Bez zmiany konstytucji nie będzie możliwa (albo przynajmniej będzie legalnie wątpliwa) choćby jakaś reforma sądownictwa (przez art. 64), wprowadzenie modyfikacji w symbolach narodowych czy ich opisie (art. 12), nie można będzie znieść niefunkcjunjącego organu o nieproporcjonalnie dużych uprawnieniach jak rada akcesyjna (art. 44, 45). Dlatego że postanowionao tam wszystko szczegółowy pookreślać. Myślę też, że rozwiązania ustrojowe jakie są w moim projekcie typu nadanie większej inicjatywy ustawodawczej dla Króla i rządu również są... dobre w obecnych warunkach.
A co to ma być "konstytucja z prawdziwego zdarzenia"? W sensie, że ma być długa czy co? A mój projekt nie jest prowizoryczny, to że jest stosunkowo krótki to - jak pisałem - celowy wybór.
Myślałem, że określenie podstawowych form funkcjonowania ustroju w prawie mogłoby być - jeśli nie konieczne - to przynajmniej przydatne. No, ale moglibyśmy działać bez konstytucji w ogóle, ale nie wiem czy to byłoby lepsze rozwiązanie.
Zarówno obecna konstytucja (art. 43-5) i mój projekt (art. 3) przewidują możliwość wyboru monarchy w przypadku braku dziedziców.