- |
- PROSZĘ O POPRAWNE FORMATOWANIE POSTÓW. FORMUŁOWANIE WYPOWIEDZI W ZDANIA. PUBLIKOWANIE WYPOWIEDZI WIELOZDANIOWYCH I NIESPAMOWANIE FORUM, POD RYGOREM WYDALENIA Z KSIĘSTWA SARMACJI, W TRYBIE PRZEWIDZIANYM DLA CUDZOZIEMCÓW, W KODEKSIE SPRAWIEDLIWOŚCI. |
- KONIEC WYBORÓW - BRAVO AKRYPA |
- Wyrtlandia odpowiada na usunięcie Noffolandu z map |
- Pamiętamy - pogrzeb Leonida Repulijskiego |
- Magnifikatologia - wykłady |
- Plagi lumeryjskie |
- ZMIANA SILNIKA FORUM |
- 52 41 54 55 4A 43 49 45 20 4D 4F 4A C4 84 20 44 55 53 5A C4 98 |
-
Postów
1 337 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
71
Typ zawartości
Profile
Forum
Ewidencja Instytucji
Encyklopedia Muratycka
Ewidencja Gruntów i Instytucji
Galeria
Wydarzenia
Pliki
System zgłaszania projektów i próśb
Treść opublikowana przez August de la Sparasan
-
Uniwersytet centralny - zielona księga
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Andrzej Ordyński temat w Herbaciarnia "U Arkadiusza"
I tak oto dyskusja o uniwersytecie schodzi na narzekanie na politykę, jak to zwykle bywa. Może jestem pesymistą, ale jakoś cieszę się z faktu, że samo utworzenie Uniwersytetu choćby na papierze zajęło trzy miesiące (szykowałem się bardziej na sześć). Generalnie póki nie ma działu, można zrobić nawet wątek, ale obecnie nie widzę sensu w inauguracji, bo jeszcze nie ma czego i przed kim inaugurować. Nikt nie każe nikomu czekać na dział (który NKI może zresztą zrobić w dowolnej chwili, gdyby była taka wola). -
Reakcja na wydarzenia z Alawancji!
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Leszek Ebe temat w Doctrińska Gubernia Autonomiczna
Erich von Danke dość szybko zabrał się do pracy. Jego sekretarze ułożyli zwłoki kosmitów na stołach operacyjnych, a broń na pokaźnym blacie jakiegoś dość zaawansowanego niby-warsztatu. Uczony krzątał się między nimi przez długi czas, aż w końcu był gotowy. - Herr Hopper, chyba wiem już, co to za ein egzemplarze. Żaden z nich - Tu wskazał na kosmitów. - Nie ma wprawdzie cech typowego żaboida, aber to nie wyklucza, że mogą być pomagierami żaboidów albo, że żaboidy mogą być w sojuszu z ein kosmitami, ja? Ten tutaj to mięso für armaty, ten obok też - Pokazywał kolejno doczesne szczątki żółtoskórych kosmitów. - Sehr słabe, aber fioletowy osobnik był twardy i miał grosse pancerz kulo-ognio-motykoodporny. Plazma gewehre i pistolety, podobne do waszej broni, te hier, go nie przebiją, ale te nietypowe plazmowe gewehre jak ten... - Tu wziął jeden z dziwaczniej wyglądających zdobycznych karabinów. - Mogą już przebić coś takiego - chyba. Potrzeba tu więcej badań, ale trochę zeit to zajmie, bo ten egzemplarz tutaj jest mocno sfatygowany, ten pancerz - Spojrzał na czarne ślepia kosmitów, wyraźnie ożywiony. - Mają ciekawą budowę auge, znaczy oczu. Może na ich podstawie uda mi się zrobić ein gogle noktowizyjne neue typu. Raczej się już nie obrażą - Po czym jak gdyby nigdy nic wrócił do pracy. -
Protest przeciwko cenzurze
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Użytkownik Usunięty 233511 temat w Komarchia Nordacka
Może karaluchoidy? Takie przeżyją wszystko. -
Protest przeciwko cenzurze
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Użytkownik Usunięty 233511 temat w Komarchia Nordacka
Za tysiąc lat to chyba żaboidzcy naukowcy. -
Protest przeciwko cenzurze
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Użytkownik Usunięty 233511 temat w Komarchia Nordacka
Wszystkie gołębie się przyjmie na służbę, to będą nowe siły powietrzne Wielkiej Korespondencyjnej Federacji Nordaty. -
Protest przeciwko cenzurze
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Użytkownik Usunięty 233511 temat w Komarchia Nordacka
I dlatego, Proszę Państwa, należy zmienić podejście. Zaprzestańmy używania dekadenckich forów i purytańskich discordów. Wróćmy do używania listów! Czas na pocztonacje! -
Protest przeciwko cenzurze
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Użytkownik Usunięty 233511 temat w Komarchia Nordacka
Spałować. Prewencyjnie. -
Zabytki i osobliwości Marsylii
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Tu się kończy seria oryginalna, zgodnie z moim zwyczajem, umieszczam linki do oryginałów: https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/www.zpviw.ct8.pl/forum/showthreaddd7c.html?tid=437 (Skrzyżowanie im. Jana Papajewicza) https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/www.zpviw.ct8.pl/forum/showthread6cb6.html?tid=438 (Dzieła Jana Mariana) https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/www.zpviw.ct8.pl/forum/showthread417d.html?tid=439 (Cetonoza) https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/www.zpviw.ct8.pl/forum/showthread18e4.html?tid=448 (Most Harfeleiński) https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/www.zpviw.ct8.pl/forum/showthreadd7ff.html?tid=464 (Legenda o powstaniu betonówki voxlandzkiej) -
Zabytki i osobliwości Marsylii
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Zabytki i osobliwości Marsylii: Legenda o powstaniu betonówki voxlandzkiej Nieodłącznym elementem folkloru marsylijskiego jest legenda tłumacząca powstanie betonówki voxlandzkiej, znanego i cenionego w mikroświecie napoju silnie alkoholowego (99,74%). Jan Marian, Podpijus i betonówka, 2021 [dzieło zaginione] Wszystko zaczęło się tak dawno temu, że najstarsi konsulowie nie pamiętali. Wtedy to w Marsylii rządził Podpijus Pijakus, złośnik znany i pijak. Nie brakowało mu niczego, za wyjątkiem napitku. Chodziło jednak o napitek nadzwyczajny, mocny jak mięśnie lemura sambańskiego, a nawet mocniejszy. Podróżował po swych ziemiach od Marsylii, przez Nowygrad, po Graniczno. Wreszcie w osadzie migrantów i cudzoziemców Mały Tfukraj napotkał ludzie poinformowanych, a z nimi wieść o winie rzymskim, cudownym ponoć i wyjątkowym. Pojechał zatem ze świtą konno pod bramy domu władcy Rzymu. Czekał tam pięć dni i sześć nocy, zanim go wpuszczono. Doczekał się jednak i oto skosztował napoju cudownego kapkę. Za całą flaszkę chciano jego władztwo. Zaczął on zatem myśleć nad tym. Myślał kolejne pięć dni i sześć nocy, zanim się zgodził. Wtedy zerwał się wiatr, który wywiał tę wieść krzakom, a te wyszumiały je Marsylii. Ludzie wściekli się przeto i poszli do Podpijusa, lecz zastali tam jego spitego i flaszkę pustą. Jeden z nich wyszedł zatem na zewnątrz i napełnij flaszkę kamieniami. Po powrocie władca poprosił go o danie mu flaszki, a ten przyłożył mu nią z całej siły. Potem wygoniono najeźdźcę. Źli władcy zginęli, a Marsylii nie zdobyto jeszcze przez tysiące lat. Tak powstała betonówka voxlandzka, robiona z kamieni poświęceniem ludu. -
Zabytki i osobliwości Marsylii
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Zabytki i osobliwości Marsylii: Most Harfeleiński Główną i jedną z nielicznych atrakcji dzielnicy Harfelein jest słynny Most Harfeleiński, zwany też Mostem im. Wszechmikroświatowej Uniwersalnej Rewolucji Popularnej. Wzniesiono go w roku 1978 dzięki staraniom Firmy Budowlanej "Pharovoz" i jej szefa oraz wybitnego architekta Vaggona Bochniccy. Most próbowano wysadzić trzykrotnie: w 1984 roku próbował tego dokonać gang Zhordha Tragicca, co powtórzyli dwa lata później. W 2001 roku natomiast takową próbę podjęła gruba piromanów-zapaleńców. Mimo ich starań most nadal stoi. I przy odrobinie szczęścia może nadal będzie. -
Zabytki i osobliwości Marsylii
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Zabytki i osobliwości Marsylii: Cetonoza Cała historia najsłynniejszego breeleńskiego placu zaczyna się w roku 1989, kiedy to rubijski emigrant, intelektualista i chemik Eber Ravana opracował ulepszoną formę betonu, ceton, mocniejszy, tańszy i bardziej wytrzymały. Szybko zapanowała na niego istna moda, stał się symbolem postępu. Po ataku terrorystów z tak zwanej Partii Nihilistycznej w wyniku którego Plac Dzielnicowy został uszkodzony, zwierzchnik dzielnicy nakazał pokryć go cetonem. Tak oto powstał obszar zwany Cetonozą. Sytuację panującą po modzie na nowy materiał podsumował krótko wieszcz narodowy Adem Maus "Betonistów było wielu, nikt nie myślał o cetonie, a tu przyszedł taki pan i ceton wynalazł się sam". -
Zabytki i osobliwości Marsylii
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Zabytki i osobliwości Marsylii: Dzieła Jana Mariana an Marian, wybitny artysta nowoczesny, mieszka w Marsylii i to właśnie tam rozwiesza na ulicach swoje prace, bulwersujące i prowokujące. Zamiast opisywać, pokażemy kilka z nich. Jan Marian, "Wiem lepiej" [tu było dzieło] Jan Marian, "Prawdziwy krwiopijca" [tu także było dzieło] Jan Marian, "Domiar" [również i tu było dzieło] Jan Marian, "Reakcjoniści" [jak wyżej, było dzieło] [gwoli wyjaśnienia, wszystkie przedstawione tu dzieła Jana Mariana zaginęły, pozostawiając jedynie tytuły] -
I kolejna przeklejka, niestety znów mojego autorstwa. Oryginalny cykl opisów różności marsylijskich (mowa tu oczywiście o Marsylii Voximskiej, wtedy w Voxlandzie, dziś w Państwie Kościelnym Kirym). Całość jak zwykle, w formie możliwie najbliższej oryginalnej. Zabytki i osobliwości Marsylii: Skrzyżowanie im. Jana Papajewicza Nie można mówić o dzielnicy Port Forto bez wspomnienia o wybitnym dziele architektury komunikacyjnej, jakim jest skrzyżowanie im. Jana Papajewicza, popularnie określane Skrzyżowaniem Ośmiu. Spotyka się tam osiem dróg: ul. Sprzedawców Krów, ul. Wielkiej Rewolucji Ludowo-Wyzwoleńczej, aleja Myśli Socjalkapitalistycznej, ul. Konsularna, ul. Marchsizmu, aleja Wodzów Milionlecia, aleja Pechowców Stulecia oraz ul. Helmuta Cezara. Mieszkańcy od powstania skrzyżowania w 1981 roku są do niego nastawieni sceptycznie, oskarżając je o powodowanie wypadków, czemu władze zaprzeczają, bo przecież służy ono przede wszystkim do kontroli uwagi i zręczności, tak ważnej dla kierowców. W sąsiedztwie symbolu dzielnicy znajdują się siedziby licznych firm oraz wiele warsztatów samochodowych.
-
Wieści z kontynentu
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Leonid Repulijski temat w Dyskusje o świecie
Odgrzebuję temat. Wczoraj Voxland obchodził szóstą rocznicę istnienia i trzecią - panowania Króla Joahima II. Wprawdzie szczególnie hucznych obchodów nie było, za to wydano okolicznościowy znaczek. -
Biblioteka Wszechnordacka?
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Andrzej Ordyński temat w Ciastkarnia "Bez Nazwy"
Od strony wydania rozporządzenia - Prezydent lub Rząd. Od strony jego technicznej realizacji - NKI lub ktokolwiek chętny i kompetentny. -
Biblioteka Wszechnordacka?
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Andrzej Ordyński temat w Ciastkarnia "Bez Nazwy"
Jest w tym trochę prawdy. To znaczy można zacząć robić konkurencję Micropedii, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Osobiście jestem sceptycznie nastawiony do takiej NordataWiki (NordWiki?), ale jeśli Wam to potrzebne, to czemu nie. -
Biblioteka Wszechnordacka?
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Andrzej Ordyński temat w Ciastkarnia "Bez Nazwy"
Szczerze mówiąc, chyba na niewiele się tu przydam, bo dla mnie strona techniczna takiego przedsięwzięcia to nieomalże czarna magia. Niemniej chętnie pomogę w gromadzeniu zasobów (zapewniam, że nie będzie to tylko kiriospam). -
CrashPollin TV
August de la Sparasan odpowiedział(a) na Leszek Ebe temat w Herbaciarnia "U Arkadiusza"
Amatorskie? Kurde, w Amatorii wcześniej derbów nie było. Przekonaliśta mnie! -
Helmut Cezar - opowieść cykliczna
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Tu się oryginalny tekst urywa, link do niego umieszczam poniżej: https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/www.zpviw.ct8.pl/forum/showthread59a2.html?tid=239 -
Helmut Cezar - opowieść cykliczna
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
HELMUT CEZAR Opowieść cykliczna CZĘŚĆ IV: BRAWA DLA STAŻAKÓW Twarz Podpublikusa nie zdradzała strachu, a tylko to, co zawsze - populizm. By ludziom żyło się lepiej i inne tandetne hasła. Jedno z nich zeszło z jego czoła na usta i zostało niezwłocznie wyemitowane w postaci dźwięku: - Przybywamy w pokoju! Tylko tu przechodzimy! - Te dwie sprzeczne frazy były słowami nadzwyczaj pochopnymi, szczególnie, gdy zostały wypowiedziane do dwóch tuzinów wojów z dzidami i łukami, nieznających chyba żadnego języka poza głosem przemocy. Trwała konfrontacja, konkurs na mierzenie się wzrokiem: Podpublikus versus wojownika Helmut kontra łucznik. Wreszcie z gromady barbarzyńskiej wyłonił się człowiek uosabiający na tle swych towarzyszy cywilizację ciałem, a degenerację wzrokiem. - Parzydłos udos naginanos niezastany przez was nieszczęśliwców, ale my zaprowadzić was do wodza - powiedział ów człowiek łamaną amatorszczyzną. Był jednak konsekwentny w swych słowach i czynach. Wojowie zaraz otoczyli Podpublikusa, Helmuta i ich kompanów w wyprawie. Potem zaczęli ich wręcz pchać dokądś. Droga upłynęła w milczeniu. Kilka kroków, kilkanaście, kilkadziesiąt. Monotonia lasu postanowiła ustąpić blaskom polany, uroczyska i dużego złoconego pawilonu na terenie tym osiadłego. W jego cieniu skryty był duży tron obłożony szmaragdami, lecz pusty. Nagle ze wszystkich stron naraz i każdej z osobna rozległ się piskliwy głos, zakłócający ciszę natury: - A więc to wy! Obserwowałem was z mymi ludźmi od dłuższego czasu - nastąpiła konsternacja, niemal popłoch: gdzie jest mówca? Czy kryje się w którymś z obwieszonych papierami, krótkimi poematami, utworami literackimi? A może jest ukryty w tronie? Co się dzieje? Tymczasem nieznajomy kontynuował: - Zakłóciliście czystość rasową i narodową Związku Alebongo i spokój jego księcia... Czyli mnie. Arcyjegowysokości Artera Karbida! - Po tych słowach nastąpiła długa przerwa. Z pytań zadawanych sobie przez Helmutusa odeszło to o Karbida. Teraz już się przekonał, kim on jest. A mimo to irytacja położeniem kipiała w nim. Czas ciszy minął. Zza jednego z drzew wyszedł człowiek nadzwyczaj niski o twarzy zaczerwienionej z oczami urodzonego władcy absolutnego. Helmutus nie wytrzymał. Nerwy mu puściły. Rzucił się na stojącego obok wojownika. Ten zaczął się szamotać, a kilku kolejnych ruszyło na walczących. Podpublikus wyciągnął szablę i ciął dwóch z nich. Rozległ się okrzyk: - Naprzód stażacy, wojownicy na stażu u władcy! - W tamtym momencie było już wiadomo, że nie mają szans ze sprawnym szermierzem jakim był Podpublikus. Zaczęli uciekać. Jego Arcywysokość uczynił to samo, co wojowie, nawet ich prześcigając. Tak właśnie przebiegł ten ciekawy incydent, w wyniku którego Jakus Nijakus z towarzyszami ruszyli dalej zaopatrzeni w spore ilości wierszy zdartych z drzew, do których były one przyklejone. Wiersze te miały zostać przeznaczone do spalenia zamiast patyków przy następnym postoju. -
Helmut Cezar - opowieść cykliczna
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
HELMUT CEZAR Opowieść cykliczna CZĘŚĆ TRZECIA: INTRYGI, INTRYGI Za oknem szalała burza, tocząc się po pustkowiach Betoniki. Pioruny waliły w nieurodzajną ziemię. Żaden jednak nie ośmielił się uderzyć we wznoszącą się nad ubogim stołecznym Dzikogrodem siedzibę przywódcy ludu Betonowego - Zapasowego Kompana Kapera Walkmana. Ewidentnie powietrzni rabusie i niszczyciele, błyskawice, żywiły głęboki szacunek dla pirata i grabieżcy przewyższającego je wszystkie. Ale był też zarazem dobry charakterem. A grabież? Cóż, pozwala zakłócić wewnętrzny mrok. To nazwisko! Zawsze je mylili! Wszyscy, nawet on sam. Może stałby się bohaterem korsarzy, gdyby miał lepsze imię, przydomek? Taki Karlos Czarnoczarny z tej północnej wyspy, co mieszkańcy nazywają ją Południową. Toż to grabieżca nad grabieżców, bukanier nad bukanierów. Ale on ma też dobrą flotę, a Zapasowy Kompan miał tylko jedną przeszkodę na drodze do sławy. Tylko albo aż. W końcu Wschódkraina to miejsce złowrogie nawet dla własnych mieszkańców, ale potężne. Chociaż ich cesarz, Augustus Nowy, zwany tyranem, jest naprawdę szalonym autokratą. Rozmyślania te przerwał jakiś człowiek, który właśnie wszedł do komnaty. Równowagę powietrza zaburzył dźwięk. Słowa przybysza. - O Zapasowy Kompanie... Najjaśniejszy... Raperze Talkmanie... - Ładnie się zaczyna. Na start pomyłka. - Kaper Walkman! Jestem Kaper Walkman! - poprawił nieznajomego. Ten zląkł się, ale zebrał wszystkie siły na zawołanie - Chwała kalkaizmowi! Kalce naszej eksportowanej chwała! Jestem Gregory Alien... Rybak... Z Korybii...- Walkman wiedział dużo o Korybii, swoim lennie. Tam wszyscy są rybakami. Może poza królem Alertem Felerykiem de Szpadką... On zawsze utrudnia. Ale to nasz wróg, wewnętrzny. Własny. - Przysyła mnie Jego Arcymość de Szpadka... - kontynuował Alien - Ja... Herold. Zapowiedzieć mam... Jego Arcymość przyjechał. - Walkman się tego spodziewał. Wydał polecenia straży: - Wpuścić go. A tego Aliena wyprowadzić - rozkazał. Po chwili do pomieszczenia weszli dwaj ludzie obwieszeni rybami, z trąbami. Grali na nich jakąś melodię, co miała być majestatyczna, a wyszła kiczowata. Tak jak de Szpadka, który szedł za nimi. - To ja - powiedział i zaczął wymieniać swoje tytuły. Zapasowy Kompan przerwał mu pytaniem: - Po co przychodzisz? - Ten niezrażony odpowiedział: - Słudzy moi donoszą mi o niegodziwym ruchu. Augustus Nowy sprzymierzył się z Imperium Kirymskim... To nie geniusze, ale lepiej postarać się o wsparcie... Może z południa... - zasugerował nieśmiało. - Zastanowię się... Może... W takim przypadku... A teraz już idź - odpowiedział Walkman. De Szpadka usłuchał. Wrócił do swej lektyki. Tam nadal był on. Jego doradca, przewodnik, wódz. Oczywiście mniej ważny od niego. Skryty w cieniu Aleks Adamy Młodszy. Człowiek, który nie cierpiał Betoniki, ale jeszcze bardziej nienawidził Wschódkrainy. Jak dobrze, że jej współzałożyciel, zjednoczyciel Lech Różohardy ma już pięć sztyletów w ciele. A wszyscy myślą, że to Fred Długi, sługa Karlosa Czarnoczarnego. Tak, był mistrzem. Godnym swego ojca, Aleksa Adamego Starszego. Wysiadł z lektyki i wsiadł na konia, swój ulubiony środek transportu. Lektyka zawróciła do Korybii, a genialny manipulant de Szpadki i tym samym też Walkmana wyruszył na koniu na południe. Do Tfukraju, do reszty koterii. -
Helmut Cezar - opowieść cykliczna
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
HELMUT CEZAR Opowieść cykliczna CZEŚĆ II. PRZEZ TFUKRAJ Dopłynęli o zmierzchu. Mróz i mroki tajemniczego terenu pojawiły się przed Helmutusem. - To już tutaj? - zapytał niepewnym głosem. Co prawda Perfektura była diabelska, ale co może kryć się tutaj? Jakie bestie bądź ludzie niegodziwością do nich zbliżeni? Podpublikus stał obok bez cienia strachu na twarzy, bez drgnięcia choć cząstki najmniejszej ciała. - Nie - zaprzeczył. - To jest Tfukraj. Tak zwiemy te ziemie. Droga tu do ojczyzny dłuższa, lecz i tak bezpieczniejsza niż przez wody dookoła - dodał. Załoga galery wyniosła z niej cały ładunek. Niektórzy z jej członków drżeli na ciele, innym udawało się to ukryć bądź faktycznie nie było to dla nich straszne. Jeden z nich nagle upuścił skrzynię i wpadł w panikę. Zaczął uciekać do wody, a za nim niósł się krzyk: - To ziemie Artera Karbida! Mattea Żmijowca! Tetrika Dykty! - Potem wskoczył do wody i zaczął intensywnie płynąć. Szybko zniknął w mroku i mgle. Słońce zaszło, na wszystko nasunął się cień strachu i niepokoju zawoalowanego czernią nadchodzącej szybko nocy. Podpublikus podszedł całkiem swobodnym krokiem do jakiegoś pakunku i wyjął stamtąd pochodnię zawiniętą w jakieś łachmany. Następnie podszedł powoli do łodzi i wszedł na nią. Tam wypuścił z rąk materiał i pozwolił mu upaść na ziemię. Helmutus i załoga razem patrzyli na to jak sparaliżowani. Wtedy Jakus Nijakus gwałtownie i silnie otarł czubek pochodni o maszt. Natychmiast z drewna wychynął płomień. Podpublikus zaczął się cofać tyłem, po czym rzucił pochodnię na pokład. Spadała szybko. Zeskoczył do płytkiej wody zalewającej piasek. Okręt stał się ogniskiem, a ciemności rozświetliły się. - Już nikt stąd nie ucieknie. Trzeba iść dalej - stwierdził oschle, podążając naprzód tak, jakby wkoło niego nikogo nie było. Szli naprzód w milczeniu, a światło gasło z czasem. Kadłub się dopalał, a może wszechobecne drzewa chwytały promyki dla siebie. Gdy wokół była już tylko czerń i drzewa, Jakus Nijakus obnażył szablę. Szedł przodem. Gdy jakaś roślinność stała mu na przeszkodzie, ciął ją. W końcu po licznych prośbach załogi, dobył kolejnej pochodni i zapalił ją. Skądś dobiegały dźwięki, jakby niezwierzęce, zakłócające siedlisko natury. Przybliżały się do nich albo odwrotnie. Stanęli. Dźwięki były coraz głośniejsze. Stojący na czele Podpublikus przekazał pochodnię Helmutusowi. Czekali. To byli ludzie. Oni nadchodzili. - Alebienowie - stwierdził - Ludzie Karbida - dodał. -
Helmut Cezar - opowieść cykliczna
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
HELMUT CEZAR Opowieść cykliczna CZĘŚĆ I. JAK ROZPĘTANO PIERWSZĄ WOJNĘ HELMUTOWĄ Helmutus Bezrobotnus z Saganu imał się w ojczystym mieście wielu prac. Był na przykład gajowym w pobliskiej puszczy, której to pilnował, aby Sagani do lasu się nie zapuszczali, niedźwiedzi, lemurów złośliwych i dzikich kotów nie drażnili, ich unikali oraz by bożków leśnych nie czcili. Miał talenty liczne, niewykorzystane, lecz przez system w Imperium Saganowym, uważany za idealny i wspaniały, był dziełem niegodziwości nielicznych karierowiczy, na przykład Alfida z Teheny, arcynadhrabiego burgrabiego Eroikoczekanów, dzierżawcy Goplii. Ponoć dzięki znajomościom wśród rodu Haburów przekupił księcia Filiusa Saganowego, by ten nadał mu wiele tytułów szlacheckich. Ten natomiast pod groźbą pałowania nakazał królowi Barberobrudasów Laurowi I, zwanemu Gadem, by nadał ziemię lenną Goplę Alfidowi. Taki tam był system polityczny, że książę rządził królem, a faktycznie rządzili lennicy. Wielu się sprzeciwiało, lecz Izba Perfekcyjna skazała ich wszystkich na banicję. Helmutus nie mógł więc nic zrobić. W razie sprzeciwu wylądowałby w szalupie płynącej na północ, gdzie przecież nic nie ma. A jednak tego letniego dnia miał szczęście. Do Saganu przypłynęła galera z "ludźmi z końca świata", z północy. Czyli tam jednak coś musiało być. Dowódca tej gwardii z okrętu zwał się Jakus Nijakus Podpublikus i przedstawiał się teraz jako Konsul Imperium Kirymskiego. Wśród jego załogi rozpoznano wielu wygnanych. Pałali oni zemstą. Słusznie zresztą. Jednak nie czynili nic złego, albowiem lennicy nie byli godni nawet obrabowania. Podpublikus szukał człowieka najzwyczajniejszego. Zauważył Helmutusa i nakłonił go, by powiedział, jak mu się żyje. - Źle, oj, źle, lennicy nas męczą i cisną - stwierdził, myśląc, iż Perfektura nie usłyszy. Błąd. Zaraz podeszli do niego dwaj mężczyźni w kapturach i długich czarnych szatach. Na szyi mieli medaliony z gliny ze znakiem ręki. Symbol Perfektury. - Nędzny gminie, zgodnie z artykułem 48 punktem 42 przypisem 2 spisu praw Przekupusa Piotra I, za obrazę stanu lennego zostaniesz wygnany! - wycedzili jak do nędznego robaka. Ale i oni byli w błędzie. Podpublikus, choć stary, był mistrzem broni białej. Zarąbał ich szable, rozbroił, a załodze nakazał wrzucić ich pod pokład. Helmutus czuł wdzięczność, więc zgodził się opuścić parszywe to miejsce i prymitywne, i wyruszył z nimi w drogę powrotną na północ. Tam jednak coś jest... -
Proszę Państwa, skoro już zacząłem kiriospam od ponownej publikacji "Kroniki Cesarstwa Insulii", chciałbym przedstawić Państwu również inny element kultury amatorskiej i kiryjskiej, także niedokończony, mianowicie coś, co w zamyśle miało być satyryczną powieścią historyczną, opowiadającą o pewnym wycinku dziejów Kirymu. Nie przedłużając, oto "Helmut Cezar - opowieść cykliczna" autorstwa mojego zilustrowana w stylu tradycyjnego amatorskiego rysunku czerwonokreskowego a la Jan van Daal. HELMUT CEZAR Opowieść cykliczna PROLOG Rok 65 przed naszą erą. Przed tysiącami lat na terenie Voximy rozciągało się wielkie imperium. Imperium Kirymskie, nazywane tak od metropolii Kirym, wzniesionej z rozkazu trzydziestego pierwszego Konsula, Arkadiusa Konsuma Germańskiego Starszego. Teraz oto na miasto spoglądał z pałacu konsularnego sto dwunasty Konsul, Jakus Nijakus Podpublikus Almerski. Miał on już przeszło siedemdziesiąt lat, a rządząc przez ćwierć wieku podbił Spartan dalekich i Woksów bliskich. Ciekawie mu się odpoczywało w zdobycznej wiosce w palisadzie wodza tego dzikiego plemienia. Tak dobrze, że nakazał jej nie burzyć, a zmienić nazwę, zmarsylizować ją. Dokonał też reformy i postawił fundamenty pod dom dynastii marsylijskiej. Jedynym teraz zagrożeniem był Chciwus Joahimusem zwany, generał i weteran kampanii spartańskiej. Zwany był czasem Psycholusem, od absurdalnych twierdzeń o kontynencie na południu. Na południu nic nie ma, to jasne. Z tych rozmyślań skorzystał sługa, przynosząc niespodziewanie złe wieści. Wygromadzenie Sionogatów chce wybrać Joahimusa następcą konsula. Ale tego nie zrobią. Jakus Nijakus miał już populistyczny plan... Ciąg dalszy nastąpi... Może...
-
Kronika Cesarstwa Insulii
August de la Sparasan odpowiedział(a) na August de la Sparasan temat w Katedra Literatury
Tu się kończy ostatnia spisana część "Kroniki Cesarstwa Insulii". Podsyłam link do oryginału: http://forum.winkulia.eu/showthread.php?tid=4689&highlight=kronika+cesarstwa+insulii
