkładając Wieloksiąg. Następnie ponownie wyciągnął ręce i splótł je nad wiernymi, wykonując ten gest pięciokrotnie po wypowiadanych kwestiach. Idźcie naznaczeni i odmienieni... Wyciąga ręce. …W imię Jahwe Jednotwórcy, Boga, i Pana, i Wspomożyciela Kirymu… – wyciąga znowu – …i wraz z błogosławieństwem Powiernika, Ofiarnika, Konsula i Patriarchy; i tako i moim… – i jeszcze – …Szehaja! – splótł je po raz ostatni, po czym dał znak organiście, że ma uderzać w finałowe już nuty.
-
Oto Księga Słowa i Czynu, skarbnica, wielkie pisma naszych przodków przez Niego błogosławione – ogłosił August, kiedy śpiewacy wreszcie zakończyli swoje ostatnie wykonanie w czasie tej mszy. Z zadowoleniem zbierali swoje rzeczy, podczas gdy xiądz stanął na pulpicie i otworzył cerkiewny egzemplarz Mnogoryvy, czyli Wieloksięgu Kiryjskiego w szkarłatnej oprawie. Litery musiały być dosyć ciasno upakowane, żeby zmieścić się w cokolwiek cienkim egzemplarzu, niemniej dało się dosyć łatwo rozczytać. Pokropił książkę, odchrząknął i zaczął czytać: Czytanie z Księgi Początku, Przyczynku Ognistego. A gdy wrócił [Aaranok I] do Kirymu, wieść się rozeszła o mądrości jego i rozwadze, zaczęto więc tłumnie podążać przed jego oblicze, żeby rozsądzać przed nim trudne spory. A kto przychodził do niego, poznawał, że bliznę ma na czole w całej jego długości, co powodowało zdumienie. Poznawali też jednak, iż spory rozrządza sprawnie i sprawiedliwie, jak niegdyś Spirytusow, dopóki nie było ich zbyt wiele do rozsądzenia dla jednego człowieka, choćby i Powiernika. Raz zaś przyszło do niego małżeństwo w pośrednim rozkwicie swoich żyć, a było ono wielce skłócone. I prosiło Aaranoka, żeby rozsądzić unieważnienie małżeństwa, gdyż uznali, że źle się nawzajem ocenili i do siebie nie pasują. A Aaranok tak im powiedział: „Czy wy nie wiecie, że małżeństwo przez Pana pobłogosławione ma istnieć w czasach dobrych i w czasach złych, będąc dla was opoką z której dopiero na niebezpieczne wody możecie się wyprawiać? Czy nie wiecie, że Bóg was stworzył dla was nawzajem? Czy nie wiecie, iż małżeństwo pobłogosławione przecież przez kapłana ma być związkiem trwałym i tym się właśnie różni od przelotnej znajomości? Czy wy nie wiecie, iż kochać kogoś, to znaczy być gotowym mu służyć, a jeśli kocha ktoś kogoś bez granic i z wzajemnością, to i wzajemną bezgraniczną służbę sobie nawzajem czynią, i to jest właśnie małżeństwo w państwie Kiriów?”, a oni na to: „Tak, my o tym wszystkim wiemy”.
-
August przyklęknął na chwilę, a cały świat wokół niego zwolnił. Kiedy nareszcie wstał, powoli i ostrożnie wyjął zza pasa długi, czerwonawy od odbitego światła pochodni nóż. Widać na nim było liczne rysy, które z bliska okazałyby się misternymi zdobieniami, układającymi się w splecione ze sobą wzory, otaczające poczwórny, nałożony na siebie, za każdym razem z obróceniem o odpowiednią ilość stopni, symbolem. To była Gwiazda Ädrosa. Przyglądał się mu przez chwilę, obrócił to na jedną, to na drugą stronę, a potem podniósł wysoko, najwyżej jak mógł, mocno ściskając rękojeść. Z w ten sposób sztywno uniesioną ręką wraz z nożem skierowanym w bok, po kolejnej chwili przemówił. – Oto mówię wam: Kirym nie żyje! Myśmy go zabili! – zabrzmiał jego donośny głos, niosący się po budynku. Opanował drżenie głosu, wymachując lekko uniesioną ręką, podczas gdy machinalnie obracał się parę razy, tak aby każdy go zobaczył. Wreszcie, jakby zrezygnowany, opuścił dłoń. – Zaprawdę, Kirym został zabity i ledwo resztki jego pieczołowicie przechowujemy, starając się odbudować gmach potężny, który dawno spłonął. Przeto składamy raz jeszcze ofiarę Panu, Najznakomitszemu, nie po chwałę i pomyślność doczesną, ale na przebłaganie… – kontynuował cicho. Przeszedł parę kroków, po czym wrócił i jakby z rezygnacją cisnął nóż na ołtarz. Zwrócił się w stronę przygotowanej ofiary, mięsa i chleba. – Nieczyste teraz te ręce i niepoświęconym jest, co one poświęcą. W czym je można obmyć, kiedy woda nie wystarczy? – spytał kapłan, przenosząc wzrok z ofiary na zgromadzonych w pewnym oddaleniu wiernych. – W ogniu świętym, przez Boga Spirytusowa, Helmuta, Augustusa, Erba, Aaranoka i Pokornikusa rozpalonym – odpowiedzieli chórem, znowu notując rekord frekwencji odpowiadających na wezwanie, gdyż coraz więcej uczestników zaczęła kojarzyć, co właściwie powinno się w danym momencie powiedzieć. Ofiarę wrzucono do paleniska, a dym powstały z tego działania począł unosić się w górę. Ci, którzy śledzili go wzrokiem już wkrótce przekonali się, że ucieka on na świeże powietrze przez okrągły otwór w dachu cerkwi, którego wcześniej większość nie zauważyła. Ale on tam był, tak jak w każdym kirystycznym miejscu kultu; on również został zasłonięty na początku mszy, przed włączeniem światła. – Oto dym z tej ofiary wejdzie w chmury Vadmy, a te uronią deszcz, który wpadnie do oceanów i do rzek, a także w ziemię. Z niej to się napijemy – rzekł August w poważnym tonie, chociaż dało się łatwo usłyszeć w nim również ulgę. Także wizualnie wyglądał na bardziej rozluźnionego – Za to materia wraz z nałożoną na nią intencją całego Zgromadzenia Kiriów spłonie i przeniesie się przez światy i wymiary, i poza Widzialne Multiwersum, aż do Jahwe. On posłyszy nasze wołania. – Slava Jahwe, Teremntő Mkrśwtóo! – zakrzyknęła cała cerkiew. Palenisko zostało oblane wodą i wyniesione poza zasięg wzroku uczestników modlitwy. Wkrótce potem zgaszono pochodnie, wpuszczając jednocześnie nieco więcej światła dziennego, które rozgoniło panujący półmrok. Organista, niezbyt zadowolony, że czas ciszy, a co za tym idzie jego odpoczynku, dobiegł końca, nacisnął parę klawiszy, na co organy odpowiedziały triumfalnymi nutami, przetaczającymi się przez przestrzeń. Był to koniec części drugiej. Przez parę minut trzeciej i ostatniej części mszy, znanej jako Deklaracja lub Motywacja, Augusta nie było możliwym nigdzie wypatrzeć. Kiedy po jakimś czasie powrócił na swoje miejsce, dalej obyło się bez dłuższych pauz i od razu przeszedł do modlitwy znanej jako Wyznanie Kiriokaliptyczne, będące jednym z nowszych tekstów religijnych kiryzmu, wszak traktujących między innymi o jego odroczeniu, które dokonało się przed czterema laty. Jego głos pozostawał spokojny i dźwięczny, kiedy wznosił swe modły ku niebiosom, dobitnie akcentując każdy fragment, zanim nie złapał oddechu. Jahwe! Ty widzisz i wiesz, że rozproszony twój Lud Boży powoli wraca do dawnej chwały. Czy to w Zgromadzeniu w Kirymie, czy to na dworze Patriarchy naszego w Marsylii, czy to w cerkwiach całej Vadmy, wszędzie wyznawcy Twoi składają Ci cześć, odwołując się do przedwiecznego rytału płomiennego. Ustanów i utrzymuj komunię między nami tu zgromadzonymi a braćmi i siostrami, przez ręce Patriarchy naszego. Daj nam też gotowość do wyjścia z domów i porzucenia wszystkiego, co mamy w każdej chwili, kiedy tylko dopełnią się Dzieje, aby raz jeszcze stoczyć bój Państwa Bożego przeciwko Sprzeniewierzonej i strącić ją w niebyt – wybrzmiało.
-
Kiedy ostatnie wykonanie refrenu osiągnęło swój punkt kulminacyjny i odpłynęło w niebyt, wyśpiewane na końcu zdanie wciąż jeszcze niejako wisiało w powietrzu w absolutnej ciszy, która znowu ogarnęła cerkiew, wyszarpując ją z łapsk głośnego śpiewu. August wstał. Główny celebrans stanął na podwyższeniu z boku, recytując zdania z Shullkinatu, drugiej w kolejności księgi Wieloksięgu: A ponieważ to wasza wina, a nie waszych dzieci, ani dzieci ich dzieci, pozostawię im zbiór praw, których przestrzegać będą i potomnych uczyć przestrzegania go, dopóki ich krew wśród ludzi. A jeśli wezmą sobie do serca moje pouczenia, przetrwają, a ja odejmę im morowych wichrów i innych nieszczęść. Dam wam nakazy i zakazy, a łącznie nazwiecie je przewodnictwami. Nie spieszył się ani nie akcentował sylab. Kolejne słowa były wygłaszane, jedno po drugim, każde z nich wypowiedziane tym samym żałobno–uroczystym tonem, tak, że można było odnieść wrażenie, iż to przemawiający był świadkiem wypowiadania przytoczonych słów te tysiące lat temu. Podczas gdy on był jeszcze w połowie recytacji, służba przyniosła nieco mięsa królika, wedle Shullkinatu dozwolonego do spożycia dla Kiriów, a oprócz tego nieco chleba razowego. W pobliżu okrągłe, obsydianowe palenisko zapłonęło jasno, rozświetlając prawą stronę świątyni, patrząc od wejścia. Już dawno temu wyznaczeni do tego zadania i dokładnie poinstruowani co do jego wykonania ludzie uwijali się w całkowitej ciszy i skupieniu, szybko realizując powierzone im prace.
-
Prawdopodobnie najbardziej oczekiwania część dzisiejszego wydarzenia dobiegła końca. Narzeczeni oficjalnie zawarli związek małżeński, a panna młoda została koronowana na Imperatorową Kiriów. Po tym nadzwyczajnej części ceremonii nastała pora, aby wrócić do standardowego przebiegu liturgii. Cisza, która nastała po dopiero co zakończonych radosnych okrzykach i uroczyście wygłaszanych formułach przysięg wyraźnie kontrastowała z poprzednią częścią mszy – nastała jej druga część, nazywana Ofiarowaniem albo Konsekwencją. Już wkrótce zgromadzeni mieli się przekonać, iż nienaturalna, prawie namacalnie dzwoniąca w uszach cisza następująca po gwałtownych uniesieniach miała okazać się drugim imieniem Ofiarowania. Uderzanie obcasów butów członków służby liturgicznej która ruszyła się ze swoich miejsc, aby rozpalić ogień w pochodniach zawieszonych głównie na kolumnach i łukach świątyni, zdawało się w obecnej sytuacji nieznośnym hałasem. August tymczasem znowu wyszedł na środek, klękając i pochylając głowę, podczas gdy siedzący na balkonie chór gorączkowo przewracał strony śpiewników, starając się znaleźć odpowiedni psalm. Już po chwili nad wiernymi wzbił się potężny, męski głos, któremu wraz z nieco słabszym głosem żeńskim prowadził resztę wykonawców przez utwór, podczas gry reszta stanowiła ledwie słyszalne tło i dodatek. Śpiewali psalm, tak, konkretnie psalm osiemdziesiąty trzeci, utrzymany nawet w podobnym nastroju co sześćdziesiąty dziewiąty, jednakże wykonanie znacznie odstawało od poprzedniego. Był bardziej lekki, pogodny, z większą ilością przerw pozwalających utrzymać odpowiedni efekt a także złapać oddech. Echo wyśpiewywanych całym gardłem słów po kiriańsku odbijało się od ścian i powracało parokrotnie do słuchaczy, zanim dźwięki na chwilę milkły, aby po chwili powrócić z nową jeszcze strofą. Ten psalm był mniej uporządkowany chronologicznie czy tematycznie od poprzedniego. Skakał po tematach i kolejno przywoływał Atara i Spirytusowa, a potem jeszcze raz Atara, płynnie przechodząc między wątkami. W jednym miejscu wychwalano Boga za jego dobrodziejstwa wobec ludu Kiriów, a zaraz potem przemawiano językiem ognia i żelaza, zarysowując cichą groźbę tego, co spotka ludzi pławiących się w pysze. Narracja skręcała i zmieniała się w najmniej oczekiwanych momentach; zahaczała o wątek szukania trudnej prawdy pośród łatwych przyjemności, o wykluczeniu i o ofiarnictwie. Mimo poważnych wstawek, które raz na jakiś czas przebijały się ponad chwalącymi Jahwe sentencjami, całość sprawiała jednak wrażenie bardzo pozytywnego przekazu, w czym z pewnością pomagał wesoły śpiew organów cerkiewnych. Głosy wznosiły się i opadały, podczas gdy linitiar trwał w milczeniu i modlitwie.
-
Po tej wymianie słów, w której trakcie panna młoda przysięgała wspierać męża na tronie, panować sprawiedliwie wszystkim narodom Monarchii, postępować zgodnie z naukami Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego, czynić Krucjatę i godnie reprezentować Kiriów poza ich granicami, kapłan proklamował ją jako Imperatorową Kiriów oraz uroczyście nałożył jej diadem imperatorski, a następnie Koronę św. Yulii, skraplając jej czoło olejem z voximskiej Marsylii. Zajęła miejsce na tronie koło męża, gdzie wręczono jej czerwono-zielony sztandar Monarchii Kiryjskiej i jabłko z błękitną Gwiazdą Ädrosa. Mieli stamtąd całkiem dobry widok na zebranych gości, którzy zaczęli wiwatować. Bóg zesłał nam Imperatorową w Kirianopolu i Królową w Churchilgradzie! Cieszmy się więc i sławmy Mocnego, Najznakomitszego w Jego dziele wzmacniania świata Kiriów. Niech żyje Imperatorowa! – zakrzyknął celebrans, starając przebić się ponad ogólną wrzawą, która na chwilę zapanowała. – Szehaja! Niech żyje Imperatorowa! – podchwycił tłum, podczas gdy zatrudnieni fotografowie nie próżnowali, robiąc zdjęcia Parze Imperatorskiej pod każdym możliwym kątem. August, energicznie nabywający w ostatnim czasie doświadczenia w prowadzeniu tego typu wydarzeń, pozwolił gawiedzi na tę chwilę religijnej dekoncentracji, cierpliwie oczekując, aż pierwsza ekscytacja minie, a następnie kontynuował mszę.
-
Adelaide Radziwiłł-Adamas-Marcjan-Chojnacka Kirianóo von Hohenburg de la Sparasan de Harlin Spirytusowita! Zważ, gdyż oto wszystek Ludu Kiriów w porę tę szczególną przekazują ci panowanie nad nimi. Przyjmij zatem oto ten diadem, symbol władctwa Kirymu z nadania Jahwe, a także Koronę Świętej Yulii, symbol odrodzonej monarchii kiriańskiej, i panuj długo i wspaniale!
-
Wraz z zawarciem związku małżeńskiego, przyjęłaś na siebie obowiązek wspierania męża w sprawowaniu władzy nad Ludami Imperium w imieniu Jahwe, oraz wespół z nim zasiadania na tronie Kirianii i Norweglandu – oznajmił August. Stanął na wprost przed nią, ujmując jej dłoń i kładąc ją na Mnogoryvie, Wieloksięgu, na którego autorytet będzie się ona za chwilę powoływać, składając przysięgi. Przeszedł na kiriański. Stnöwyłł jsta tołb ezrea Ółbyj Ímperîj z Királ Vigaar w źdraża djuło w Kirymë Konsulija?
-
W tym momencie kotary zostały zdjęte, a światło wpuszczone. Para młoda zgasiła pochodnie w dzbanie patriarszym i odłożyła. Nowożeńcy obejmują się i całują, podczas gdy przez cerkiew przetaczają się wyrazy radości, a August zdejmuje im wstęgę i udziela błogosławieństwa. Dwoję klękają, podczas gdy on po krótkiej chwili przemawia Ty, Jahwe, któryś stworzył mężczyznę i kobietę przy początku czasu, Któryś posłał lud Kiriowy ze swoim posłannictwem na wszystkie strony świata, Ześlij swoje błogosławieństwo na tych nowożeńców Adelaidę i Bolesława. Spraw, Stwórco, aby żyjąc w tej sakramentalnej wspólnocie, Którą dziś zapoczątkowali, obdarzali się wzajemnie miłością i świadcząc w ten sposób, Że jesteś wśród nich obecny, stanowili jedno serce i jedną duszę. A ty, Święty Helmucie z Jungingenburga, patronie małżonków Wspomóż swoją służebnicę i swojego sługę, Tak, aby na przekór pokusom Sprzeniewierzonej trwali razem A swoim dzieciom przekazali Wiarę i Tradycję.
-
Kapłan zmoczył ich dłonie splecione wstęgą poświęconą świętą wodą z znajdującego się w pobliżu dzbana, po czym splótł własne dłonie nad ich, symbolicznie złączając je w punkcie kulminacyjnym całej uroczystości. Jahwe Yëremi z łhóok có pëczáh Jerme hűség esvja, tsakke ytüsani nmyji niéleti w pruka Ółbyj döm – donośnie wypowiedział kiryjską sentencję przewodnią, która przyświecała kolejnym pokoleniom wyznawców Wiary.
-
August zaczął pouczać ich o prawach i obowiązkach małżeństwa, gdy uzyskał ich skinienia, przeszedł dalej. Niech będzie i tak! Pan, który jest naszym Bogiem, On słyszy wasze deklaracje, On widzi waszą miłość. Teraz zaś wypowiedzcie przed Ludem, co przysięgacie. Czy przysięgacie dobrowolnie i pozbawieni wszelkiego przymusu, a jednocześnie w poczuciu obowiązku związać się ze sobą na stałe, na zawsze, na wszystkie dni i na każdy z nich, na czasy dobre i złe, na życie, śmierć i życie po śmierci?
