• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

August de la Sparasan

Obywatel Federacji
  • Postów

    631
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    41

Treść opublikowana przez August de la Sparasan

  1. Cni państwo, jest akcja, akcja jest cni państwo! Hraspen zasnął właśnie snem alkohohoholowego pochodzenia. A nie, przepraszam, już zbudził się. Zainteresowania przybywa, bowiem odzyskał on od bruku miejskiego spłuczkę i teraz rytmicznie w nią uderza. Czy to polityczny statement? Eksperci są pomnożeni. Ponoć na miejsce dotarły służby... O tak, właśnie teraz dotarli. Pogotowie hydrauliczne. Nawet nie wiedziałem, że takie tu działa. Ileż to się można w takich sytuacjach nauczyć. Hydraulicy wkraczają, potwarzam, hydraulicy wkraczają. Szanse nie są równe, bowiem straszliwy terrorysta ma nadal spłuczkę, a oni mają tylko po gazrurce na ogorzałą gorzałą głowę. Pytania się dzielą. Kto wygra? Kto przegra? Kto będzie robił za bukmachera?
  2. Sesesja, cni (i niecni też) państwo! W ramach regionalnej i ogólnokontynentalnej starej tradycji utrwalonej stereotypami, jak też i monotypami, dziś w godzinach niedookreślonych na rynek miejski w Robotniczogradzie wyszedł prosto z baru lokalny znawca tanich trunków Alhus Hraspen. Po rozejrzeniu się wokół błędnym i obłędnym wzrokiem wymamrotał on głośno i wyraźnie, powodowany natchnieniem z inspiracji mamrota; "Sesesja...!..." Świadkowie zdarzenia, to jest jeden mężczyzna, zero kobiet, zero węży i jeden dziad, nie odważyli się interweniować, gdyż tenże śmiały i niegodziwy człek uzbrojony był w odbezpieczoną spłuczkę pochodzenia toaletowego, prawdopodobnie zdobytą w sposób nielegalny. Zuchwały zakłócacz spokoju życia miejskiego w tym czasie ogłosił się wodzem rewolucji, przyznając sobie tytuł Patriotycznego Emisariusza Narodowej Inteligencji Specjalistycznej. W tym momencie, działając zapewne w afekcie, upuścił on trzymaną przez siebie spłuczkę, która bezzwłocznie upadła na bruk, wywołując zrozumiały przestrach, głównie u samego rewolucjonisty, który to doznał ataku specyficznego zespołu ciężkiego złożonego omdlenia całościowego Hraspena i od tej pory nie udało się, mimo nielicznych prób, nawiązać z nim kontaktu; leży bowiem w pozycji półsiedzącej na bruku w stanie wskazującym na wyżycie (się). Sytuacja jest zatem rozwojowa.
  3. Chciałbym zapytać o funkcje publiczne pełnione przez towarzysza Novaka. Wtedy możnaby orzec, jak bardzo niewłaściwe jest podżeganie do wojny w jego sytuacji.
  4. A, teraz zaczynam kojarzyć, coś było. Choć jaka z tego rewolucja? W porównaniu z tym jak bywało to ledwie kryzys jeno.
  5. Raczej nie, to była ta wojna domowa reżyserowana przez Harlina. To chyba było trochę później.
  6. Nawet nie taka zimna, chyba było oficjalne wypowiedzenie wojny nawet. Tego oblężenia przyznam uczciwie, że nie kojarzę. Ale ten zamach stanu to rewolucja 4 maja (pamiętamy, bo jesteśmy pamiętliwi!)
  7. Dobra, nie podziękuję. Ale to jest po prostu kurde piękne, poważnie. Łał. Powiem tylko: więcej tego, więcej! A teraz przepraszam, muszę zebrać swoją szczękę z podłogi.
  8. Oba utwory moim zdaniem nader interesujące, szczególnie awangardowa forma, w jakiej zaprezentowana jest "Holibka", wręcz przebija ona czwartą i piątą ścianę i włazi do reala, by swymi mackami opleść tam... Eee, przepraszam, może to moja nadinterpretacja.
  9. Mao, on mao. Zawsze jest ich trzech, nie mniej nie więcej. Czy jakoś tak. Ale zawsze lepiej niż trzy ostatnie pozycje.
  10. Proszę państwa! Cni panowie i cne panie! Oto, po dwóch latach, mamy nowy Międzynarodowy Festiwal Paździerzu. Tradycyjnie w Robotniczogradzie, nietradycyjnie nie w miesiącu paździerzu - październiku. Nie sądzę, abym potrzebował cokolwiek wyjaśniać, więc wyjaśnię: jest to impreza kulturalna, gdzie każdy może zaprezentować swoją sztukę. Muszę się napić betonówki, bo mnie suszy, a zatem niech za resztę wstępu posłuży poemat mojego autorstwa, opracowany z pomocą Szacownych Towarzyszy Harlina i Wielmożnego Imperatora Kirymu oraz generatora liczb losowych przeglądarki Google. Zapraszam!
  11. Po odczytaniu odprawiono tradycyjną mszę w obrządku kiryjskim za pomyślność ludów Kirymu.
  12. Patriarcha wyszedł na środek sali, trzymając przechowywaną na codzień w sekrecie relikwię - diadem, uważany za ten przynależący do władców Kirymu i rozpoczął uroczystość słowami: - Bolesławie Kirianóo z rodu von Hohenburg, zważ, gdyż oto wszystkie ludy kiryjskie w noc tę szczególną przekazują ci władzę nad nimi. Przyjmij zatem oto ten diadem, symbol władcy Kirymu z nadania Jahwe, i panuj długo i wspaniale!
  13. Oczekiwanie patriarsze nie potrwało długo. Choć August, usadowiony wygodnie, zdążył już zagłębić się w głoszącą, jak zwykle, przesadzone wieści, graniczące z herezją, gazetę. Szmatławiec jeno, za Zrzędnika było lepiej. Ale przynajmniej nagłówki mówią prawdę: "Górno i Gryfino - płonne i spóźnione roszczenia południowo - wschodnich rozłamowców", "Awantura o sądy - czy teraz to kogoś będzie obchodziło?", "Jak żyć, panie premierze FN?". Wracając, był to Jego Świątobliwość Patriarcha, który pierwszy dostrzegł przyjazd osoby, bez której uroczystość dzisiejsza nie mogłaby się obejść. Teraz był właściwy czas. Najważniejszy władca duchowy religii kiryjskiej wyszedł na spotkanie władcy ziemi Kirymu. August obserwował gorące powitanie przez okno, a gdy dwaj szanowni przyjaciele weszli do środka, wyszedł z gabinetu, by do nich dołączyć.
  14. August de la Sparasan był już w drodze, gdy wybiła godzina 18. Przegapił wtedy ten fakt, lecz gdy niedługo potem zerknął na tani zegarek naręczny kupiony bez paragonu w lombardzie robotniczogradzkim, wiedział, iż utorowała się ścieżka do zwieńczenia powstania Nowego Kirymu. Dotarł na miejsce o zmierzchu. Skierował się do masywnego, odcinającego się od malowniczego tła, budynku i śmiało wszedł do środka. Przy wejściu korpulentny strażnik z naszywką na mundurze głoszącą "Pavlo Ejib" już chciał zatrzymać zakapturzonego gościa, lecz zorientował się co do jego tożsamości i służbowym tonem stwierdził: - Panie de la Sparasan, był pan oczekiwany - Po czym gestem ręki zaprosił go do pokaźnego wnętrza - a to był zaledwie przedsionek. Przeszedł go śmiało i dotarł do drzwi wyróżniających się na tle innych ozdobnością. Po zapukaniu umówionym sygnałem - trzy stuki, dwa puki, wszedł do środka i stwierdził: - Najjaśniejszy Patriarcho, już czas. Czy Jego Wysokość Monarcha przybył?
  15. Drodzy koledzy partyjni, Nie zgłaszam zaostrzeń co do projektu. Więcej, dziękuję za jego przedłożenie. Potrzebujemy jak najszybszego ustanowienia solidnych podstaw wielkiej Monarchii.
  16. Dzień 28. Czyli koczowanie spełniło swoje zadanie. Idea zasiana. A zatem koniec koczowania - wreszcie. Dziękuję państwu.
  17. No i właśnie w tym sęk, w tym sedno sprawy, że apelacyji się złożyć nie da i koczuje się po to, by może w przyszłości się dało.