Dużo zamieszania ostatnio wzbudziła moja wypowiedź, w której stwierdziłem, że nowe systemy informatyczne w Federacji są świetne, ale niestety nie przełożą się na polepszenie sytuacji bytowej w kraju. Stwierdziłem także, że problem FN leży gdzie indziej, i tutaj chciałbym rozwinąć swoją myśl, aby nie było niedomówień. Być może nie powiem nic odkrywczego, bo też nie byłem w stanie śledzić ostatnio wszystkich wątków, więc za wszelkie oczywiste oczywistości przepraszam.
Nie będę już wracał do ikonicznego problemu, że forum niektórym działa bądź nie, bo ten temat jest już tak przeorany, że nie ma sensu go dalej wałkować. Forma obecnego forum jest tak charakterystycznym elementem tego kraju, iż nie dziwię się, że jego zmiana może budzić obawy. Ale, jak mówię, ten temat nie ma już znaczenia.
Więc gdzie leży problem? To, co powiem, będzie zapewne kontrowersyjne, ale moim zdaniem FN potrzebuje znacznego uproszczenia. Obecna forma Federacji jest dość mocno rozbudowana, a demografia jest niestety nieubłagalna i to dla wszystkich państw. I tu przechodzimy do mojego głównego wniosku, a mianowicie zadajmy sobie pytanie: co można robić w Federacji Nordackiej? Okej, aktualnie, w wyniku zawirowań geopolitycznych i prób przemodelowania kraju, aktywność oraz liczba różnych wątków jest znaczna i oczywiście jest gdzie się udzielać. Jednak kilka miesięcy wstecz sytuacja wyglądała zupełnie inaczej - wiadomo, że to wina Nan Di - i obawiam się, że wcześniej czy później aktualnie trwający zapał zacznie opadać, bo niestety takimi prawami rządzą się mikronacje. I tu trzeba się zastanowić, jak zapobiec powrotowi do status quo.
Wrócę teraz do tematu demografii. W Federacji Nordackiej na stałe trzeba liczyć, w porywach, na około osiem aktywnych osób, z czego do wykonywania żmudnej roboty nadaje się może pięć. To one ciągną ten kraj już od wielu lat, a ich siły i zapał w dłuższej perspektywie również mogą być różne. I tutaj dochodzimy do głównego problemu FN, o którym wspominałem wcześniej. Te raptem kilka osób "do roboty" musi ogarniać bardzo mocno rozbudowany kraj, a nawet dwa, ponieważ Winkulia w chwili obecnej to przecież także czołowi mieszkańcy Federacji. Na barkach tych kilku osób spoczywa więc aktywizacja często samotnie różnych części składowych Federacji, gdzie głównym zajęciem jest pisanie samemu ze sobą, prowadząc liczne wątki narracyjne, które są czasochłonne, co w ostateczności przekłada się na praktycznie martwe władze centralne.
We władzach centralnych leży kolejny pies pogrzebany. Nie obarczałbym "regionów" za ich marazm do końca, a raczej wypalenie polityczne zainteresowanych. Jeśli na pokładzie kraju nie ma przysłowiowego "studenta prawa", to w każdym kraju bardzo ciężko jest utrzymać przy życiu władze ustawodawcze, a tu jeszcze trzeba kimś obsadzić rząd i kilkanaście zbędnych resortów, na które i tak nikt nie ma pomysłu na dłużej. Część z nich można by zastąpić bardziej łatwymi do prowadzenia jakiejkolwiek aktywności, o czym wspominałem już kiedyś w kuluarach, ale jakieś Ministerstwa Sprawiedliwości, Gospodarki, Nauki i Kultury czy nawet Spraw Wewnętrznych będą po prostu nieaktywne, bo co można z nimi robić? Praktycznie wszystkie te resorty można by połączyć w jeden i efekt byłby taki sam, a potencjalny minister miałby chociaż większy wachlarz możliwości, aby daną inicjatywę podpiąć pod jego rządową działalność.
Więc co proponuję? Przede wszystkim ograniczyć w znacznym stopniu ilość stołków oraz - jeśli to możliwe - liczbę regionów, aby ilość tego wszystkiego była adekwatna do obecnej liczby aktywnych osób. Zdaję sobie sprawę, że z regionami/samorządami temat jest bardziej skomplikowany, bo każdy z nich ma swój unikalny charakter i może to budzić opór, więc nad tym muszą się zastanowić osoby, które się w nich udzielają, czy jakiekolwiek uproszczenie jest w ogóle możliwe. Dlatego wolałbym się skupić na temacie struktury władzy, gdzie spróbowałbym tak jak wspominałem wcześniej, zmniejszyć liczbę resortów i tutaj bym zostawił tylko Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych, chyba że ktoś jest sportowym czy militarnym fanatykiem, gdzie aktywność takiego resortu jest pewna, to dla takiej osoby warto powołać specjalnie dedykowane ministerstwo, jak np. Sportu, Promocji itd. Ale to tylko w przypadku, gdzie znalazłby się chętny zapaleniec na takie stanowisko, a nie obsadzanie kimkolwiek na siłę.
Zaawansowane systemy informatyczne są ważne, bo przyciągają uwagę potencjalnych nowych obywateli oraz są w stanie zaaktywizować w jakimś stopniu starych. Ogromny szacunek dla ich twórców, bo ich stworzenie wymaga poświęcenia wielu godzin i nerwów, aby to dobrze działało, ale niestety nie zastąpią takiej zwykłej codziennej wspólnej aktywności mieszkańców. A żeby ona była, to trzeba stworzyć tym mieszkańcom odpowiednie warunki do tego, aby mieli gdzie ze sobą rozmawiać na forum, a nie skupiali się na prowadzeniu monologów w różnych miejscach kraju, a aktywność interpersonalna siłą rzeczy przerzuca się na Discorda. Ostatnie zawirowania spowodowały, że obywatele Nordaty znaleźli wspólny język na forum związany z różnymi inbami czy Nordackim Stołem, co przełożyło się na rekordową aktywność, ale kiedy te tematy się wypalą, wszystko wróci do sytuacji sprzed kilkunastu tygodni.
To miałem na myśli, ale są to tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia.