Wizja Waszej Ekscelencji @Piotr Pawłowjest jak najbardziej wizją ciekawą. Sam kiedyś w "Voogu Winkuliersdegu" opublikowałem artykuł, który postulował ustanowienie w Winkulii sojuszu tronu i ołtarza oraz wykorzystaniu v-religii jako podwalin dla tzw. "ducha narodu". Wizja ta więc dosyć mi odpowiada.
Ale - zawsze musi być jakieś "ale". Przede wszystkim wizja WE jest piękna - Nordata państw równych, kooperujących ze sobą, które skupiają się na organicznym rozwoju. Szczerze, wspierałbym taką wizję z całego serca i z całych sił swoich. No ale właśnie - wspierałbym. Wspierałbym, gdyby to było faktycznie realne i możliwe. I to nie jest tak, że wizję tą uważam za zbyt idealistyczną. Ja sam mam dosyć idealistyczne spojrzenie na świat - czy to realny, czy to mikronacyjny - jednakże mimo tego wiem, że jednak pewne rzeczy są niemożliwe i mają marną szansę na spełnienie się (choćbym bardzo tego chciał i pragnął).
Przede wszystkim, nie jest tajemnicą, że od pamiętnego szczytu w Voxie kontestuję ideę unifikacji Nordaty jako taką. Wierzyłem w tą ideę, jednak spójrzmy prawdzie w oczy. Państwa Nordaty nie ufają sobie, są państwami o charakterze egocentrycznym i dbają tylko o swój interes. Co więcej, na elity rządzące tych państw składają się ludzie, którzy nie pragną dialogu, którym nawet przez myśl nie przechodzi fakt, że unifikacja Nordaty wymaga czegoś co nazywa się "kompromisem". W rezultacie, każdy chce zjednoczenia - ale zjednoczenia na tylko i wyłącznie własnych zasadach, podług własnego widzimisię. Myślę, że obecna sytuacja polityczna na Nordacie świadczy o tym dosadnie. Kontynent podzielił się na dwa bloki - państw "młodych" i państw "starych", których mieszkańcy, no cóż, nie do końca się potrafią zrozumieć. W kwestii unifikacji więc, dopóki sami mieszkańcy Nordaty się nie zmienią, to nie pomoże nam ani żadne prawosławie, ani żadne inne wyznanie, czy idea. Moglibyśmy nawet przejść na islam i ogłosić ogólnonordacki dżihad - lecz to nic nie da, jeśli wciąż będziemy tacy, jacy jesteśmy.
Oprócz tego osobiście kuje mnie ta dziwaczna w moim mniemaniu kwestia próby zbudowania przeciwwagi dla - jak to WE powiedział - "sarmackiej osi świata". Szczerze - gdzie jest ta oś świata? Czy naprawdę Sarmacja jest jakimś imperium? Myślę, że nie jest. Przede wszystkim spójrzmy prawdzie w oczy - mikronacje to jest abstrakt, a więc nie ma tutaj nic o co można byłoby toczyć imperialną grę. W realu mamy mnóstwo takich rzeczy - władza, surowce, kasa itd. Tutaj nie mamy takiej rzeczy. Nie rozumiem więc tego odwiecznego kompleksu Sarmacji. Bo chyba jest tylko jedna rzecz jakiej możemy im zazdrościć. Tego, że już od 20 lat ich państwo istnieje i radzi sobie. Owszem, czasami lepiej, czasami gorzej, ale sobie radzi. Ale też nie ma się czemu dziwić - oni startowali 20 lat temu. Popełnili wiele błędów i zdążyli się na nich nauczyć, a nazwa ich państwa jest nazwą wyrytą na filarach panteonu v-historii. Podczas gdy Nordata de facto dopiero raczkuje. Jest to dopiero mała dzidzia, która ledwo co oderwana została od łona swej matuli. Nie dziwne więc że nie jesteśmy na takim poziomie rozwoju jak KS.
Podsumowując - nie wierzę w żaden sen o "nordackim imperium". Co do samej cerkwi, życzę powodzenia. Moi przodkowie byli z nią związani, jednak ja pozostanę przy chrześcijaństwie zachodnim. W końcu mimo wszystko modlimy się do tego samego Boga, głosimy tą samą Ewangelią i dążymy do tego samego celu, którym jest zbawienie. To że osiągamy je na różne sposoby - to już inna sprawa. Może jestem zatruty "westernizmem", ale trudno - w to wierzę i inaczej głosić nie mogę ?