Jeszcze na temat Micropedii - Jego Królewska Mość mówi o nowych na Micropedii. Niestety, oprócz tych Milionowic (pamiętajmy - sam artykuł powstał jeszcze w ubiegłym roku!), nic… informacji o żadnych nowych Micronacjach tam nie ma. W tym roku były jeszcze jakieś edycje w artykułach dotyczących Hawilandu, pani Bialenii Akrypy (gdzie urocza ajatollażka prezentuje swoje walory) czy Krzysztofa Hansa. A i jeszcze ten artykuł (chociaż tu nie mamy do czynienia z prawdziwą edycją - jakieś fale go po prostu wyniosły), zdecydowanie polecam lekturę. Wynika to chyba z tego, że żadnych nowych mikronacji (w sensie - pretendujących do uczestnictwa w naszym uniwersum) już nie ma.
Ale kiedyś - faktycznie. Micropedia była zalewana artykułami o nowych mikronacjach. Zwykle dość lakonicznymi, nigdy potem nieaktualizowanymi, stanowiących raczej reklamę niż hasło encyklopedyczne. Czasami - całe istnienie mikronacji sprowadzało się do powstania artykułu. Micropedia była raczej czymś w rodzaju tablicy ogłoszeń, na której rozwieszono papiery - o inauguracji, połączeniach, zmianach ustroju i rewolucjach. Nekrologów już raczej nie - nikt nie palił się do poprawiania zdań na czas przeszły. Papiery po prostu gniły sobie, zalepione przez nowe (często naklejone przez te same osoby).
To doprowadziło to tego, że Micropedia nie miała dobrej reputacji. Narzekano na brak moderacji - każdy mógł sobie napisać co chce, jak chce i o czy.m chce. To fakt, Micropedia nie była dobrą encyklopedią.
W końcu powstała nowa micropedia - w zamierzeniu korygująca błędy poprzedniej. W duchu konieczności odrestaurowania Micropedii, zaktualizowania artykułów oraz powołania moderatorów mających czas oraz chęci do dbania o porządek w serwisie i prawidłowość zamieszczanych informacji (link). Porządku rozumianego chyba dość autystycznie.
No i jak wyszły te porządki? Większość artykułów zdaje się być… autobiogramami. Fakt, w sporej mierze ładnie zrobionymi, z bajerami po bokach. Ale ciężko uznać to za coś mającego wiele wspólnego z encyklopedyczną rzetelnością - jest to raczej forma masturbacji do własnego odbicia w lustrze. Wyszukane samopieszczoty (wystrajając się we fraki, mundury, medale) to jednak dalej samopiesczoty. A pisaniem nie o sobie raczej nikt nie jest w tym wszystkim zainteresowany.
Oczywiście ta rozrywka była już praktykowana na starej Micropedii. Ale właśnie - nie ma już informacji o żadnych nowotworkach. Nie wiem czy to wina braku samych nowotworków, czy może pseudoprofesjonalizacja Micropedii dorżnęła jej funkcji jako tego placu, na którym każdy może sobie coś ogłosić - niekoniecznie ładnie i składnie. Moim zdaniem funkcji znacznie ważniejszej, miejsce takie było jednak potrzebne. Oczywiście - jest stara Micropedia - ale na stronie głównej stoi, że już nie funkcjonuje (choć chyba niektórzy jednak tego nie przeczytali). Być może jednak odstraszyło to skutecznie jakiś nowych pretendentów do mirkowania - choć może po prostu nie było już kogo odstraszyć.