Czarny patriarcha stawi czoła Antychrystowi?
Reaktywacja Państwa Kościelnego Rotria po ponad roku nieaktywności wywołała poruszenie nie tylko wśród wiernych, ale i w całym mikroświecie. Na ziemiach brodryjskich kwestia obsady Tronu Pawłowego budzi szczególne emocje. W bronecie viralem stała się przepowiednia sprzed pół wieku. Jej autorem jest święty starzec Sawa – mnich i pustelnik żyjący jednym z klasztorów położonych nieopodal Krasnodarskiej Góry, na obszarze obecnie należącym do ZKRR.
Sawa miał mieć wizję przyszłości Kościoła Rotryjskiego i całego chrześcijaństwa na Pollinie. Pisał w niej o wielkim rozłamie, o czasie pustki na tronie patriarszym oraz o przybyciu postaci nieoczekiwanej – patriarchy, który miałby pochodzić z południa, być ciemnoskóry, i nosić imię, które nie pojawiało się dotąd w annałach Kościoła Rotryjskiego. Najczęściej określa się go mianem Czarnego Patriarchy. Ma on być tym, który odbuduje jedność chrześcijaństwa we wszystkich zakątkach mikroświata.
To właśnie Sambanafryka, często lekceważony subkontynent Nordaty, ma być jego ojczyzną. Tam, w cieniu wysokich palm, działać ma pełen pokory duchowny, który zgodnie z przepowiednią nie będzie szukał godności, ale to godność znajdzie jego.
W tej samej wizji pojawia się jednak druga postać. Przeciwnik, który urodzić się ma w Al Rajnie, obecnie państwie upadłym kojarzonym z "40 klonami Ramzaniego". To tam, jak pisał starzec Sawa, pojawić się ma Antychryst – wielki zwodziciel. Ma on być mistrzem słowa, twórcą iluzji, człowiek niezwykle inteligentnym, który zyska wpływy nie przez siłę, lecz przez manipulację. W jego słowach ma być pokój, a w gestach – rozsądek. Ale to, co stworzy, będzie pustką – zbiorem rzeczy bez ducha.
Dla wielu współczesnych ta przepowiednia jest jednym z wielu wytworów fantazji. Jednak im bliżej do wyboru nowego patriarchy, tym więcej osób zaczyna zastanawiać się, czy może być w niej ziarnko prawdy. Czy możliwe jest, że ktoś z Sambanafryki, lub przynajmniej z nią związany, rzeczywiście pojawi się jako kandydat podczas tego lub któregoś z kolejnych konklawe.
Nie brakuje tych, którzy próbują bagatelizować sprawę. Ale są i tacy, którzy powtarzają zasłyszane od rodziców i dziadków słowa, że starzec Sawa nie był fantastą, a jego słowa traktowano z pełną powagą. Wierzyli, że jego wizje pochodzą z innego świata.
Kto zasiądzie na Tronie Pawłowym– nie wiemy. Czy będzie to kardynał o znajomym nazwisku, czy postać zupełnie nowa? Być może najważniejsze nie jest to, kto zostanie wybrany, ale to, jak jego wybór wpłynie na dzieje Kościoła i mikroświata.