Szanowni Zgromadzeni!
Na początek należy ponad wszelką wątpliwość przyznać, że mamy w Federacji problem. Postaram się przedstawić w sposób zorganizowany, gdyż uważam, że przez zrozumienie kłopotu dojść możemy do rozwiązania.
Ale najpierw trochę “prywaty”. Osobiście od poznania mikronacji wiązałem je z narracją. Narracja nie jest może elementem niezbędnym, fundamentem budynku, ale dla mnie to właśnie ona jest farbą na nim, ozdobnymi detalami. Bez tego gmach zwany państwa wirtualne nadal by istniał, niewątpliwie, byłby jednak niezwykle ubogi, czysto użytkowy, zimny, formalny. Tu niestety obecnie zmierzamy. Od nieokreślonego czasu narracja prowadzona jest rzadko i głównie przez jedną osobę, która rozpoczyna ją, a potem kończy lub, w gorszym przebiegu wypadków, przerywa w którymś momencie, pozostawiając ją w zawieszeniu.
Nie jest to zjawisko nowe i nie jest tu moim celem dociekać, kiedy się u nas rozpoczęło. Chciałbym natomiast przedstawić, jak to wygląda na terenie Federacji.
Punkt zainteresowania, Achkov, choć pozostawał jako stolica pozostawał przez długi czas świecącym punktem uwagi obywateli, będąc intensywnie rozwijanym, podupadł wreszcie, nigdy nie zostając porządnie opisanym. Ba, właściwie nie znamy nawet wyglądu panoramy tego miasta.
Opanowana przez Zjednoczone Siły Klindia obumarła razem z wojskiem. Wydaje mi się, że od v-zgonu Leonida Repulijskiego nikt już nie miał na nią planu, a jeśli miał, to z tych czy innych przyczyn nie został on niestety wcielony.
Muratyka jest tu pewnym znakiem poprawy - niewątpliwie egzystuje, choć oparta wyłącznie na jednej osobie - swoim założycielu, choć i tu nawet próba politycznego poruszenia w wyborach prezydenckich zakończyła się raczej niezadowalająco - ot, jeden kandydat, kampania… Cóż, w zasadzie po co jeden kandydat ma robić kampanię, nie ukrywajmy. Mimo, że II Federacja zaczęła się od Muratyki, Muratyka nie jest już nazbyt zauważalnym regionem Nordaty.
Nad marazem lekko, leciutko, wznosi się Monarchia Kiryjska, co jakiś czas prowadząc narrację to militarną, to korzystając z bogatego lore kiryzmu. Bywało lepiej.
Rodzi to wszystko wiele pytań: co dalej? Co robić? Jak postąpić? Czy warto organizować Puchar Nordaty, gdy zamiast kreatywnej rywalizacji regionów może on polegać na cyklicznej wygranej jednego, w którym jedna osoba napisze jeden post?
Dlatego w tej sytuacji władza, której kolejni przedstawiciele ponoszą niewątpliwie pewną odpowiedzialność za nastałą sytuację, zejść musi do obywateli i innych doradców, po reakcje, pomysły, wreszcie - niekonieczie łatwe do wypracowania rozwiązania. I życzę Wam i sobie, aby to właśnie przyniósł Nordacki Stół - w tym ta jego część, dyskusja o narracji i rewitalizacji regionów.