Waksmanbus wjechał do Opaczy chwilę po godzinie 12, między halami fabrycznymi i kominami, które dymiły od rana. Na tle szarych murów Starego Miasta pojawił się czarno-biały autokar - symbol nowej epoki. Robotnicy z zakładu "Stalë Murøtykk" (Stal Muratycka) zgromadzili się na Placu Maszyn, dawnym miejscu wieców robotniczych z czasów Kramasza. Na czele tłumu stał starszy majster w roboczym kombinezonie, który jeszcze pamiętał dni, gdy do miasta zjeżdżali kalkiliści.
W końcu z autokaru wyszedł Waksman - nie z rozkazem, lecz z zaproszeniem do rozmowy. Wszedł na platformę i zaczął przemawiać:
Rozległy się gromkie brawa. Waksman rzekł:
Wszystkie pytania wygenerowano przy pomocy wyszkolonego specjalistycznie modelu ChatGPT. *Moje odpowiedzi następnie są do niego wysyłane, żeby zasymulować reakcję pytającego
- Do przodu wyszedł szczupły mężczyzna w płaszczu, wyraźnie niepasujący do reszty tłumu. Był ewidentnie pewny siebie. - "Panie Waksman. Pański dziadek zaprowadził tutaj system, który zamykał usta, więził myślących inaczej i traktował obywateli jak pionki. Teraz pan mówi o "demokracji kalkilistycznej"? Czy to nie jest po prostu nowe słowo na starą tyranię? Ilu z nas znowu będzie musiało milczeć dla "silnego przywództwa"?
- Pan Oswald zmrużył oczy i kiwnął głową z lekkim uśmiechem i odszedł z powrotem w tłum, zostawiając po sobie chwilę milczenia - ale bez kpinu*. Następnie do mikrofonu podszedł wysoki, przysadzisty robotnik w poplamionym kombinezonie. Zanim się odezwał, otarł twarz szmatką. - "Waksman. Ja pracuję tu od 22 lat. Słyszałem już wielu takich jak pan - wszyscy obiecywali, że robotnik będzie "słyszany". A potem jak trzeba było podnieść ceny, to podnosili. Jak trzeba było zwolnić - to zwalniali. A ja mam tylko jedno pytanie: skąd mam wiedzieć, że pan nie zniknie po wyborach, jak reszta?
- Rëda z początku uniósł brew, potem spojrzał na swoich kolegów, po czym - ku zaskoczeniu wielu - parsknął śmiechem. Podał Waksmanowi dłoń i uścisnął ją mocno. Tłum odpowiedział falą oklasków - bez euforii, ale z uznaniem*. Jako ostatnia z tłumu nieśmiało wystąpiła młoda dziewczyna z torbą logo Technikum Przemysłowego nr 1 im. Kramasza. Jej głos był cichy, ale pewny - "Panie Waksman. Ja jestem z Opëc, tu się uczę, ale moi bracia już wyjechali do Holsuo albo za granicę. Mówią, że tutaj nie ma przyszłości. Co pan zrobi, żeby młodzi ludzie chcieli zostać w takich miastach jak nasze?
- Emëlia uśmiechnęła się, jakby naprawdę poczuła, że jej pytanie nie było na pokaz. Zrobiła zdjęcie Waksmanbusowi, po czym wróciła do swoich koleżanek*.
Po ostatnich słowach Waksmana atmosfera się zmieniła - nie była już tylko pełna entuzjazmu, ale i namysłu*. Na zakończenie spotkania, gdy Waksman ponownie wszedł do autobusu, kilku młodszych mieszkańców trzymało już prowizorycznie wykonany baner "OPËC WIERZY".