• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Ranking

  1. Burek

    Burek

    Obywatel Federacji


    • Punkty

      4

    • Postów

      636


  2. Orjon

    Orjon

    Mieszkaniec


    • Punkty

      3

    • Postów

      221


  3. Erik Otton von Hohenburg

    Erik Otton von Hohenburg

    Obywatel Winkulii


    • Punkty

      3

    • Postów

      58


  4. Andrzej Ordyński

    Andrzej Ordyński

    Obywatel Federacji


    • Punkty

      2

    • Postów

      880


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.10.2025 w Odpowiedzi

  1. Wasza Królewska Mość, Czcigodny Panie Premierze, Szanowni Państwo, Szanowni Goście, Gdy siedem lat temu przypadł mi zaszczyt kierowania tymczasowym rządem winkulijskim ze stolicą w Anater, nawet w swoich najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałem, że kiedykolwiek jeszcze po tylu latach imię Winkulii będzie na ustach mikroświata i bynajmniej nie byłem w tym przekonaniu odosobniony. Gdy spoglądam wstecz na tych siedem ostatnich lat dzielących nas od tamtych wydarzeń, tamtych emocji myślę o ogromie włożonej pracy i wysiłku włożonym w nasz projekt, o żarliwych dyskusjach toczonych przez lata w naszym parlamencie o tym jak najlepiej wykorzystać odzyskaną przez nas wolność, myślę o naszych bohaterach, tytanach pracy tamtych i późniejszych dni. Jest tylko jedno jedyne słowo i najpiękniejsze w swej treści, które w pełni oddaje co czuje w tej chwili i jest nim wdzięczność - za wszystkich siedem lat nieustającej pracy nas wszystkich, którzy stworzyli to miejsce i uczynili je tym czym dziś jest. Dwudziesty trzeci Października przypomina nam, że wolność nie jest podarowana ani raz na zawsze, ani też nie jest darowana za darmo. Dwudziesty trzeci października był nie zwieńczeniem procesu, a zaledwie początkiem długiej drogi Winkulii, ku zjednoczeniu i niepodległości. Ten marsz ku niepodległości który rząd anaterski zapoczątkował, wciąż trwa, a Związek Winkulijski pozostaje miejscem pracy nieukończonej misji niepodległościowej, o czym nie powinniśmy zapominać także w każdy inny dzień roku, nie tylko przy okazji świąt narodowych i niepodległościowych. Winkulijczycy są spadkobiercami tradycji sięgającymi początków północnej hemisfery mikroświata i nigdy nie stanowi z innymi jej częśćmi jednej, w pełni zlanej całości. Pozostajemy odrębnym w pełni suwerennym bytem pełniącym niezależną misje kontynentalną i cywilizacyjną w mikroświecie, całkowicie niezależną od jakiegokolwiek innego, choćby pozornie najbliższego ośrodka kulturotwórstwa i tak też winniśmy pozostać czwartym biegunem multipolarnego mikroświata. Mam przeto nadzieję, że czyn 23 października pozostanie na zawsze inspiracją dla nieprzeliczonych rzeszy winkulijskich obywateli do czynienia rzeczy wielkich i śmiałych - jest to też myśl z jaką pragnę państwa zostawić. Wygłosił przemówienie, po czym zszedł z mównicy.
    3 punkty
  2. Informuję, że przed chwilą zakupiłem hosting na Seohoście w planie SH 2. Dzięki leockiemu kodowi zniżkowemu obniżyłem koszt zakupu hostingu w pierwszym roku. Dane dostępowe do panelu zostały przekazane @Kamiljan de Harlin celem dokonania migracji z SLDC. Obecny hosting, według posiadanej przeze mnie wiedzy, wygasa 1 listopada. Domena, ze względu na to, że została opłacona już wcześniej, przez najbliższy rok będzie jeszcze na SLDC. Za rok zobaczymy, co dalej.
    3 punkty
  3. Nikogo nie zaskoczę, mówiąc, iż obchodzimy dziś rocznicę daty ważnej, ważnej i znamiennej – siódma rocznica proklamowania w Groznym, dzisiejszym Anaterze, Wielkiego Księstwa Winkulii i rozpoczęcia długiej ścieżki, która ostatecznie doprowadziła do zjednoczonej i niepodległej Winkulii, jaką cieszymy się dziś. Choć początkowo obejmujące zaledwie północną część rdzennych ziem winkulijskich Księstwo było dla przebywającej dotąd na emigracji w Athos diaspory winkulijskiej pierwszym krokiem ku odrodzenia ojczyzny, dotąd istniejącej pod zaborami dwóch agresorów – Brodrii i Unii Trzech Narodów, które zajęły obie części państwa winkulijskiego wiosną 2018 roku, perfidnie wykorzystując okres niestabilności politycznej w kraju po ponownym odejściu jego założyciela, Szymona Uchastoka. Te dwa imperialistyczne mocarstwa, brodryjski niedźwiedź i unijny wilk, powaliły winkulijską państwowość, dzieląc się nią niby łupem, czyniąc więc rzecz dalece bardziej przypominającą praktyki yoyonacji niż ówczesna Winkulia, której taką łatkę przecież przypisywano. Przez większą część roku 2018 Winkulijczycy zmuszeni byli błąkać się po Mikroświecie, znosząc szykany i ucisk, zwłaszcza ze strony UTN, która usilnie starała się przekonać Winkulijczyków, iż Winkulijczykami nie są, a powinni raczej „zintegrować się” z resztą, „ucywilizować”, dołączyć do którejś z „poważnych” mikronacji. Mimo, że moje własne v-życie rozpoczęło się, gdy owe wydarzenia były już historią, mogę się z czystym sumieniem utożsamiać z poczuciem niesprawiedliwości wypędzonych Winkulijczyków – zjawisko szufladkowania nowopowstałych projektów jako yoyonacje trwało jeszcze przez wiele lat i sam go doświadczyłem, choć od paru lat, jak mi się zdaje, słabnie. Nie można jednak porównywać żadnego chyba przypadku wrogości starych państw wobec nowych do przypadku Winkulii, gdzie pogarda wyszła poza wszelkie skale, zamieniając się w morderczą pogoń za Winkulijczykami, wspólny wysiłek okupantów i nie tylko, by wymazać winkulijkość z map Pollinu i z umysłów jej mieszkańców. Umówmy się: większość istniejących dziś, a nawet pyszniących się wielką aktywnością i wpływem państw nie poddałaby się takiej próbie, zwłaszcza gdyby była przeprowadzona w wczesnych etapach istnienia owych mikronacji; ich obywatele pogodziliby się z utratą ojczyzny i po paru miesiącach przeszliby nad tym faktem do porządku dziennego, angażując się w pozostałe istniejące, być może wykonujące wcześniej wyrok śmierci na ich krajach społeczności, żartując potem z grzechów młodości polegających na pragnieniu uczynienia czegoś własnego, albo gorzej, kuląc się ze wstydu przed starszymi kolegami ze względu na swój ubrudzony tą czy inną yoyonacją życiorys. Nie jest to zresztą gdybanie, gdyż taka sytuacja zdarzała się już w historii naszego świata i kontynentu wielokrotnie. Tym gorzej, że prób wymazywania winkulijskiego (istniejącej już wówczas koło trzech lat, jak na standardy Nordaty – długo) poczucia odmiennej tożsamości dokonały państwa i obywatele Nordaty – tej samej Nordaty, która przez lata służyła tej „lepszej” części Mikroświata jako śmietnik yoyonacji, kolonia karna, zakład zamknięty trollów, poprawczak, z którego albo się wychodziło, dorastając do standardów „poważnych” mikronacji, albo w którym pozostawało się na zawsze, będąc uwikłanym w wieczne wojenki i zmienne sojusze między powstającymi a upadającymi państewkami. Ci sami Nordatczycy, którzy wyzwolili się z wiary w ten stereotyp i zaakceptowawszy własne towarzystwo, styl działania i prowadzenia państwa z czasem uzyskiwali coraz większe uznanie ze strony reszty Pollinu – choć bez przesady – teraz dokonywali tego samego podziału wobec swoich młodszych stażem sąsiadów, zrzuciwszy z siebie więzy yoyonacyjnej nordackości założyli je od razu komuś innemu, nie mogąc zdzierżyć sytuacji, w której nikim nie pogardzają ani przez nikogo nie są pogardzani. A jednak: ci, którzy z tamtych czasów przetrwali do dziś mogą przekonać się niechybnie, że Winkulia ma się dziś dobrze. W 2018 była Brodria i była Unia Trzech Narodów, a dziś nie ma żadnego z tych państw: obróciły się w proch i pył, podczas gdy Winkulia, dawniej w proch i w pył obrócona, miała siłę podnieść się z wstrząsającego upadku ojczyzny i żyć; żyje do dzisiaj. Zbyt często dziś mamy w Mikroświecie tendencję do porzucania tradycji i starych projektów na rzecz nowych. Ciężko mi uwierzyć w państwa, które po istnieniu przez rok postanowiły wejść w skład innego państwa, ciężko mi uwierzyć w społeczeństwa, które przez pół roku mogą zostać skolonizowane i podporządkowane obcej kulturze, ciężko mi uwierzyć w przywódców, którzy, znudziwszy się ziemią ojczystą, ruszają na dobrowolne wygnanie, zapominając o swojej narodowości i tożsamości, by nazywać się potem Dreamlandczykiem, Sarmatą czy Leotą, ciężko mi na ostatek uwierzyć w państwa, które pozostawione same sobie przez paru – czołowych być może, jasne – polityków upadają, robiąc miejsce dla kolejnych, które najczęściej ignorują przeszłą bytność innego zgoła ludu. A jednak duch winkulijski jest inny – jest ciągły, trwały, stawia opór próbom jego przygaszenia, ma potencjał na zainteresowanie sobą mikronautów urodzonych na innych ziemiach, jest słowem typowo narodowy, taki, jaki powinien być, taki, jakie powinny być tożsamości narodowe i/lub kulturowe wszystkich dużych projektów mikronacyjnych. Jest rzetelny. Jestem w stanie uwierzyć, że mogłoby gdzieś w realu istnieć takie państwo i takie społeczeństwo, czego nie mogę powiedzieć o większości pozostałych mikronacyjnych „narodów”. Gdy na początku swej mikronacyjnej kariery zgłębiałem po kolei specyfikę różnych państw Nordaty, Związek Winkulijski zawsze zdawał mi się tym standardem, przykładną nordacką monarchią z raczej zgranym społeczeństwem, w miarę silną pozycją i zapewnionym zapamiętaniem na kartach historii Kontynentu Północnego. Podczas gdy miałem okazję obserwować secesje i fuzje kolejnych mikronacji, Winkulia zawsze trwała na swoim południowo–wschodnim miejscu, a w Kanugradzie zawsze był Król. A to wszystko, cała ta cudowna stałość nie byłaby możliwa, gdyby nie dawny zryw odwagi Winkulijczyków pod kierownictwem Erika Ottona von Hohenburga. Dalsza historia Wielkiego Księstwa Winkulijskiego i sprawy zjednoczeniowej to już – cóż – historia. Nowoutworzone przez Erika Ottona von Hohenburga na północnej, brodryjskiej części po rozpadzie tegoż zaborcy pomimo szyderstw i wieszczeń szybkiego upadku gromadziło rozdzielonych po obcych lądach Winkulijczyków. Na początku 2019 Księstwo zostało wcielone do Stanów Zjednoczonych Centrazji, Centrazja zaś weszła do I Federacji Nordackiej, tworu podobnego do upadłej w międzyczasie Unii Trzech Narodów. Tam Winkulia ostatecznie już udowodniła wszystkim sceptykom swoją wartość, stając się najważniejszą i najaktywniejszą częścią Federacji, a po jej upadku w 2020 najsilniejszym państwem postefeńskim, aktywnie kształtującym sytuację na kontynencie. Zupełnie uzasadniony jest więc zachwyt nad swoistym małym cudem, nad faktem, iż mała, zaszufladkowana, a potem podbita i podzielona Winkulia, Winkulia Upadająca nie zatraciła swej świadomości i powróciła, a potem wybiła się na szczyt, przeżywając swoich oprawców i zdobywając dominującą pozycję na Nordacie jako jedna z jej czołowych potęg, stając się Nordatą Zwycięską. Nikt, nawet w najśmielszych, skrajnie nacjonalistycznych, pijackich snach by tego nie przewidział. Dlatego z taką pompą świętujemy dziś dzień założenia Księstwa, który, choć ówcześnie mógł wydawać się nieistotny, był pierwszym, tym najtrudniejszym zawsze krokiem na drodze ku wyzwoleniu. Erik, Egvall, Kardacz, Sewybrał, Paderewski, von Tehen-Dżek, a nawet, czy może raczej: przede wszystkim Szymon Uchastok – bez nich wszystkich, a także bez wielu zapomnianych czy nigdy nie wspominanych cichych bohaterów nie mielibyśmy nie tylko współczesnej Winkulii, ale Nordaty w ogóle, w takiej postaci, w którą widzimy ją dziś: silnej i zjednoczonej jak nigdy. Żeby Winkulia była Winkulią, ktoś ją musiał wcześniej wskrzesić, ktoś musiał zrobić ów pierwszy krok.
    2 punkty
  4. Po zakończeniu przemówienia mównica została udostępniona innym chętnym gościom.
    1 punkt
  5. Dziekuję Waszej Królewskiej Mości. Teraz posłuchajmy słów Jego Królewskiej Wysokości Erika Ottona von Hohenburga, jednego z bohaterów tamtych dni.
    1 punkt
  6. Bardzo dobry numer, również graficznie, więc chętnie się zabiorę do czytania w wolnej chwili 👍
    1 punkt
  7. To ja też poproszę stempelek do paszportu: S-7HpWn4Qn
    1 punkt
  8. Z okazji siódmej rocznicy powstania Wielkiego Księstwa Winkulii, Imperium Nandyjskie składa serdeczne gratulacje oraz wyrazy uznania dla całego Narodu Winkulijskiego. Siedem lat to czas wystarczający, by zarysować kontury tożsamości, przetrwać pierwsze burze i zbudować fundamenty pod przyszłość. Winkulia uczyniła to z godnością, wytrwałością i wyobraźnią. Niechaj dalsze lata przyniosą Winkulii stabilność, twórczy rozkwit i mądrą suwerenność. Niech historia Winkulii będzie źródłem inspiracji dla pokoleń. Z wyrazami szacunku i przyjaźni, Andrzej Ordyński, Chengxiang i Regent Imperium Nandyjskiego
    1 punkt
  9. W imieniu II Federacji Nordackiej gratuluję Winkulii wytrwania przetrwania tak pokaźnego w warunkach mikronacyjnych okresu czasu, niewątpliwie wypełnionego problemami i przeszkodami, a jednak prowadzącego do stabilnego i prosperującego państwa! Życzymy kolejnych wielu lat sukcesów naszym winkulijskim sojusznikom. August de la Sparasan, premier II FN
    1 punkt
  10. 23.10.2025, Anater Z okazji 7. rocznicy powstania Wielkiego Księstwa Winkulii składam w imieniu Ludowej Republiki Magnifikatu serdeczne gratulacje. Życzę dalszego rozwoju społeczno-gospodarczego w duchu współpracy i wzajemnego zrozumienia między naszymi narodami. Szczególne pozdrowienia kieruję do zamieszkałych w Księstwie Przyjaciół Ludowego Magnifikatu oraz innych postępowych Winkulijczyków. Prezydent Ludowej Republiki Magnifikatu Tarsycjusz Operar
    1 punkt
  11. Antyle Nowalskie z Tortugą i Miastem Rozbitków wpisują się do Księgi Pamiątkowej na część Winkulii! Winkulia Hip Hip, Hurra, Hurra! Życzenia składa Edward Teague z Nowalu wraz z załogą!
    1 punkt
  12. Echa Neb Tawi Od wiele lat dawne terytoria Faraonatu Neb Tawi pozostają pod jurysdykcją Winkulii. Dla wielu przejęcie ziem po upadłym państwie było naturalne w kontekście przemian, jakie regularnie zachodzą w życiu Nordaty. Ale dla niektórych – zwłaszcza tych, którzy zajmują się badaniem zjawisk niewyjaśnionych – przejęcie to miało inny wymiar. Neb Tawi, istniejący jako mikronacja od 2011 r., od lat fascynuje badaczy historii alternatywnej. Jego symbole, rytuały, a przede wszystkim enigmatyczne zapisy wciąż czekają na rzetelną eksplorację. Niestety, zamiast systematycznych badań naukowych, mamy bardzo wymowną ciszę. Władze Winkulii ograniczają dostęp do zabytków po Faraonacie, tłumacząc to względami konserwatorskimi. Zagraniczni badacze, zwłaszcza ze środowisk alternatywnych, nie są dopuszczani do badań. Tymczasem winkulijscy akademicy ograniczają się do udzielania z rzadka bardzo skromnych komunikatów. Czy Winkulia faktycznie realizuje program zachowania dziedzictwa, czy też – być może – odkryła coś, co wymyka się konwencjonalnemu opisowi? Według informacji nieoficjalnych, do których dotarli dawni członkowie Hermetycznego Zakonu Pleromy, w jednej z tzw. wież pustynnych uruchomiła się reakcja elektro-memetyczna – zjawisko wcześniej tylko teoretyczne, polegające na samoczynnej aktywacji zapisów myślowych w strukturach kamiennych. Oficjalne źródła milczą na ten temat. Czy badania trwają w ukryciu? Czy natrafiono na coś, co wymaga szczególnej ostrożności, a być może i rewizji dotychczasowej historii Pollinu? Ważne, by oddzielić teorię od insynuacji. Redakcja Tajemniczego Pollinu nie zarzuca Winkulii złych intencji. Wręcz przeciwnie – rozumiemy, że nie każda wiedza powinna być dostępna od razu i dla wszystkich. Ale przypominamy również, że zamknięcie historii nie chroni jej – lecz może sprawić, że zniknie. Dlatego zadajemy pytanie: czy dziedzictwo Neb Tawi zostanie w całości ujawnione światu, czy też pozostanie tajemnicą, dostępną jedynie dla nielicznych?
    1 punkt
  13. Zapraszam do zapoznania się z najnowszym numerem "Tajemniczego Pollinu"!
    0 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00