Ma Towarzysz rację, że bardzo często mylnie się stosuje te określenia zamiennie (choć jak można zauważyć, to czasem również stosuję, jako pewnego rodzaju wygodę w używaniu synonimów, ale to zatem przechodząc teraz bardziej profesjonalnie). Ja w takim wypadku proponuję, aby nasza organizacja umożliwiła zrzeszanie państw, które moglibyśmy jakoś określić, np "Państwa Robotnicze", czy "Państwa Proletariatu", które w dokumencie byśmy określili szczegółowo, jakie to są państwa. Można sobie zadać pytanie, czemu akurat taką terminologię proponuję, niż użycie teraz terminu "Państwa Socjalistycznego" lub "Państwa Komunistycznego". Otóż mam na uwadze jeszcze inne odłamy ideologiczne należące do skrajnej lewicy, jak chociażby anarchokomunizm, czy syndykalizm, które teoretycznie nie da się określić jako "Państwo Socjalistyczne", czy "Państwo Komunistyczne". Przykładowo syndykalizm w skrócie jest ideologią, w której władzę sprawują związki zawodowe i wspólnoty zakładowe, niż ugrupowania czysto polityczne. A mimo wszystko, zasadniczy cel jest spełniony i jest nim sprawowanie władzy przez Lud Pracujący, planowanie gospodarcze oraz zachowanie równości i brak podziałów społecznych, czy też pobocznie symbolika robotnicza. A przynajmniej w mojej opinii dobrze byłoby, gdyby nasza organizacja zrzeszała właśnie państwa (lub społeczności, jak to w anarchokomunizmie) o takich cechach. Natomiast do reszty się zgadzam, że dobrze aby nie tylko prawnie było zawarte to, ale również w praktyce stosowane i oczywiście procedura wyjścia też jest poprawna i adekwatna.
Tutaj akurat mogę też się na to zgodzić, bo akurat Towarzysz tutaj ma rację, a organ mógłby się nazywać przykładowo: "Rada Wspólnotowa", "Komitet Wspólnotowy", "Zgromadzenie Delegatów Robotniczych", czy inne nazwy, można też mieszać ze sobą dane przymiotniki.
Jeżeli tworzylibyśmy jedną organizację, to proponowałbym zachowanie nazwy "Wspólnota Państw Robotniczych", gdyż myślę, że nazwa ta może oddawać bardzo dobrze charakter naszej organizacji i jest ogólną nazwą. Natomiast w imieniu RLS mogę stwierdzić, że nie mam konkretnego zdania na temat, czy byłyby dwie organizacje, czy jedna. Jednakże dla Republiki Ludowej Szczęścia najważniejsze jest powołanie przynajmniej jednej organizacji międzynarodowej, zrzeszającej państwa o wcześniej przeze mnie wspomnianych cechach.
Oczywiście zakładając, że powołana zostanie jedna organizacja o różnorakich cechach, to ja widzę osobiście to tak:
Polityka: Tutaj akurat jedyne co przychodzi mi do głowy, to swobodny ruch pomiędzy naszymi państwami członkowskimi, który byłby bezwizowy. Natomiast szczegóły innych współprac na tle politycznym to zostawiam do dyskusji i propozycji innym stronom.
Gospodarka: Tutaj oczywiście można umożliwić naszym organom centralnym do organizowania przedsięwzięć za granicą w państwach członkowskich, oczywiście za zgodą państwa przyjmującego przedsięwzięcie, lub też na jego prośbę. Jednym dokumentem, regulującym zakres, moglibyśmy bezproblemowo podejmować takie decyzje, bez większej biurokracji i podpisywania mnóstwa dokumentów. Mógłby być też handel uproszczony, aby zamiast pisać oddzielne Umowy Handlowe lub je modyfikować, to również uprościć ten system w ramach wspólnej organizacji robotniczej.
Nauka: Tutaj widzę pole do wspólnych projektów badawczych, zarówno budowania przedsięwzieć naukowych, jak i organizowania misji oraz eksperymentów. Możnaby wprowadzić też Wspólnotową jednolitość nomenklatury naukowej, czego przykładem może być stosowanie piktogramów jednolitych dla całej organizacji (projekt piktogramów przykładowo został umieszczony w ZKRR i możnaby wykorzystać go jako wspólnotowy). Możnaby też umożliwić swobodny przepływ studentów, gdzie bezproblemowo osoby z państw członkowskich mogłyby kształcić się na uczelniach wyższych u innych państw członkowskich w naszej organizacji międzynarodowej.
Wojskowość: Oczywiście państwa członkowskie gwarantowałyby sobie nawzajem niepodległość i w przypadku inwazji zewnętrznej, pozostałe państwa ruszyłyby na pomoc broniącemu. Z kolei gdyby państwo członkowskie byłoby atakującym, to przystąpienie do wojny byłoby dobrowolne, z uwagi na zdolności bojowe danych członków oraz sam fakt, że to państwo członkowskie jest atakujące. Z kolei do dyskusji poddaje kwestię wsparcia (do ustalenia też, czy tylko wysyłanie sprzętu i korpusów ekspedycyjnych, czy może faktyczne uczestnictwo) państw o wyżej wspomnianych cechach, lecz niebędącymi członkami organizacji, w wojnach zwykłych, lub domowych.
To jak można zauważyć, teoretycznie możnaby uznać, że celem jest wspólna koordynacja na różnych płaszczyznach i wzajemne wspieranie się, natomiast powyżej zaznaczyłem mniej więcej potencjalne założenia Organizacji.