Nordaciarze!
Jego Ekscelencja Minister Spraw Wewnętrznych @August de la Sparasan właśnie opublikował raport nt. danych, które uzyskały nordackie służby wywiadowcze. Dotyczą one działań polityków LISu, największej partii opozycyjnej. Podczas gdy zazwyczaj promujemy oddzielanie spraw państwowych i publicznych od rozgrywek politycznych, w przedstawionych materiałach dowodowych działy się rzeczy na tyle niepokojące i budzące wątpliwości nie tylko natury moralnej, ale czysto prawnej, że Rząd w porozumieniu z Pałacem Prezydenckim zdecydował się na upublicznienie ich i oddanie inicjatywy w ręce społeczeństwa obywatelskiego. Jak powiedziałem, dokładne analizy prawne są w trakcie i na tę chwilę nie mogę powiedzieć, czy pójdą jakieś pozwy i sprawy kontrolne.
To co można natomiast powiedzieć, to że zaszły intencjonalne i obliczone na długoterminową korzyść manipulacje deputowaną do Kongresu, p. @Elisa Kirianóo von Hohenburg. Była - jak się zdaje celowo - pod wpływem agendy, której celem było sprzeniewierzenie jej przeciwko wyborcom, którzy wybrali ją do Kongresu i wykorzystanie jej niewielkiej co prawda wiedzy o funkcjonowaniu Federacji, aby manipulacjami i półprawdami wytworzyć u niej fałszywy obraz naszej rzeczywistości. Jeśli nie ze względów prawnych, to przez wzgląd na przejrzystość procesów wybierania i sprawowania władzy demokratycznej jest to sprawa, która wymaga uwagi publicznej, zwłaszcza teraz.
Przyznam, że gdy pierwszy raz jakiś czas temu zapoznałem się z wynikami prac MSW, nie wiedziałem co z tym dalej zrobić. Z jednej strony Konstytucja nakazuje mi stanie na straży demokracji i przeciwdziałanie podobnym ekcesom w sposób oczywisty nastawionym przeciwko niej, a z drugiej ta sama Konstytucja gwarantuje istnienie wielopartyjności i walki politycznej, która nie zawsze jest czysta. Dlatego dużo czasu zabrało mi ustalenie, gdzie przebiega owa granica i czy w tym przypadku została ona naruszona - skoro to Państwo czytacie, to znaczy, że ustaliłem, iż owszem, została naruszona i to bardzo.
Do tego dochodzi również druga kwestia, którą chcę się z Wami podzielić. Parę dni temu zwrócono moją uwagę na fakt, że poprzednia, VII kadencja Kongresu trwała o wiele krócej, niż powinna. Konstytucyjna długość kadencji to 150 dni, tymczasem VII kadencja trwała zaledwie ok. 92 dni - zaledwie nieco ponad 60% wymaganego czasu. Nie wskazuję tutaj palcem, bo nie wierzę, że był to jakiś celowy zabieg, a ja sam podpisałem podłożoną mi uchwałę FKW nie sprawdziwszy uprzednio dwa razy poprawności wszystkich danych, co biorę na siebie i za co w tym momencie szczerze przepraszam. Nie ulega jednak wątpliwości, że coś należy zrobić. Padł pomysł zwrócenia się do NSF z wnioskiem o zbadanie legalności istnienia całej IX kadencji, jednak to mogłoby posktukować w zdelegalizowaniu wszystkich uchwalonych projektów, a poza tym nie uważam, że ten błąd ma aż tak daleko idące konsekwencje prawne. Nie ma jednak wątpliwości, że Kongresmeni kadencji poprzedniej zostali "okradzeni" z czasu parlamentarnego, a czas parlamentarny tej kadencji nie powinien się w ogóle zacząć.
W związku z tym złożyłem projekt uchwały samorozwiązującej Kongres. Wierzę, że sami Kongresmeni znajdą w sobie dość dojrzałości, żeby ją przyjąć i rozpocząć wybory do Kongresu kolejnego z całkowicie czystą kartą, wolni od jakichkolwiek wątpliwości odnośnie skuteczności i legalności decyzji parlamentu. Nie możemy być w sytuacji, w której władza ustawodawcza funkcjonuje pod wrażeniem, że cała jej praca może okazać się niebyłą.
Dalsze komunikaty wkrótce - zamierzam utrzymać stały kontakt z Wami, Obywatelami, ponieważ całość moich wieści przedstawia sprawy niezwykle ważne i niejednoznaczne, i chcę mieć pewność, że głos Nordaty jest w nich słyszany.
Niech żyje Nordata (państwo (mimo wszystko))!