Nie ukrywam, że kiedy nauczyciel przykładowo z chemii lub fizyki czyta z prezentacji i każe niektóre rzeczy przepisywać, to dla mnie takie podejście jest nudne. Aczkolwiek preferuję jak nauczyciel opowiada w formie przykładowo dygresji lub z "humorem". Jednakże samo mówienie i niczego nie pokazywanie to zazwyczaj jest nie ciekawe. Chyba, że nauczyciel opowiada to w sposób przykładowo zdystansowany, żartobliwy i ciekawy.
Chcąc usunąć oceny, to bardzo mam na uwadze psychikę uczniów. Wiem doskonale, że wszelkie pochwały i dobre oceny potrafią sprawić, że taki uczeń będzie się dobrze uczyć (przynajmniej większość uczniów). Z kolei negatywne oceny potrafią ściągnąć ucznia na dno i go bardziej dobijać, przez co zniechęciłby się coraz bardziej do edukacji. Ponadto pojawia się nam też kwestia presji. Część uczniów może za wszelką cenę próbować zdobyć dobre oceny, nie zważając na nic, albo również uczniowie dostający negatywne oceny, mogą się mocno tym stresować. Dlatego też chciałem znaleźć sposób na ocenianie tak uczniów, gdzie odbywałoby się to w sposób nie stresowy.
Dlatego też myślałem potencjalnie nad ocenami opisowymi (gdzie nauczyciel opisuje zalety i wady wiedzy użytej na sprawdzianie/kartkówce i pokazuje, co może poprawić), albo też zamienić stopnie ocen, na wyniki procentowe, gdzie aby zaliczyć, to po prostu trzeba by zaliczyć minimalny próg procentowy. Jednakże zależy mi też na zminializowaniu władzy nauczyciela, a więc z chęcią mógłbym się zgodzić na odgórnie ustalonym składzie procentowym ocen (wie Towarzysz, czyli że z pośród puli wszystkich ocen, 50% mogą stanowić oceny z sprawdzianów, 25% ocen za aktywność i zaangażowanie oraz 25% ocen za prace zaliczeniowe). Ponadto mam też w planach ograniczenie liczby kartkówek, ponieważ dla mnie niezapowiedziane kartkówki może i są metodą na sprawdzenie uczniów czy się uczą, jednakże to może powodować, że uczeń będzie chciał "uchronić się przed nimi" i znów coraz więcej czasu poświęci na nauczanie się (co nie powinno stanowić większości życia ucznia, o ile sam tego nie chce).
Może tak być. Tylko też pytanie, czy do każdego tematu lekcji pisalibyśmy "Sposoby osiągania celów kształcenia i wychowania" oraz "Sposoby oceniania i sprawdzania osiągnięć ucznia", czy raczej te punkty byłyby ogólne na końcu podane. Z jednej strony możemy ustalić również odgórnie, w jaki sposób nauczyciel może uczyć do konkretnych lekcji, a z drugiej strony możemy napisać potencjalne sposoby można uczyć i oceniać, a nauczyciel dobrowolnie będzie wybierać. Każda będzie miec pewne wady, ale również zalety. W sumie, jeżeli byśmy napisali w jaki sposób nauczyciel ma uczyć na konkretnych lekcjach, to moglibyśmy mieć pewność, że do danych tematów nauczyciel będzie musiał się przyłożyć. Tylko również pytanie brzmi, czy do każdego tematu zapisywalibyśmy to samo:
Bo jak tak, to można by dać to na koniec wszystkiego, a jeżeli nie, to faktycznie do każdego tematu można dać pewne warunki (dobrze byłoby, gdyby uniknąć u nauczyciela naukę po najniższej linii oporu, czyli na łatwizne).
Z kolei sposób, w jaki Towarzysz przedstawił "Cele lekcji" mogą być.