• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Markus Wettin

Obywatel Federacji
  • Postów

    252
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Treść opublikowana przez Markus Wettin

  1. Piękne to były czasy, nie zapomnę ich nigdy. 😆No ale chyba czas przestać żyć już powoli wspomnieniami i skupić się na teraźniejszości. 😞
  2. Maarik Vettari brzmi całkiem, całkiem.😄 No translator to będzie sztos, choć najważniejsze, to się nauczyć samemu pisać w tym języku. Będzie można w Szkoła podstawowa nr 1 zrobić lekcję języka nandyjskiego. 😂
  3. Maarik brzmi naprawdę świetnie, ciekawe jakby brzmiało Wettin? Powiem szczerze, że można by nawet rozważyć zmianę personaliów na nandyjskie. 😃
  4. Szanowni Panowie, proponuję zamienić kumys na mleko już. Znając nasz temperament, dalsza kontynuacja tej rozmowy grozi nie tylko skandalami międzynarodowymi i konsekwencjami prawnymi, ale także zaprzepaszczeniem naszych dalekosiężnych i ambitnych planów, które zostały opracowane na trzeźwo i powinny pozostać naszym priorytetem. 😂
  5. Wasza Imperatorska Mość, Dziękuję za odpowiedź. Widzę jednak pewien problem w tym rozwiązaniu. Dopóki pozostajemy państwem tylko stowarzyszonym, nie ma większego problemu, ponieważ wciąż zachowujemy pełną suwerenność i kontrolę nad naszymi decyzjami. Jednak czas nieubłaganie płynie, rzeczywistość się zmienia, a wraz z nią ludzie. Dziś jesteśmy my, ufamy w pełni naszym przyjaciołom z Federacji Nordackiej, ale nie mamy pewności, co przyniesie przyszłość. Może nas już nie będzie, a także obecnych towarzyszy z FN, a sytuacja zmieni się na gorsze. Wówczas, jeśli ktoś chciałby reaktywować Bialenię lub ratować dziedzictwo tych ziem, nie będzie miał do nich żadnych praw. Jeśli zaś podejmiemy decyzję o anektowaniu tego terytorium, nalegałbym najpierw na zawarcie dżentelmeńskiej umowy z wszystkimi byłymi Bialeńczykami, z którymi mamy jakikolwiek kontakt, aby upewnić się, że nie mają nic przeciwko takiemu krokowi.
  6. Wasza Imperatorska Mość, Biały Chanie, Każdy Bialeńczyk doskonale rozumie, jak wielką wartość mają ziemie Republiki. To nie tylko piksele na mapie, lecz nasze dziedzictwo – owoc pracy i poświęcenia wielu osób. Nie zostały nam one dane bez wysiłku; wielu z nas musiało walczyć o ich legitymację, by nikt nie podważał ich bieleńskości. Długie godziny spędzone na tworzeniu narracji, grafik i szczegółowych opisów tych terenów świadczą o naszej determinacji i przywiązaniu. Dlatego każdy, komu Bialenia leży na sercu, ma obowiązek chronić jej dorobek. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy były obywatel Bialenii życzyłby sobie, aby jej dawne terytoria zostały wcielone do Imperium Nandyjskiego lub w jakikolwiek sposób uzależnione od Federacji Nordackiej. Jednak nie da się zaprzeczyć, że niektóre państwa odegrały kluczową rolę w historii Pollinu, a jednym z nich była bez wątpienia Bialenia. Z tego powodu jej ziemie powinny zostać objęte ochroną – zarówno z szacunku dla jej dziedzictwa, jak i w celu zabezpieczenia ich przed ewentualną profanacją. Można to porównać do zwyczaju zastrzegania numerów koszulek w klubach piłkarskich na cześć wybitnych zawodników. Być może warto byłoby rozważyć ustanowienie byłego terytorium Republiki Bialeńskiej jako swoistego skansenu, na wzór wysp dawnego Królestwa Wurstlandii?
  7. Nie mogę się doczekać, bo mój debiut uważam za niezbyt udany. Idę pucować gablotę. 😎
  8. Jeden z doradców pochylił się ku Cesarzowi i dyskretnie szepnął mu do ucha: — Wasze Wieliczestwo zdecydowanie przesadził z kumysem. Cesarz, wciąż w dobrym humorze, uśmiechnął się pobłażliwie i machnął ręką, jakby odganiał natrętną muchę. — Dobrze, że nie chcecie zmienić nazwy Wiecznego Miasta na Aleksandrię… — dodał doradca, nie mogąc powstrzymać nuty ironii. Na moment władca zmrużył oczy, jakby rozważał ten pomysł na poważnie.
  9. Takie miejsca mają w sobie coś wyjątkowego – przyciągają ludzi z różnych środowisk. Możemy się różnić poglądami i pozycją społeczną, ale podstawowe potrzeby łączą nas wszystkich. 😂
  10. Markus Wettin delektując się kumysem, zdębiał, gdy przypadkiem usłyszał rozmowę dwóch gości lokalu. – Słyszałeś o skarbie Kubiłaja Ugedeja? Podobno gdzieś na ziemiach dawnej Jahołdajewszczyzny, w jednej z górskich jaskiń, leży ukryty. – Tak, słyszałem. Ale to chyba tylko legenda. Choć… kto wie, może coś w tym jest. – A co mamy do stracenia? Można by się ustawić do końca życia. Markus zamrugał oczami, zastanawiając się, czy usłyszał dobrze.
  11. Chciałbym zaproponować, aby w najbliższej przyszłości rozważyć zorganizowanie ekspedycji na tereny dawnego Atamanatu Jahołdajewszczyzny. Ostatnio, podczas biesiadowania w Gospodzie pod Czerwonym Smokiem, przypadkowo podsłuchałem rozmowę dwóch mężczyzn. Wspominali oni o rzekomym skarbie Atamana Kubiłaja Ugedeja, który miałby być ukryty gdzieś w jednej z górskich jaskiń. Jeśli plotki się rozejdą, możemy spodziewać się niekontrolowanego napływu łowców skarbów na te tereny, co może rodzić pewne niebezpieczeństwo. Nie mamy przecież pewności, co się tam dokładnie dzieje na chwilę obecną.
  12. Nordatopedia to rzeczywiście interesujący pomysł, jednak ten kontynent ma tak bogatą i zawiłą historię, że szczegółowe opisanie wszystkiego zajęłoby zapewne wiele miesięcy. Dodatkowo, należałoby unikać kopiowania tego, co już znajduje się na Micropedii, co sprawia, że w praktyce byłaby to bardzo ambitna i czasochłonna inicjatywa. Niemniej jednak, stworzenie czegoś na wzór kroniki byłoby naprawdę świetne.
  13. Dzisiejszego wieczoru goście gospody spędzają czas przy dźwiękach jahołdzkich pieśni, które niosą ze sobą wspomnienia dawnych czasów. Ich spokojne, melancholijne melodie wypełniają salę, tworząc nastrój refleksji i ciepła. W powietrzu unosi się zapach świeżo parzonej herbaty, a muzyka tworzy spokojną, niemal rodzinną atmosferę, która pozwala każdemu na chwilę zapomnieć o troskach dnia codziennego.
  14. Tak trochę może nie na temat, ale moim zdaniem każda szkoła powinna mieć swojego patrona, ponieważ to ważny element jej tożsamości i tradycji. Czy planowane są w tej sprawie jakieś rozmowy?
  15. Popieram Twoje stanowisko. Uważam, że Evilstone stanowi istotny etap w rozwoju polskiego mikroświata. Jego historia pokazuje, jak ludzie w internecie zaczynali eksperymentować z tą formą rozrywki, co z czasem przerodziło się w bardziej złożone struktury, które znamy dzisiaj. Evilstone, jako jak to ładnie ująłeś proto-mikronacja, jest dowodem na to, że proces kształtowania się mikronacji to ewolucja – od spontanicznych prób tworzenia wspólnot po współczesne rozbudowane systemy.
  16. Szanowny Panie Przewodniczący, Składam oświadczenie o mojej chęci dołączenia do Rady Języka Nordackiego. Mam nadzieję, że moja obecność w Radzie przyczyni się do rozwoju tej inicjatywy i pozytywnie wpłynie na jej dalszy rozwój. Z poważaniem,
  17. Świetna inicjatywa, język internordacki ma naprawdę ogromny potencjał. Myślę, że kluczowe jest, aby pozostać wiernym tej idei. Wątki forumowe, prowadzone wyłącznie w tym języku, to byłby sztos. Moim zdaniem warto zorganizować burzę mózgów na Discordzie, aby wspólnie opracować ogólną koncepcję.
  18. Mi osobiście to nie przeszkadza, ale z drugiej strony może faktycznie fajnie byłoby lepiej wyeksponować Nan Di.
  19. Herbata dla spokoju ducha, kumys dla trawienia… Najjaśniejszy Imperator doskonale wie, jak łączyć obowiązki z przyjemnością. A co do informacji, to wystarczy dobrze słuchać. Sake i kumys może rozgrzewają duszę, ale także rozwiązują języki i słowa płyną o wiele swobodniej. Można wtedy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.
  20. Wchodząc do gospody, czuć uderzenie intensywnego zapachu dymu z kadzideł, zmieszanego z apetyczną wonią smażonych pierożków oraz mocnego ryżowego trunku. Główna sala jest przestronna, lecz wypełniona drewnianymi stolikami o niskich nogach, przy których goście siedzą na poduszkach lub plecionych matach. Ciepłe światło czerwonych papierowych lampionów rzuca przytulną poświatę na wnętrze lokalu. Ściany zdobią misternie wykonane kaligrafie oraz malowidła przedstawiające legendarne bestie i wojowników. W rogu, na niewielkiej scenie, stary Jahołd melancholijnie brzdąka na guzhengu, podczas gdy młoda barmanka w bogato haftowanym kimono zręcznie nalewa sake do ceramicznych czarek. W powietrzu unosi się gwar pełnych werwy rozmów – podróżnicy wymieniają się doświadczeniami, żołnierze śmieją się nad kubkami herbaty, a w cieniu siedzą tajemnicze postacie o nieodgadnionych intencjach. Za długą ladą wisi ogromny czerwony smok – symbol Imperium Nandyjskiego, od którego tawerna wzięła swoją nazwę. Legenda głosi, że kto ujrzy ducha tego smoka w odbiciu swego napoju, powinien tej nocy przepić w tawernie wszystkie swoje oszczędności do ostatniego grosza… bo jeśli tego nie zrobi, czeka go niechybna zguba.