Skocz do zawartości

Barhir az R-Z-Emre

Obywatel Siyah
  • Postów

    396
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Treść opublikowana przez Barhir az R-Z-Emre

  1. Rozjebałem maszynę do klonowania. Nie można już się klonować.
  2. Dlaczego nie na Grutin?
  3. Po długiej i pełnej przygód podróży Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre wreszcie dotarł na swoim magicznym dywanie do Al-Rajn. Tam, w stolicy, złożył wszystkie zdobyte przedmioty - magiczny kwiat szarotki niebieskiej, łzy miesiąca, gwiazdę z nieba oraz inne cenne składniki - w specjalnym miejscu przygotowanym do stworzenia dywanu. W Wielkim Meczecie, pod czujnym okiem matki Osamy bin Ramzani, rozpoczął się rytuał. Matka Ramzaniego, znana z niezwykłej mądrości i umiejętności tkackich, przez cały miesiąc pracowała nad tkaniną, splatając nici z magicznych składników. Każdy ruch jej dłoni był pełen skupienia i czci, a dywan powoli nabierał życia i blasku. Gdy miesiąc minął, Barhir przyszedł odebrać dzieło. Jego oczom ukazał się najpiękniejszy dywan na świecie - arcydzieło, które nie miało sobie równych w mikroświecie. Dywan był utkany z nici mieniących się wszystkimi kolorami tęczy, z delikatnym połyskiem przypominającym gwiezdny pył. Na jego przodzie wpleciona była gwiazda z nieba, która nie tylko zdobiła tkaninę, ale także zapewniała magiczne oświetlenie drogi podczas lotu, rozświetlając mrok i wskazując bezpieczną ścieżkę. Dywan był lekki jak piórko, a jednocześnie niezwykle wytrzymały. Mógł unieść Sułtana z prędkością wiatru, szybciej niż jakikolwiek inny środek transportu. Barhir z dumą odebrał dywan i wyruszył w dalszą podróż, by wręczyć go swojej ukochanej Adelajdzie. Gdy przybył do pałacu Adelajdy, uklęknął przed nią z szacunkiem i zaczął recytować wiersz: Przez góry, doliny, burze i śniegi, Przemierzałem świat, by spełnić twe sny. Kwiat w skale, łzy niemowlęcia, gwiazda z nieba, Każdy trud, każda łza - dla ciebie, moja piękna. Wędrowałem samotnie, z sercem pełnym wiary, Przeciw smokom, cieniom, przeciw złym czarom. Ten dywan to znak mojej miłości i mocy, Byś zawsze mogła wznieść się ponad troski. Po recytacji Sułtan z dumą rozwinął dywan, ukazując jego pełne piękno i blask. Adelajda mogła zobaczyć, jak gwiazda na przodzie delikatnie świeci, a tkanina mieni się kolorami, które zdawały się tańczyć w świetle. Barhir spojrzał głęboko w oczy Adelajdy i wypowiedział słowa: „Adelajdo, jesteś mądra jak najstarsze księgi, piękna jak poranek, który budzi świat do życia. Twoja wspaniałość przewyższa blask gwiazd, a twoje serce jest źródłem ciepła, które rozświetla moje dni. Jesteś cudowna w każdym geście, w każdym uśmiechu, w każdym spojrzeniu. Twoja siła i łagodność tworzą harmonię, której pragnę być częścią na zawsze. Czy zgodziłabyś się zostać moją królową, sułtanką, moją towarzyszką życia, moją żoną?” W ciszy, pełnej napięcia i nadziei, czekał na odpowiedź Adelajdy.
  4. Dla zainteresowanych Pań na końcu filmu powinien być podany adres do łożnicy Sułtana.
  5. A można z Panią Prezydent pograć w gry dla dorosłych?
  6. Po długich poszukiwaniach Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre wraz z Brunem w końcu wytropili smoka, który zagrażał wyspie Santera i całemu światu. Sułtan wpadł na sprytny plan - on sam miał stawić czoła potworowi w walce, podczas gdy Bruno zakradnie się do wielkiej skalnej kryjówki, gdzie ukryta była maszyna do klonowania, i ją zniszczy. Barhir dzielnie stanął do walki, trzymając w dłoni swoją szablę. Z okrzykiem „Allach Akbar!” rzucił się na smoka, który ziejąc ogniem, próbował go spalić. Walka trwała dwie godziny - była pełna niebezpieczeństw, ogniowych podmuchów i błysków ostrza. Jednak ostatecznie to Sułtan zwyciężył, odcinając smokowi głowę jednym precyzyjnym ciosem. Po pokonaniu bestii Barhir udał się do kryjówki w skałach, by upewnić się, że maszyna do klonowania zostanie zniszczona. Niestety, na miejscu okazało się, że Bruno wpadł w pułapkę Admirała Piechoty - bezwzględnego człowieka, który chciał ukraść maszynę dla własnych celów. Dzielny Sułtan nie zawahał się ani chwili. Obezwładnił Admirała Piechote i jego ludzi, uwolnił Bruna i na oczach wszystkich zniszczył maszynę, niszcząc tym samym źródło klątwy i zagrożenia. Admirał Piechota, załamany i pokonany, zaczął płakać. Powiedział, że mógł zostać królem, a teraz jedyne, co mu pozostało, to chodzenie po świecie w sukience jako ksiądz. Z misją wypełnioną, Sułtan Barhir postanowił odlecieć na swoim magicznym dywanie do Al-Rajn, by dokończyć sprawę dywanu dla Adelajdy. Na pożegnanie Bruno wręczył mu opakowanie tabletek, które zabrał z apteki. Na opakowaniu widniał napis: „Santeran 4000 konar płonie jak pojebany”. Z nowym darem i sercem pełnym nadziei, Sułtan wyruszył dalej, gotów na kolejne przygody i wyzwania.
  7. Sułtan Barhir wraz z Brunem kontynuowali swoją podróż po wyspie Santera. Przez cały tydzień nie napotkali nikogo ani niczego niepokojącego. Jednak Bruno, z doświadczeniem zdobytym podczas samotnego życia na wyspie, zaproponował, by udali się do opuszczonego budynku w stolicy - miejsca, gdzie kiedyś mieściła się słynna na cały świat apteka. Bruno wyjaśnił, że istnieje szansa, iż znajdą tam lecznicze grzybki santerskie, które po odpowiednim przygotowaniu mogą stać się idealnym środkiem halucynogennym. Twierdził, że pod ich wpływem można zobaczyć całą Santerę w niezwykłej wizji, co pozwoli im wytropić smoka i odnaleźć maszynę do klonowania. Sułtan, choć nie popierał zażywania takich środków, zgodził się na tę propozycję, widząc w niej ostatnią nadzieję na sukces misji. Wyruszyli więc razem do opuszczonej stolicy. Po dotarciu na miejsce bez trudu odnaleźli budynek dawnej apteki - zrujnowany, ale wciąż rozpoznawalny. Bruno szybko znalazł grzybki santerskie i przygotował z nich jajecznicę. Po jej spożyciu wpadł w trans i miał wizję. W swojej wizji zobaczył smoka wysoko w górach, który zbliżał się do maszyny do klonowania. Wiedział, że czas ucieka, a zagrożenie jest coraz bliżej. Barhir i Bruno natychmiast wyruszyli w góry, gotowi stawić czoła nadchodzącemu niebezpieczeństwu i zniszczyć maszynę, zanim smok zdąży sprowadzić apokalipsę smoków-klonów na świat.
  8. Pojebało mi się. Chodziło o miasto Siysehir.
  9. Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre, lecąc na swoim magicznym dywanie ku Al-Rajn, musiał przelecieć obok tajemniczej wyspy Santery. Tam niespodziewanie ujrzał latającego smoka, którego widok wzbudził w nim niepokój, ale też współczucie dla mieszkańców wyspy. Postanowił im pomóc. Wylądował w porcie miasta na Santerze, lecz ku swojemu zdziwieniu zastał ulice całkowicie puste - nie było ani jednego człowieka. Zaskoczony i zaniepokojony, postanowił odpocząć, a wieczorem wyruszyć na poszukiwanie smoka. Gdy słońce zaszło, na ulice miasta zaczęli wychodzić ludzie - a raczej to, w co się zmienili. Okazało się, że mieszkańcy stali się zombie. Sułtan nie miał wyboru - musiał walczyć. Jego szabla błysnęła w mroku, odcinając głowy 24 nieumarłym, którzy rzucili się na niego. Po wyczerpującej walce postanowił oddalić się z miasta, by nie ryzykować dalszego starcia. Wtedy usłyszał czyjś głos - ktoś go wołał. Tajemniczym człowiekiem okazał się Bruno, który przedstawił się jako jedyny ocalały z apokalipsy zombie na wyspie. Bruno wyjaśnił, że na Santerę spadła klątwa. Dawno temu w Al-Rajn powstała maszyna do klonowania ludzi, a jej kopia została stworzona w Agurii. Stamtąd maszyna trafiła na Santerę. Karą Allacha za klonowanie była przemiana ludzi w zombie. Bruno żył na wyspie niczym Steve w Minecraft - samotnie, walcząc o przetrwanie. Sułtan opowiedział mu, że widział smoka, co wywołało u Bruna strach. Smok mógł odnaleźć maszynę i sprowadzić na mikroświat apokalipsę smoków-klonów. Barhir postanowił działać szybko - musiał odnaleźć maszynę przed smokiem i ją zniszczyć. Wyruszył więc ze swoją szablą, a Bruno zgodził się zostać jego przewodnikiem w poszukiwaniach maszyny do klonowania, mając nadzieję, że razem uda im się ocalić wyspę i cały świat przed katastrofą.
  10. Po zdobyciu łez miesiąca Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre stanął przed najtrudniejszym zadaniem swojej niezwykłej podróży. Musiał poprosić gwiazdy, by oddały mu jedną ze swych sióstr - magiczną gwiazdę, która miała stać się ostatnim, najważniejszym elementem dywanu dla Adelajdy. Początkowo Sułtan próbował modlitwą nakłonić gwiazdy do rozmowy, wznosząc swoje prośby ku niebu w ciszy nocy. Jednak gwiazdy pozostały milczące, nie odpowiadając na jego wołania. Nie zrażony, Barhir usiadł na swoim latającym dywanie i próbował wzbić się tak wysoko, by dosięgnąć niebiańskiego świata, lecz nawet jego magiczny dywan nie uniósł go na tyle wysoko, by dotrzeć do gwiazd. Zrozpaczony, wędrował po całym świecie, szukając rady i pomocy, lecz bez skutku. W końcu, zrezygnowany, usiadł pod rozgwieżdżonym niebem i pomyślał o pięknej Adelajdzie - jej uśmiechu, ciepłych oczach i miłości, która dawała mu siłę. W tej chwili uronił łzę. Jedna z gwiazd dostrzegła tę łzę i zleciała z nieba ku niemu, lśniąc blaskiem jak tysiące diamentów. Stanęła przed Sułtanem - była piękna, eteryczna, jak żywe światło. Gwiazda przemówiła do Barhira, mówiąc, że wzruszyła się jego szczerością i oddaje się jemu, by mógł użyć jej mocy do stworzenia dywanu. Sułtan podziękował z głębi serca, mówiąc, że gwiazda jest piękna, lecz nie piękniejsza od jego ukochanej Adelajdy. Z nowym darem w ręku postanowił wyruszyć do Al-Rajn, by tam uszyć latający dywan, który miał stać się symbolem ich miłości i potęgi. Nie spodziewał się jednak, że inny los był mu pisany - los, który miał odmienić jego przeznaczenie i wystawić na próbę wszystko, co do tej pory osiągnął...
  11. Oświadczenie Sułtana Barhira az Ruzmari-Zentawi-Emre w sprawie opuszczenia forum NUI przez muzułmanów, obywateli Siyah. Z głębokim smutkiem przyjmuję wiadomość o decyzji moich braci i sióstr, obywateli Wielkiego Sułtanatu Siyah, o opuszczeniu forum Nordackiej Unii Informatycznej (NUI). Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu, jednak rozumiem i szanuję wolę mojego ludu. Każdy naród ma prawo do samostanowienia i budowania swojej przyszłości na własnych zasadach. Nie żywię żadnej urazy wobec tych, którzy zdecydowali się podążyć własną drogą. Życzę im powodzenia i sukcesów w tworzeniu nowego kraju, daleko od ziem Siyah, na nowej, obiecującej ziemi. Wielki Sułtanat Siyah pozostaje silny i nie straci ani piksela swojej ojczystej ziemi. Ja sam nie będę rościł sobie żadnych praw do nowego kraju, w którym zamieszkają obywatele Siyah. Nasze drogi się rozchodzą, ale szacunek i pamięć o wspólnych chwilach pozostaną na zawsze. Pragnę również podkreślić, że nadal pozostaję w związku małżeńskim z moją ukochaną Sułtanką Yasminą. Kocham ją bardzo i z pełnym zrozumieniem zgadzam się, by wyruszyła na inny kontynent, realizując swoje własne przeznaczenie. Dziękuję za wspólną przygodę, za wszystkie chwile, które razem przeżyliśmy. Życzę powodzenia i pomyślności na nowej drodze życia.
      • 5
      • Smuteczek
      • Lubię to
  12. Wnioskuję o pozwolenie na tygodniową wizytę w mieście Fazil by spotkać się z moim ludem w formie pielgrzymki. @Bolesław Kirianóo von Hohenburg
  13. Zrobię to dla Ciebie złotko.
  14. Nie rozumiem przekazu ale domyślam się, że to jakaś fantazja erotyczna? To rebus! Sułtana do wora - albo mówimy o worze Sułtana tj. o jądrach albo chodzi o podduszanie. Wór do jeziora - zapewne mówimy o mokrych igraszkach. Dobrze kombinuje? Moja Prezydenta stoi za mną murem a mi stoi....
  15. Teraz Sułtan jest zadowolony! Jesteś najlepsza maleńka! Dziękuję bardzo za przeprowadzoną rozmowę dyplomatyczną na szczycie choć do szczytowania jeszcze dojdziemy przy owocnej współpracy międzynarodowej. Dzięki Pani Prezydent więzi pomiędzy FN a Siyah zostały usztywnione, dosłownie.
  16. Po zdobyciu magicznego kwiatu szarotki niebieskiej w Edelweiss, Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre wyruszył na północ, w mroźne krainy wikingów. Tam rozpoczął poszukiwania kolejnego cennego składnika do dywanu - łez miesiąca. Jednak zagadka, którą usłyszał, nie była dla niego od razu jasna. Przez trzy dni podróżował od osady do osady, pytając wikingów o znaczenie „łez miesiąca”. Dopiero w jednej z wiosek spotkał starą kobietę, która wyjaśniła mu, że tak nazywa się pierwsze łzy niemowlęcia. Człowiek zaczyna je wykształcać dopiero około trzydziestego dnia życia. Sułtan zrozumiał, że musi odnaleźć niemowlę, które właśnie zaczyna płakać. Poszukiwania zajęły mu kilka dni, aż w końcu trafił do jednej z wiosek, gdzie pewna kobieta karmiła noworodka. Sułtan podszedł do niej i delikatnie przyłożył twarz do dziecka. Kobieta, widząc przystojnego i dostojnego mężczyznę, pomyślała, że jest zainteresowany jej biustem, lecz Barhirowi zależało na czymś znacznie cenniejszym - na łzach dziecka. W chwili, gdy niemowlę zapłakało, Sułtan zręcznie złapał pierwszą łzę do szklanej buteleczki. Radość i spełnienie obietnicy rozświetliły jego twarz. W podzięce obsypał kobietę złotem, które ona przyjęła z wielkim szczęściem. Wzruszona zaczęła prosić Sułtana, by ją pojął za żonę, lecz w sercu Barhira panowało inne uczucie - uczucie spełnienia misji i oddania dla Adelajdy. Z łzami miesiąca bezpiecznie przechowywanymi, Sułtan wyruszył w dalszą podróż, gotów stawić czoła kolejnym wyzwaniom, które miały go przybliżyć do ukończenia magicznego dywanu dla swojej ukochanej królowej.
  17. O kurwa! Moja prezydentka! Podnieciłem się! Poproszę jeszcze w rajstopkach.
  18. Oświadczam, że ktoś na forum Republiki Bialenii podszywa się pod moją tożsamość. Nie wiem czy to znowu głupie pomysły Burka czy ktoś wewnątrz Siyah robi mi na złość. Zaszło to już za daleko. Zapewne nie dowiem się kto dopuszcza się takich czynów ale gdybym się dowiedział to zajebie gnoja niedorozwoja pierdolonego.
  19. Domagam się pokazania stópek! Proszę spełnić swoją pierwszą obietnice! @Akrypa Ali Shariati von Primisz-Lichtenstein
  20. Po opuszczeniu Leblandii Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre skierował się ku Orientyce, gdzie czekały na niego kolejne wyzwania. Dotarł do Kotliny Edelweiss, miejsca słynącego z surowych warunków i pięknych, lecz zdradliwych górskich krajobrazów. Tam jednak natura pokazała swoją najgroźniejszą twarz - rozpętała się burza śnieżna, największa od stu lat. W takich warunkach latanie na dywanie było niemożliwe. Z ciężkim sercem Sułtan musiał spakować swój magiczny dywan i wyruszyć pieszo w górską wędrówkę, podążając wąskimi, śliskimi szlakami po górskich szczytach. Każdy krok był wyzwaniem - śnieg sięgał kolan, a wiatr targał jego szatami, przenikając do kości. Zimno przeszywało ciało, a zmęczenie narastało z każdym kolejnym metrem. Mimo to Barhir nie poddawał się, napędzany myślą o Adelajdzie i misji, którą musiał wypełnić. Po wielu dniach wyczerpującej wędrówki, kiedy siły niemal go opuściły, Sułtan dostrzegł w skale niezwykły widok - magiczny kwiat szarotki niebieskiej, mieniący się wszystkimi kolorami świata. Ten rzadki i piękny kwiat był niezbędny do uplecenia dywanu, który miał stać się darem dla królowej. Z wielką ostrożnością i szacunkiem Barhir zerwał szarotkę, czując, że zdobył kolejny kluczowy element swojej podróży. Z kwiatem w dłoni powrócił do schroniska górskiego, gdzie mógł wreszcie odpocząć. Tam posilił się ciepłym posiłkiem, ogrzał zmarznięte ciało i zebrał siły na dalszą drogę. Po krótkim odpoczynku Sułtan wyruszył dalej, gotów stawić czoła kolejnym przygodom, które miały go przybliżyć do ukończenia niezwykłego dywanu dla Adelajdy.
  21. Po opuszczeniu ruin NeoCity w NUPIA, Sułtan Barhir az Ruzmari-Zentawi-Emre wzbił się na swój magiczny dywan i ruszył dalej, przemierzając bezkresne przestworza. Minął krainę Wandystanu, której rozległe równiny i tajemnicze lasy mijał z daleka, kierując się na południe, ku nieznanym lądom. Nagle nadciągnęła straszliwa burza - niebo zasnuły ciemne chmury, a wiatr zaczął szaleć z przerażającą siłą. Deszcz bębnił o dywan, a błyskawice rozświetlały mroczne niebo. Sułtan musiał walczyć z żywiołem, trzymając się kurczowo frędzli dywanu i manewrując nim z niezwykłą zręcznością. Wiatr próbował go zrzucić, a pioruny groziły spopieleniem, lecz myśl o pięknej Adelajdzie dodawała mu sił i odwagi. Ledwo uszedł z życiem, gdy burza wreszcie zaczęła słabnąć, a niebo rozjaśniło się pierwszymi promieniami słońca. Wkrótce przed sobą ujrzał wybrzeże mitycznej Leblandii - krainy owianej legendami, pełnej ruin pradawnej cywilizacji, której tajemnice wciąż czekały na odkrycie. Przez cały tydzień Sułtan przemierzał zniszczone miasta i świątynie, szukając czegoś niezwykłego. W końcu, w sercu jednej z ruin, odnalazł żywego Feniksa - majestatycznego ptaka, który niegdyś należał do Wielkiego Cesarza Lebencjusza. Sułtan ukląkł przed nim i z szacunkiem poprosił o jedno z jego magicznych piór. Feniks spojrzał głęboko w duszę i serce Barhira, odnajdując tam szczere uczucie i oddanie dla Adelajdy. Poruszony tym, ptak podarował mu swoje pióro, które miało stać się kolejnym elementem w drodze do stworzenia dywanu dla królowej. Z nowym darem w ręku, Sułtan Barhir wzbił się na swój dywan, gotów kontynuować swoją niezwykłą podróż ku przeznaczeniu.
  22. Żadnego wychodzenia z forum FN nie będzie. Koniec.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...