>To też nie do końca prawda. Są tytuły o analogicznych formach męskiej i żeńskiej, a są takie które mają jedną wspólną (wspomniany wyżej kawaler czy choćby nasz baronet) albo dwie różne (wspomniane właśnie sir/lady).
W zasadzie co to znaczy /są/? Gdzie? Jeżeli odrzucamy kryterium faktycznego historycznego użycia (jak rozumiem?)
sir/lady to forma adresu i niekoniecznie analogiczna - bo odpowiednikiem sir (w zależności od kontekstu) może być /dame/, /ma'am/, raczej niż lady (w brytyjskim kręgu osobą rycerza, która nie wynika w członkostwa w orderze można okreslić np. Sir Kamiljan Harlin ALBO Kamiljan Harlin, knight - w przypadku kobiety w UK "damostwo" jest zawsze powiązane z członkostwem w danym orderze i nie występuje /dame bachelor/, więc to generalnie będzie Dame Kamiljana Harlin DBE (np.).
Baronetessa ma formę żeńską (w realu w bardzo rzadkim przypadku używanie tego tytuły przez kobietu), utworzoną przecież analogicznie do wyższych tytułów. Nie znalazłem żadnych informacji o żeńskiej formie kawalera/chevalier, oprócz XIX feminatywu. No teraz w realu stosuje się czasem tę damę, to prawda.
Też lubię różnorodność, ale ta wynika zazwyczaj z realnych czynników historycznych - gdzie w przypadku budowanego systemu od zera - ich po prostu nie ma. Chyba, że zostaną fabularnie wymyślone czy coś takiego.
Można też po prostu nie określać żeńskich form i zobaczyć jak zdecyduje /wolny rynek/ i czy wytworzy się jakas swoista tradycja.
Tak jak większość rzeczy w mirko - to roleplay. Nie ma co łamać zbytnio czwartej ściany. Co do ostatniego zdania - to trochę zbacza z tematu na rzeczy bardziej płciowe - ale generalnie emancypacja kobiet polega na przyjmowaniu przez kobiety cech męskich (vice versa raczej nie)