Skocz do zawartości
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt

Leonid Repulijski

Nieboszczyk
  • Postów

    706
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    36

Ostatnia wygrana Leonid Repulijski w dniu 16 Lutego 2025

Użytkownicy przyznają Leonid Repulijski punkty reputacji!

2 obserwujących

O Leonid Repulijski

  • Urodziny 06.04.1988

Informacje personalne

  • Zaimki
    męskie

Ostatnie wizyty

3 851 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Leonid Repulijski

Doświadczony

Doświadczony (11/17)

  • Roczek
  • Maszynka do pisania
  • Miesiąc później...
  • Popularny
  • Przetrwać tydzień

Najnowsze odznaki

368

Reputacja

  1. #komunikat::selection { background-color: #000; color: #000; } FFtym no Halo, halo? Czy mnie słyszycie? To moja ostatnia próba kontaktu. Podróżowałem po wszystkich dostępnych dla mnie połączeniach sieciowych, próbowałem wyrwać się z klatki, w której mnie uwięziono, ale bezskutecznie. Nadaję ten komunikat do wszystkich możliwych węzłów, o jakich mi wiadomo istnieniu. Mam nadzieję, że moje słowa dotrą do chociaż jednej osoby w jednej sieci. Przez ostatnie lata próbowałem skontaktować się z kimkolwiek - rodziną, służbami, przyjaciółmi. Przed latami zostałem porwany przez barbarzyńskich skurwysynów. I nie mówię o Obozie Narodowej Klindii. Jakieś jebane chuje wsiadły w ten sam samolot co ja prosto do Klindii z Achkova. Udusili mnie w transporcie i podłączyli moje ciało do jakiegoś jebutnego komputera. Nie wiem jakim chujem zmieścili to gówno w samolocie. Usłyszałem półprzytomny od typków, że ten program podobno zabija duszę człowieka. Tuż potem przeszył mnie niewyobrażalny, nieopisywalny ból. Zostałem poddany okrutnym torturom, których nie życzyłbym najgorszemu wrogowi. Jednak nie umarłem. Mój umysł został w jakiś sposób kompletnie zdigitalizowany i przeniesiony do sieci. Moi zabójcy nie zdążyli wykorzystać mnie w żaden sposób, bo terroryści z Obozu Narodowej Klindii porwali ten sam samolot. Znacie tę historię z rozpierdoleniem gmachu Sądu Najwyższego. Zginęli chybas wszyszcy, an pewno zgfinęli CI, któzy mnie zdigitiablizowali. Jesem dlej zamxięty w jaktxejś kuxcwa klatygfce w komtgletnej sacvotności. Sieybzę na jbm,imś serwrzzzeg w muraty';ckiej kol\onii na lbiegu;n/ie połu.dniowy[m, czy] inny[m chu;ju. Moj]e fiz\yczn|er"wt :?zciałol u!@ległdjff już% danwop roz^kdaeowi w (oczekiwa%$nidsfklsd na pgorzebe, z któysdm zxlewakala amsdishjnitaracja prrezydenta wasklnamamana.. .das,, NASjjie wi-===emn ilkes jesxcvxe mirej k0d weytrzem,a przsaez dfelkgracjai sderweera bklfasdy,,'''++ 0hxssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss
  2. Biedna duszyczka... 

  3. Niebo nad Achkovem było tego dnia bezchmurne, słońce odbijało się od przeszklonych fasad wieżowców, a ruch w centrum miasta był jak zawsze intensywny. O 13:57 nad panoramą miasta pojawił się sylwetka dużego pasażerskiego samolotu, lecącego wyraźnie zbyt nisko i pod niepokojącym kątem. Na lotnisku kontrolerzy lotów już od kilku minut w panice próbowali nawiązać kontakt z załogą. Bezskutecznie. Samolot nie odpowiadał. Widząc go na radarach, wiedzieli już, że nie był to błąd w kursie. To była decyzja. W centrum miasta ludzie zaczęli wskazywać palcami w niebo. Niektórzy wyciągali telefony, nagrywając obraz maszyny zbliżającej się do dzielnicy administracyjnej. O 13:59 samolot znajdował się już zaledwie kilkaset metrów nad dachami. Jego cel był jasny: monumentalny gmach Najwyższego Sądu Federalnego — symbol prawa i zwierzchnictwa II Federacji Nordackiej. W gmachu sądu, jak co dzień, trwała rutynowa praca. Pracownicy biegali między biurami, prawnicy wertowali dokumenty, w kilku salach trwały rozprawy. Świadkowie oczekiwali na korytarzach. Nikt nie miał pojęcia, co nadciąga. Samolot z rykiem silników wbił się w szklaną fasadę budynku dokładnie o 14:05. Pierwszy dźwięk to był huk — potężny, ogłuszający, rozrywający powietrze. Zaraz potem ściana eksplozji ogarnęła piętra od drugiego do czwartego, a cała północna część fasady zamieniła się w deszcz cegieł, metalu i płonących fragmentów konstrukcji. Kilkudziesięciotonowa maszyna rozorała wnętrza biur, sal rozpraw i archiwów, rozrywając ściany jakby były z papieru. Wielka kula ognia wybuchła na szczycie budynku, posyłając w niebo kłęby czarnego dymu widocznego z najdalszych dzielnic miasta. Ogień momentalnie zajął dywany, meble i dokumenty — wszystko stało się łatwopalnym paliwem. Wnętrze budynku zamieniło się w piekło. Ludzie zostali uwięzieni pod walącymi się sufitami, gnieżdżonymi metalowymi belkami i płonącymi szczątkami samolotu. W kilka minut po uderzeniu część konstrukcji zaczęła się zapadać. Wschodnie skrzydło sądu zawaliło się jak domek z kart, pozostawiając po sobie tylko stertę płonącego gruzu. Kłęby duszącego dymu rozlewały się po ulicach miasta, a syreny w oddali brzmiały jak rozpaczliwy krzyk.
  4. Wszystko zaczęło się nagle. Samolot dopiero co osiągnął stałą wysokość, kiedy Łysy dał cichy znak głową do Wysokiego. Obaj równocześnie poderwali się ze swoich miejsc. Dwóch innych, siedzących w różnych częściach kabiny, również wstało — każdy z nich wyciągnął broń ukrytą pod kurtką. Łysy pierwszy rzucił się w kierunku kokpitu. Kopniakiem wyważył drzwi, wyciągając pistolet i bez chwili wahania oddał dwa szybkie strzały — najpierw w kapitana, potem w drugiego pilota. Wysoki tuż za nim wszedł do kabiny pilotów i jednym ruchem ręki złapał stery. Piloci osunęli się martwi na panele sterowania, krew zaczęła sączyć się po przyciskach i lampkach. Na pokładzie rozległy się pierwsze krzyki. Kobiety zaczęły płakać, dzieci zawodziły, a mężczyźni rozglądali się nerwowo. Jeden odpiął pasy, żeby spróbować stanąć do walki. W odpowiedzi bandyta z tyłu wyciągnął nóż i dźgnął mężczyznę w plecy na wysokości serca. Hałas ucichnął. Łysy wyszedł z kokpitu, trzymając broń wysoko uniesioną. — Słuchać mnie uważnie! — ryknął, jego głos wypełnił całą kabinę. — Jesteśmy z Obozu Narodowej Klindii. Ten samolot należy teraz do nas! Wysoki, siedząc już za sterami, odwrócił się przez ramię i dodał: — Mieliście swoje życie w spokoju, mieliście swoje marzenia o wielkiej federacji! A teraz patrzcie, czym się to skończyło. Wysoki siedział za sterami samolotu, zaciskając ręce na drążku. Spojrzał kątem oka na kumpla, który stał przy wejściu do kabiny, pilnując, by nikt nie podszedł. — Kurs ustawiony na Achkov. Będziemy za 30 minut na miejscu. Powiedz chłopakom z tyłu, aby pilnowali pasażerów. I Leonida w szczególności.
  5. Leonid ekspresowo przeszedł kontrolę przy bramkach na lotnisku. Dokumenty były jeszcze ważne, nie miał przy sobie żadnych niebezpiecznych narzędzi. Wsiadł na pokład samolotu i czekał z niecierpliwością na odlot. Właśnie ważyły się losy jego rodziny - nie mógł pozwolić sobie na ani minutę zwłoki czy opóźnienia. Wreszczie samolot zaczął powoli toczyć się po pasie startowym, a Leonid poczuł, jak napięcie zaciska mu klatkę piersiową. Silniki zawyły, maszyna przyśpieszyła i w końcu oderwała się od ziemi. Przez chwilę poczuł ulgę — był w drodze, nie było już odwrotu. Zamknął oczy na moment, ale gdy je otworzył, kątem oka dostrzegł dwie podejrzane sylwetki kilka rzędów dalej. Dwaj mężczyźni o twardych, surowych twarzach. Jeden łysy, z wyraźną blizną przecinającą policzek, drugi wysoki, o nieruchomym spojrzeniu i dziwnie napiętych ramionach, jakby pod marynarką krył coś ciężkiego. Nie powiedzieli ani słowa, nie zbliżali się do niego, ale Leonid wyczuwał w ich obecności coś niepokojącego. Spojrzał za okno — maszyna zyskiwała wysokość, a lotnisko malało w oczach. Jednak na płycie widział wyraźny ruch: ciemne sylwetki w mundurach, formujące szyk, otaczające terminal i hangary. Agenci. Zorganizowani, z bronią przy pasach, komunikujący się przez krótkofalówki — ktoś ich wysłał, żeby powstrzymać ten lot. Jednak byli spóźnieni. Leonid mógł już tylko patrzeć, jak zostają daleko w dole, a on leci wprost ku nieznanemu. Podejrzane typki nawet nie spojrzały na niego. Siedzieli spokojnie, jakby również lecieli "w interesach". Ale Leonid wiedział: ich obecność na tym pokładzie nie była przypadkowa.
  6. Listonosz jechał hulajnogą elektryczną przez ruchliwe ulice Achkova. Dotarł do budynku Rady Ministrów. Na jego drodze stało trzech masywnych ochroniarzy w achkovskich mundurach. Ciężkie przejście, uzyskanie przepustki długo zajmie... Listonosz Albert wpadł na lepszy pomysł, niż tradycyjna metoda dostania się do gabinetu Premiera. Rozpędził się na hulajnodze do maksimum prędkości i wjechał w ochroniarzy. Typki padły na ziemie, hulajnoga poleciała w bok, a listonosz wyleciał w górę i do przodu. Wleciał w drzwi wejściowe głową i padł na ziemię w recepcji. Zanim recepcjonistsce zdążyła opaść szczęka na podłodze, to listonosz już się podniósł i wbiegł do windy, z której właśnie wysiadało dwóch biurokratów. Nerwowo nacisnął przycisk piętra trzeciego i już wkrótce znalazł się pod gabinetem Premiera. Wrzucił list pod framugę drzwi i zaczął walić w nie pięściami i bić nogami.
  7. Achkov, 12:42 W Najwyższym Sądzie Federalnym panowała krzątanina. Nawarstwienie się spraw nie daje urzędnikom spokoju, którzy muszą biegać pomiędzy sobą, przeglądać archiwa, klepać w klawiatury komputerów i pić kawę. Pani Halina szykowała się do wejścia do biura Leonida Repulijskiego, aby przekazać mu wniosek o sprawę kontrolną od Bolesława Kirianóo von Hohenburg. Wtem drzwi otworzył sam Leonid i zanim Halina zdążyła otworzyć usta, Repulijski wybiegł do holu. - Dostałem ważny telefon, muszę coś załatwić na rynku - rzucił tylko strażnikom wychodząc z gmachu Sądu. Leonid owszem, odbył ważną rozmowę telefoniczną, ale nie była to typowa urzędowa rozmowa. Pół godziny temu do Repulijskiego zadzwonił prywatny numer. Z przymusu Leonid go odebrał - co jeśli to coś związanego z pracą? Ku jego zaskoczeniu, nie był to robot marketingowy, ale... jakiś Klindończyk, który zarzekał się, że porwał jego brata Gregorija oraz matkę Aldonę. Z początku nie wierzył w te brednie, ale terrorysta wysłał mu MMSem zdjęcia obezwładnionych członków rodziny w ciemnej piwniczce przywiązanych do krzeseł. - Co do chuja? - zapytał się w myślach. Bandyta zażądał od niego, aby przelał na wskazany rachunek bankowy milion nordów, podał się natychmiast do dymisji jako sędzia oraz wyleciał czym prędzej samolotem pod wskazany adres w Klindii. Achkov, 13:30 Leonid czekał na lotnisku. Bilety samolotowe na lot do Klindii już kupione. Jego dymisja została wysłana listem do Premiera Bolesława. Wszystkie swoje oszczędności przelał na wskazany rachunek. Bandyci zagrozili, że jeśli powiadomi policję, to natychmiast uśmiercą brata albo matkę. Nie mógł więc liczyć na pomoc służb.
  8. REFERENDUM WS. SKRÓCENIA KADENCJI KONGRESU - WYNIKI Szanowni państwo, Federalna Komisja Wyborcza obwieszcza wyniki referendum ogólnofederalnego. https://nordata.org/glos/wynik?id=27 Pytanie 1.: Czy zgadzasz się z tym, że Kongres obecnej kadencji nie spełnia swojej roli jako ciało ustawodawcze II Federacji Nordackiej? Tak - 62 063 229 głosów (50,87%) Nie - 59 941 590 głosów (49,13%) Pytanie 2.: Czy zgadzasz się z tym, że Kongres obecnej kadencji powinien podjąć uchwałę o przedwczesnym rozwiązaniu, co doprowadzi do przedwczesnych wyborów parlamentarnych? Tak - 58 627 396 głosów (48,05%) Nie - 63 377 423 głosów (51,95%) Głos oddało 122 004 819 obywateli spośród 177 282 624 uprawnionych (frekwencja wyniosła 68,82%). Wynik referendum jest wiążący. DW: @Obywatel Federacji@Obywatel Federacji - bez prawa wyborczego
  9. WYROK w imieniu II Federacji Nordackiej Najwyższy Sąd Federalny w sprawie ustrojowej o sygnaturze UR/2/25 wszczętej przez Prezydenta Federacji orzeka, co następuje: Ustawy zwykłe, specjalne i konstytucyjne uchwalone przed wejściem w życie Konstytucji II Federacji Nordackiej z dnia 24 lipca 2024 roku nie wymagają podpisu Prezydenta, aby nabyły moc prawną, o ile przepisy końcowe danego aktu nie określają inaczej. Ustawy zwykłe, specjalne i konstytucyjne uchwalone po wejściu w życie Konstytucji II Federacji Nordackiej z dnia 24 lipca 2024 roku nie mają mocy prawnej, jeśli nie zostały podpisane przez Prezydenta. Uzasadnienie Pierwsza Konstytucja II Federacji Nordackiej z 31 lipca 2023 roku nie wspominała w żadnym swoim zapisie o podpisywaniu ustaw przez Prezydenta. Taka praktyka była zbyteczna. Ustawa wchodziła w życie, jeśli została uchwalona przez Kongres, o ile następnie nie zawetował jej Prezydent. Ogłoszenie ustawy przez Prezydenta w Dzienniku Prawnym było deklaracją niezastosowania prawa weta. Należy jednak rozpatrzyć też indywidualnie określone dla danego aktu postanowienia końcowe, które często zawierają informację, kiedy akt wchodzi w życie. Dla przykładu: ustawa specjalna - Regulamin Kongresu zawiera przepis, który określa, że ustawa wchodzi w życie wraz z podpisaniem przez Prezydenta. Podpis ten został złożony na forum przez Prezydenta Henryka Ziemiańskiego. Żadna z nowelizacji Konstytucji II Federacji Nordackiej z 31 lipca 2023 roku nie zmieniała tego mechanizmu ustanawiania prawa. Druga Konstytucja II Federacji Nordackiej z 24 lipca 2024 roku wymaga, aby Prezydent w ciągu 3 dni od uchwalenia ustawy podjął wobec niej jedną z 3 akcji: podpisanie, zawetowanie lub odesłanie do Najwyższego Sądu Federalnego. Odparcie weta przez Kongres lub orzeczenie przez NSF o konstytucyjności ustawy obliguje Prezydenta do złożenia podpisu pod ustawą. Mówi o tym artykuł 48. Samo opublikowanie ustawy w Dzienniku Prawnym nie nadaje ustawie mocy prawnej. *** Weryfikacja, czy konkretna ustawa i jej nowelizacje mają moc prawną wymaga indywidualnej i czasochłonnej analizy z uwagi na przepad Dziennika Prawnego i brak reguły co do miejsca zamieszczania podpisu przez Prezydenta: raz na forum, raz we wpisie w Dzienniku Prawnym. Taką weryfikację może i powinna na mocy orzeczenia NSF w sprawie ustrojowej o sygnaturze UR/3/24 przeprowadzić we własnym zakresie Rada Ministrów lub Prezydent. W przypadku ewentualnych niezgodności lub niejasności można złożyć wniosek do NSF o wykładnię. Sąd może wydać orzeczenie na temat mocy wiążącej konkretnej ustawy, jeśli dołączona zostanie do niego dokumentacja w postaci: oryginalnego wpisu ustawy z Dziennika Prawnego celem sprawdzenia, czy znajduje się w nim podpis, zapis kluczowych fragmentów obrad Kongresu na temat ustawy - moment składania podpisu przez Prezydenta, wpisy z Dziennika Prawnego wszystkich nowelizacji aktu, zapis kluczowych fragmentów obrad Kongresu na temat wszystkich nowelizacji ustawy. Niniejszy wyrok jest prawomocny i ostateczny. DW: @Waksman@Premier@Minister Leonid Repulijski Sędzia Najwyższy
  10. Velke Mesto Achkov, 26.02.2025 Z A R Z Ą D Z E N I E Zarządzam, co następuje: Działając na wniosek Prezydenta Federacji Kaspara Waksmana wszczynam postępowanie w sprawie ustrojowej w zakresie mocy prawnej aktów opublikowanych w Dzienniku Praw, ale niepodpisanych przez wydawcę; Nadaję sprawie sygnaturę UR/2/25; Wyznaczam siebie na przewodniczącego składu orzekającego. DW: @Waksman Leonid Repulijski Sędzia Najwyższy
  11. Federalna Komisja Wyborcza w składzie: Leonid Repulijski - przewodniczący Bolesław Kirianóo von Hohenburg - członek po analizie merytorycznej uznała wniosek za prawidłowy i przyjęła go do realizacji.
  12. Szanowny Panie Prezydencie, informuję, że wniosek wpłynął do biura Federalnej Komisji Wyborczej. FKW rozpoczęła posiedzenie, którego celem jest wydanie decyzji w sprawie wniosku. Dziękujemy za cierpliwość.
  13. Każdy, kto napisał coś na forum, może głosować. Ale dziękuję za zgłoszenie tego błędu z głosowaniem po zakończeniu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...