Wydaję mi się, że byłoby to najrozsądniejsze rozwiązanie, aby ziemię których niemożliwe jest ponowne wykorzystanie zostały wymazane z mapy. Być może z perspektywy niektórych moja rezygnacja nastąpiła zbyt szybko, niemniej od początku takie właśnie założenie przyjąłem - tj. nic wbrew woli Elderlandczykow, choć istotnie mój błąd polegał na tym, że uprzednio powinienem był się skontaktować z kimś ze starego Elderlandu, bo jak widać błędnie założyłem, że kwestie projektu upadłego 7 lat temu nie mają większego znaczenia dla jego twórców, no ale sed lex dura lex zostało to odczytane jako złamanie prawa autorskiego pomimo, że nigdzie nie przypisałem sobie ani autorstwa Królestwa Elderlandu, ani też nie odniosłem z tego tytułu żadnej korzyści majątkowej czy jakichkolwiek innych pożytków osobistych, ani też nie widze za bardzo szkody wyrządzonej moim postępowaniem komukolwiek, o ile nie uznamy za to konieczności napisania kilkuzdaniowego posta na forum KD, co w mojej opinii można uznać za zmieszczenie się w granicach prawa cytatu. Niezależnie jednak od interpretacji tego co wczoraj w nocy zaszło (w tym również skierowanie pod moim adresem oskarżeń, które w moim odczuciu są dyplomatycznie mówiąc nieproporcjonalne do wyrządzonej szkody, jeśli można tak to ująć (K.K art.212.)) nie zamierzam wchodzić z nikim na drogę sądową, i bynajmniej nie jest to moja zasadnicza motywacja, aby zarzucić projekt odbudowy tego państwa - równie dobrze wystarczyłoby napisać "nie wyrażam zgody na rekatywacje Królestwa Elderlandu. Do widzenia" i skutek w obu przypadkach byłby identyczny - zrezygnowałbym z próby jego reaktywacji. Co zaś się tyczy tzw. Królestwa Nofflandu, to całkowicie odcinam się od działalności tego Królestwa i będąc szczery potępiam szerzący się tutaj shitposting, który uważam za szkodzący pokojowemu rozwiązaniu sprawy, niemniej nie jest w mojej mocy jego zatrzymanie. Ze swojej strony nie zamierzam ani teraz ani w przyszłości reaktywować Elderlandu ani jego części składowych.