Centrum Informacyjne, Rządowe Centrum Informacyjne, nie ma bardziej mylnej nazwy do takiej (dla) instytucji do usług pięciu ministerstw i szefa rady ministrów, tego szóstego elementu, ale najważniejszego. To żadne kadzenie, tylko fakt, zwyczajny, goły i bezlitosny. Przewodniczący rady ministrów albo jest szefem, albo nie jest, bo nie ma natury szefa! Popatrzymy na premiera, to ewidentnie gość! Nie taki tam sobie gryzipiórek, profesorek i naukowiec z oddania zamiłowaniu, a gość! Widzi, słyszy i rozgląda się, a to dobre prognozy na kadencję, bo bez tego najlepiej wyposażone centra niczego nie zrobią, bo nic nie będzie się od nich chciało. Dlatego dzisiaj warto zastanowić się, czy ta formuła pięć plus jeden potrzebuje centrum, czy potrzebuje dotarcia do centrum?! Dotarcia do mysi i zainteresowania każdego mikronauty, do jego centrum życiowego, jakim jest zainteresowanie!!! I tak to róbmy, twardo stojąc po stronie Wielkiej Nordaty, ale zdobywając kolejne punty dla jej korzyści nie uszczuplając ich innym! Zadaniem nowym w tym pomyśle premiera jest uczynienie z informacji centrum i stosowanie do tego szukał wykonawców, dlatego miejmy nadzieję, że zbudowane zostanie centrum uniwersalne, śmiałe i dające dobre źródła dla wiadomości, pogłosek i opisów czynów! Dość (nie)kadzenia, bierzmy się! ...za czyny!