Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre doleciał swoim magicznym dywanem na najbardziej wysunięty na zachód kontynent. Jego wzrok spoczął na ruinach NeoCity - dawnej stolicy NUPIA, miasta, które niegdyś tętniło życiem, a teraz stało się cieniem swojej dawnej świetności. Miasto nie nosiło śladów wybuchów bomb, lecz jego ulice i budynki były zniszczone przez czas, zaniedbanie i upadek cywilizacji. Pęknięte mury, porośnięte dziką roślinnością ulice, powykrzywiane szyby i zardzewiałe konstrukcje tworzyły postapokaliptyczny krajobraz, pełen ciszy i tajemnicy.
Sułtan przemierzał te opustoszałe ulice, czując ciężar historii, która tu się rozegrała. Wśród ruin dostrzegł dwóch mężczyzn, których wygląd wskazywał na życie na marginesie - ubrani w podarte ubrania, z niechlujnym zarostem i spojrzeniem pełnym zmęczenia. Jeden z nich, latynos o imieniu Ernesto, z dumą oznajmił, że kiedyś był dyktatorem i zna drogę do domu Pel Nandera. Drugi, Francesco, przedstawiający się jako ostatni prezydent tego kraju, przekonywał, że to on lepiej zna tę trasę.
Dwóch żuli, choć na pierwszy rzut oka niepozorni, prowadziło Sułtana przez labirynt zniszczonych ulic i zapomnianych zaułków. W końcu dotarli do miejsca, gdzie w cieniu ruin siedział mężczyzna o indiańskich rysach twarzy, obok którego stał blady, tajemniczy człowiek. Po krótkiej rozmowie Sułtan otrzymał paczkę pełną magicznych nici - nici Nandera, które miały stać się podstawą dywanu dla Królowej Adelaide.
Kim byli ci ludzie? Kim naprawdę byli Ernesto, Francesco, indiański mędrzec i blada twarz? Tylko Sułtan znał ich prawdziwą tożsamość i znaczenie ich obecności w tej zapomnianej części świata.
Z paczką nici w ręku Sułtan Barhir wsiadł na swój dywan i wzbił się w powietrze, kierując się ku wschodzącemu słońcu, niosąc ze sobą nadzieję i nowe przeznaczenie.