CERKIEW KIRYJSKA POD WEZWANIEM PROROKA MOEELA KRIAKILA
W Cerkwi Kiryjskiej pw. Proroka Moeela Kriakila w Marsylii okresowo podnosiła się coraz większa wrzawa. Dziennikarze i wierni krążyli wokół budynku, przypatrując się przygotowaniom z zaciekawieniem. Musieli wszakże uważać by nie podejść za blisko, gdyż wyraźnie paranoiczni funkcjonariusze Departamentu Oka wyznaczyli strefę wolną od gawiedzi wokół budynku i ani myśleli iść w tej kwestii na jakiekolwiek kompromisy.
Około godziny osiemnastej z środka tej wspaniałej świątyni wychylił się na chwilę Patriarcha Borys, duchowy przywódca wszystkich Kiriów od Wyrtlandii po Doctrinę i od Wysp po Adlernburg, a także lokalna dusza towarzystwa. Nie był dziś ubrany w swój zwyczajowy brązowy lub czarny strój, ale biała, tkana szata z złotymi emblamentami. Skomplikowane wzorki niby tańczyły na jego ubraniu, a małe, ledwo widoczne literki w Szaanie. Świętym Piśmie zdobiły koniuszki rękawów kapłana. Ubranie w pasie utrzymywał misterny pas, a sam Borys zwykłym sobie zwyczajem podpierał się swoją laską linitiara, czyli kapłana Kirymu. Na głowie miał wysoką, również śnieżnobiałą czapkę z wyhaftowanym pośrodku wielkim czerwonym okiem. Wyglądał z nim jak bardziej niż jakieś artystyczne przedstawienie majara niż jak człowiek.
Zdumienie wiernych na widok tak przebranego ukochanego przez nich Patriarchy Marsylii szybko zbladł w obliczu znacznie poważniejszego odkrycia: wszyscy inni kapłani kszątający się w i wokół cerkwi wyglądali identycznie, różnił ich co najwyżej kolor haftu oka. Nawet trzeciopowołaniowcy, zazwyczaj zadowalający się naśladowaniem Moehila w noszeniu łachmanów, dziś ubrani byli odświętnie w zieleń i czerń. Nawet dekoracje na budynku zdradzały, że dzień to niepospolity.
Bo i zaprawdę niepospolity miał być to dzień. Dzisiaj miało się odbyć wyświęcenie noffego kapłana Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego, niejakiego Augusta de la Sparasana, bohatera wojennego i bliskiego przyjaciela Borysa. Jak gdyby skład osobowy nadchodzącego rytuału nie był wystarczający, by zająć języki całego Półwyspu na resztę dnia, Patriarcha zaddcydował, że wyświęcenie odbędzie się dziś, 2 czerwca, nie zaś 4 lipca, w czasie którego prawo Shullkinatu rokrocznie przykazuje święcić noffych linitiarów. Kiriowie nie lubią zmian w zwyczajach, ale dziś będą musieli się z tą jedną pogodzić. Nikt tego nie powiedział, ale każdy wiedział skąd taka śpieszność. Kiryzm, odrodzony po milenium udręk w obcych krajach w chwalebnym 2022 początkowo szedł siłą impetu, lecz obecnie coraz gorzej radzi sobie w rywalizacji o wiernych z rotrystami, dystrybucjonistami czy muzułmanami. Patriarchat Marsylii - co dla ludzi było sprawą poznaną, pewną i powszechnie już w tym momencie udowodnioną - miał nadzieję odtworzyć ten początkowy żar, intensyfikując prace nad tłumaczeniem Wieloksięgu i wyświęcając więcej kapłanów, by stworzyć więcej okazji dla Ludu do interakcji z jego Wiarą.
O godzinie 18:20 wszelkie piąte koła u wozu i niewiele istotni statyści zostali usunięci spod cerkwi, a w jej okolicach pozostali tylko ci, którzy rzeczywiście mieli w tych okolicach dziś być.