Na szczęście nie i miejmy nadzieję, że tak pozostanie. ?
Te tezy nie są sprzeczne i ja mógłbym się pod nimi jednocześnie podpisać. Izolacjonizm jest zły, bo ogranicza liczbę interakcji generujących aktywność, ale z umów międzynarodowych prawie nigdy nic nie wynika. Natomiast jak ktoś chce, to niech zawiera, tak się w mikroświecie przyjęło, więc nie będę kopał się z kubiłajem.
Wyjaśniając, bo widzę, że mój lekki trolling niektórzy z Panów próbują przekształcić w poważną tezę polityczną:
1. Nie mam nic przeciwko traktatowi z Winkulią.
2. Nie mam nic przeciwko Winkulii.
3. Generalnie nie mam nic przeciwko Premierowi Kirianóo, który w odróżnieniu od części kolegów rządowo-partyjnych robi solidne wrażenie i potrafi pisać pełnymi zdaniami po polsku.
Ale jednocześnie ten wątek jest o tyle na serio, że:
1. Są pilniejsze rzeczy do zrobienia w kraju niż pakty między rozsianymi po Nordacie Hohenburgami (choćby uruchomienie sądów oraz ustalenie ordynacji, żeby kolejne wybory odbyły się już jak Panbuk przykazał).
2. Fajnie byłoby, gdyby rząd trochę poważniej traktował obywateli, którzy nie siedzą z nim przy jednym stoliczku, bo jeśli chcemy stworzyć duży kraj, to bawić powinniśmy się wszyscy, a nie tylko koledzy pana Bolesława.
3. Wywiązuję się z obowiązków opozycjonisty poprzez publiczne punktowanie rządu, bo to jedyna opcja jaką dysponuję.