-
Postów
361 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Profile
Forum
Ewidencja Instytucji
Encyklopedia Muratycka
Ewidencja Gruntów i Instytucji
Galeria
Kalendarz
Pliki
Rynek Pracy
Ideas
Treść opublikowana przez Femme Mystere
-
Też wydaje mi się, że chcecie nam te tory zbudować za bezcen. Tak uczciwie mówiąc ? Choć mi to akurat na rękę. Ale co do wartości jorda - wybaczcie, ale nie orientuję się w MBP i nie wiem, ile powinien rozsądnie wartać.
-
Muratycka Centrala Gospodarcza
Femme Mystere odpowiedział(a) na Waksman temat w Plac im. Patriica Waffla
Taka instytucja jak MCG zdecydowanie pomoże mi w realizacji zamierzeń emportowych. Przyznam szczerze, że z ciężko jest mi rozeznać się, co w ogóle istnieje w Muratyce. Nie wiem z czego to wynika. Jest dużo podforów i nie jest to dla mnie czytelne. Jeśli mogłabym zgłaszać zapotrzebowania do jednej instytucji, wszystko byłoby o wiele, wiele łatwiejsze. -
Przyjmujemy ofertę. Wnoszę o rozpoczecie realizacji.
-
Po konsultacji z prawnikiem EDL proponujemy 4000 J.
-
Muszę skonsultować cenę z naszymi prawnikami. Zaraz wrócę z kontrofertą.
-
Szanowni Państwo, Poniżej składam zamówienie zgodnie z poniższym brzmieniem. Wnoszę o odpowiedź w ciągu najpóźniej tygodnia od otrzymania: Poświadczenia: https://edelweiss.org.pl/viewtopic.php?p=17044#p17044
-
Przepraszam, że się upominam, ale chyba nie dostałam ostatniej wypłaty. Swoją drogą po epizodzie realiozy zgłaszam gotowość do dalszej pracy.
-
Misja Uranis-2
Femme Mystere odpowiedział(a) na Albert Fryderyk de Espada temat w Muratycka Agencja Kosmiczna
Herr @Albert Fryderyk de Espada, może trochę nie na temat, ale... kiedy wystrzelimy pierwszą małpę? -
Reforma i utworzenie Wielkiej Marynarki Republiki
Femme Mystere odpowiedział(a) na Michaił Pawłow temat w Marynarka Wojenna
One mają wyglądać tak samo? ? -
I Posiedzenie Sejmiku Uleńskiego Muratyckiego Ulenu
Femme Mystere odpowiedział(a) na Waksman temat w Miasto Stołeczne Zwierzogród
Dobrze, zatem coś zaproponuję. Co myślicie o poniższej treści: -
I Posiedzenie Sejmiku Uleńskiego Muratyckiego Ulenu
Femme Mystere odpowiedział(a) na Waksman temat w Miasto Stołeczne Zwierzogród
Podbijam temat! -
I Posiedzenie Parlamentu Unijnego
Femme Mystere odpowiedział(a) na Kamiljan de Harlin temat w I kadencja
Tłumy chętnych ? -
Wesołych Świąt i mnóstwa prezentów dla wszystkich obywateli @Obywatel Muratyki@Obywatel Unii Nordackiejżyczy Freutreggër Lieselotte!
-
I Posiedzenie Parlamentu Unijnego
Femme Mystere odpowiedział(a) na Kamiljan de Harlin temat w I kadencja
Ja bym wolała rozbić te tematy, bo potem ciężko się przebić przez treść,gdy jest dużo tematów... Jeśli chodzi o sędziego, to nigdy nie czułam się kompetentna w takiej roli. Więc osobiście odpuszczam. -
I Posiedzenie Parlamentu Unijnego
Femme Mystere odpowiedział(a) na Kamiljan de Harlin temat w I kadencja
Karta do głosowania: Kamiljan de Harlin - [ X] Głos pusty - [ ] -
IMAGINACJA - przybytek opieki mentalnej
Femme Mystere odpowiedział(a) na Joachim Cargalho temat w Freut Umel
Lieselotte nie odpowiedziała, ponieważ zaczęła zastanawiać się, czy to miejsce, ten czas i wszystkie te wydarzenia to nie jest kontynuacja snu? Gdy zasnęła, po rozmowie z Joachimem, nie był to normalny sen. Wprawdzie jej ciało zapadło w letarg, jej umysł dawał o sobie znać. Mogłaby przysiąc, że słyszy kogoś krzątającego się po pokoju. Jej kończyny leżały jednak bezwładne niczym kłody. A płuca nadymało powietrze, niczym balon, uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Jedyne, co jej pozostawało, to czekać, aż to wszystko przeminie. W momencie, gdy kojący głos Joachima wybudził ją ze snu, miała ochotę wyściskać go za to. Nie wiedział nawet, przez co przechodziła tej nocy. Nim jednak zdążyła mu o tym powiedzieć, spojrzała za okno. Dopiero świtało. Mocno zaskoczona popatrzyła na partnera, lecz on nie chciał zwlekać ani chwili dłużej. Nawet w drodze nie był skory na wyjaśnianie czegokolwiek. Lieselotte pozostawało więc znów czekać. Na to, co miał przynieść los...? I tak oto, w tych przedziwnych okolicznościach, znalazła się na brzegu wyspy owianej mglistą aurą. Gdzieś w oddali słychać było skrzekot żab i szum szuwarów. Lieselotte stała w swoim modnym płaszczu, brodząc kozaczkami w błocie. Czuła, jak woda przesiąka jej przez podeszwy. - Joachim, kto to jest? ? zanim Lieselotte zdecydowała się zrobić choć krok do przodu, odwróciła się do Joachima i rzuciła do niego przyciszonym głosem, zdradzającym wściekłość zmieszaną ze strachem. ? Co się tutaj dzieje, do cholery? ? zapytała, ledwie panując nad swoimi emocjami. Najpierw jakaś łódka, która zapewne rozpadnie się, zanim będą mogli dopłynąć nią z powrotem do brzegu, a teraz jakaś kobieta, która wydaje się czekać na nich o tej godzinie nad ranem. ? To jest ukartowane? -
Joachimowi wcale nie udało się rozbawić Lieselotte. Tak, jak się spodziewała, nie wziął poważnie tego, co miała mu do powiedzenia. Gdyby było inaczej, pewnie uznałaby, że upadł na głowę, ponieważ sama przed sobą czuła się głupio, że sen tak nią poruszył. Nie wierzyła w duchy ani nic mistycznego, choć Edelweiss niejednokrotnie udowadniało jej, że powinna. Ufała tylko w rozsądek, dlatego cała ta sytuacja wydawała jej się w tym momencie kuriozalna. - Masz rację, to było głupie z mojej strony. ? podsumowała, choć to nie Joachim używał tych słów. Z uwagą wysłuchała wszystkich historii, jakie miały miejsce w Umelu. Nie raz zmrużyła oczy, gdy przedstawiał niepokojące sceny. Nie wiedziała, co ma mu powiedzieć. Nigdy wcześniej nie spotkała się z czymś takim. Dotychczasowe życie spędzała pod ochronnym kloszem arystokratycznej ułudy. I nawet nie przeszło jej przez myśl, by ingerować w sprawy ?maluczkich?, którzy żyją tym prawdziwym życiem. - Muratyka to nie nasze piękne Edelweiss. ? stwierdziła, a na samo brzmienie słowa Edelweiss poczuła pocieszające ciepło, rozchodzące się w jej duszy. ? To wszystko brzmi niepokojąco, Joachim. Możemy żartować sobie, ale szczerze uważam, że publiczne egzekucje i znikanie dzieci to nie jest coś, co można zbagatelizować. Coś dzieje się za twoimi plecami, ktoś prześladuje tych biednych ludzi. ? odezwała się ta opiekuńcza część jej osobowości. -Tak długo, jak nie dowiesz się, co za tym stoi, nie będziesz miał pełni władzy we Freucie. ? podsumowała. - Skoro już tu jestem, mogę poświęcić jeden dzień, żeby pozwiedzać wyspę. ? powiedziała. ? Pociąg do Manowców wyjeżdża dopiero o szesnastej. Obróciła się na bok, podpierając głowę rękami. Miała w sobie pewien dysonans. Miała przecież tyle obowiązków w Edelweiss i Freucie. A mimo to porzuciła to po to, by tu przyjechać. - Nie. ? odpowiedziała Joachimowi. ?Z toba nie.?- dodała w myślach, zamykając oczy i pozwalając, by znów odpłynęła w krainę snów.
-
Oh nie! Życzę rychłęgo powrotu. Bez Pana, @Waksman, zabawa nie jest taka sama.
-
Na ułamek sekundy uśmiechnęła się ukontentowana, gdy nazwał ją królową. Uczucie satysfakcji było silne, choć natura jej charakteru zawsze pozostawiała gdzieś z tyłu głowy podejrzenie, że zrobił to z przekąsem i tylko by osiągnąć swój cel. Z drugiej strony przecież nie grałaby w tę grę z kimś, kto szczekałby ulegle, jeśli by mu kazała. Nie poddała się więc tym myślom, bo nie było dla niej nic przyjemniejszego niż robić to, z nim i w tej chwili. Nie odzywała się więcej, tylko czekała na to, co zamierzał dalej zrobić. Wiedział przecież, co ją zadowoli i do tego właśnie zmierzał. Nastawiła się na branie tego, co jej proponował, lecz nie wykazywała już więcej inicjatywy ze swojej strony, gdyż czuła się mimo wszystko trochę urażona. Nie umiała jednak wyjaśnić sama przed sobą, czemu traci dla niego głowę, a każdy ruch z jego strony sprawiał tyle przyjemności. Co i rusz czuła napływające na przemian falami, wypełniające ją ciepłe uczucia do niego, przepełniające zawstydzenie swoją postawą, po wyczekiwaną satysfakcję. To było takie nielogiczne, a jednocześnie takie prawdziwe. I niepowtarzalne. Gdy zakończyli tę zabawę, a Augentrost była ostatecznie zadowolona z obrotu spraw, położyła głowę na jego torsie i myślała. Nie była tak zimnokrwista jak niektóre kobiety. Podziwiała za to chociażby teściową swojej córki, Anastazję, która była zawsze stanowcza i pewna siebie. Lieselotte nigdy nie miała w sobie spokoju ducha i poczucia stabilności. Całe jej życie przypominało balansowanie na granicy swoich własnych ograniczeń. Gdyby była wystarczająco silna, mogłaby w tej chwili okazać chłód i dystans, by uchronić się przed tym, co było najwidoczniej nieuchronne. Tymczasem ona, choć może powinna okazać swoją niezależność, potrzebowała wziąć od niego trochę ciepła po tym wszystkim. - Joachim. ? zaczęła niepewnie, ostrożnie dobierając słowa. ? Nazwiesz mnie głupią? - powiedziała, bo w gruncie rzeczy sama tak o sobie myślała. ? Muszę ci to powiedzieć. ? ciągnęła, aż w końcu obróciła się na plecy i popatrzyła w sufit. ? Przyjechałam tutaj, ponieważ? Lieselotte zamknęła oczy. Skupiła myśli na wspomnieniach. Zadrżała, przywołując do swojego umysłu to, co wolałaby wyprzeć. - Miałam sen? - mówiła, jak w letargu. ? To były jakieś sceny, nie pamiętam dokładnie. Szłam przed siebie we mgle. Do moich uszu dochodziły niepokojące odgłosy. Krzyki. ? zatrzymała się w tym miejscu, wciąż zaciskając powieki. ? Nie wiedziałam, co się dzieje. Niczego nie mogłam dojrzeć. Wtedy usłyszałam twój głos. Powiedziałeś tylko: ?Lieselotte?. Poczułam rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam się i wtedy? Zwęglona postać - Postać. Zwęglona. Ulotna. Straszna. ? nakryła się mocniej kołdrą. Otworzyła oczy i ze szczerym strachem malującym się na twarzy dodała. ? Powiesz, że to tylko koszmar. Ale nie wiesz, co on do mnie powiedział. Powiedział: ?Joachim, przyjacielu, idę po ciebie.?
-
@Joachim Cargalhopołożył Lieselotte na swoim skrzypiącym łóżku. Choć otoczenie nie zachwycało, nikt na to teraz nie zwracał uwagi. Zaczął rozpinać guziki jej bluzki z szyderczym uśmiechem. Widząc jej minę, mógł domyślać się, co teraz działo się w jej głowie. Zapewne zaprotestowałaby, gdyby nie fakt, że wcześniej rozochocił ją do tego stopnia, że nie zamierzała się cofać. Dlatego właśnie z również szyderczym uśmiechem czekała na to, co zamierza jej zaoferować, zmieniając podejście na lekko roszczeniowe. Nie przeszkadzała Joachimowi, ale też, obrażona, nie przejmowała inicjatywy. ?Co za złośliwy typ? Trzeba było słuchać tego, co ludzie o nim gadali. ? ? myślała, gdy pod koszulą ukazał się koronkowy staniczek. ? ?Gra na twoich uczuciach, Augentrost, a ty dajesz się wodzić za nos. Nie możesz być taka uległa. Nie daj się więcej tak sprowokować." ? komentowała, wzdychając rozgorączkowana piętrzącymi się pragnieniami i urażoną dumą. ? ?Zaraz mu pokażę, gdzie jego miejsce.? - Całuj tutaj. ? pokazała palcem na mostek pomiędzy wznoszącymi się góreczkami. Jej policzki płonęły rumieńcami, a mimo to na ustach ukazywała się jej wielkopańska mina.
-
Reforma i utworzenie Wielkiej Marynarki Republiki
Femme Mystere odpowiedział(a) na Michaił Pawłow temat w Marynarka Wojenna
Brzmi fajnie ? Niszczyciel Rammstein -
I Posiedzenie Sejmiku Uleńskiego Muratyckiego Ulenu
Femme Mystere odpowiedział(a) na Waksman temat w Miasto Stołeczne Zwierzogród
A to autostrada, S to droga szybkiego ruchu. Kolory tylko dla nadania szlaku. Szanowni Państwo, Ponieważ chciałabym stworzyć umowę na dostawę zboża z Alawancji, potrzebuję stworzyć instytucję Państwową pod nazwą Muratycka Agencja Rozwoju Rolnictwa, która nadzorowałaby wszystkie inicjatywy rolne w Muratyce. Czy mam Panów zgodę? -
Lieselotte stała przed nim, z odkrytymi ramionami, pokrytymi gęsią skórką. Rumieńcami na policzkach. Z sercem bijącym jak dzwon. Patrzyła na niego, uśmiechał się do niej. I choć nie było w tym uśmiechu ani odrobiny sarkazmu, zaczęło ogarniać ją zwątpienie i niemałe zawstydzenie. Cofnęła dłoń. - Coś nie tak? ? zapytała, cofając dłoń - Myślałam, że? - zaczęła, lecz nie dokończyła. Poprawiła bluzkę na jednym ramieniu. - ? a ? nieważne. Ja? tylko? - ciągnęła. ? Wiesz, to trochę nie fair.
-
@Joachim Cargalho uciął rozmowę jednym zdaniem, najwidoczniej nie mając teraz ochoty na wymiany zdań. Lieselotte miałaby mu coś więcej do powiedzenia, lecz wyjątkowo i chyba podświadomie poszła za jego radą, nie wyrażając już więcej na głos tego, co chodziło jej po głowie. ?On jest taki okrutny.? ? myślała, odczuwając ogarniającą ją niemoc. Nie miała w sobie ani woli ani siły, by walczyć z błyskawicami, które przeszywały jej ciało raz za razem, gdy jego ręce wodziły po jej szyi i ramionach. Był cierpliwy i powoli brnął dalej, realizując swoje fantazje. Bardziej cierpliwy niż Lieselotte, która nie mogąc znieść dłużej słodkich katuszy, sama zaczęła rozpinać mu koszulę. ?Skoro tylko tego chcesz?? ? dodała do siebie w myślach, a gdy ujrzała nagą skórę na jego torsie, powiodła palcem od okolic mostka w dół do paska, spoglądając w ślad za nim.. Dłoń pozostawiła na sprzączce paska, a potem podniosła wzrok do góry. Spojrzała mu w oczy, a na jej ustach pojawił się frywolny uśmiech.

