W to popołudnie groźba zasypania zdawała się oddalać od Robotniczogradu. Nie, żeby nagle zrobiło się zupełnie sucho i ciepło. Było jednak na tyle nieźle, że mieszkańcy mogli bez obaw o zdrowie wyjść na zewnątrz. I niejeden z nich tak uczynił. Ci, którzy na miejsce swej przechadzki wybrali miejski plac ujrzeć mogli niecodzienny widok. Pewną część mniej więcej na jego środku zajęta została przez człowieka w kurtce, z zakrywającym pół twarzy kapturem, który rozsiadł się na ustawionym tam krześle i okrył się pledem. Obok niego farelka, termowentylator, na nich koce, obok nich z kolei dużo słoików i trochę mniej termosów, drugie krzesło, a nawet... lodówka, przy której stał kolejny człowiek, patrzący się ze zdziwieniem to na nią, to na usadowionego parę metrów dalej faceta. Sprzęt niekiedy nieco wysłużony, część pewnie pamiętała jeszcze rządy Klasikowa. Całość możnaby wziąść za stoisko jakiegoś handlarza gratami, gdyby nie karton z napisem "Pömöč dlæ Æčhkövæ" (Pomoc dla Achkova).
Człowiekiem siedzącym na krześle był oczywiście Révölüčjæñ Ælikö, z kolei jegomość patrzący się z wyraźną konsternacją na lodówkę to August de la Sparasan.
- Ajlże... luiduifkaj? Niajprajfdże? Gajdajdynii f Ajcihkuifiże majrziniaj, aj ty cihżesizi im puislajci luiduifkże? (Ale... lodówka? Naprawdę? Biedni w Achkovie marzną, a ty chcesz im posłać lodówkę?)
- zapytał w zdziwieniu August.
- F duidajtkui pżelniaj bżetuiniuifki. (W dodatku pełną betonówki.)
- dodał po otworzeniu jej.
- Miajla byci bżetuiniuifkaj, tui i jżesit. Aj tui jżesit jżesiziciziże jżedniaj. (Miała być betonówka, to i jest. A tu jest jeszcze jedna.)
- odpowiedział Ælikö, odchylając nieco pled, aby ukazać ukrytą pod nim i krzesłem niewielką lodówkę turystyczną.
- Uikżej, niżecih bżedziiże i luiduifkaj. Dziiżekuijże bajrdziui. (Okej, niech będzie i lodówka. Dziękuję bardzo.)
- to ostatnie zdanie wypowiedział do jakiejś kobieciny, która zatrzymała się przy zbiórce i niewzruszona widokiem ułożyła na lodówce jakąś dokładnie owinętą folią potrawę. Potem ponownie zwrócił się ku Révölüčjæñowi.
- Fsiiui piżekniiże, ajlże jajk puitżem tajm tui duifiżeziiżemy? (Wszystko pięknie, ale jak potem tam to dowieziemy?)
- Że, fsiiui f sifuiim ciziajsiiże. Plajni juizi jżesit prziyguituifajniy. (E, wszystko w swoim czasie. Plan już jest przygotowany.)