• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Erik Otton von Hohenburg

Obywatel Winkulii
  • Postów

    73
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana Erik Otton von Hohenburg w dniu 31 Sierpnia 2025

Użytkownicy przyznają Erik Otton von Hohenburg punkty reputacji!

O Erik Otton von Hohenburg

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

DANE UŻYTKOWNIKA

ID Paszportu

Data przyjazdu

Podpis

Osiągnięcia Erik Otton von Hohenburg

Entuzjasta

Entuzjasta (6/17)

  • Dyskutant
  • Reakcjonista
  • Roczek
  • Pierwszy post
  • Miesiąc później...

Najnowsze odznaki

81

Reputacja

  1. Z tamtych czasów brakuje mi tygodnika No Nie! aż przypomniało mi się, że jednym z moich niezrealizowanych projektów miała być winkulijska noc kabaretowa. Zaletą naszego obecnego stowarzyszenia z FN, jest to że nie musimy już liczyć wyłącznie na swoje własne siły, ale również na obcokrajowców, którzy mogą do pewnego stopnia brać udział w naszym życiu publicznym.
  2. Jak w temacie czego waszym zdaniem brakuje w Winkulii? Nie mam tu na myśli "tej jednej" fantastycznej ustawy, gigantycznej reformy czy jakiejś zdumiewającej klikanki, która rzuci wszystkich wokół na kolana i sprawi, że wszyscy teraz będą się ubiegać o przyjęcie winkulijskiego paszportu, tylko o dobre udogodnienia które uczyniłyby życie w Winkulii nieco lepszym niż było wczoraj. Tak sobie myślę, że od każdego Ministra Stanu oczekujemy, że będzie on albo zbawcą albo syndykiem, a może tak naprawdę potrzeba nam wszystkim (w tym mi) trochę więcej luzu? od lutego 2018 minęło już trochę czasu i mamy już pewną perspektywę na to co nam się dotychczas udało a co nie i wyciągnąć z tego jakieś wnioski. To co mi na przykład przychodzi na ten temat do głowy to zmarnowany w pewnym sensie kulturotwórczy wymiar winkulijskiej monarchii - nie chce tu czynić wobec kogokolwiek wyrzutów - ani pod adresem obecnego monarchy, ani żadnego z poprzednich, ale uważam że Winkulii Król powinien być czymś więcej niż podpisem pod ustawą, zdecydowanie brakuje u nas kultury królewskiego patronatu nad sportem, organizacjami, imprezami i innymi wydarzeniami kulturalnymi. Nie chodzi tu o to ich organizacje, ale chociażby o przekształcenie istniejących już organizacji np. Winkulijski Związek Sportowy w Winkulijski Królewski Związek Sportowy (Nie wiem czy zmieniono już nazwę tej instytucji, ale nie ma to dla mnie znaczenia bo to jedynie przykład). Z dawnych lat brakuje mi też dawnych konkursów, przetargów, festiwali, za czasów WRE rząd tym właśnie starał się przykuć uwagę zagranicy, co nawet nieźle się udawało. A jakie są wasze przemyślenia w tym temacie, czego wam brakuje, za czym tęsknicie, jakich kosmetycznych zmian potrzebujemy?
  3. Wysoka Izbo! W związku ze wszystkimi tymi zastrzeżeniami o których pisałem do tej pory pragnę przedstawić mój własny projekt ustawy bazujący po części na projekcie uchwały przedstawionej przez JE Premiera - przede wszystkim ustawa wprowadza pojęcie śmierci cyfrowej dla odróżnienia osób które tylko się bawią w ten sposób od tych członków naszej społeczności którzy spoczywają w pokoju, jako pewna forma wyrazu szacunku wobec tej drugiej grupy, ponadto rozsztrzyga wątpliwości prawne na korzyść JE Kamiljana Harlina i innych osób które ogłosiły swoją śmierć przed wejściem w życie ustawy, wprowadza okres 14 dniowego vacatio legis i spełnia wymogi konstytucyjne, jak również daje 3-miesieczny okres w trakcie którego osoba fizyczna może wycofać oświadczenie woli o śmierci cyfrowej swojej postaci bez konsekwencji prawnych. Jest to bardzo prowizoryczny projekt, co poraz kolejny dowodzi, że nasze prawo musi mieć charakter systemowy a nie kazusowy, niemniej wystarczy do czasu opracowania Kodeksu Cywilnego. Ustawa o akcie śmierci cyfrowej Art. 1. Niniejsza ustawa określa zasady i tryb wystawiania aktu śmierci cyfrowej na obszarze Związku Winkulijskiego oraz konsekwencji prawnych wynikających z uznania za osobę martwą cyfrowo. Art. 2. 1.Osobą cyfrową jest postać fikcyjna prowadzona przez osobę fizyczną w celu prowadzenia działalności mikronacyjnej. 2.Uznana za osobę martwą cyfrowo może być osoba cyfrowa, która upubliczniła na forum państwowym Związku Winkulijskiego lub w ramach innych instrumentów jego architektury informatycznej lub na obszarze infrastruktury informatycznej należącej do państwa obcego oświadczenie woli o zakończeniu życia tworzonej przez siebie postaci cyfrowej i gdy równolegle do niego nie zachodzą przesłanki sugerujące możliwość biologicznego zakończenia życia stojącej za nią osoby fizycznej w świecie rzeczywistym. Art. 3. 1.Minister właściwy do spraw wewnętrznych wystawia akt śmierci cyfrowej obywatela Związku Winkulijskiego nie wcześniej niż w okresie 3 miesięcy od momentu upublicznienia oświadczenia woli zakończeniu życia kreowanej przez siebie postaci cyfrowej w myśl przepisów art. 2. 2.W przypadku wycofania oświadczenia woli o którym mowa w art. 2. w terminie trzech miesięcy od momentu jego upublicznienia, oświadczenie woli o zakończeniu życia kreowanej postaci cyfrowej uznaje się za nie byłe. Art. 4. Decyzja o której mowa w art. 3. ust. 1. może zostać uchylona na mocy uchwały Folkstagu, w przypadku zajścia wątpliwości etycznych i prawnych. Może być ona również zaskarżona do Trybunału Królewskiego. Art. 5. Jeżeli osoba uznana za martwą cyfrowo wyda oświadczenie woli o powrocie do życia kreowanej postaci cyfrowej, nie ma prawa do posiadanych przedtem tytułów, urzędów i godności, zaś zgromadzony na terytorium Związku Winkulijskiego majątek podlega przepadkowi według odrębnych przepisów. Art. 6. 1.Przepisy niniejszej ustawy nie dotyczą osób, które wydały oświadczenie woli o uśmierceniu swojej postaci cyfrowej w myśl niniejszych przepisów przed wejściem w życie niniejszej ustawy. 2.Niniejsza ustawa wchodzi w życie w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia.
  4. Równolegle do rzeczywistości fizycznej, istnieje również rzeczywistość prawna w przypadku mikronacji z resztą jest to jedyna dziedzina której nazwijmy to umownie obiektywność nie budzi większych zastrzeżeń, dlaczego więc nie spróbować wykorzystać machiny państwa do wyciągnięcia z tego dodatkowej aktywność jak w przypadku stworzenia np. samorządu lekarskiego, nie uruchomić rejestru że strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, albo też umiejscowić zapisu że oficjalne uznanie za zmarłego następuje np. w okresie roku od dnia ogłoszenia śmierci na forum, no bo co jeśli istnieję uzasadnione podejrzenie że ktoś włamał się do konta i dla żartu ogłosił zgon jakiegoś mikronauty? Czy wówczas wywłaszczymy go z majątku, zwołujemy posiedzenie Folkstagu w trybie pilnym czy może uznajemy ten akt za niebyły? A co jeśli po chwili namysłu uzna że żałuje swojej decyzji np. po tygodniu? Dlaczego taką osobę mamy karać na podstawie tej ustawy? Skoro już chcesz się pobawić w kazuistykę to zróbmy uchwałę odnoszącą się imienie do Kamiljana Halina, bo może się okazać że podobne przypadki za chwilę będą regulować cztery różne uchwały i każda z nich są inne rozstrzygnięcie - bo w przypadku jednego obywatele uznamy że wyraził on skruchę i zrobi nam się go szkoda, a w innym że ktoś w podobnej sytuacji za taką łaskę nie zasługuje a nad tym wszystkim będzie wisieć niniejsza uchwała która mówi że w jednym przypadku i w drugim należy ich wywłaszczyć z majątku - do tego właśnie prowadzi prawo precedensowe.
  5. Problem leży w tym, że nawet w świecie rzeczywistym przykładowo w Polsce zgonu nie stwierdza przypadkowy Kowalski "któremu tak się wydaje" nawet jeśli jego intuicja okaże się słuszna z ulicy, tylko dyplomowany lekarz. Jeśli chcesz aby to funkcjonowało na podstawie jakiejś umowności, to niech ta umowa odbywa się w jakiś ramach prawnych - jeśli Folkstag ma o tym decydować to zawrzyj to w projekcie, a nie każ ludziom się domyślać co autor miał na myśli.
  6. Wszyscy, czy tylko Burek von Hohenburg baron de Trintz? 🙂 A tak na poważnie to jest właśnie to o czym mówię brak jasnych i prostych do zdefiniowania kryteriów uznania zgonu - co jeśli pare osób aktu samozniszczenia nie uzna? będziemy w Folkstagu deliberować nad tym czy ktoś żyje czy nie? może jeszcze Juliusza Cezara przywrócimy do świata żywych w ten sposób! Już wole aby ktoś konkretny podejmował decyzje o uznawaniu tego typu głupot - król, premier, minister spraw wewnętrznych, sąd, Folkstag, lekarz, ksiądz, ktokolwiek byle było to doprecyzowane. Po drugie co staje się z majątkiem w świetle uchwały? Nastąpi przepadek na rzecz skarbu państwa, czy uznajemy prawo do dziedziczenia? Czy znowu Folkstag zadecyduje? Bo jeżeli to ostatnie to rozumiem, że mogę zaproponować projekt ustawy w myśl której ja przejmuje majątek i tytuły po Aleksandrze Novaku i Kamlijanie Harlinie, no bo czemu nie? Ma być tak jak do tej pory skoro ustawa o Trybunale Królewskim jest w mocy - choć przyznam szczerze, że rozwiązanie tej kwestii widziałbym raczej w drodze zacieśnienia relacji z FN, być może sąd IIFN zgodziłby się wydawać wyroki na podstawie prawa winkulijskiego, co byłoby o tyle dobre, że sędzia mógłby być oderwany od bieżących sporów wewnątrzwinkulijskich - z resztą już wolę rządy efeńskich i sarmackich psychosędziów niż twoje prawnicze bylejactwo.
  7. Cieszę się że panu premierowi podoba się jego własny pomysł, problem w tym że nie jest i nigdy nie był jedynym odbiorca prawa stanowionego w Wysokiej Izbie. Nie wiem czy pan też to widzi, ale ja dostrzegam tu pewna niespójność - z jednej strony przestrzega pan, że kodeks cywilny złożony z 50 artykułów, będzie "zbyt długi", "zbyt nudny" i "zbyt skomplikowany" w odbiorze przez przeciętnego odbiorcę, w przeciwieństwie do 50 jednoartykułowych aktów prawnych, wydanych przez różne organy, różnej, rangi, moc, mające zarówno umocowanie w konstytucji jak i bezsprzecznie pozakonstytucyjne jak niniejsza uchwała, w dodatku nie mające ani jasno zdefiniowanego sposobu interpretacji, ani przepisów wprowadzających, ani vacatio legis, ani nawet nie odpowiada na pytanie czy ustawa ma charakter retrospektywny czy nie, na dodatek zapominał pan, ze sposób tytułowania tych aktów prawnych nie ma za zadanie odpowiadać pańskim wewnętrznym przekonaniom, a ułatwiać zapoznanie się z ich treścią wszystkim jego odbiorcom, z tego też powodu kodeks karny nazywany jest kodeksem karnym, a kodeks prawa rodzinnego i opiekuńczego kodeksem prawa rodzinnego i opiekuńczego, aby nawet dziecko w wieku wczesnoszkolnym było w stanie domyślić się co do jego materii, tymczasem szaleństwem byłoby oczekiwać, ze ktoś kto przez ostatnie lata nie był obecny w Winkulii, lub dopiero co się w niej osiedlił miał się domyślić co do tego jaki cel ma za zadanie wypełnić "uchwala przeciwko upiorstwu". Tytuł ma za zadnie ułatwić dotarcie do społeczeństwa z treścią ustawy, a nie być jedynie ozdobnikiem retorycznym. Jeśli mamy iść w kierunku prawa precedensowego, to i to należy wykonać z głową. Prócz tego dostrzegam pewne niebezpieczeństwo w tym, że Folkstag staje się organem władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej - nie wyobrażam sobie by kwestia udzielenia rozwodu, czy majątku konkretnej osoby miałaby być przedmiotem sporu politycznego i wisieć na łasce bądź niełasce wspólnoty obywatelskiej, tak jak niebezpiecznym precedensem było wygnanie rodziny Emrych, ale i to mieściło się według mnie w granicach "wyższej konieczności", ale to jeszcze nie dowodzi, ze z precedensu należy robić normę.
  8. W porządku, jest w tym pewna wewnętrzna logika, tylko moje wewnętrzne zastrzeżenia budzi co w praktyce miałoby oznaczać powszechne uznanie kogoś za zmarłego? Uchwała Folkstagu przyjęta przez aklamację? dekret Króla? decyzja władz obcego państwa? Nieironicznie można byłoby się zastanowić nad powołaniem w Winkulii zawodu v-lekarza, który mógłby stwierdzić zgon (swoją drogą mógłby też przeprowadzać operacje zmiany płci xD). Tak więc i tą kwestie należy zawrzeć w ustawie. Niemniej jednak dla mnie nadal cyrki z "v-śmiercią" to profanacja pamięci tych mikronautów którzy już nigdy nie będą mogli się tu zalogować (pokój z nimi!) i nie uważam aby były jakiekolwiek dobre powody ku temu by się w to bawić, no ale to już jest moja prywatna opinia.
  9. Jak sądzę pomysłodawca nigdy nie słyszał maksymy nieznajomość prawa szkodzi - to, że ktoś jest zbyt leniwy by przeczytać 5 stron kodeksu, dowodzi że problem leży w nim, a nie w kodeksie ja rozumiem i byłbym gotów się zgodzić z tym stwierdzeniem jakbyśmy przekopiowali 218 stron Kodeksu Cywilnego z którym nikt nie miałby czasu się zapoznać, tyle że nasz kodeks byłby odpowiednio krótszy, jak na ironie zakłada również, że Winkulijczyk chcący wziąść rozwód, czy odziedziczyć spadek będzie miał czas fedrować w dzienniku ustaw i zastanawiać się czy w tej konkretnej materii regulacją jest uchwała o upiorstwie, ustawa o walce z degeneracją, czy może dekret barona Trintzu w sprawie uprawy cebulii, czy może któryś z 11 czy tam 50 aktów prawnych wyprodukowanych w drodze legislacyjnej biegunki. Zaś to, że obecna konstytucja się WE nie podoba, nijak ma się do faktu że na dzień dzisiejszy ma moc obowiązującą, jeśli się to jaśniepanu nie podoba to zawsze może wycofać projekt i zaczekać do czasu aż obecna konstytucja przestanie obowiązywać. Po drugie jaki jest powód aby ZW uznawało ogłoszenie śmierci za obiektywny fakt? jeżeli napiszę w internecie nawet pod rzeczywistym imieniem i nazwiskiem, że "umarłem", to w Polsce żaden poważny urząd tego nie uzna do czasu aż lekarz nie wystawi aktu zgonu ew. przez okres 10 lat nie będę dawał oznak życia, dlaczego więc my nie moglibyśmy zastosować tego typu kryterium przy uznawaniu kogoś za zmarłego? Tylko proszę o choć jeden merytoryczny argument, a nie odpowiedz w stylu "bo tak jest fajnie".
  10. Po pierwsze nie gdy wejdzie, tylko jeśli wejdzie w życie nowa konstytucja. Po drugie nawet jeśli wejdzie, to do tego czasu działamy w myśl konstytucji z roku 2024. Tak, w kodeksie owszem nie da się wszystkiego przewidzieć, tylko że w takim wypadku wystarczy zgłosić propozycje nowelizacji kodeksu ew. zastosować prawo zwyczajowe (realny kodeks karny RP), nie potrzeba do tego kilkunastu aktów prawnych, w których każdy będzie się gubić. I jeśli mam być szczery, to po śmierci von Wattzaua, to wszystkie te v-śmierci są dla mnie dziecinadą, którą my jako państwo nie powinniśmy wogóle uznawać chociażby z szacunku dla mikronautów, którzy naprawdę nie żyją i potem na poważnie traktować jakieś debilne zmartwychwstania, jeśli już musimy iść w kazuistykę, to niech znajdzie się więc zapis, że nie uznajemy żadnych samobójstw czy innych tego typu zabaw i traktować będziemy ich tak jakby nadal żyli. Już totalnie pomijam fakt, że tytuł ustawy to absurd.
  11. Należy zauważyć, że w projekcie nie zostało uwzględnione ani vacatio legis, ani tym bardziej to czy akt ma charakter retrospektywny czy też nie, co dodatkowo powoduje jeszcze większy chaos w wykonywaniu prawa, co jest bardzo zabawne biorąc pod uwagę, fakt iż obecny rząd miał zamiar upraszczać rzekomo "absurdalnie skomplikowane" zawiłości prawa winkulijskiego, tymczasem samemu proponuje akt prawny trudny zarówno do klasyfikacji jak i interpretacji i to wszystko zdołał zamknąć w jednym zdaniu!
  12. Z całym szacunkiem, ale to co ostatnimi czasy dzieje się w gmachu wysokiej izby jest delikatnie mówiąc żenujące - kiedy rok temu przedstawiłem projekt Kodeksu Cywilnego, fakt faktem bardzo prowizorycznego i być może w tej materii niedopracowanego, to wnioskodawca powyższej uchwały pisał "...i komu to przeszkadzało?" w kontekście tego, że chociażby kwestie zawartych w ZW małżeństw miały być regulowane na podstawie tego kodeksu, a nie wewnętrznych przepisów wspólnot wyznaniowych (czasami nawet nieuznawanych przez państwo) dając do zrozumienia, że tego typu regulacja prawna nie ma racji bytu w Związku Winkulijskim, a przynajmniej tak to zostało przeze mnie odebrane. Dzisiaj obecny rząd zamiast wziąść się do roboty i przedstawić jedną poważna regulacje z zakresu prawa cywilnego, a ostatnie uchwały rządu tylko umocniły mnie w przekonaniu, że to rozwiązanie jest absolutnie konieczne, to woli uprawiać kazuistykę ad hoc, czyniąc to w dodatku z ominieciem środków przewidzianych w konstytucji - uchwała Folkstagu nie jest aktem powszechnie obowiązującego prawa w przeciwieństwie do USTAWY (art. 31.), Mniejsza z resztą o to - wnoszę o odrzucenie przez wysoką izbę powyższego projektu, jako szkodliwego ekscesu dla naszej mysli prawniczej, który daje przyzwolenie na inflacje prawa - nie możemy dopuścić aby kwestie z zakresu prawa cywilnego materialnego regulowało 50 jednozdaniowych i pozakostytucyjnych uchwał, zamiast jednego solidnego kodeksu cywilnego.