Skocz do zawartości
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt

Bolesław Kirianóo von Hohenburg

Główny Admin Forum
  • Postów

    2 979
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    157

Treść opublikowana przez Bolesław Kirianóo von Hohenburg

  1. Rozdział I [OŚWIADCZENIE 1/2026/PL TYMCZASOWEJ WŁADZY KRÓLESTWA ELDERLANDU] 1 Primo, doceniamy postawę polegającą na natychmiastowym zaniechaniu działań będących przedmiotem naszego protestu oraz przyznanie się do błędu przynajmniej takiego, że inicjator nie zapytał Elderlandczyków o opinię, a jak sam dziś przyznaje, powinien. 2 Secundo, wyrażamy poparcie postaw i działań Republiki Bialeńskiej w ostatnich dniach. 3 Tertio, w pierwsze nasze oświadczenie omyłkowo wkradło się wspomnienie o Galerii 4 von Thorn, niepowiązanej z incydentem. 5 Last but not least, kanał ten na TG pozostanie oficjalnym kanałem komunikacyjnym tymczasowych władz do odwołania. 6 Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w razie niepowodzenia przekażemy pliki zaufanym osobom w celu stworzenia muzeum lub sami je stworzymy. 7 *Przez co mamy na myśli co najmniej umieszczenie zachowanego dziedzictwa na funkcjonującej stronie WWW.
  2. Rozdział VI [Krajobraz po Pozffie] 1 Strasznie ffczoraj pozffałem 2 Ffilm mi się urffał, jak leżałem ff trumnie 3 V-umierasz jako powód, albo żyjesz ffystarczająco długo i stajesz się pozffanym. 4 To nie ma tak, że dobrze pozffałem albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co najbardziej w Mirko lubię, poffiedziałbym, że ludzi. 5 Ludzi, którzy pozffali mnie, gdy nie radziłem sobie z ochroną ich PRAFF AUTORSKICH. 6 Pozyffać albo nie pozyffać - oto jest pytanie. Czy lepiej jest znosić przeciwności sądóff, czy stanąć na pozffanym? 7 I ujrzałem w oddali - baran, bynajmniej nie święty, a przy nim siedem pozwów. I odpieczętował pierwszy, i ciemnota runęła na starych. 8 I odpieczętował drugi, i wszyscy v-umarli powstali. 9 I odpieczętował trzeci, i z niebios spadły hałdy papieru, a na każdym napisane było "Pozew o prawa autorskie" i imię potępionego. 9 I otworzył czwarty, a za papierem spadły długopisy. 10 Gdy otworzył piąty, to już nie wiedziałem, co zrobił, bo uciekałem. 11 Ale oto padł szósty pozew i starzy ujęli kartki i długopisy swoimi trzęsącymi się z ekscytacji i Park[PRAWA AUTORSKIE]insona rękoma. 12 Nie dało się już nic uczynić, a wszystko przepadło, gdy spadła pieczęć z ostatniego, siódmego pozwu. I ujrzałem białego konia, a na nim Starry Harry. I ujął on w prawą rękę młotek sędziowski, w lewą zaś - Kodeks Cywilny. 13 I wszyscy starzy zaczęli obrzucać go pozwami. A on osądzał pozwanych i potępiał ich surowo. Tak oto dokonało się zwieńczenie spektaklu ludzkiej głupoty. 14 Nastał Czas Pozwokalipsy. 15 Nosz kurde, to dlatego już mi pukają do drzwi 16 No nic, niech moc (pozwów) będzie z Wami
  3. Rozdział V [Litania do Starrego Harrego] 1 To mówi Mieczysław Cezary Melkor: wybitny obrońca praw autorskich autorów graffiti w lokalnym metrze, grozi pozwami za skopiowanie jego rysunków patyczaków. 2 ABSOLUTNE MISTRZOSTWO 3 POZEFF/10 4 WINCEJ TRZEBA 5 Stałem, ledwo utrzymując się na nogach. Próbowałem uciec, ale stało się jasne, że nie ma to sensu. W końcu sprawiedliwości się nie umknie. 6 Za mną stał Starry Harry, który właśnie trafił mnie serią z pozwów. Obróciłem się z trudem ku niemu. 7 "Myślisz, że masz szczęście, śmieciu?", wycedził Starry przez niemal całkiem zaciśnięte w zdecydowaniu zęby. "No dalej. Zrób mi dzień", dodał, najwyraźniej zdając sobie sprawę z dokonywanej przeze mnie próby wyliczenia w myślach, czy wystrzelił już sześć pozwów, czy może tylko pięć. 8 Jeżeli jesteś fanem Harrego – Harry Cię pozwie. 9 Jeżeli uważasz, że jesteś tak starry jak Harry – Harry Cię pozwie. 10 Jeżeli uważasz, że Harry gra w Nordatę – Harry Cię pozwie. 11 Jeżeli uważasz, że Pel N[PRAFFA AUTORSKIE] założył Elderland – Harry Cię pozwie. 12 Jeżeli jesteś fanem Jacka Insuliny – Harry Cię pozwie. 13 Jeżeli uważasz, że Klub Gogo w Noffym Rozmarynoffie jest lepszy od Egvallandzkich Aniołków – Harry Cię pozwie. 14 Jeżeli pozwiesz Harrego – Harry Cię pozwie 15 Jeżeli powiesz, że Harry ma imiennika – HarryCię pozwie. I jego też. 16 Jeżeli wiesz, kim jest Thomas von L[PRAFFA AUTORSKIE] dla Ab[PRAFFA AUTORSKIE]achazji – Harry Cię pozwie. 17 Jeżeli go nie znasz, trudno – Harry Cię pozwie. 18 Jeżeli nie lubisz klocków Lego – Harry Cię pozwie. 19 Jeżeli lubisz klocki Lego – Harry Cię pozwie. 20 Jeżeli nie znasz dreamlandzkiego – Harry Cię pozwieJ 21 Jeżeli chcesz poznać Harrego – Harry Cię pozwie. 22 Jeżeli nie wiesz, kim jest Harry – Harry Cię pozwie. 23 Jeżeli kiedykolwiek miałeś krótkie włosy, a teraz masz długie albo miałeś długie, a teraz 24 masz krótkie – Harry Cię pozwie. 25 Jeżeli jesteś napalony na Harry – Harry Cię pozwie. Śmieciu. 26 Jeżeli uważasz, że Harry nie byłby sobą, gdyby Cię nie pozwał – Harry Cię pozwie. 27Jeżeli Harry już cię pozwał – Harry Cię pozwie. 28 W radzieckiej Brodrii to Ty pozywasz Harrego.
  4. Rozdział IV [Drugi Ffielki Monolog] 1 "Dziś w godzinach wieczornych doszło do zuchwałego przestępstwa. Mikronauta Erik von H. śmiał naruszyć prawa autorskie Szacownego Nadhrabiego Simona McMelkora. Sprawca został niezwłocznie pozwany i zatrzymany przez policję, kiedy próbował uciekać ze swojego domu ubrany jedynie w pantalony. 2 Grozi mu do miliona lat." 3 Takie właśnie komunikaty rozbrzmiały w odbiornikach każdego widza (lub słuchacza) jedynego legalnego kanału informacyjnego w Wandystanie, Głosu Starych. Po krótkiej inwestygacji nasza Redakcja dotarła do szczegółów sprawy. 4 Okazuje się, że owszem, niejaki Erik von H. dnia 6 czerwca w 2026 lat po narodzinach [WYMAZANO PRZEZ WZGLĄD NA OCHRONĘ PRAW AUTORSKICH] dokonał największej z myślozbrodni znanej wykształconemu człowiekowi Cywilizacji Antynoffistycznej: nikczemnie podszył się pod twórców legendarnego przecież Królestwa Elderland, starając się je (tfu!) "odrodzić" w ramach własnego nędznego kraiku, na własnym nędznym forum, łamiąc tym samym PRAFFA AUTORSKIE W INTERNECIE. 5 Do tego należał do murzyńskiej rasy znanej jako Nordaciarze, zamieszkujących byłą kolonię dreamlandzką Nordata - jak wiadomo, wszelkie byty tam powstające co chwila pojawiają się, znikają, łączą i rozdzielają, co totalnie nie zdarza się w reszcie świata. W sensie, tak totalnie nigdy. Eksperci utrzymują, że podludzkie pochodzenie oskarżonego może stanowić problem dla Wysokiej Rady Sanhedrynu, która ma osądzić go już rano. 6 Lecz jak właściwie ujęto zbrodniarza? Tutaj wkracza największy bohater całego zajścia. Niestety, z uwagi na obawy Redakcji, która spodziewa się pozwów, nie możemy podać tu jego nazwiska. 7 Wysytarczy powiedzieć, że imię ma jak ta jedna wiewiórka z alvina (ten nerd), a jego imię składa się z szkockiego przedrostka i imienia zbuntowanego Valara w Uniwersum Tolkiena (TOLKIEN MUSISZ POZWAĆ). 8 Dla wygody czytelników nazwijmy go Starry Harry. Otóż Harry złapał złodzieja (próbował doprowadzić go nawet na pohybel) na gorącym uczynku, kiedy ten łamał akurat bezczelnie święte praffa autorskie w internecie, których nienaruszalność jest tak oczywista, jak płaskość Pollinu, a następnie zaczął głośno krzyczeć, zwracając uwagę innych mieszkańców Spółdzielni Starych, zwanej często S.S. Dreamland. 9 Jego czas reakcji wyniósł zawrotne 51 dni. 10 Harry zwrócił uwagę na oczywiste niedoskonałości w zbrodni Erika von H., przede wszystkim fakt, że zuchwale zdecydował się zaledwie zamieścić ogłoszenie o planach odbudowy Elderlandu na parę miesięcy i potem dokonać tego aktu, nie przemierzając uprzednio Wielkiego Morza Zachodniego ani nawet Gór Żółtych, by przedostać się do Wandystanu-Tuszity, w której urzędują zarówno Mistrz-Założyciel Elderlandu, jak i Osoba-Odpowiedzialna-Za-Nadanie-Dojrzałego-Kształtu-Elderlandowi-po-2009, którą jest - nie oszukujmy się! - Harry. 11 Nie zadał sobie tego nikłego trudu, jakim jest próba przedostania się do wyznawców Wandy, przebywających w izolacji na Telegramie oczekując na Kirioapokalipsę. Oprócz tego złodziej-zbrodniarz próbował wydrzeć od niego jego osobistą WŁASNOŚĆ INTELEKTUALNĄ w postaci plików po Elderlandzie drogą sprytnego (acz, jak się okazuje, nie dość sprytnego by oszukać umysł przedstawiciela boskiej rasy Nie-Noffych) podstępu, w ramach którego zamaskował swą pożądliwość jako pragnienie wiedzy i oświecenia, potrzeba zaniesienia świętych zwojów do Klasztoru von Thorn. 12 Harry - słusznie przecież - natychmiast po obserwacji przestępstwa i nieudanej próbie egzekucji odwołał się do starożytnej sztuki Daotorah, Ścieżki Praffnej. Dzielnie stając w obronie praff autorskich zagroził Erikowi von H. dochodzeniem swoich praw na takiej właśnie Drodze. 13 Uczyni to również każdemu, kto użyje nazwy "Elderland" lub "Tanequetil". Czy to znaczy, że ten artykuł...? Ups. W każdym razie, jego bohaterstwo stanowi inspirację dla nas wszystkich. W czasie, kiedy mniejszości są prześladowane, a Noffi wprowadzają na świecie swoje rządy teroru i dosłownego faszyzmu, niszcząc istniejące od zawsze praffa obywatelskie i dobijając ludzką produkcją Ojca Pollin bardzo potrzebujemy takich głosów. Głosów, które wiedzą, ile są warte, które będą z odwagą domagać się zauważenia, eksponacji w społeczeństwie. Dziękujemy Ci, Harry. Sprawiasz, że chce nam się żyć. 14 Złapany oskarżony przeprosił za swój błąd i błaga o litość, ale wysłannicy Zrzędnika twierdzą, że Wysoka Rada odrzuci jego wniosek lub też uzna go za złodziejstwo Jej szarych komórek. Pozostaje pytanie, czy kary dla noffych newgenów za tak obrzydliwe wręcz zbrodnie nie są czasem zbyt niskie. Ostatnimi czasy sporo rozeznanych w sprawach Nie-Noffych proponuje rozwiązanie być może niewygodne, ale kto wie, czy nie słuszniejsze: kara śmierci w męczarniach. Nie, nie v-śmierci. Śmierci. 15 Prawa autorskie to sprawa reala, tak samo kara powinna być więc w realu. Taką ostrość osądu argumentują stwierdzeniem, że Praffa Autorskie są przecież podstawą naszego pojmowania w rzeczywistości, zaś w internecie niezmiennie zajmują zaszczytne miejsce jako podstawowa wartość wyznawana przez jego użytkowników. 16 Tak zuchwałe wystąpienie przeciwko niej wymaga więc uczynienia z przestępcy przykładu dla innych, potencjalnie noffych. Cóż, ciężko nie zgodzić się z taką argumentacją. 17 Mędrcy ELDERlandu z Sanhedrynu proponują również ZABIĆ NOFFYCH. 18 Możemy tak sobie gdybać i dyskutować, ale praffda jest taka, że popełniwszy swoją myślozbrodnię w obecnych realiach praffnych Erik von H. może się co najwyżej spodziewać v-egzekucji i sprawy w sądzie w realu. 19 Jakkolwiek rozczarowujący jest to scenariusz, trzeba pamiętać, że mądrość protokołów Mędrców Nie-Noffych nie zawsze jest widoczna przez rządzących tym światem (cóż, oboma światami). Efektem ignorancji i odrzucenia wiedzy Starrych są takie właśnie niesprawiedliwości. 20 Pozostaje mieć nadzieję, że ta sprawa przestraszy wszystkich innych potencjalnych rabusiów WŁASNOŚCI INTELEKTUALNEJ, którzy śmieliby sięgać po marki, których nie stworzyli i z którymi nie mają związku. 21 Niestety, wstęp do tego artykułu został UKRADZIONY od niejakiego Augusta de la S[PRAFFA AUTORSKIE]ana. Ponieważ będę terass myślozbrodniarzem, uciekam do lasu niezwłocznie po napisaniu tego artykułu. Obawiam się, że August może znać sztukę Daotorah i wstąpić ze mną na tzw. Ścieżkę tę no Praffną. 22 Nie wiem, czy jeszcze co napiszę, lecz tylem już wierszydeł spłodził, że jest czym okpić po mnie ciszę. Zwłaszcza że póki Repulijski świeci wciąż będą rodzić się noffoleci. 23 BRAVO ZULU.
  5. Rozdział III [Starre Przysłowia] 1 To mówię, ja, ten który znam sekretną ścieżkę Daotorah, który przebywam sam na sam z PRAFFAMI AUTORSKIMI. Nawet Opóźniacz mi nie straszny jest. 2 Cooooooooo?! Jak to, mikronacja, w której nie byłem od dawna, ma być wskrzeszana? Zabraniam! Ja pozwę! Wysoki Sądzie, żądam rozstrzelania winnych! 3 UFFAGA PEL NANDER ZAKAZAŁ UŻYFFANIA NAZWY NORDATA 4 Zastrzegam sobie prawo do słowa "Mikroświat". Od teraz każdy, kto go używa, musi zapłacić mi 67 zł za każdym razem. Inaczej pozwę. 5 ff tym no ja miałem takie państwo widzi pani, ale takie w internecie w sensie. No to była ta no tzw zabawa taka no w państwo. No i ja tam państwo miałem. A potem przyszedł jakiś ten no newgen no i zrobił państwo o takiej samej nazwie. Rozumie to pani?! 6 TY WIESZ KIM JA JESTEM DLA ELDERLANDU 7 ff tym no muj ojciec to był no ten zły no ten melkor 8 A morał z tego prosty. Nie łamcie praw autorskich, drogie dzieci. Nie piszcie, nie śpiewajcie, nie zakładajcie mikronacji. Bo Was pan policjant złapie
  6. Rozdział II [Pierffszy Ffielki Monolog] 1 Próba "odrodzenia" mikronacji po latach przez osobę przez nią nigdy niezwiązaną jest zwykłym złodziejstwem intelektualnym. Zwłaszcza w sytuacji, w której zarówno twórca Tanequetilu, jak i osoba odpowiedzialna za nadanie dojrzałego kształtu Elderlandowi po 2009 r., a nie ukrywajmy, że tą osobą jestem ja, pozostaje na co dzień do dziś aktywnym mieszkańcem mikronacji, o czym może się przekonać każdy odwiedzający miejsca publiczne Wandystanu; piszę o tym, ponieważ dziś złodziej sięgnął również po Elderland (https://forum.nordata.org/topic/3484-od ... ment-34374). 2 Jeśli chcecie sobie zakładać kolejne yoyonacje, nie sięgajcie po marki tworzone przez realnych ludzi przed laty, tylko twórzcie nowe. Nie zapytano mnie nawet o zgodę, radę czy współpracę, a wyłącznie o wydanie plików, z tym że podstępem - pod pretekstem udostępnienia ich w Galerii Thorn. Tak, znajduję się w posiadaniu całego (w przybliżeniu) dziedzictwa Elderlandu, ale go nie wydam grabieżcom. 3 Grabież jest to tym bardziej bezecna, że plany dotyczące dalszych losów Elderlandu nie były nigdy ukrywane. Po to odzyskałem pliki, żeby nadać dziełu, które niegdyś współtworzyłem, jednej z najstarszych polskich mikronacji, nowe życie; forma, którą przybierze zostanie podana do publicznej wiadomości w przyszłości, będzie to albo muzeum albo pełnoprawna mikronacja. 4 Przed ich realizacją w tej chwili powstrzymują mnie pewne sprawy realne, ale nigdy planów nie zarzuciłem. Zabraniam używania nazwy "Tanequetil" i "Elderland" przez osoby z państwami tymi nigdy nie związane. Jeśli będzie trzeba, będę dochodził swoich praw na drodze prawnej.
  7. Rozdział I [Wstęp] 1 To mówi Wysoka Rada Starrych: PRAFFA AUTORSKIE SĄ ŚWIĘTE. ELDERLAND JEST ŚWIĘTY. TANEQUETIL JEST ŚWIĘTY. PRECZ Z NOFFYMI. ZABIĆ NOFFYCH. 2 To mówię ja, McMelkor, przebywający w grodzie Wandystan w niebie Tuszita. 3 Zawsze była Wysoka Rada. Starrzy byli zawsze. Zawsze z Tanequetilu widziano wszystek wszystkiego.
  8. W sobotę do Robotniczogradu zawitała Para Imperatorska. Imperator i jego żona @Adelaide Radziwiłł-Chojnacka złożyli kwiaty na Pomniku Pamięci 20 stycznia, zjedli ciastka i mieli ciastka w lokalnej rewolucyjnej piekarni, zrobili sobie zdjęcie przy legendarnej już nigdy-nie-ukończonej fabryce Winstona, zawitali także do Biblioteki Wielkiej i lokalnej cekrwi na chwilę refleksji. Bravo Zulu tak wam powiem.
  9. No tak właśnie myślę że to chyba no jest w muratyce. W każdym razie byłoby czytelniej gdyby rzeczywiście ta lokacja była no nałożona na ogólną mapę nordaty
  10. Kadencja prezydenta FN trwa 150 dni. Obecny prezydent zaczął kadencję 6 kwietnia, więc skończy jakoś koło 3 września.
  11. Nie mam informacji gdzie jest owe Ałkan-Pedi, proszę o zaznaczenie na jakiejś mapie nordaty to przeniosę do odpowiedniej gubernii
  12. Co prawda gubernia wielkokiriańska to definitywnie nie jest teren zamieszkiwany przez kugarów (bardziej repujerska i taksaska), ale wypada mi docenić fakt, że tutaj nie było przynajmniej afirmacji radykalnych nacjonalistycznych tendencji antymonarchistycznych jak w Abachazji. Bravo Zulu i oby tak dalej!
  13. Chodziło o islam i kiryzm ale sure, ig vro
  14. @August de la Sparasan Wschód i Zachód jednoczą się żeby wyrazić jedną wiadomość: NIE REZYGNUJ !!! DOKOŃCZ KADENCJĘ !!! AUGUST MUSISZ
  15. ff tym: proponuję dać no autopopraffkę żeby nazwać dokument Regulaminem Odrodzeniowym Kongresu II Federacji tej no Nordackiej
  16. W dniu czwartym poselstwo zwinęło obóz w Bela)sy-Ifli, by podążyć w dół, wraz z biegiem Samundaise, by w miastach przyrzecznych szukać schronienia i wytchnienia przed wyczerpującą podróżą na wschód. Musiano przeto zdecydować, czy iść wraz z lewym brzegiem, czy wraz z prawym brzegiem. Losy wyciągnięto i określono, by iść lewym. Szli więc pod Kaeszem ludzie Boga, mijając tego dnia wiele wsi i miasteczek. Więcej one były bogate niż te na północy i zachodzie, opływały w luksusy i dobrze się miały nawet pod butem Kościoła Krwi. Często docierali również do nich kupcy z portów morskich przy delcie Samundaise, najbogatszym bodaj miejscu na Wyspie Lumeria. Przynosili oni częstokroć nowiny z całego kraju i świata nawet do tego ludku przyrzecznego, tak, iż był on zawsze dobrze poinformowany. Gdy więc szli na południe wraz z brzegiem rzeki, i gdy obserwowali zmianę w kulturze i obyczajowości mieszkańców tej części kraju, osłoniętych od chłodów ciała i umysłu północy i masywów skalnych centrum, słyszeli także wiele nowin, które tu, dla świadectwa, zapisujem. Oto tego dnia rozeszła się po wszystkich portach kraju wieść, iż opublikowano Krwawą Księgę w Nowej Precelkhandzie, i że przesyłana jest i odczytywana we wszystkich wielkich miastach. A księga ta była od Pana, zaprawdę, oświecił on jednego z Lumeryjczyków, zwanego, idąc za wieścią gminną, Arcis Desmoulins, w ten sposób, iż spisał on ową księgę, w której zawarł potwierdzoną relację o bestialstwach Kościoła Krwi, jego kapłanów i Arcybiskupów. Kościół bowiem krwi wraz z całą elitą dopuszczał się licznych bestialstw na ludzie lumeryjskim, zarówno tych lżejszych, jak i nieskończenie obrzydliwszych. Arcis, jak wieść niesie, był na usługach Arcybiskupa Siódmego Zakonu, imię jego niewymawialne, i pomagał w owych bestialstwach, lecz został oświecony przez Pana, doznał oświecenia. Poszedł więc i napisał o wszystkich bestialstwach przeciwko Panu, których dopuścili się czciciele Anioła, a następnie przekazał tę Krwawą Księgę Kiriom, z którymi się zbratał. Oni zaś rozgłosili ją na wszystkie krańce Lumerii i w ten sposób, na wspak kapłanom i Arcybiskupom Kościoła Krwi, wiadomość o ich bestialstwach rozeszła się wśród ludu lumeryjskiego. A besialstwa to były zaprawdę okrutne, takie, jakich doświadczali noffi od starrych w noffolandzie, a nawet większe jeszcze. Torturowano i prześladowano wszystkich, zarówno partyzantów, jak i kolaborantów, wiernych i niewiernych Anioła, mężów i kobiety, starrych i noffych. Nikt nie mógł uciec od prześladowań i bestialstw, których dopuszczały się Zakony i Arcybiskupowie Anioła, a nadto wszyscy jego kapłani. Były świadectwa o gwałceniu wszelkich praw najświętszych i dopuszczaniu się wszystkich grzechów przy obcowaniu z poszczególnymi ludźmi z ludu lumeryjskiego, były świadectwa o przywiązywaniu do ołtarzach i o okrutnych ofiarach krwawych, byłoy o piciu krwi z żywych jeszcze ofiar, były o rozciąganiu i spalaniu buntowników ku chwale Anioła posądzanego o wielkość, i jeszcze straszniejsze zbrodnie. O najobrzydliwszych wspominać nawet się nie godzi, niech spadną w zapomnienie tuż po końcu Krucjaty Lumeryjskiej, jako i niech spadnie w zapomnienie Kościół Krwi, gdy się już całkiem ukara wszelkich jego przywódców. Jahwe Mocarzem! Gdy więc lud lumeryjski usłyszał o tych wszystkich bestialstwach, nie mówił nic, tylko chwycił za broń. I za broń chwyciły różne miasta i osady w całej Lumerii, również wszystkie miasta delty Samundaise. Gdy przybyło tam poselstwo, bez spodziewania zostało przyjęte po królewsku, konsularne dostało powitanie. Lumeryjczycy bowiem z owego regionu uformowali Samoobronę Delty, i nawet bogaci z tego obszaru dawali sowicie na uzbrojenie i ku zachętom rekrutacyjnym. A owa Samoobrona była miła Panu, gdyż przysięgła wierność wojskom kiryjskich, które były w trakcie wyzwalania ich ziem spod władzy Kościoła Krwi i jego popleczników. Lumeryjczycy nie byli przecież głupi, nie było wielu wśród nich ślepców. Widzieli znaki i słyszeli wieści, i szli do Arcybiskupów i kapłanów Anioła, by im to wytłumaczyli, i by mogli złożyć ofiary przebłagalne z krwi. To się nie godzi! Nie godzi się składać ofiar z krwi, w ogóle nie godzi się obcować z krwią, a jednak oni to czynili. Lecz elity Kościoła milczały, nie wydawały dźwięku uspokajającego, nie przytaczały mądrych słów; także Anioł posądzany o Wielkość głuchy był na ofiary wszelakie. I nadto Lumeryjczycy posłyszeli o wieściach z Krwawej Księgi, toteż zdecydowali, że pod wpływem tych wszystkich wieści sprzeniewierzają się oni Aniołowi i ślubują wierność Jahwe. Nie wszyscy tak zrazu pomyśleli, lecz rzesze duże, coraz większe tak właśnie uczyniły. Kaesz przeto odebrał tego wieczoru wiele ślubowań na wierność, wiele deklaracji zebrało całe poselstwo, któremu wyprawiono ucztę. Okazały się tedy wartymi te wszystkie dni z odrobiną jedzenia po zachodzie słońca, te wszystkie noce zimne. Pan okazał łaskę swoim posłom i mogli oni wytchnąć w delcie Samundaise, gdzie nauczali i nawracali wielu na Wiarę Kirymową. Był to zaprawdę wielki dzień dla wypełniania zamiarów Pana. W nocy Arcybiskup Czwartego Zakonu Kościoła Krwi, imię jego niewymawialne, poprowadził swe wojska ku miastom nadrzecznym i od północy do południa na prawym brzegu dokonywał bestialstwa na mieszkańcach, pogromy im zorganizował. I niszczono, i palono, i grabiono te wszystkie miasta na prawym brzegu, idąc z góry na dół, od północy do południa. Liczba bestialsko zabitych: jakieś pięćdziesiąt pięć tysięcy. W jedną noc! Gdy jednak przybyli do Delty, Samoobrona już czekała tam na nich, gdyż docierały do nich wieści o nocnym besialstwie. W ten sposób Kościół Krwi sam wypełnił przepowiednię niekorzystną względem siebie, potwierdzając, że czyni on bestialstwa, by cała Lumeria mogła o tym słyszeć. W ten sposób Pan śmieje się z Swoich wrogów i łagodnie oszukuje tych, którzy mienią się lepszymi od Niego. Wieść niepomyślna dotarła do Delty przed wojskami Czwartego Zakonu i skierowała gniew Lumerii przeciwko nim. Cała Delta wraz z wszystkimi licznymi miastami aglomeracji sięgnęła po broń, po miecze i noże, i kije, i pogromiła Czwarty Zakon Kościoła Krwi, tak jak on gromił bestialsko lud lumeryjski. Niewielu się z Zakonu ostało, a ci, co się ostali, uciekli w dzicz, gdzie Pan ich wytropił i wskazał ich tropicielom zła, którzy ich do cna wytępili. Zło zostało przępędzone z Delty i wielkie to było dla niej święto. Czwarty Zakon Kościoła Krwi przepadł, czwarta pieczęć została złamana, a czwarta włócznia zniszczona. Złapano Arcybiskupa Czwartego Zakonu i poselstwo kiryjskie wielce nalegało, by go wysłać do Marsylii i poddać sądowi, lecz lud rozwścieczony wyrwał go im i rozdeptał, rozerwał go na ulicy. Taki był jego koniec. Imię jego niewymawialne. Jahwe Mocarzem! Taki był poranek i zmierzch dwudziestego piątego dnia jedenastego miesiąca ósmego roku dziesiątego cyklu trzydziestej czwartej ery od Spirytusowa.
  17. no ff tym chba nie, to przecież no uchwała kongressu, czyli że no kongress sobie no coś muffi
  18. um, actually, w nordackim systemie wartości kradzież z wikipedii > BEATKA, ponieważ praffa autorskie to wymysł Prokrastynacji. Ale z tego co widziałem to Heniu robi i tak i tak.
  19. W trzecim dniu poselstwo zwinęło obóz swój, wzięło swego zakładnika i przepłynęło na półudniowo-wschodnie wybrzeże Lac Anou, by się dalej w tę stronę kierować poprzez pozostałą część równiny, póki grupa nie dobiła do terenu, który podnosił się, a czynił to coraz gwałtowniej. Przystanęli wtedy, gdyż z rosnącym zmęczeniem posuwali się naprzód, a omijać masywu nie chcieli, gdyż tędy wiodła najprostsza droga do miasta, do którego posłał ich Pan. Zostawili przeto za sobą wioski ludu lumeryjskiego, które o poranku dopiero otrząsały się z nocnego chaosu. Bóg bowiem Kirymu to sprawił, że w te wielkie ciemności w dzień i w noc, i w dzień i w noc, straszliwe rzeczy się działy, a zezwolił na to, by lud lumeryjski zrozumiał błędy swych dróg i poszedł sławić Pana w góry. Przez te wszystkie godziny po wielokroć było wypowiadane imię Anioła, ofiary z krwi były słane ku górze, nadto modlono się nad pomnikami jego i odmawiano Litanię jego. Lecz Anioł posądzany o Wielkość nie odpowiedział, pozostał głuchy, ofiar nie przyjął, pomniki jego sczeznąć miały, jako i on. Litanii też swojej nie usłuchał, bo Pan go ogłuszył. Tak bowiem upodobał sobie Pan odwrócić lud lumeryjski od kłamstw, poprzez upokorzenie całego kultu Anioła posądzanego o Wielkość. Gdy więc podchodziło poselstwo pod płaskowyż zwany Brume, dochodziły do niego wieści OPÓŹNIONE lokalnych mieszkańców, jakoby to Pan miał wzbudzić kamienie do dawnej swej potęgi i do rozerwania więzów kłamstw. Szła bowiem wiadomość, że w każdym mieście i miasteczku członków Kościoła Krwi pomniki kamienne i ceramiczne Anioła posądzanego o Wielkość miały rozpadać się same z siebie, nie poruszone ludzką ręką. Wprawiało to w zdumienie i w niepokój cały lud lumeryjski więcej nawet niż poprzednie ciemności, szli więc tłumnie do kapłanów i Arcybiskupów Czystej Krwi Zakonów, by im tłumaczyli te zjawiska. I tłumaczyli owi kapłani-kuglarze, lecz język ich, zwykle zręczny, nie dawał uspokojeń tłumu. Wówczas począł się gniew budować na miejsce niezrozumienia w sercach wielu z Lumeryjczyków. Kapłani Kościoła Krwi mówili: "Nic to, plotki jeno, Wielki Anioł stoi wraz z swoimi wyobrażeniami, a co najwyżej były one deptane przez obce wojska, za co te zapłacą". Lecz gdy poszła na całą Wyspę Lumeria wieść, iż ogromny pomnik Anioła w Szarej Przystani padł bez tchnienia nawet wiatru, przygniatając kultystów, którzy byli akurat w trakcie upuszczania krwi przed wyobrażeniem swego bóstwa, nie mogli już nic mądrego powiedzieć. Ściągneli wtedy tylko swe brwi i zakazali mówienia o tych wszystkich wieściach. Poselstwo szło dalej w swym kierunku przez płaskowyż, lecz spostrzegło, że na rozwartej jego przestrzeni obozował Trzeci Zakon Kościoła Krwi. A, że jasność była wielka, a nie było przy tym gdzie się przyczaić, zdecydowano, by ich nie niepokoić, wierząc w potęgę Pana, która nad wojskami i tymi kiedyś zatriumfuje. Poszli więc pod Keaszem wprost na południe, schodząc coraz niżej i znów niżej. A jednak, tak zechciało zrządzenie Pana, iż Arcybiskup Trzeciego Zakonu zobaczył ich i popędził za nimi z całym swoim ludem, mając przewagę liczebną i wysokościową. Spadli na poselstwo nieliczne wraz z zakładnikiem niby błyskawica z burzy bez piorunów, lecz wówczas w tym ukazała się Ręka Boga, iż rozdzielone zostały oddziały Anioła, na dwie strony zostały one podzielone: prawą i lewą. Poselstwo skryło się na zboczu pod kamieniem wystającym, a wojska zbiegając omijały go i szły na jedną stronę: prawą, lewą, lewą, prawą. Dopiero Arcybiskup Trzeciego Zakonu, który puścił swe wojska przodem, zorientował się, że i nie widać dalej jego wrogów, przystanął tedy na owym kamieniu. Wówczas poselstwo wybiegło spod głazu, a ów zawalił się, lecąc w dół, aż ku dolinie wielkiej rzeki. Tylko zakładnik, Arcybiskup Drugiego Zakonu nie został wyciągnięty spod głazu, rzucał się bowiem i złorzeczył, tak, iż nie zdążono go uratować. Przygniótł go tedy głaz z Arcybiskupem Trzeciego Zakonu na szczycie i obaj zginęli; Arcybiskup Drugiego i Trzeciego Zakonu stracili w ten sposób swoje życia. Imiona ich niewymawialne. Głaz rozbił się i rozpadł na dziesięć tysięcy szczątków i kirion kirionów odłamków. Był to ostatni pomnik Anioła posądzanego o Wielkość, który tego dnia przez wzgląd na Pana rozbił się. Trzeci Zaś Zakon słysząc huk skał spłoszył się i, jako dzika zwierzyna nie znająca Boga, wytracił cały, wpadając w nurt rzeki, która w tym miejscu rozpoczynała swój bieg nad ziemią. Wpadli oni w jej wody i żaden z Trzeciego Zakonu Kościoła Krwi nie uszedł z życiem. Wody Boże zabrały ich aż do Wielkiego Morza, a stamtąd do Podziemi, gdzie w zgryzocie bytują. Trzeci Zakon Kościoła Krwi przepadł, trzecia pieczęć została złamana, a trzecia włócznia zniszczona. Jahwe Mocarzem! A Kaesz stanął wraz z trójką posłów u wyjścia rzeki Samundaise, w miejscu, gdzie się to całe dzieło dokonało, i nazwał to miejsce Bela)sy, bo mówił: "Owa skała okazała się nam schroniem". A Sługa Boży nazwał je Ifla, bo rzekł do pozostałych: "Oto w tym miejscu znalazł Zakon Anioła odpłatę za swe uczynki". Rozbili tu obóz i poczekali aż do poranka, nim wyruszyli w dalszą drogę. Taki był poranek i zmierzch dwudziestego czwartego dnia jedenastego miesiąca ósmego roku dziesiątego cyklu trzydziestej czwartej ery od Spirytusowa.
  20. O, ależ oczywiście. Tylko, że z kolei my nie mamy wolnego wstępu np. do Bialenii, gdzie możemy być łatwo uciszeni, jeśli uznane zostanie, że trollujemy (co jest, jak wiadomo, najgorszą z zbrodni). Zdarzyło się to już Premierowi Trinitzowi, a potem oczekiwano, że to strona nordacka wysunie przeprosiny. Należy więc spytać, dlaczego prześladowcy "Waksmanlandu" mieliby się w nim akurat teraz pojawiać, odrzuciwszy wcześniej propozycję pokojowej współpracy w ramach autonomicznej Abachazji.
  21. Brat Thomas od wielu lat nie jest ze swoimi ludźmi, bawiąc przede wszystkim w Bialenii. Niech w imieniu bialeńskiego ludu się więc wypowiada, pozostawiając Narody Imperium w spokoju. Każdy niech naród zazna spokoju i wolności od obcych pretendentów wszelakiej maści. Tako rzecze Jahwe i wszyscy jego prorocy.
  22. Kiryści i chrześcijanie, razem stanowiący zdecydowaną większość miasta, na tę jedną okazję postanowili zawiesić spory, żeby razem pomaszerować i przepędzić islamistów z Tomaszewa. Obie grupy wyznawców bytu znanego jako Jahwe razem skandowały antymuzułmańskie piosenki kibolskie, wywieszały kartony z napisem "SECESJONISTOM PRECZ - BRAVO FEDERALIZM", a samemu Barhirowi dostarczyli wydrukowanego śmiesznego mema (na poprawę nastroju). Jak ujął to jeden z mieszkańców, Jeremisław Han-Reszko (111 l.), "Bracie w Chrystusie/Jahwe Barhirze, jesteś wielce mile widziany w naszym mieście, lecz jako gość respektujący nasze tradycje, a nie jako messiah, gdyż takich nie uznajemy. Przez Chrystusa/Jahwe, Pana naszego, Amen/Szehaja".
  23. W drugim dniu przeszli szmat drogi, poruszając się na północny wschód przez półwysep, którą prosty lud Lumerii zwał Peninsule des Dragons. W całym czasie trwania poselstwa lud bowiem wielce się przysłużył owym podróżnikom, oferując im pierworodne z wszystkiego, co miał, mimo, że trwał półmrok już drugi dzień, więcej, wzmagał się. Jahwe bowiem, widząc, że nie nawraca się Kościół Krwi i, że wciąż dwanaście z Zakonów stoi, zabrał światło słońca całkowicie, tak, iż nie było bez świecy widać nic w całym kraju. Przeraził się na ten widok cały lud lumeryjski, poczęły szerzyć się przestępstwa i rozruchy, armie całe Anioła stanęły przez wzgląd na odebranie światła. Żadne światło z nieba nie nakarmiło tego dnia traw i pól na niskości, ni drzew na wysokości, ni żadnego z bydła czy drobiu, ni którego z ludzi. Wojska Zakonów wpadały na siebie i się wzajem ostrzeliwały, a wreszcie postanowiły nigdzie się nie ruszać. W ten sposób Pan pomieszał szyki zwolennikom Anioła posądzanego o Wielkość, tak, że nie mógł on tego dnia nigdzie swych wojów posłać. Poselstwo zaś szło od domu do domu, wystrzegając się po drodze wszelkich przygód straszliwych, które czekały od jednej do drugiej oświetlonej wioski. Gdy przeszło całą równinę i zbliżyło swe kroki do jeziora Lac Anou, spotkało tam Drugi Zakon Kościoła Krwi. Odpoczywał on, chłodząc się i nabierając sił przy wodzie, gdyż była całkowita ciemność. Wówczas rzekł Kaesz: "Jakże mamy wojować w ciemnościach z oślepionymi wojskami Anioła, gdy i my oślepieni jesteśmy?". A mówił to przez wzgląd na tych, co z nim byli. Wówczas Jahwe posłał wielki płomień, który unosił się i szedł przed poselstwem. I mówiono: "Myikra, Myikra", lecz nie była to Myikra. Idąc przeto za płomieniem napadło poselstwo Drugi Zakon od jego tyłów i rozbiło go. Gdy bowiem patrzał ktoś z poselstwa, płomień świecił jasno, lecz gdy który z Zakonu, wówczas płomień ukrywał się przed jego oczami, tak, że wciąż była to dla niego całkowita ciemność, według plagi. W ten sposób cztery osoby pokonały legion, gdyż Bóg Jahwe był z nimi. I Drugi Zakon Kościoła Krwi został rozbity, i druga pieczęć została złamana. Druga też włócznia dostała zniszczona, a to przez wzgląd na Imię Pana. Nikt się nie ostał z tego Zakonu, a to wyjąwszy Arcybiskupa Drugiego Zakonu. Ten bowiem został pojmany i przetrzymywany był wbrew swej woli, i strzeżony poprzez zmieniające się warty posłów. Imię jego było niewymawialne. Poselstwo pod Kaeszem wzięło łodzie, które były przy brzegu, i odpłynęło nimi wraz z zakładnikiem. Popłynęli przeto na środek jeziora, na niewielką wyspę, gdzie rozbili obóz. Byli w ten sposób bezpieczni od duchów i zbojów, którzy przez cały dzień pożywali się Wyspą Lumeria. Taki był poranek i zmierzch dwudziestego trzeciego dnia jedenastego miesiąca ósmego roku dziesiątego cyklu trzydziestej czwartej ery od Spirytusowa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...