- |
- PROSZĘ O POPRAWNE FORMATOWANIE POSTÓW. FORMUŁOWANIE WYPOWIEDZI W ZDANIA. PUBLIKOWANIE WYPOWIEDZI WIELOZDANIOWYCH I NIESPAMOWANIE FORUM, POD RYGOREM WYDALENIA Z KSIĘSTWA SARMACJI, W TRYBIE PRZEWIDZIANYM DLA CUDZOZIEMCÓW, W KODEKSIE SPRAWIEDLIWOŚCI. |
- KONIEC WYBORÓW - BRAVO AKRYPA |
- Wyrtlandia odpowiada na usunięcie Noffolandu z map |
- Pamiętamy - pogrzeb Leonida Repulijskiego |
- Magnifikatologia - wykłady |
- Plagi lumeryjskie |
- ZMIANA SILNIKA FORUM |
- 52 41 54 55 4A 43 49 45 20 4D 4F 4A C4 84 20 44 55 53 5A C4 98 |
-
Postów
2 979 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
157
Ostatnia wygrana Bolesław Kirianóo von Hohenburg w dniu 11 Sierpnia
Użytkownicy przyznają Bolesław Kirianóo von Hohenburg punkty reputacji!
O Bolesław Kirianóo von Hohenburg
- Urodziny 31.12.1876
Informacje personalne
-
Zaimki
męskie
Ostatnie wizyty
Osiągnięcia Bolesław Kirianóo von Hohenburg
-
Plagi lumeryjskie
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Bolesław Kirianóo von Hohenburg temat w Dystrykt Szara Przystań
W dniu szóstym pod Saint-Trollem poszło całe Ruszenie na północny-wschód, odbiło od Jeziora, przy którym była bitwa, by między brzegiem morskim a wyżyną iść, maszerować wesoło. Był to zaprawdę marsz wesoły, Lumeryjczycy jedli i śpiewali, a zaklęta ich zbroja lśniła w słońcu i rodziła wielki hałas z każdym krokiem. Tylko oryginalni członkowie poselstwa nie włożyli zbroi zabitego Zakonu, a dobrze się stało, gdyż i tak dźwigali ciężar wielki: dogorywającego Kaesza po bitwie. Mamrotał on w wielkim wzburzeniu i wołał na Saint-Trolla, który już teraz samowładnie dowodził Ruszeniem, bez Sługi Bożego i bez żadnego z Kiriów, wołał on, by porzucił ciężar grzechu wojsk Anioła posądzanego o Wielkość. Lecz Saint-Troll nie słuchał, gdyż nie taka była jego natura. Szli tak więc większą część dnia, posuwając się szybko naprzód, acz Kiriowie z czasem przesunęli się na koniec korowodu, nie mogąc dotrzymać kroku. Gdy słońce już przekroczyło punkt szczytowy na niebie, Kaesz podniósł się z łoża z skór zwierzęcych, który naprędce wytworzyli mu towarzysze, podniósł się z przerażeniem wymalowanym na twarzy i wskazał na wyżynę. Na skraju bowiem wyżyny widać było ten sam błysk zbroi i miecze uniesione w górę, gotowe spaść z rozpędem na Ruszenie lumeryjskie. Kaesz wskazał na nie z przerażeniem, lecz nic już z siebie nie wydusił. Sługa jednak Boży wołał Saint-Trolla, lecz ów nie słyszał przez głośny a rozpustny śpiew. Pobiegł tedy na przód grupy, by go ostrzec. Szósty Zakon, gdyż ten to był w istocie Zakon na wyżynie, daleko jeszcze był przed nimi, a jednak szli oni prosto w pułapkę Kościoła Krwi, którego wojska mogłyby rozgromić Lumeryjczyków, wziąć ich z zaskoczenia i wypchnąć aż pod morze. Lecz wesoła gromada Lumeryjczyków na czele z Saint-Trollem nie chciała słuchać. Upoili się oni zwycięstwem i zaczynali wierzyć, że żaden Zakon czy nawet smok im nie podoła. Ponieważ nie chcieli słuchać Sługi Bożego, ten począł namawiać wszystkich, którzy chcieli słuchać, by razem z Kiriami zatrzymali się i poczekali czas jakiś. Wielu nie słuchało, wielu go wyśmiało, znalazło się jednak wśród siedmiu i pół tysiąca pięćdziesięciu takich, którzy usłuchali. Zostali oni wraz z poselstwem Kiriów, a Ruszenie bez żalu zostawiło ich i pognało dalej. I Kaesz głosem ochrypłym nakazał im wszystkim pozdejmować zbroje. Mówił bowiem: "Ściągnęły one na nas klątwę. Patrzcie!", wskazując wówczas Szósty Zakon. I przeraziło się owych Pięćdziesięciu, i chcieli pognać do swoich, było już jednak za późno. Poszli więc i wnieśli wraz z Kiriami Keasza na pobliskie niewielkie wzniesienie. A gdy został Keasz wniesiony na owe wzniesienie, podniósł on swe ręce i modlił się w wielkich słowach, tak, aby objąć Ruszenie Lumeryjczyków swoją myślą i swoim błogosławieństwem. A gdy tak mamrtotał, i gdy Kiriowie wznosili modły, i gdy Pięćdziesięciu stało przy nich, wówczas Szósty Zakon spadł jako błyskawica straszliwa a śmiertelna, zbiegł on ze wzgórz, i z wzniesień, i z wyżyn zachodu, by, uzyskawszy wysokoziemię, rozgromić błyskiem ostrzy Ruszenie Lumeryjskie. I pomknęli ku nim, i wbili się, i przedzielili ich szeregi, i zaskoczyli ich, i podeptali ich, i zniszczyli ich. Było to bestialstwo czynione względem Lumeryjczyków. Gdy który chciał uciekać, rzucał się w stronę morza, lecz nieprędko zaszedł, uciężały zbroją i uzbrojeniem, a gdy nawet dobiegł, skakał przestraszony do wody i topił się, umierając w męczarniach, gdyż nie mógł wypłynąć przez wzgląd na wielki ciężar. Gdy tak obserwowali Kiriowie ów pogrom, który się przydarzał, a który był przez wzgląd na pychę Pospolitego Ruszenia z Delty, stało się, że Arcybiskup Szóstego Zakonu przez swe czary dostrzegł ich i poprowadził część swych oddziałów ku nim. A Kaesz podźwignął się wyżej, i ostatkiem swych sił tak wyszeptał: "Mają... Mają ampułki z krwią ofiarną... Jest to dowód ich pewności, pychy w sumieniu przy wiedzy o rzeczach danych a powierzonych. Oto mówił Pan, że one pękną, że eksplodują w ich bukłakach, tak jak eksploduje czysta energia idei w bukłaku przydziania materialnego. Tak jest i tak będzie. Nie lękajcie się zatem, nie będziecie musieli użyć miecza; pozwólcie mi też dotrzeć do Siedzib moich i do Siedzib moich ojców; do Siedzib Spirytusowa, Helmuta, Augustusa, Erba, Aaranoka i Pokornikusa". I gdy wypowidział te słowa, wyzionął ducha. Tymczasem Szósty Zakon był już całkiem blisko grupki, i Pięćdziesięciu szykowało się do walki, ale Kiriowie na czele z Sługą Bożym powstrzymywali ich, mówiąc: "Oto Keasz mówił nam, że nie będziemy musieli użyć miecza, a przemawiał przez niego wówczas duch Pana. Poczekajmy!". I gdy ten oddział Szóstego Zakonu już biegł na nich, oto ampułki z krwią, które to nosić musiał każdy wojak Zakonów przez wzgląd na nabożeństwo do Anioła posądzanego o Wielkość, była to bowiem krew ofiarna, stosowana przy ofiarach, eksplodują. Eksplodują one z ogromną siłą, rozgryzgując i krew ofiarną, i krew nieszczęśnika będącego jeszcze niedawno właścicielem ampułki na sześć albo siedem metrów świątynnych w każdą stronę. Przy tym siła była to tak ogromna, tak bardzo buzowała owa krew w ampułkach, że rozrywała ciała żołnierzy Szóstego Zakonu. Padali przeto żołnierze Szóstego Zakonu, zarówno ci z oddziału wysłanego po Pięćdziesięciu i Kiriów, jak i armii głównej, tej dobijającej Pospolite Ruszenie z Delty; padali, nim się mogli zbliżyć do zwłok Keasza i do zgromadzonych wokół nich. Padały ich ciała rozerwane i cieknące wnętrznościami, wylewały się im oczy, topili się w własnych zbrojach. Była to sprawiedliwość wojenna poczyniona Szóstemu Zakonowi przez wzgląd na bestialstwo dokonane na Ruszeniu. Ostatni padł Arcybiskup Szóstego Zakonu, imię jego niewymawialne. Był on już prawie u celu, włócznią swoją chciał przeszyć zwłoki Keasza, gdy krew z jego ampułki zawołała: "Czy nie powiedziano: <<Przecież to poganie i innowiercy czczą krew, bo nie mogą patrzeć wyżej, bo nie mają Boga. Oto postawiłem przed wami Boga, Jego imię Jahwe, i On to nakazuje nam żyć, jak przystało na człowieka światła, nie zaś pływać w krwi i błocie przeszłości>>? Owszem, tak właśnie powiedziano. Krew z krwi, kości z kości zabitych wołają do ciebie, jako i wołają do Kapituły i do pozostałych Siedmiu Zakonów. Opamiętajcie się! Oto nie tylko Lumeryjczycy wypowiadaną wam służbę, ale nawet woda i kamienie, nawet wasze uzbrojenie, nawet wasza krew ofiarna!". Po tych zaś słowach ampułki przypasane do pasa Arcybiskupa Szóstego Zakonu, a miał ich sporo, eskplodowały wszystkie, z siłą większą niż wcześniej, tak, że z ciała tego Arcybiskupa, imię jego niewymawialne, nie pozostało nic. Nic! Również jego włócznia przepadła. Szósty Zakon Kościoła Krwi przepadł, szósta pieczęć została złamana, a szósta włócznia zniszczona. Pięćdziesięciu i poselstwo kiryjskie pochowało na tym wzgórzu Keasza, a nazwało to wzgórze Nirata, gdyż tak rzekł Sługa Boży o nim: "Jest to teraz wzgórze przepełnione żałobą po utraconych rzeczywistościach, po przepadzie szans. Nikt nie pozostał żyw z grupy Saint-Trolla, a i Keasz zmarł. Teraz to wzgórze będzie o tych śmierciach wspominać wszystkim noffym Lumerii aż do Końca!". I obrano Sługę Bożego na nowego przywódcę grupy, i szła ona dalej w wielkim smutku na północny wschód, a obóz swój na noc rozbiła w miejscu, z którego widać już było Nową Precelkhandę. Taki był poranek i zmierzch dwudziestego siódmego dnia jedenastego miesiąca ósmego roku dziesiątego cyklu trzydziestej czwartej ery od Spirytusowa. -
Prośba o zmianę personaliów.
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Peter Grüner pytanie w Pomoc
W ramach wyrazu wdzięczności i podziwu przez wzgląd na fakt, że tym razem zadał sobie Pan trud usunięcia znaczników bbcode z Pańskiego posta, wniosek spełniłem. Bravo Peter Grüner! -
Mikronacje Slander
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Iwan Paliwow temat w Dyskusje o świecie
to nawet nie jest herb Monarchii btw, tylko Kirianii tak sprzed 4 lat -
Wasza Ekscelencjo Prezydent II Federacji Nordackiej, niniejszym składam rezygnację z funkcji przewodniczącego Federalnej Komisji Wyborczej, uznając, że nie jestem obecnie w stanie przeprowadzić kolejnych wyborów, i to tych, które już dawno temu powinienem był zrobić - do Kongresu. Przepraszam. W sumie to miałem zrezygnować wcześniej, ale no zapomniałem o tym tak wam poffiem. HOHENBURG PS: jak coś to mogę no zostać w ramach FKW jeśli no trzeba ale żeby nie być już tym no przewodniczącym co robi no wybory tak rell?
-
- 3
-
-
-
bravo zulu tak ci poffiem i no supportuję ten no tzw wniosek, i no zrobię tego no klona znaczy no bym zrobił gdybym no umiał, juss rozumiess?
-
Mikronacje Slander
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Iwan Paliwow temat w Dyskusje o świecie
Bracia uczyli się historii Mikroświata na tiktoku 😭 poza pewnymi objawami analfabetyzmu historycznego stosunek sigmy do krindżu jest na nawet ok spk poziomie -
Bravo noffe Akrypy. Ładne wydania, pierwszy raz widzę zbiory Tanachu jako własne książki (edit: poza Torą ofc), ale ig makes sense, czemu nie. Niestety Wieloksiąg jest wciąż w trakcie pisania tłumaczenia z języków oryginalnych, więc jedyne co obecnie mam to jakieś losowe fragmenty cytowane i rozsiane po forumiku. Jeśli jest zainteresowanie to mogę wysłać na discorda pierwszych parę stron Księgi Początku, bo je mam już w miarę, prawie że ostatecznie ogarnięte.
-
Dwóch żydów ma spór odnośnie interpretacji Prawa, no to idą z nim do rabina. Rabin słucha wyjaśnień jednego, mówi mu: "Masz rację". Potem słucha drugiego i też mu mówi: "Masz rację". Na to trzeci żyd, który obserwował całe zajście, mówi z oburzeniem rabinowi: "Przecie nie mogą mieć obaj racji!", na co rabin: "Masz rację". Ta wesoła historyjka nie ma rzecz jasna podważać istnienia jednej Prawdy, ale ukazać, że po to są święte księgi (czy też, jak w tym przypadku - święte mistyczne cyfry) i po to są czynione znaczne wysiłki, by były zachowywane przez wieki w możliwie niezmienionej formie, by różne umysły mogły je potem analizować od różnych stron, zauważając różne w prawdzie powiązania, ale przecież nie będące koniecznie ze sobą sprzecznymi. Nieironicznie każdy noffy powinien sobie wywiesić te słowa na drzwiach, bo to dobra myśl przewodnia. Sstarrzy myślą, że są mają taki "kurwa sprytny" plan, ale plan Jahwe obliczony na ich ostateczne upokorzenie, a wywyższenie noffych jest jeszcze sprytniejszy. *Newiim tho, chociaż komentarz ten w ogólnym rozrachunku jest oczywiście mądry i zbawienny. + Wieloksiąg! Pamiętajmy o Wieloksięgu Kiryjskim! Bravo. Szehaja.
-
Bravo Teologia! Ja też dodam interpretację cyfr 6-7 od siebie, akurat w duchu bardziej v-chrześcijańskim, chociaż zdaje się, że tradycja islamska opierająca się na poprzednich przekazach nie powinna mieć wielkiego problemu z przyjęciem tez przedstawionych poniżej. Otóż cyfry w wielu religiach, zwłaszcza w semickich monoteizmach abrahamowych mają przypisane znaczenia. I tak siódemka oznacza oczywiście wszystko, co związane z Bogiem, doskonałością i pierwotnym stanem stworzenia sprzed pierwotnego grzechu. Siedem jest praw Noego dla całej ludzkości, jako i ustalanie porządku na ziemi po Potopie to paralela do stworzenia świata, niejako drugie stworzenie. Stąd też tęcza ma siedem kolorów, jako widzialny symbol tego nowego przymierza, nowej ustanowionej rajskiej doskonałości, jeśli tylko noahici będą przestrzegać Siedmiu Praw. Idąc dalej, mamy siedem kościołów, siedem sakramentów, siedem lat obfitości itp. itd. Z drugiej zaś strony mamy szóstkę jako liczbę niedoskonałości, grzechu, ale również liczbę człowieka samego w sobie - wszak został on stworzony szóstego dnia. Rozsławiona liczba 666 Bestii symbolizuje ludzkie ograniczenia, które nigdy nie przechodzą w Bożą, doskonałą siódemkę, wciąż tylko powtarzając w kółko swoje motywy. A człowiek właśnie ma przejść z szóstki w siódemkę. Ta droga, droga ku prawdziwemu Oświeceniu to, ig you could say, owe Sześć-Siedem. Sześć, bo wciąż jesteśmy grzesznymi ludźmi, wciąż zbyt często dajemy naszej zawiści wygrywać, a sstarrym wciąż ofiarowujemy zbyt wiele atencji, miast się zajmować rzeczami twórczymi. Siedem, bo staliśmy się głupkowaci, widzimy Oświecenie Głupkowatości, możemy je nawet poczuć, idziemy ku niemu, ale wciąż jeszcze go nie osiągnęliśmy - gdyby było inaczej, nie bylibyśmy tutaj. Wstąpiliśmy więc na pierwszy krok Ścieżki, poprawnie ustalając nasze cele i odrzucając wszelkie zbędne rozpraszacze, ale wciąż jeszcze nie osiągnęliśmy ostateczego stanu Oświecenia-Głupkowatości-Pogodności, do którego dążymy. Jesteśmy zawieszeni między dwoma światami, między szóstką sstarrych a siódemką Ducha Głupkowatości, przez którego przemawia sam Bóg Najwyższy. To los straszliwy, ale i piękny, gdyż nie osiągnąwszy jeszcze prawdziwego Oświecenia Głupkowatości wciąż możemy nawracać więcej sstarrych na naszą Ścieżkę. Próbuję powiedzieć, że prawdziwa Głupkowatość to przyjaźnie, które potworzyliśmy w drodze. Dziękuję, dobranoc. Eliszyci, Jahwe Yaremi!
-
Sytuacja w państwie
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Artur Kardacz temat w Życie w Winkulii
Bravo Zulu, tylko pamiętaj żeby narysować własną mapę amatorskich terenów no żeby nie było tego no POZFFU o PRAWA AUTORSKIE W INTERNECIE. -
Sytuacja w państwie
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Artur Kardacz temat w Życie w Winkulii
Sstarry ssmutek. So anyway, jak tam w Amatorii? -
Sytuacja w państwie
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Artur Kardacz temat w Życie w Winkulii
No tak, bo to chodzi o to że peffna granica została przekroczona z tą nazwą. I te no trolle sobie ją zmieniły ig wczoraj, a nie istnieje ona od 3 lat bez żadnego problemu. Już rozumiem. -
Sytuacja w państwie
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Artur Kardacz temat w Życie w Winkulii
Ale to jest Federacja Nordacka, położona na Nordacie, a nie Federacja Nordaty, co by sugerowało że no federuje całą Nordatę. Jak z Rep. Irlandzką i Rep. Irlandii w realu. Już rozumiess? -
BRAVO-ZULU MAPA v17.07.2026-1
Bolesław Kirianóo von Hohenburg odpowiedział(a) na Bolesław Kirianóo von Hohenburg temat w Gospodarka
Bravo Zulu - tak poffiem, i jeszcze: tak rell. Ff tym no tylko trzeba no obrysować w paincie te same kontury i ig inne kolorki bo inaczej ronon się zesra o PRAWA AUTORSKIE do tego konkretnego odrysu tych samych kształtów i o te konkretne kolorki. Mam nadzieję, że ma pozwolenie twórcy wszystkich kolorów (Jahwe) na ich używanie, inaczej - POZEFF.
