Trochę tak, ultranordatyzm fajnie brzmi. Koledzy idologowie z Koalicji Konserwatywnej podpowiadają, że ultranordatyzm jest raczej rozwinięciem pannordatyzmu, jego kolejnym krokiem który powinien zostać poczyniony po faktycznym zjednoczeniu Nordaty, a który ma na cel wygranie rywalizacji z wszystkimi innymi cywilizacjami i stanie się mocarstwem, tak politycznym, jak kulturowym. Powstała w dzikim roku 2023, więc idea, że w ogóle jesteśmy w stanie domknąć pierwszy krok (klasyczny pannordatyzm) padała na podatny grunt.
Tylko co, jaki konkretny claim jest tym Mitem? Mówienie o wspólnocie psychologicznej i transcendencji jest piękne, ale może zostać odniesione do każdej innej społeczności. Brakuje mi tutaj mitu założycielskiego, kulturowej definicji Nordaciarzy, odpowiedzi na pytanie czym się różnimy od wszystkich innych, która to istniałaby sobie obok tej historycznej. W przeszłości tym rdzeniem Mitu był "amerykański" mit o odtrąconej kolonii yoyo, na którą zsyłano tych, którzy sobie w Starym Świecie nie radzili, a która to zbuntowała się i udowodniła wszystkim swą wartość, nie polegając odtąd na wielkich, zapatrzonych w sobie mieszkańcach metropolii. Przynajmniej takie wrażenie odniosłem wchodząc do Nordaty, co swoją drogą wydarzyło się zupełnym przypadkiem i miało związek z faktem posiadania przez Muratykę linku do swojego discorda na stronie na micropedii.
Gdy stawiałem tu swe pierwsze kroki, Mit ten coraz mniej rezonował, zwłaszcza, gdy post-IFN państwa powoli zyskiwały uznanie w oczach obcokrajowców, powodując z kolei do złagodzenia przekazu tychże nordackich mikronacji, a obecnie nie istnieje on w przestrzeni publicznej (choćby podświadomie) właściwie w ogóle. Czy coś, a jeśli tak, to co go zastąpiło, jak kuledzy sądzą? Nie jestem w stanie wskazać jednego, powszechnego mitu założycielskiego, choć od dłuższego czasu propagujemy wizję II FN nie tylko jako najdoskonalszego dotąd ucieleśnienia idei Nordaty Zwycięskiej, ale niejako państwa weterańskiego Brodryjskiej Wojny Domowej, która zbliżyła do siebie późniejszych pionierów drugiego efenu. Implikacje takiego podejścia byłyby bardzo ciekawe, bo kazałyby sądzić, że być może definicją kulturową IIFN jest bycie bastionem kultury dyskusji w coraz szybciej "mięknącym" na wzór zaoceaniczny Kontynentem Północnym i ostatnim sukcesorem ideałów Starej Nordaty, starającym się realizować je w realiach Nordaty zgoła Nowej.
Fakty.
Pannordatyzm to dla mnie pojedyncza idea stanowiąca część naszych światopoglądów niż skonkretyzowana, czy nawet, nie daj Jahwe, scentralizowana szkoła poglądów.
Czasem można go wyrażać, albo wyrażać, że się go wyraża nawet poprzez niszczenie integracji.