• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

August de la Sparasan

Obywatel Federacji
  • Postów

    631
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    41

Treść opublikowana przez August de la Sparasan

  1. Z tymi źródłami może być czasem problem, bo niestety kawał historii internetowej przepadł wraz z forami i stronami... Niemniej mogę pomóc, na tyle, na ile będzie to w mojej mocy.
  2. Szanowni Państwo, Obywatele, Nieobywatele, Losowi Ludzie i Boty, Z okazji nadejszłych świąt Wielkiejnocy w imieniu swoim i zapewne nie tylko swoim chciałbym złożyć wam Wszystkim szczere życzenia szczęścia, pomyślności, bogactwa, ale przede wszystkim, co najważniejsze, zdrowia. Bo zdrowie, co do tego jest chyba zgoda ogólna, jest najważniejsze. I to w sumie tyle co chciałem napisać, dziękuję za uwagę.
  3. Możnaby wziąść amatorskich przywódców, kiedyś robiłem banknoty z nimi... Ale musiałbym je najpierw odnaleźć, a to może nie być takie łatwe. No i nie za wiele się mają do Federacji Nordackiej, uczciwie przyznaję.
  4. Było już późno, lecz generał KamFajans ciągle pogrążony był w rozmyślaniach. Wczoraj, w związku z ostatnim incydentem przeprowadził generalny przegląd Legionu. Nie dość, że musiał załatwić kwestię tych nieszczęsnych ginących granatów, to jeszcze cały czas jakiś Kugar nawijał do niego w tym swoim dialekcie, nie będąc jakoś zrażonym konsekwentnym ignorowaniem go. Skąd oni go zrekrutowali...? Za jego czasów Kugarów się... ach, cóż to były za czasy! No, ale rozmarzył się, a sprawę trzeba było rozwiązać, w końcu mamy tu już niewielki kopiec z zawleczek. Co z nimi niby zrobić? Odesłać do złomiarza? I co dalej? W końcu zasoby grantów są ograniczone, nie można ich ciągle tak gubić. I w tym momencie w jego nakrytej czapką głowie narodziła się nowa idea. Do wieczora wszystko było już ustalone. Nie dość, że chłopcy nie będą już dłużej gubić grantów, to jeszcze rozwiązał problem nadmiaru dostarczonych jednostce min przeciwpancernych. Jasne, nimi trudniej jest rzucać wystarczająco wysoko, ale przecież legioniści się nauczą. W końcu za jego czasów...
  5. Na mównicę w akompaniamencie odgłosów zaskoczenia wśród tłumu wszedł August de la Sparasan: Szanowni zgromadzeni tu dziś w ten piękny wieczór współobywatele! Jest to istotnie prawdą, że nawiązałem współpracę z Narodową Partią Norweglandu! Ludzie do niej przynależący - w szczególności jej Szacowny Prezes - wielce zaimponowali mi swoim oddaniem wobec dobra Norweglandu. I pomyślałem sobie: "Czyż nie powinno być więcej tak oddanych osób? Czyż taka postawa nie powinna być promowana przez władze?" Nie mówię tu tylko o Norweglandzie, lecz on właśnie jest moim zdaniem idealnym przykładem rejonu Federacji Nordackiej działającego coraz lepiej i prężniej. Czemu więc władza jeśli już skupia się na regionach, to poprzestaje na wyższych jednostkach administracyjnych; prowincjach i wspólnotach autonomicznych, zostawiając prowincje tych prowincji, szczególnie te oddalone od stolic tychże, same sobie? To też chciałbym jako kongresman zmienić, takie jest moje postanowienie. A pierwszy krok w tym kierunku chciałbym podjąć już teraz, tutaj i w tej chwili, powołując niezaprzeczalnie oddanego Norweglandowi polityka i działacza społecznego Piotra Jankowskiego na funkcję oficjalnego szefa mojej kampanii. Gratuluję! A skoro już jesteśmy przy zmianach... dotąd moim hasłem było "Nie liczę na Wasze głosy" - tu wyciągnął tabliczkę z tymże hasłem i marker - Lecz teraz jasna jest już, również dla mnie, ważna rola mojej kandydatury i słuszna sprawy, których realizacją się kieruję! A zatem pora na nowe hasło - przekreślił markerem słowo "nie" na tabliczce - "Liczę na Wasze głosy"! Bo głos każdego z Was, obywateli, patriotów swej dużej, nordackiej i tej mniejszej, bliższej, lokalnej ojczyzny! Bo my wszyscy możemy pokazać, że nie musimy wybierać między przedstawicielami starego utrwalonego i rozsiadłego porządku i możemy wybrać swojego człowieka! Na co też liczę i dziękuję za waszą uwagę! Liczę na Wasze głosy!
  6. Do generała KamFajansa dotarły podwójnie złe wieści: po pierwsze August de la Sparasan jeszcze nie przybędzie. Po drugie, i nawet gorsze, udowodniono mu, że zbombardowanie Voximy 237 bombami nuklearnymi niekoniecznie rozwiąże nastały kryzys. Z dobrych wieści: Za Murem po stronie voxlandzkiej nasi zgubili parę granatów. Na szczęście nadal zostały im zawleczki!
  7. Widzicie tego gościa? To jest generał Dak Las KamFajans, zwany też po prostu generałem KamFajansem. Wieść niesie, że został wydelegowany przez Augusta de la Sparasan do pomocy przy procesie werbowania, uzbrajania i trenowania członków Legionu Kirów. Ten zasłużony weteran licznych wojen (głównie westlandzkich wojen domowych) oraz krucjaty antykomarowej do brzegów Marsylii, wedle plotek, dotarł pontonem, z którego i tak, wraz z przybocznymi, wysiadł sto metrów od brzegu. Po dokonaniu tego desantu rozejrzał się uważnie, omiatając błędnym i skacowanym wzrokiem wybrzeże i przerażonych tą demonstracją siły, uciekających w dal plażowiczów. Po chwili szorstkiego milczenia rzekł do swojego niezaufanego przybocznego Hansa Naparzajewa (a właściwie, z amatorskiego - Ñæpæržæjéva) i stwierdził głosem twardym i głośnym: - Co za marnotrawstwo. Ja tam bym tu wszędzie spuścił atom, a potem postawił silosy - Tu jego pomocnik wtrącił się nieelegancko i entuzjastycznie: - Ze zbożem? - Generał KamFajans splunął na niego żutą przez siebie obecnie fajką (ponoć kiedyś zjadł żywcem płonącą fajkę i popił trzema litrami betonówki, i to ciągiem) i stwierdził: - Z atomem. Gdzie te Folksludzie? - dodał - Pora dać im do myślenia - To mówiąc skierował się w głąb lądu, a jego "świta" podążyła za nim.
  8. Do Augusta de la Sparasana dotarły wieści o jego powołaniu na stanowisko Pierwszego Legionisty Legionu Kiriów. Natychmiast zabrał się z Taskasu (to znaczy wcale nie, oficjalnie to skąd) i wyruszył bezzwłocznie, nadając jeno po drodze list z podziękowaniami dla Patriarchę, kierując się na północ (no, na północny zachód) na wybrzeże, skąd wyruszyć planuje na Voximę (konkretnie do Marsylii). Czeka go, hm, wiele pracy nad... eee... poszukiwaniem pokojowego rozwiązania dla kryzysu.
  9. Późnym wieczorem zgodnie z oczekiwaniami (oczywiście nikt na nic nie czekał, bo na co? Są świadkowie) do Augusta de la Sparasan nie przybył człowiek wyraźnie niebędący przedstawicielem amatorskiej agentury, któremu nie przekazał listu zaadresowanego do Partiarchy Borysa. List ten rzecz jasna nie istniał, a wszelkie odmienne odczucia na ten temat są z pewnością wywołane przypadkowo i w sposób nieintencjonalny, lecz gdyby faktycznie takowy został napisany, brzmiałby zapewne tak: Posłaniec nie wyruszył niezwłocznie, by nie dostarczyć listu adresatowi i nie dołączyć do przypadkiem zmierzających w tę samą stronę ludzi ponad wszelką wątpliwość niebędących byłymi bojówkarzami z sił amatorskich.
  10. August de la Sparasan wcale nie usłyszał o tej nijak-nie-kryzysowej sytuacji. Nie zastanowił się i z pewnością nie wybrał numeru do pewnych osób (których wiele nie zna), które nigdy, nawet przez pomyłkę, nie należały do amatorskiej agentury. Następnie powiedział, to znaczy milczał i tym milczeniem wymilczał, do słuchawki tylko dwa stwierdzenia: - No halo. Chodzi o to, żeby te działa nawalone pod granicą nie zadziałały - co oczywiście nie odnosiło się do żadnej sytuacji, a poza tym on tęgi nie powiedział, bo ma alibi.
  11. Czy jesteś za Nowelizacją Konstytucji Monarchii Kiryjskiej? ZA [X] PRZECIW [] WSTRZYMUJĘ SIĘ []
  12. Cele mamy istotnie bardzo podobne, jeśli na to chciał Szanowny Pan zwrócić uwagę. Natomiast aby wypowiedzieć się o różnicach w ich realizacji musiałbym najpierw poznać konkrety na ten temat ze strony Koalicji Konserwatywnej. Wtedy mógłbym powiedzieć z pełną świadomością: moja wizji różni się bądź nie. Na razie musiałbym oceniać trochę w ciemno, więc chwilowo mówię tylko: ostateczny cel mamy bardzo podobny. Poza tym, jeśli to nie kłopot, chciałbym zadać kontrpytanie, bo przyznam, że pierwszy raz słyszałem o planie reformy sądowniczej ze strony KK. Skoro KK była dotąd obecna w Kongresie (nawet sam Szacowny Premier do niej należy) i miała, jak wnioskuję z Pana wypowiedzi, ściśle ustalony plan tejże reformy sądowniczej, czemu nie podjęła żadnych kroków, by go wdrożyć?
  13. Dasz bór, dzień dobry. Niedawno zgłosiłem się w wyborach do Kongresu. A zatem sądzę, że właściwym byłoby chociaż udawanie, że robię jakąś kampanię. A więc zacznijmy. Moje hasło: Nie liczę na wasze głosy. Dlaczego? Bo jeśli mnie nie wybierzecie, to nic się nie stanie. A jeśli wybierzecie? Cóż, też wiele nie stracicie. Kandyduję, by zwrócić uwagę Państwa, po raz kolejny, na potrzebę reformy systemu sądownictwa. Więc zapewne po ewentualnym wyborze zajmę się właśnie tym (oprócz innych spraw kongresowych). Czego nie obiecuję? Buchania aktywnością, przesadnego entuzjazmu, wielkich afer parlamentarnych. Z czyjego ramienia kandyduję? Ze swojego własnego wątłego ramienia. Nie zamierzam się przyłączać do jakiejkolwiek partii; prędzej stworzę własną, jeśli zaistnieje taka konieczność. Kampanię prowadzę z Taskasu, bo to piękny (a ostatnio niezasłużenie zaniedbany) rejon westlandzki, a zatem kiryjski. Co dalej? Do 24 kwietnia (lub krócej) będę tu sobie odpowiadał na pytania. Wszelkie. Ale przy podchwytliwych będę ostentacyjnie wredny.
  14. Komitet Wyborczy KW AUGUST DE LA SPARASAN 1. August de la Sparasan - niezrzeszony
  15. Czy gdyby nasz kontynent był ze wszechmiar spójny, byłby nadal tak ciekawy?
  16. Nieskromnie pochwalę się, iż swoje tam wiem, w końcu miałem swój udział w wymyślaniu, a właściwie opracowywaniu, sfery narracyjno - historycznej Kiriów i Kirymu jako takiego. Stąd jeśli ktoś uważa ich kulturę za niedorobioną - proszę obwiniać o owo niedorobienie mnie.
  17. No dawniej mogli zbierać, ale uszy, nie ręce, i nie byle kogo, tylko wrogów. Więc jak dla mnie jest różnica.
  18. Mi tym bardziej niepotrzebna, bo nie zbieram rąk. Zresztą kto normalny kolekcjonuje ręce?
  19. Ale jak ta partia ledwo co zaczęła działać. Gdzie tu miniony blask? Przed jej powołaniem?
  20. Drodzy współczłonkowie Tajnej Rady Koliady! Wybaczcie mi, że niejako naruszam swoim zapytaniem poufność funkcjonowania owej instytucji, jednakowoż w obecnej sytuacji uważam to za niezbędne, a moje stanowisko jasno obliguje mnie do tego, iż "interesu Koliady zawsze strzec będę". Akt powołania Tajnej Rady Koliady, z którego pochodzi przytoczony przeze mnie fragment, wydany został 30 lipca ubiegłego roku. Od tego momentu w temacie Koliady "ni widu, ni słychu" (jedynie niepokoje w Hajastanie) wydaje się, iż nie dzieje się kompletnie nic. Ostatni koncept, z jakimś się spotkałem, to przedstawiony na pewnej mapie koncept oddania Koliady Winkulii, a to o czymś świadczy. Marazm ten jest z pewnością i moją winą, którą chcę teraz odkupić, dlatego zapytuję Was, drodzy współtowarzysze z Rady: co dalej z Koliadą? Jakie macie koncepcje na jej przyszłość i realizację wspomnianej w akcie głównej misji Rady: "zapewnienia stabilności, niezbędnej dla rozwoju gospodarczego i kulturalnego"? A jeśli ich nie macie, to czy na pewno jedynym pomysłem na ten teren jest "wciśnięcie" go komuś innemu? Pozdrawiam i liczę na odpowiedź, August van Hagsen de la Sparasan
  21. Trzeba zrobić protesty przeciwko zwlekaniu z pogrzebem. Tylko przydałoby się chwytliwe hasło. "Trumnę do piachu"?