Napisałeś discordowe zamiast discordzikowe, post 0/10.
Rozwijając (chyba?) myśl przedmówcy odnośnie rodzajów imperiów, podzieliłbym je z jednej strony na pragmatyczne i ideowe (czyli zasadniczo konfederacje i federacje) oraz twórcze i odtwórcze. Jeśli chodzi o ten pierwszy podział, nie ma wielkiej filozofii: NUI jest oczywiście pragmatyczna, II Federacja mniej ale również, a cała reszta wspomnianych imperiów po drugiej stronie. W ogóle tutaj rozpatrywałbym to jako oś i spektrum, czego nie mogę powiedzieć o drugim podziale. Odtwórcze jest imperium Kirioświata, bo łączy często naprawdę bardzo różniące się tożsamości poszczególnych regionów środkowonordackich i niejako po fakcie dorabia wokół nich łączącą je otoczkę religijną, podczas gdy takie Nan Di bierze istniejącą tożsamość brodryjską i dzieli ją sobie między powstałe w międzyczasie regiony. Wiadomo, zdarza się zespolić ze sobą elementy mikro przed- i/lub nie-brodryjskich, natomiast ogólny trend wygląda tak, jak żem to przestawił. Podobnie jest z ZKRR, w którym poszczególne republiki to z tego co się orientuję twory całkowicie sztuczne, stworzone i zarządzane przez tych samych czesnoradzkich/kucelgradzkich etnicznie mikronautów celem uwiarygodnienia radzieckiego klimatu. Być może lepszymi nazwami byłyby tu imperia oddolne i odgórne - w tych pierwszych zaczynamy z regionami i sklejamy dla nich wspólną centralę, w tych drugich zaczynamy z centralą i sklejamy pod nią regiony
Uważam to drugie rozróżnienie za tak istotne, ponieważ niezależnie od ilości 1984harlinizmu, plejkizmu i innych mirkowych New Age próbujących usunąć tożsamość plemienną oraz niezależnie od struktury i skomplikowania siatek unii i federacji, które istnieją w ramach innych unii i federacji, wciąż podstawową kategorią patrzenia większości mirków będą mikronacje, a więc te kraje i struktury, które niegdyś były niepodległymi państwami, a które, nomen omen, mają tendencję do wyłamywania się z tych wszystkich porozumień i często stanowią punkt wyjścia i zakończenia projektów integracyjnych. Wyjątkiem będzie tu np. sama Kiriania, która w oczach chyba wszystkich przestała odnosić się do tego yoyo z 2022 w środku Nordaty i stała się ogółem Monarchii Kiryjskiej, albo, mówiąc bardziej konkretnie, jej "sercem", domeną imperatorską. I bardzo dobrze.
Kirym jest tu o tyle, myślę, wyjątkowy, że jego świecka część jest odbiciem religii kiryjstycznej, a więc jest jednocześnie tworem narodowym, jak i uniwersalistycznym. Z jednej strony bardzo narodowym, wiadomo czemu: państwo Kiriów w którym żyją Kiriowie i religię Kiriów. Z drugiej strony bardzo uniwersalistycznym, gdyż ta sama religia przekazuje, że poczucie wyjątkowości Kiriów ma swoją cenę: są może i „narodem wybranym”, ale owo wybranie ma raczej charakter misyjny; Kirym miał przez wieki przechowywać objawioną mu Prawdę, rozgłaszając ją jednocześnie po wszystkich krańcach świata, niezależnie od tego, w jakim świetle wśród innych nacji mogła stawiać ich ta uporczywość. Czwarty Kirym ostatecznie pokona Prokrastynację i obejmie cały Pollin, doprowadzając do prawdziwego zjednoczenia, do tego jednak długa droga i wszelkie przejawy kiryjskiej idei imperialnej mają korzenie w tym przeświadczeniu, że nawet owe imperium jest tymczasowe, póki nie nadejdzie prawdziwe. Inną sprawą jest podział autorytetu kiryjskiego imperium między Patriarchat i Imperatorat, ale nie ma to jakiegoś większego znaczenia w tej konkretnej kwestii.
Jak zauważono wyżej, mit imperialny wykorzystuje również II Federacja Nordacka, choć w zgoła niespotykanej, nowoczesnej formie. Wciąż „rości” sobie jednak prawa do pozycji reprezentanta Kontynentu Północnego i, docelowo, jedynego państwa na nim istniejącego – oczywiście tylko deklaratywnie, nikt nikogo do niczego nie zmusza. Najprawdopodobniej Nordata skończy mniej lub bardziej uwikłana w jakieś systemy integracji wokół FN, czy to w postaci NUI czy innego ustrojstwa, które ktoś zaproponuje. Jeszcze parę miesięcy mówiło się o Nordacie wielu prędkości i koncept ten wciąż istnieje (bez niego Nan Di czy Winkulia w ogóle nie rozważałyby jakiejś formy integracji). Prowadzi to do ciekawej sytuacji, w której mamy parę imperiów ideowych współpracujących w ramach większego imperium, myślę tu głównie o Monarchii Kiryjskiej, Imperium Nandyjskim i II Federacji. Wszyscy z grzeczności utrzymują poprawne stosunki, ignorując fakt, że Monarchia nie mogłaby uznać „pretensji” Imperium i Federacji, Imperium nie mogłoby zrobić tego wobec Monarchii i Federacji, a Federacja wobec Monarchii i Imperium, nie narażając jednocześnie własnych ideałów na śmieszność.
Jakie będzie rozwiązanie takiej sytuacji? Pewnie żadne, bo nikogo w mikro poza paroma odszczepieńcami takie rzeczy nie interesują, a wszyscy zmierzamy raczej w stronę rpg-a z elementami symulacji prawodawstwa, niż geopolitycznego rp. Brakuje ludzi po obu stronach, którzy wzięliby na poważnie ideę imperialną swojego imperium i próbowali zgodnie z nią kształtować rzeczywistość. Pozostanie to raczej narracja oddolna, dorabiana post factum niż czynnik wpływający na decyzję kogokolwiek w czymkolwiek.
Podsumowując: lepiej uczcie się kiriańskiego, bo wkrótce wszyscy będziecie w nim mówić.