• Lubię to 1
  • Kocham to! 5
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
NAP
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt
  • advertisement_alt
  • NordFind — Federalna Wyszukiwarka
    Wpisz frazę, aby zobaczyć podpowiedzi.

Dlaczego zdecydowałem się kandydować


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
  •   Zaimki: męskie

  •   Zaimki: męskie

    Drodzy Obywatele, 

    Proszę Państwa,

    Z racji tego, że w dniu wczorajszym zgłosiłem swoją kandydaturę na urząd Prezydenta II Federacji Nordackiej, uznałem, że wypadałoby przybliżyć Wam moje motywacje, by nie uchodziło to wyłącznie za kolejną decyzję wywodzącą się z jakiejś dyskusji w wąskiej grupie w kuluarach - owszem, przeszła ona przez taką wewnętrzną debatę z kilkoma ważnymi osobistościami, jak większość rzeczy w naszym państwie, jednakowoż była ona wynikiem miesięcy rozważań i śledzenia powolnego staczania się naszej republiki, dobra wspólnego wszystkich obywateli, w otchłań chaosu, niestabilności, dezintegracji efektywności władzy oraz jej kontaktu z obywatelami. Najlepiej jednak zacznę od początku. 

    Pomysł ubiegania się o urząd pojawił się, jak małe nasiono, jakoś pod koniec urzędowania na tym stanowisku czwartej z kolei osoby, Kaspara Venrira Waksman-Dëtera, myślę, że było to wiosną lub latem ubiegłego roku. Wydawało mi się wtedy, iż sytuacja jest zła - u steru władzy stał człowiek... właściwie to stał rzadko, pojawiając się bardzo sporadycznie, doprowadzając tym do obstrukcji procedur i funkcjonowania trybów wewnętrznej oraz zewnętrznej polityki. Niezależnie od przyczyn nieobecności pana Kaspara (zakładam oczywiście, że uzasadnionej) nastroje w nordackiej rzeczypospolitej były bardzo pochmurne i nawet przebąkiwania o radykalnym rozwiązaniu szerzącego się od szczytu przywództwa marazmu spotykały się ze zrezygnowaną apatią. Wtedy też przekonałem się, iż tylko jeden obywatel może przerwać nastałe milczenie - tak przynajmniej chciałem wierzyć. Kandydat Koalicji Konserwatywnej Kamiljan de Harlin, który, choć nie był nowym, skutecznie roztaczał wokół siebie aurę świeżości, która zdawała mi się nadzwyczaj wyraźna. Oczywiście może to być wyłącznie moje wrażenie; bądź co bądź już wcześniej znałem (no, na tyle, na ile się zwykle w mikronacjach "zna" ludzi) i darzyłem szczególnym poparciem osobę Jego Cesarskiej Mości Cesarza Insulii, rodzica Doctriny, dawnego Prezydenta i Marszałka Parlamentu I Federacji Nordackiej Kamiljana I, toteż mój osąd na działania tegoż z pewnością jest daleki od obiektywizmu - pozwolę sobie jednak kontynuować snucie opowieści z mojej perspektywy.

    Pewny kandydat na fali nadziei wygrał wybory i rozpoczął urzędowanie z entuzjastycznym nastawieniem - niestety z doświadczenia wiem, że poziom entuzjazmu można ocenić po późniejszym wypaleniu, gdy się nie uda. Sądzę, że trafnie zdiagnozował on problemy Nordaty (państwa), a przynajmniej jeden, będący wręcz lejmotywem. Walki wewnętrzne między kompletnie opozycyjnymi partiami (Koalicja Konserwatywna, Nordacka Partia Regionów, Kalkilistyczna Partia Federacji), które zajmowały rządzącym większość czasu, zostawiając go niewiele na wykorzystywanie z trudem utrzymanej władzy. Zakładam, że, tak jak ja, widział dwa rozwiązania - zwaśnione strony muszą się pogodzić albo jedna musi kompletnie zdominować pozostałe - wtedy będzie można skutecznie rządzić (coś w tym jest, nie ukrywam, że moje rządy jako Premiera przebiegłyby znacznie lepiej, gdyby nie to, że trzy czwarte czasu poświęcałem nie na rządzenie, a na utrzymywanie władzy do końca kadencji, do którego, obawiałem się nie dotrwać). Wybrał w mojej opinii trudniejsze z rozwiązań, próbując skłonić obie strony do współpracy poprzez negocjowanie z nimi. Nie jestem pewien, czy działo się to za ich świadomą zgodą. Cóż, wiem, że ja oraz zaprzyjaźnieni (do niedawna, niestety) członkowie KK byli mocno rozgoryczeni, gdy dowiedzieli się o tym fakcie (z perspektywy czasu oceniam postępowanie JCM Cesarza-Prezydenta nieco lepiej, choć pewien uraz pozostał). Podjęto - podjęliśmy, bo przecież też w tym czynnie uczestniczyłem - trochę naprawdę dobrych działań, ale ostatecznie skończyło się nieciekawie - wypalenie, dymisja i v-uśmiercenie (była o to przecież cała afera, za której przypomnienie przepraszam, wybaczcie, Drodzy Obywatele) 6. Prezydenta Nordaty. A problem wewnętrznej walki istniał nadal, niestety. W grudniu byłem tak zmęczony udziałem w niej, że odmówiłem pozostania Premierem na drugą kadencję proponowanego mi przez następcę Harlina u władzy, Bolesława Kiranóo von Hohenburga (z którym miałem jeszcze lepszy kontakt... do niedawna, niestety) i zdecydowałem się wycofać z polityki (proszę nie wziąść ujawnienia tego faktu za samochwalstwo, zwyczajnie uznałem, że nie wypada go tu pominąć). V-emerytura nie potrwała jednak długo, a spokój dość szybko zakłóciło poczucie, że opuściłem Nordatę i jej obywateli, gdy potrzebowali rozwiązania swoich problemów.

    Co jednak miałoby być rozwiązaniem? Otóż nie co, ale kto. Człowiek wówczas cieszący się moim wielkim szacunkiem i roztaczający wokół siebie podobną do Harlinowej, choć może nieco bardziej zorganizowaną, o ile można to tak określić, aurę nadziei. I tak jak były Prezydent, tak ów polityk i uczony - Andrzej Płatonowicz Ordyński z Nordackiej Partii Regionów wierzył, że da się pojednać obie strony - choć trochę - i zrobić razem coś dobrego. Działać w jego rządzie jedności narodowej było doświadczeniem wspaniałym - do czasu, niestety. Z końcem miesiąca stycznia lider poddał się i sprawa została zakończona. Ponieśliśmy porażkę. Nordata poniosła porażkę. Upokorzona, pozbawiona sojusznika w postaci Imperium Nandyjskiego, z niezrealizowanymi planami i zanikiem woli walki. Powróciłem na v-emeryturę, znów jednak nie na długo. Powróciłem, znów grzęznąc wraz z wieloma innymi dzielnymi Obywatelami w bagnie politycznych intryg.

    Dopiero z rządem śmiałego Damiano Robingrena z Ligi Innowacji Strategicznych powróciła nadzieja - tym razem przynosząca owoce, co widać już po zaledwie tych paru dniach, które upłynęły od zaprzysiężenia. Jednak urząd Prezydenta został opróżniony. Otwiera to jednak nowe możliwości dla całej Nordaty! Czy to ja zostanę 8. Prezydentem II Federacji Nordackiej? Nie wiem, jak rzekł znany celebryta: czas pokaże. Czy zamierzam się ubiegać o to stanowisko? Tak! W końcu, zgodnie z powiedzeniem, jak już się w coś weszło, trzeba dokończyć dzieło.

    • Kocham to! 1
    • Haha 2
    NordNET:
    augustdelasparasan@nordnet.fn
     
    Discord:
    August (sagan Amatorii) / august_de_la_sparasan / August#6022
     
    101005704499837848.pngWierny Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego
    Odnośnik do komentarza
    Udostępnij na innych stronach

    Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

    Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

    Zarejestruj nowe konto

    Załóż nowe konto. To bardzo proste!

    Zarejestruj się

    Zaloguj się

    Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

    Zaloguj się
     Udostępnij