• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Burek

Obywatel Federacji
  • Postów

    629
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    19

Treść opublikowana przez Burek

  1. Dobra, w odpowiedzi na pierwszą pierwszą wiadomość - mimo jej pedałkowatości - wypada popłakać, załamywać ręce, błagać o powrut i tak dalej. Ale skoro tak - jak chcesz stąd spierdalać to po prostu spierdalaj i tyle. Ale jak widać nie możesz (nie chcesz?), musisz jeszcze... no właśnie. P.S. To nie jest złośliwość czy pytanie retoryczne, tylko faktyczne pytanie. Jeśli się okaże, że nie - może trzeba by pomysleć nad - nie wiem - zmianą formuły?
  2. Komukolwiek chce się tu jeszcze robić -cokolwiek-?
  3. Jaką szopkę? Tak, staram się niedopuścić do tego, żeby skarb Winkulii nie został wyczyszczony, zgodnie z interesem państwa jakie reprezentuję. Jaki jest stan faktyczny? Na forum, stronie, wszędzie - NKI (bo w jakim dziale się znajdujemy?) NUI ciężko gdzieś dojrzeć. Stan faktyczny jest raczej taki, że forum administruje pan Orjon Surma i jego porucznicy.
  4. Zresztą - jeśli iść metodą jakiś kruczków prawnych, czytania zapisów - bo jak zobaczyłem coś tam o jakiś odszkodowaniach, jakieś liczby (przecież nie liczyłem czy się sumuję) to myślałem, że wszystko pokryje II Federacja i podpisałem - to zgodnie z art. 9-2 mam wątpliwości czy traktat w ogóle obowiązuje. Bo Winkulia go jeszcze nie ratyfikowała. Więc być może NUI w ogóle jeszcze nie istnieje a systemami informatycznymi dalej administruje NKI.
  5. Tutaj - nie. Nie ma mowy o żadnej równości - w świetle art. 3-4 (zdaje się, że Premier II Federacji może i tak samodzielnie przegłosować wszystko co chce) czy art. 9-1 traktatu. Co jest oczywiście zrozumiałe. Podła kreaturo, rozmawiasz z przedstawicielem Związku Winkulijskiego. Traktat nie został jeszcze przyjęty przez Winkulię. Podpis to jedynie wstępna zgoda, dokonana jak widać zbyt pochopnie przez niedoskonałe ciało reprezentujące Świętą Winkulię. Nie ma jeszcze ratyfikacji przez Króla, ani zgody Folkstagu na jej dokonanie. I jeśli będzie się próbować wymusić na Winkulii dokonanie samograbieży w geście jakiegoś rytualnego samoponiżenia - myślę, że nieprędko ona nastąpi. Coraz bardziej żałuję, że pod presją podpisałem się tak nierozważnie pod tym dokumentem. Być może wypadek lotniczy miał być zbawiennym działaniem, który miał mnie przed tym powstrzymać. Na szczęście umowa nie została jeszcze ratyfikowana przez Winkulię. Poza tym nigdzie nie jest napisane, że Winkulia musi wypłacić akurat 7500 nordów. Fakt, jeśli Winkulia przystąpiłaby do traktatu - to decyzja Rady mogłoby taką konkretnie kwotę narzucić.
  6. Nan Di jest zupełnie innym państwem niż Winkulia. Nan Di jest despotią. Wasza Wysokość może, w imieniu swojego koronowanego trupa (który zresztą zdążył już wziąść całe bogactwo państwa ze sobą w zaświaty - dlatego te 150 nordów) robić co Wam się podoba, wydawać pieniądze na co Wam się podoba i odłączać terytorium od państwa co Wam się podoba. Winkulia takim państwem nie jest, jako szef rządu odpowiadam nie tylko przed monarchą - ale i przed wspólnotą polityczną, w imieniu której sprawuję urząd. Nasza sytuacja jest kompletnie inna, nie ma większego sensu czynić w tej sprawie porównań.
  7. Zapomniałem wziąść pod uwagę kursy walut, więc doszło do pewnego braku precyzji. Kwota 7500 nordów (czyli 10800 tych marek leockich) to ponad dwie-piąte skarbu. Zgodzenie się na takie zubożenie państwa w ramach jakiejś odprawy zdawałoby się dla mojej pozycji tak skrajną nieodpowiedzialnością, że wręcz zachaczającą o zdradę stanu.
  8. To nie jest scena cyrkowa. Ale dziękuję makakowi za występ. W traktacie nigdzie nie ma mowy o tym, żeby Winkulia miała pokrywać to "odszkodowanie". Kwota 7500 nordów stanowi ponad ćwierć całego skarbu państwa, dodając do tego fakt że Winkulia nie ma możliwości generowania dochodu (w związku właśnie z przejściem na forum II FN) - zgodzenie się na to byłoby wyrazem nadzwyczajnej nierozsądności. Poza tym traktat nie został jeszcze nawet ratyfikowany przez Winkulię.
  9. Szanowni Państwo, nie przewiduję żeby Winkulia miała cokolwiek tutaj płacić.
  10. Dziękuję wszystkim za ich słowa. Obchody miały skończyć się 26, ale potrwają dłużej. Tymczasem zapraszam państwa na koncert zespołu Ssarmaton, który zaśpiewa posenkę o bohaterskiej obronie Winkulii w 2018 roku. * * * Wkrótce na scenę na placu wkroczył zespół, który uraczył zgromadzonych swoim nowym patriotycznym utworem: Winkulijczyk zabił Brodra kulą w łeb Czołgi jeździły też Winkulia - wojna tu była, tak!
  11. Proszę o zmianę wyświetlanej nazwy użytkownika na Trinitz
  12. @Pracownik NKIJako Radca NUI żądam zweryfikowania pani Antosi.
  13. Oddaję głos na reprezentację Santery.
  14. Po zakończeniu przemówienia mównica została udostępniona innym chętnym gościom.
  15. Dziekuję Waszej Królewskiej Mości. Teraz posłuchajmy słów Jego Królewskiej Wysokości Erika Ottona von Hohenburga, jednego z bohaterów tamtych dni.
  16. Nikogo nie zaskoczę, mówiąc, iż obchodzimy dziś rocznicę daty ważnej, ważnej i znamiennej – siódma rocznica proklamowania w Groznym, dzisiejszym Anaterze, Wielkiego Księstwa Winkulii i rozpoczęcia długiej ścieżki, która ostatecznie doprowadziła do zjednoczonej i niepodległej Winkulii, jaką cieszymy się dziś. Choć początkowo obejmujące zaledwie północną część rdzennych ziem winkulijskich Księstwo było dla przebywającej dotąd na emigracji w Athos diaspory winkulijskiej pierwszym krokiem ku odrodzenia ojczyzny, dotąd istniejącej pod zaborami dwóch agresorów – Brodrii i Unii Trzech Narodów, które zajęły obie części państwa winkulijskiego wiosną 2018 roku, perfidnie wykorzystując okres niestabilności politycznej w kraju po ponownym odejściu jego założyciela, Szymona Uchastoka. Te dwa imperialistyczne mocarstwa, brodryjski niedźwiedź i unijny wilk, powaliły winkulijską państwowość, dzieląc się nią niby łupem, czyniąc więc rzecz dalece bardziej przypominającą praktyki yoyonacji niż ówczesna Winkulia, której taką łatkę przecież przypisywano. Przez większą część roku 2018 Winkulijczycy zmuszeni byli błąkać się po Mikroświecie, znosząc szykany i ucisk, zwłaszcza ze strony UTN, która usilnie starała się przekonać Winkulijczyków, iż Winkulijczykami nie są, a powinni raczej „zintegrować się” z resztą, „ucywilizować”, dołączyć do którejś z „poważnych” mikronacji. Mimo, że moje własne v-życie rozpoczęło się, gdy owe wydarzenia były już historią, mogę się z czystym sumieniem utożsamiać z poczuciem niesprawiedliwości wypędzonych Winkulijczyków – zjawisko szufladkowania nowopowstałych projektów jako yoyonacje trwało jeszcze przez wiele lat i sam go doświadczyłem, choć od paru lat, jak mi się zdaje, słabnie. Nie można jednak porównywać żadnego chyba przypadku wrogości starych państw wobec nowych do przypadku Winkulii, gdzie pogarda wyszła poza wszelkie skale, zamieniając się w morderczą pogoń za Winkulijczykami, wspólny wysiłek okupantów i nie tylko, by wymazać winkulijkość z map Pollinu i z umysłów jej mieszkańców. Umówmy się: większość istniejących dziś, a nawet pyszniących się wielką aktywnością i wpływem państw nie poddałaby się takiej próbie, zwłaszcza gdyby była przeprowadzona w wczesnych etapach istnienia owych mikronacji; ich obywatele pogodziliby się z utratą ojczyzny i po paru miesiącach przeszliby nad tym faktem do porządku dziennego, angażując się w pozostałe istniejące, być może wykonujące wcześniej wyrok śmierci na ich krajach społeczności, żartując potem z grzechów młodości polegających na pragnieniu uczynienia czegoś własnego, albo gorzej, kuląc się ze wstydu przed starszymi kolegami ze względu na swój ubrudzony tą czy inną yoyonacją życiorys. Nie jest to zresztą gdybanie, gdyż taka sytuacja zdarzała się już w historii naszego świata i kontynentu wielokrotnie. Tym gorzej, że prób wymazywania winkulijskiego (istniejącej już wówczas koło trzech lat, jak na standardy Nordaty – długo) poczucia odmiennej tożsamości dokonały państwa i obywatele Nordaty – tej samej Nordaty, która przez lata służyła tej „lepszej” części Mikroświata jako śmietnik yoyonacji, kolonia karna, zakład zamknięty trollów, poprawczak, z którego albo się wychodziło, dorastając do standardów „poważnych” mikronacji, albo w którym pozostawało się na zawsze, będąc uwikłanym w wieczne wojenki i zmienne sojusze między powstającymi a upadającymi państewkami. Ci sami Nordatczycy, którzy wyzwolili się z wiary w ten stereotyp i zaakceptowawszy własne towarzystwo, styl działania i prowadzenia państwa z czasem uzyskiwali coraz większe uznanie ze strony reszty Pollinu – choć bez przesady – teraz dokonywali tego samego podziału wobec swoich młodszych stażem sąsiadów, zrzuciwszy z siebie więzy yoyonacyjnej nordackości założyli je od razu komuś innemu, nie mogąc zdzierżyć sytuacji, w której nikim nie pogardzają ani przez nikogo nie są pogardzani. A jednak: ci, którzy z tamtych czasów przetrwali do dziś mogą przekonać się niechybnie, że Winkulia ma się dziś dobrze. W 2018 była Brodria i była Unia Trzech Narodów, a dziś nie ma żadnego z tych państw: obróciły się w proch i pył, podczas gdy Winkulia, dawniej w proch i w pył obrócona, miała siłę podnieść się z wstrząsającego upadku ojczyzny i żyć; żyje do dzisiaj. Zbyt często dziś mamy w Mikroświecie tendencję do porzucania tradycji i starych projektów na rzecz nowych. Ciężko mi uwierzyć w państwa, które po istnieniu przez rok postanowiły wejść w skład innego państwa, ciężko mi uwierzyć w społeczeństwa, które przez pół roku mogą zostać skolonizowane i podporządkowane obcej kulturze, ciężko mi uwierzyć w przywódców, którzy, znudziwszy się ziemią ojczystą, ruszają na dobrowolne wygnanie, zapominając o swojej narodowości i tożsamości, by nazywać się potem Dreamlandczykiem, Sarmatą czy Leotą, ciężko mi na ostatek uwierzyć w państwa, które pozostawione same sobie przez paru – czołowych być może, jasne – polityków upadają, robiąc miejsce dla kolejnych, które najczęściej ignorują przeszłą bytność innego zgoła ludu. A jednak duch winkulijski jest inny – jest ciągły, trwały, stawia opór próbom jego przygaszenia, ma potencjał na zainteresowanie sobą mikronautów urodzonych na innych ziemiach, jest słowem typowo narodowy, taki, jaki powinien być, taki, jakie powinny być tożsamości narodowe i/lub kulturowe wszystkich dużych projektów mikronacyjnych. Jest rzetelny. Jestem w stanie uwierzyć, że mogłoby gdzieś w realu istnieć takie państwo i takie społeczeństwo, czego nie mogę powiedzieć o większości pozostałych mikronacyjnych „narodów”. Gdy na początku swej mikronacyjnej kariery zgłębiałem po kolei specyfikę różnych państw Nordaty, Związek Winkulijski zawsze zdawał mi się tym standardem, przykładną nordacką monarchią z raczej zgranym społeczeństwem, w miarę silną pozycją i zapewnionym zapamiętaniem na kartach historii Kontynentu Północnego. Podczas gdy miałem okazję obserwować secesje i fuzje kolejnych mikronacji, Winkulia zawsze trwała na swoim południowo–wschodnim miejscu, a w Kanugradzie zawsze był Król. A to wszystko, cała ta cudowna stałość nie byłaby możliwa, gdyby nie dawny zryw odwagi Winkulijczyków pod kierownictwem Erika Ottona von Hohenburga. Dalsza historia Wielkiego Księstwa Winkulijskiego i sprawy zjednoczeniowej to już – cóż – historia. Nowoutworzone przez Erika Ottona von Hohenburga na północnej, brodryjskiej części po rozpadzie tegoż zaborcy pomimo szyderstw i wieszczeń szybkiego upadku gromadziło rozdzielonych po obcych lądach Winkulijczyków. Na początku 2019 Księstwo zostało wcielone do Stanów Zjednoczonych Centrazji, Centrazja zaś weszła do I Federacji Nordackiej, tworu podobnego do upadłej w międzyczasie Unii Trzech Narodów. Tam Winkulia ostatecznie już udowodniła wszystkim sceptykom swoją wartość, stając się najważniejszą i najaktywniejszą częścią Federacji, a po jej upadku w 2020 najsilniejszym państwem postefeńskim, aktywnie kształtującym sytuację na kontynencie. Zupełnie uzasadniony jest więc zachwyt nad swoistym małym cudem, nad faktem, iż mała, zaszufladkowana, a potem podbita i podzielona Winkulia, Winkulia Upadająca nie zatraciła swej świadomości i powróciła, a potem wybiła się na szczyt, przeżywając swoich oprawców i zdobywając dominującą pozycję na Nordacie jako jedna z jej czołowych potęg, stając się Nordatą Zwycięską. Nikt, nawet w najśmielszych, skrajnie nacjonalistycznych, pijackich snach by tego nie przewidział. Dlatego z taką pompą świętujemy dziś dzień założenia Księstwa, który, choć ówcześnie mógł wydawać się nieistotny, był pierwszym, tym najtrudniejszym zawsze krokiem na drodze ku wyzwoleniu. Erik, Egvall, Kardacz, Sewybrał, Paderewski, von Tehen-Dżek, a nawet, czy może raczej: przede wszystkim Szymon Uchastok – bez nich wszystkich, a także bez wielu zapomnianych czy nigdy nie wspominanych cichych bohaterów nie mielibyśmy nie tylko współczesnej Winkulii, ale Nordaty w ogóle, w takiej postaci, w którą widzimy ją dziś: silnej i zjednoczonej jak nigdy. Żeby Winkulia była Winkulią, ktoś ją musiał wcześniej wskrzesić, ktoś musiał zrobić ów pierwszy krok.
  17. Na hojnie i patriotyczno przyozdobionym placu przed Mauzoleum Egvala tłumnie gromadzili się ludzie oczekując na rozpoczecie obchodów. Tuż przed samym budynkiem rozstawiono duży podest okryty biało-czerwono-zielonym baldachimem, skąd przemawiać mieli przedstawiciele władz i najważniejsi goście. Całość zabezpieczana była przez służby - zarówno miejskie jak i Folksguarde. Gdy nadchodzić zaczęła godzina rozpoczecia uroczystości na plac wkroczyła reprezentacyjnie umundurowana jednostka Folksguarde, eskortując dostojników państwowych. Ci ostatni zajęli miejsca na podeście a Folksguardziści w szeregu tuż przed nim. Głos zabrał Premier. * * * Mam zaczyt powitać wszystkich znamienitych gości w tym wyjątkowym dniu. Dniu odzyskania przez Winkulię, po czasach rozdarcia i zaboru, swojej podmiotowości. To dzięki wysiłkowi bohaterów tamtych dni możemy cieszyć się dzisiaj nasza niepodległą ojczyzną. Dlatego oddajmy im hołd, tym którzy walczyli za Świętą Winkulię. * * * Po tych słowach oddział Folksguarde zaprezentował broń i oddał salwę w kierunku delegacji nordackiej honorową, upamiętniającą bohaterów wojny z Brodrią. Następnie Minister Stanu oddał głos Jego Królewskiej Mości.
  18. Halo! Tu nie ma tak! Chcecie - to sobie zapłaćcie 20 renów - i potem nie ma sprawy.
  19. Księga Pamiątkowa Siódma rocznica powstania Wielkiego Księstwa Winkulii Anater 2025 * * *
  20. A to jest chyba stój w stylu jakiejś pokojówki czy innej guwernantki... nie wiem co to oznacza. Może pan Antoni chce zostać sprzątaczką w NKI NUI?
  21. No dobra, dobra. Ale ja tu próbuję nawiązać jakiś kontakt, a wy mi wyskakujecie z jakimiś systemami edukacji... no jak sie zrobi to będzie - za pół roku czy kiedyś. Obawiam się, że sami nie będą pisać. To niezręczne, a tacy to raczej nieśmiali są, trochę debilowaci. Chyba trzeba jednak molestować nowych... ten cały onboarding czy jakoś tak.
  22. No ziajty ziajtami, ale trochę chciałbym zgroomować naszego pana @Vratislav Vondráček. Oczywiście nie chodzi tu wiadomo o co (zboczeńcy…), ale jakoś popchnąć go w kierunku zostania klawym mirkoświrem. Waksman zamknął podbazę, a noblesse oblige, więc wypada jakoś pomóc nowym i maluczkim (w kontrze do nowalskiej mantry). Chociaż też wiadomo, że trzeba chyba dać jakąś przestrzeń, bez trzymania wszędzie za rączkę. Sam też musi się rozwijać. No to, panie @Vratislav Vondráček - co się najbardziej podoba na naszej planecie mutantów? Bez wykręcania się - coś musi skoro ciągle pan tu jest!