Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W tym no ja też tam byłem, w tej cerkiwi.

  • Lubię to 1
Opublikowano

Tymczasem okazało się, że dzień ten ma być jeszcze bardziej szczególny. Oczekiwanie się przedłużało. Prezydent zdecydował się zajrzeć na tyły Cerkwi. Powinni tam być duchowni, ale było ich zdecydowanie mniej niż zwykle. Był zdziwiony i zdecydowanie zaniepokojony. Zapytał pierwszego z brzegu osobnika o mniszym wyglądzie, choć nie w szatach liturgicznych: 

- Gdzie Patriarcha? -

- Niiże maj gui, niiże maj, jżesiziciziże niiże prziybyl,  ziajpżefniże ziajtrziymajly gui pilniże siprajfy (Nie ma go, nie ma, jeszcze nie przybył, zapewne zatrzymały go pilne sprawy) -

odpowiedział tamten w języku amatorskim, ledwo rozumiejąc wspólną mowę.

- Faktycznie, jak pilne sprawy, to nie ma co dyskutować. A ktoś, kto odpowiada za tą diecezję? -

zapytał August.

- Tżezi gui niiże maj. Prziżeciiżezi truidniui tżerajzi gdziiżesi duitrziżeci, tluimy siaj, kuirki,  fsiiuisiki sifiżetuijaj (Też go nie ma. Przecież trudno teraz gdzieś dotrzeć, tłumy są, korki, wszędzie świętują) -

Na to de la Sparasan wyjrzał na powrót na wypełnioną ludźmi cerkiew. Chwilę pomyślał, po czym zapytał: 

- A kim ty, ojczulku właściwie jesteś? -

Tamten odpowiedział z widoczną dumą:

- Jżesitżem Żefajld, Ajmajtuir, sifiżeziui fysifiżeciuiniiy, fciziżesiniiżej uidzifiżerniy (Jestem Ewald (Évæld), Amator, świeżo wyświęcony, wcześniej odźwierny) -

Tu August niewątpliwie się uradował, odruchowo również przechodząc na amatorski:

- Duisikuiniajlże, uijciziuilkui, fycihuidzi zi tżej bihajraj, majsizi msiziże dui uidprajfiżeniiaj (Doskonale, ojczulku, wychodź z tej komórki, masz mszę do odprawienia) -

Świeżo upieczony duchowny próbował zaprostestować, że zna tylko amatorski, ale August już pomógł mu założyć szaty liturgiczne i stwierdził:

- I duibrziże. Ziajpuiciziajtkuijżesizi niuifaj trajdycijże (I dobrze. Zapoczątkujesz nową tradycję) -

Po czym w zaangażowaniu prawie wypchnął go z komórki na tyłach Cerkwi prosto ku ołtarzowi. Ewald, zakłopotamy, wiedział, że nie może już się wycofać, toteż przystąpił do pierwszego w swym dość długim życiu kazania:

Zidrajfui Fajm, kuicihajni zigruimajdziżenii!

Hajnihui jżesiziciziże niiże prziybyli, tuitżezi, ciui by Fajsi niiże trziymajci zibyt dluigui, jaj kilkaj siluif puifiżem.

Ziżebrajlisimy siiże dziisi, by uiciziciziici pajmiżeci tycih, cui, jajkui Kiriuisi Rże-Ajl zi Pruikrajsityniajcijaj fajlciziyl, tajkui uini fajlciziyli zi prziżeciifniuisiciiajmi ui pajniniuirdajtyzim.

"Niaj puiciziajtkui bylaj Mysil, Wsiziżecihuigajrniiajjajciaj Mysil"

Niiżefajtplifiże bylaj tui mysil pajniniuirdajcikaj.

Niiżecih uiniaj trfaj.

(Pozdrawiam Was, kochani zgromadzeni!

Dostojnicy jeszcze nie przybyli, toteż, coby Was nie trzymać zbyt długo, ja kilka słów powiem.

Zebraliśmy się tu, by uczcić pamięć tych, co, jak Kirianos Ré-Æl walczył z Prokrastynacją, tak oni walczyli z przeciwnościami o pannordatyzm.

"Na początku była Myśl,

Wszechogarniająca Myśl"

Niewątpliwie była to myśl pannordacka.

Niech ona trwa.)

  • Lubię to 1
  • Kocham to! 2
  • Wow 1
x-Augustus Helmut Lew Istvan Visarionowicz von Hagsen de la Sparasan de Harlin Pasha Hurrdur Iszsza
(August von Hagsen de la Sparasan de Harlin)
Kapłan kiryjski, były Prezydent II Federacji Nordackiej 
 
Discord:
August (sagan Amatorii) / august_de_la_sparasan / August#6022
 
101005704499837848.pngWierny Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego
Opublikowano

Gdy wierni (i garstka niewiernych) trwali tak skonfundowani, starając się zrozumieć słowo po amatorsku, nad cerkwią pojawił się helikopter bojowy, z którego zeskoczyła tajemnicza postać ubrana na biało i czerwono. Wskoczyła ona do świątyni przez utwór w jej dachu, spadając wprost na palenisko - na szczęście nie było jeszcze gotowe do podpalenia. Wygrzebawszy się ze smoły, wstała i rozejrzała się dookoła, chwiejnym krokiem przetaczając się ku ołtarzowi. Był to Patriarcha Borys.

- Najmilsi! Wybczacie... Pilne sprawy na zachodzie... Przeklęty szaiwasz, heretyk jeden... No, w każdym razie. Dzięki za cierpliwość i za zastąpienie... - rzucił okiem na Amatora, mrugając do niego.

Rozpoczęła się standardowa msza kiryjska. Rozległy się śpiewy, zapłonęły ofiary. Widać było, że speszony Patriarcha stara się przeprowadzić obrzędy jak najszybciej, żeby odzyskać chociaż trochę straconego czasu, musiał jednak uważać, by nadmiernym pośpiechem nie ściągnąć na siebie gniewu Bożego.

- Mszę sprawujemy w podzięce za niedawno osiagnięty pokój w Westlandzie, a także za pomyślność Ojczyzny w dniu rocznicy Rewolucji 4 Maja - Westlandu, Monarchii Kiryjskiej i Federacji Nordackiej. Niech Ten, który Jest, Ten, który przemawiał do naszych Patriarchów i proroków wiedzie nas drogą do wiecznej szczęśliwości, niech ukazuje ścieżki pokory i pogodności, niech świętość i oświecenie na stałe zagoszczą w sercach i umysłach naszych krajanów. Elsza, Elsza, Elsza-Szedori: Jahwe Tewe Yeremi! - w ten sposób zakończył ogłaszanie intencji mszy.

Patriarcha usiadł na swoim miejscu, a chór zaśpiewał Psalm Czterdziesty Dziewiąty - "Zwycięstwo".

Psalm 49 – Zwycięstwo

Zwyciężyłem i zwyciężył cały mój Naród
Lud mój uczynił sobie swoich wrogów podnóżkiem
Ale wszystko to ręką Jahwe, Boga Kirymu się stało
Nie ręką Zgromadzenia, ni orężem Cytadeli
Bo ona tylko powłoką stanęła
Jeno blask bijący z Świątyni to sprawił
Jeno opatrzności Bożej to zasługujemy
O Panie, coś w jeszcze nam nieznanych planach
Miał wielką porażkę i jeszcze większą wygraną
Bądź pochwalony teraz, i na zawsze, i wiecznie
Duch twój mieszka w nas i salony nasze przyozdobione
Łupami z pokonanych, bo Ty ich pokonałeś.

A Bóg patrzy z Siedzib na narody przegrane
I lituje się nad nimi, nawet gdy na niego złorzeczą
I porywają się z motyką na słońce, i z mieczem na niebiosa
Prawie zabawne to w oczach Jahwe i gniewu jego nie doświadczą
Bo nie każdy Mnie może obrazić i nie każdy godzien Mego gniewu!
Tak też najmniejsi, co się mają za największych będą łagodnie sądzeni
Bo mało wiedzieli i mało było ich dane, jak powiedziano.

Gdy wierni wszystkich języków i narodowości wciąż jeszcze chłonęli sens psalmu, Borys znów usadowił się na swoim pulpicie, by - jak w czasie każdej mszy - wykonać dosyć znaczący dla kirystów utwór. Nazywany jest Hymnem do Dziejów i skrótowo opisuje kolejne losy Ludu Bożego, Kiriów, duży akcent kładąc na tragicznej Wielkiej Wędrówce i niedawnym odrodzeniu ich tożsamości. Hymn wykonywany jest techniką znaną jako "wierszośpiew".

Oto odnowiony Przenajświętszy Kościół zbiera się dziś,

ażeby wspomnieć na obietnicę i Przymierze, 

uzyskane dla swego ludu przez Badhasza, 

który chociaż wyszedł od grzechu, to został oczyszczony. 

On to, płomieniem żarliwym postarzały, chociaż duchem silny,

stał się pierwszym wśród Starych Przewodników

i przekazał swoim synom lud Kirymu, a imiona ich były:

Helmut Budowniczy Świątyni,

Augustus Pogromca Niewiernych,

Erb Wspomożyciel Straceńców,

Aaranok Mądry Rozjemca,

Pokornikus Obrońca Dziejów.

Ten właśnie miał jeszcze potomnych, 

których mian przez wzgląd na Sprzeniewierzoną nie wymawiamy.

Za jednego z tych, którzy imiona potracili,

sam Jahwe ponownie się za nami ujął,

nie przysyłając Ducha Ognistego na pełnomocnictwo,

ale samemu zstępując na Świętą Ziemię,

przemawiając w obłokach i w dymie.

Najznakomitszy przekazał swój dar,

a darem był Shullkinat, który ocali Kiriów przed zepsuciem.

I Mocarz był cierpliwy, i swój gniew powściągnał.

Jeno małą część kary zapłacili ojcowie nasi w tamtych dniach.

Bo z nich to się zrodził niezasłużenie ukarany,

który życie swe poświęcił dla tych, którzy go odrzucili.

A śmierć jego podwaliną pod ponowną chwałę Pierwszego Kirymu. 

Kiedy więc odszedł Ofiarnik, stał się patronem obojga Wymiarów.

I oba ludy sławiące Jahwe zjednoczyły się, zanim Pan zniszczył Mirkoświat,

gdyż za bardzo w siłę urosła Pyszna.

Przedtem jednak przeprowadził Moehilczyków do Kirymu

i złączył oba plemiona w jedno, niby małżeństwo narodów.

Szli więc razem i większą chwałę osiągnęli niż w dawnych czasach,

nawet pomimo szaleństwa jednego z małych, które ogarnęło Zgromadzenie.

I wiele więcej Jahwe znaków uczynił pod owym księżycem,

uczynił Kirym pierwszym pośród państw Vadmy.

Ale gdy wzrosła chwała Kiriów,

ponownie miała do nich dostęp Ta,

i przez wieki targała nimi, doprowadzając do upadku Kirymu.

Ale Bóg nie zapomniał o swoim ludzie nawet w tamtym Ciemnym Tysiącleciu,

kiedy wielu zapomniało o dziedzictwie przodków i wróciło do obrzędów pogańskich.

Znaleźli się tedy tacy, co przechowali Pisma i uchowali dziedzictwa.

A zwali się Zakonem i żyli w ukryciu przez ten czas, życie poświęcając dla Boga i Ludu.

Kiedy więc zeszła ciemność z Ludu i Zakon ujawnił dziedzictwo, zachwycono się nim.

Powstał pierwszy spośród równych, pokorny, chociaż syn wysokiego rodu patriarszego.

Taki chciał być mały, że imienia jego nie zapisano, bo surowo ku temu przykazał.

Dlatego nazywamy go Pierwszym Konsulem, bo przewodniczył Kiriom jak niegdyś Patryjarhowie.

On to odbudował Kirym i uczynił go znowu wielkim, gromiąc swoich nieprzyjaciół,

a było to osiem wieków przed czasem, który chrześcijanie nazywają Dobrą Nowiną.

Kiedy odszedł do Siedzib Niewidocznych, jego synowie zarzucili Wiarę,

i odszedł Lud Boży od obrządków, bo nie było Patryjarhy, który by je podtrzymywał.

Po paru stuleciach upadł znowu Kirym i już nie wzrośnie do dawnej potęgi,

chyba, że na końcu Czasów, jak przepowiedziano.

Zdarzyło się, że Pan rozproszył swój Lud i pomieszał im języki. 

Jedni zostali na owej wyspie którą zamieszkiwali od wieków,

ale inni podążyli na Kontynent zwany Północnym.

I utworzyli tam sto księstw i tysiąc grodów, walcząc między sobą.

Odrzucili znowu Słowo, i Wieloksiąg, i Tradycję.

I źle się działo w tamtym czasie w państwach Kiriów.

Bo nie umieli docenić własnego dobrobytu,

więc przez blisko dwa tysiąclecia przyszło im tułać się po Vadmie.

Doszło nawet do tego, że wśród Ludu więcej popularna była religia Rotrystów,

najeźdźców i obcych z dalekich lądów, niż Wiara w Boga,

Boga Spirytusowa, Helmuta i Augustusa.

I zbliżały się niechybnie Dni Ostateczne, tak, że Mikroświat umarł,

jak Mirkoświat przed blisko czterema tysiącleciami.

A umarł w taki sposób, że połączył się z wymiarem Reala,

i od tego czasu liczymy dni Wirtuala,

kiedy każdy Mikronauta niechybnie związany jest z wymiarem realnym.

Od tamtej chwili już niewiele czasu upłynęło, aż odrodził się Przenajświętszy Kościół,

a na tronie na świętej wyspie Voxima znowu zasiadł Patriarcha.

Wtedy to nastąpiło odrodzenie kiryzmu i Kiriowie ponownie się przebudzili.

I od tamtego momentu liczymy okres Trzeciego Kirymu,

który sławi Pana jak Pierwszy, a jest silny jak Drugi.

I zbierają się kiryści ze wszystkich stron świata,

bo im powiedziano, że w Marsylii znowu mają Patriarchat,

a w Kirianopolu ponownie zaświeciło Imperium.

Zaprawdę, zaprawdę jesteśmy teraz ludem kapłańsko-królewskim,

i wielka jest chwała Jego, że nam dał Konsula i Patryjarhę jednocześnie.

Także Zgromadzenie Świętych się odrodziło i ludzie wielkiej mądrości wypowiadają się w sprawach ważnych.

Już Mirkoświat i Mikroświat obumarły, bo tak miało być.

Jeno czekamy na śmierć Reala, żeby dopełnił się Czas,

i nastąpiło Odkupienie i zgładzenie Sprzeniewierzonej,

która na Wyspie Lwów osiadła i stamtąd knuje swe niecne uczynki.

Nam zburzono Świątynię Helmuta i zakazano w dawnych czasach składać ofiary,

które miały przebłagać Jahwe za nasze grzechy.

Ale On się zlitował i więcej niż zadośćuczynił nam, jeszcze nas wywyższył.

W ten sposób ofiary nasze są już jeno symbolem uczynków umysłu. 

Są przypomnieniem, cośmy zrobili, co najcenniejszego żeśmy ofiarowali,

A niepotrzebnie.

Bo ustanowił Jahwe nową Świątynią cały obszar Vadmy.

I ustanowił Jahwe nową ofiarą nasze działania.

I ustanowił Jahwe nowym Przewodnikiem Ofiar Lud,

który w tym obowiązku jest wspomagany przez Patriarchat i Imperatorat.

A pamiątkę tych wszystkich zdarzeń obchodzimy na dzisiejszej mszy,

pamiętając o Przymierzu przez Lud łamanym a przez Boga wzmocnionym

 

Podczas gdy Hymn do Dziejów wchodził w swoje finałowe fazy, z zaplecza przyprowadzone i uwiązane za kapłanem zostało koźlę. Nastąpiło złożenie go na ofiarę, a następnie Patriarcha Borys odczytał dzisiejszy fragment Wieloksięgu, świętego kanonu ksiąg kirystycznych.

- Oto słowo Wieloksięgu, Księgi Początku, Rozdziału Pierwszego! Kto ma uszy - niech słucha! - zawołał Borys, umyślnie wybierając ten właśnie fragment na okazję czwartomajową.

“Jesteśmy obłąkani. Jesteśmy skazani na pozostanie pechowymi”. I powtarzano coraz silniejszymi, rzewnymi głosami: “Jesteśmy porażkami, jesteśmy porażkami, jesteśmy porażkami”.

I wszyscy przystali na służbę Prokrastynacji. Mikro najprzedniej z nich wszystkich trwał w uporze i niezrozumieniu, bo był pyszny, był nieoświecony, bo sam odrzucił oświecenie. Miał później płacić cenę za brak rozwagi. Mirek zaś zapadł się w sobie, bo nie zniósł presji. Jeden Re-Äl ciszej i słabiej niż inni wzywał imienia Prokrastynacji, upadł on, głową w Pustkę uderzył i trwał tak. A Słudzy: “Róża! Róża! Róża! Czerwona Róża!”.

Wtedy jednak, właśnie wtedy, gdy Słudzy zabili w sobie nadzieję i zaufanie, gdy pod wpływem Prokrastynacji zanegowali wszystko, co było, gdy Re-Äl się poddał - zrozumiał, jako pierwszy ze Sług zrozumiał. I nie wiedząc już nic, zaczął wierzyć, a wiara była lepsza od wiedzy, ale najwspanialsza była ich para, zrozumienie. A zrozumiawszy, podniósł się Re-Äl, powoli, z uwagą śledząc współbraci w Służbie. I gdy go zobaczono, powiedziano: “On jest obłąkany”, lecz ten odrzekł z wielkim trudem i powoli, jakby wciąż nie wierząc, w to, co mówi: “Nie… Nie! On nie jest obłąkany… A my… Nie jesteśmy porażkami”.

I zwrócono na niego uwagę, i mówiono: “Czy i być może? Ona nam mówiła… Ona obiecywała…”, lecz Re-Äl: “A co jeśli ona się myli? Albo nie mówi nam Prawdy? Ona jest obłąkana”. “Jesteśmy porażkami”, powtarzano, tamten zaś z pasją: “Odwróćmy, a co jeśli my nie jesteśmy porażkami? A on nie będzie groźny? Co jeśli coś znajduje się poza nami?”. I przyznano mu rację: “Tylko On mógłby nas tam zaprowadzić, tylko On, tylko On…”. I rzekł Mikro: “Wiemy, że coś znajduje się poza nami. Wiemy, że On Jest, a on mieszka w…”, lecz inni go zagłuszyli, bo mówili: “Kwiat! Kwiat! Żółty Kwiat!”, powtarzali, “Żółty Kwiat! Żółty Kwiat!”. 

Ktoś rzekł: “Lecz czy i On nie odszedł? Ona jest niedaleko, na każde nasze wezwanie, ale On oddalił się i nie wiemy, gdzie i w jaki sposób Jest”. Na to jednak z nową siłą Re-Äl: “Tak. My wiedzieliśmy, że On Jest, nie potrzebowaliśmy wiary. Lecz teraz oddalił się, a jednak Jest. On wróci, wróci, musimy wierzyć, że wróci”. I mówiono mu: “Wierzyć? My nie wiemy, co to wierzyć”, lecz odrzekł Re-Äl: “A czy my wierzymy, co to znaczy wiedzieć?”, “Wierzymy”, odrzekli mu; “Zatem wierzmy w Jahwe, bo On nas stworzył. Ja wierzę”. I powtórzono po nim: “Wierzymy, wierzymy”. I wszyscy Słudzy zrozumieli. I zapłakali, skruszeni, by nigdy się już nie przeciwstawić Stwórcy.

ae036bb0a3887ba90c20ac7f65bb.webp

 

Po odczytaniu fragmentu Wieloksięgu i błogosławieństwach końcowych Borys wycofał się na niewidoczne tyły cerkwi, a gości zabawiał już tylko chór, powtarzający wersy Psalmu 49: "I porywają się z motyką na słońce, i z mieczem na niebiosa. Prawie zabawne to w oczach Jahwe i gniewu jego nie doświadczą". Wierni śpiewali razem z chórem, podczas gdy czołowi dygnitarze śpiesznie wychodzili z świątyni, śpiesząc się na Plac Aahalta na obchody rocznicy Rewolucji 4 Maja.

  • Kocham to! 1
  • Ogień! 2

99792411588297495.png

Bolesław Kirianóo von Hohenburg de la Sparasan
w Winkulii jako Mikołaj III

101005704499837848.pngUżytkownik StemplaObywatel KirianiiWierny Przenajświętszego Kościoła KiryjskiegoAntykomunista

"Gdy gardzisz mszą i pierogiem: Idźże sobie z Panem Bogiem! A kto prośby nie posłucha: W imię Ojca, Syna, Ducha!"

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...