Sesesja, cni (i niecni też) państwo!
W ramach regionalnej i ogólnokontynentalnej starej tradycji utrwalonej stereotypami, jak też i monotypami, dziś w godzinach niedookreślonych na rynek miejski w Robotniczogradzie wyszedł prosto z baru lokalny znawca tanich trunków Alhus Hraspen. Po rozejrzeniu się wokół błędnym i obłędnym wzrokiem wymamrotał on głośno i wyraźnie, powodowany natchnieniem z inspiracji mamrota; "Sesesja...!..." Świadkowie zdarzenia, to jest jeden mężczyzna, zero kobiet, zero węży i jeden dziad, nie odważyli się interweniować, gdyż tenże śmiały i niegodziwy człek uzbrojony był w odbezpieczoną spłuczkę pochodzenia toaletowego, prawdopodobnie zdobytą w sposób nielegalny. Zuchwały zakłócacz spokoju życia miejskiego w tym czasie ogłosił się wodzem rewolucji, przyznając sobie tytuł Patriotycznego Emisariusza Narodowej Inteligencji Specjalistycznej. W tym momencie, działając zapewne w afekcie, upuścił on trzymaną przez siebie spłuczkę, która bezzwłocznie upadła na bruk, wywołując zrozumiały przestrach, głównie u samego rewolucjonisty, który to doznał ataku specyficznego zespołu ciężkiego złożonego omdlenia całościowego Hraspena i od tej pory nie udało się, mimo nielicznych prób, nawiązać z nim kontaktu; leży bowiem w pozycji półsiedzącej na bruku w stanie wskazującym na wyżycie (się). Sytuacja jest zatem rozwojowa.