Panie Spikerze-Seniorze,
Po pierwsze: Trwające od początku kadencji posiedzenie nie zwalnia Pana z ustawowego obowiązku umożliwienia nowo wybranemu Kongresmenowi złożenia ślubowania. Artykuł 13 jest tu jednoznaczny, bo mówi wprost, że "Kongresmen-Elekt obejmuje urząd Kongresmena z chwilą złożenia przysięgi w Kongresie". Brak realnej możliwości wykonania tego obowiązku to nie żaden stan faktyczny, tylko Pańskie zaniechanie.
Po drugie: sugestia, że Kongresmen może po prostu wejść i złożyć ślubowanie, jest absurdalna sama w sobie, ponieważ ślubowanie odbywa się przed Kongresem, a nie przed jakimś abstrakcyjnym otwartym posiedzeniem. Jeśli posiedzenie jest formalnie otwarte, to obowiązkiem Spikera jest je prowadzić, zapewnić porządek i umożliwić wykonanie czynności przewidzianych prawem, a nie przerzucać odpowiedzialność na osobę składającą ślubowanie.
Po trzecie: próba przerzucenia winy i udawanie, że nic Pan nie blokuje, jest retoryką być może efektowną, ale kompletnie niezgodną z przepisami obowiązującego prawa. Fakty pozostają faktami, a bez Pańskiego działania procedura obsadzenia mandatu stoi w miejscu, a więc paraliż powstaje z Pańskiej inicjatywy albo wręcz jej zaniechania.
DW: @Waksman