• Lubię to 1
  • Kocham to! 4
  • Haha 1
  • Wow 1
  • Zły 1
Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Ranking

  1. Markus Wettin

    Markus Wettin

    Obywatel Federacji


    • Punkty

      3

    • Postów

      252


  2. Peetri Romanaav

    Peetri Romanaav

    Radca NUI


    • Punkty

      2

    • Postów

      1 308


  3. Borys Zamycki

    Borys Zamycki

    Obywatel Federacji


    • Punkty

      2

    • Postów

      161


  4. Andrzej Ordyński

    Andrzej Ordyński

    Obywatel Federacji


    • Punkty

      2

    • Postów

      877


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.05.2025 w Odpowiedzi

  1. Witam wszystkich serdecznie 🙂 To Nadkrólestwo to o hellenistycznym państwie Greków baktryjskich, bo żyła w nim ludność grecka, macedońska, perska a nawet indyjska (pomysł zaczerpnięty z Teodora Parnickiego i jego powieści "Koniec "Zgody Narodów"). Każdy członek dynastii Eutydemidów miał w powieści własne królestwo, ale wszyscy byli posłuszni królowi kontrolującemu Baktrę, stolicę całego państwa. Co do mojej aktywności mikronacyjnej, to myślę na początku o hodowli koni i bydła, może jakieś niewielkie rolnictwo na własne potrzeby. Później wejdę w górnictwo, co doskonale wpasuje się w plany rozwoju energetyki naszego kraju :)) Szykuję również pewną niespodziankę pod względem narracji 😉 Sprawa jest rozwojowa.
    2 punkty
  2. Wasza Imperatorska Mość! Wasze Ekscelencje! Zgadzam się z zaproponowaną koncepcją podziału administracyjnego Nan Di. Metropolia mogłaby jak najbardziej zostać Cesarstwem - nie widzę ku temu żadnych przeciwwskazań. Jednocześnie jestem za tym, by stolica Imperium - Alelsanark Romanaavkud - była, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, Kompleksem Stołecznym niewchodzącym w skład żadnej innej części składowej Imperium i zarządzanym bezpośrednio przez Imperatora lub przez wyznaczonego przezeń Mera. Jeżeli chodzi o podział zadań, to ja zgłaszam gotowość do działania przede wszystkim na polach, na których, jak mi się wydaje, moja mikronacyjna aktywność przynosi względnie najlepsze owoce, a więc: język nandyjski oraz opisy fabularne, demograficzne i geograficzne regionów i miast. Mógłbym, na przykład, przeprowadzić ponowną analizę demograficzną Imperium Nan Di. Taka analiza była już przeprowadzana dla metropolii Nan Di oraz dla Nowej Ordy. W ciągu kilku tygodni mógłbym ją nieco odświeżyć i wzbogacić - przede wszystkim o Starobrodrię. Mogłaby to być dobra baza do dalszych fabularnych opisów.
    2 punkty
  3. Czcigodny, najjaśniejszy Patriarcho Marsylii i Całego Kiryzmu we wszelkich zakątkach mikroświata! Zwracam się dziś do Jego Świątobliwości z pokorną prośbą o upamiętnienie wybitnego działacza, zasłużonego dla wyspy Voxima i Naszej Wielkiej Sprawy, zanim jeszcze ktokolwiek inny zaczął ją realizować. Wczoraj to nastąpiła piąta rocznica jego przybycia do mikroświata - a zwał się on Karol von Sarm, choć częściej używał miana Betel RigSun. Zaczynał od Sarmacji i szybko dał się poznać jako jeden z pionierów eksploracji kosmosu wirtualnego. W Sarmacji startował również w wolnej elekcji roku 2020, ale bezsprzecznie najważniejsze są jego dokonania poza tym mikronacją. Uczestniczył w pionierskich przedsięwzięciach - najpierw, we wrześniu owego roku stworzył jedną z pierwszych, jeśli nie pierwszą, mikronację posiadającą terytorium w całości poza Pollinem - Imperium Pollinu, na którego terenie odkrył kompletnie obcą rasę pozaziemskich istot, znanych jako kerbale, jak i nowy, niezwykłe wydajny materiał, to jest tyberium. 5 października z kolei podpisał Akt Konfederacji Pollińskiej, pierwszego tego typu zrzeszenia państw, powstałego na osiemnaście dni przed Unią Niepodległych Państw, która to zawłaszczyła sobie tytuł pierwszeństwa. Konfederacja owa łączyła w nowy sposób Imperium Pollinu właśnie, Królestwo Voxlandu, Królestwo Biednamu, Cesarstwo Norweglandu, Secesyjną Republikę Westland i Republikę Amatorską. Stał się zatem zasłużony dla każdego z tych państw, a przez swą pracę naukową - dla mikroświata w ogóle, nigdzie jednak upamiętnienia się nie doczekał. Jego wielkie dokonania obejmują nawet - całkiem wyprzedzające swoje czasy - wspieranie walki o wolną Voximę, kiedy to 10 października 2020 roku dokonał on zniszczenia miasta Lizbona w Voxlandzie, o której to metropolii od tej chwili wieść wszelka zamilkła. Zapomnienie dopadło też samego Betela RigSuna i jego dziedzictwo wkrótce po tym, jak odszedł - mam nadzieję - spełniony z mikronacji. Nigdzie nie doczekał się odpowiadającego jego przełomowym dokonaniom upamiętnienia. I właśnie o przełamanie tej złej passy proszę dziś uniżenie Jego Świątobliwość, wierząc, iż jest to w Waszej mocy, by - choć na terenie Państwa Kościelnego Kirymu - odnowić pamięć o Betelu RigSunie i wielkich jego zasługach.
    1 punkt
  4. Swego czasu, jeszcze na forum Bastionu, Nandyjczycy bawili się w pewną narracyjną zabawę. Myślę, że warto do niej wrócić, bo ta historia zdecydowanie zasługuje na ciąg dalszy. 😄 Przypominając kontekst i zasady: śledzimy losy Arnolda Żółćmana - marudnego i nieco groteskowego mieszkańca Nowej Ordy w Imperium Nandyjskim. Arnold pracuje w sklepie mięsnym w Hedongu, gdzie czuje się wyzyskiwany i niedoceniany. W głębi serca marzy jednak o wielkim sukcesie. Każdy uczestnik może dopisać fragment jego historii, wprowadzać nowe postacie, absurdalne wydarzenia czy nieoczekiwane zwroty akcji. Poniżej przypomnę, to co napisaliśmy do tej pory: Arnold Żółćman, podrzędny sprzedawca w sklepie mięsnym w Hedongu, stał za ladą, nerwowo stukając palcami o wysłużony blat. "Dzień w dzień to samo: kiełbasa, boczek, marudzenie klientów." - pomyślał, gdy kolejna emerytka zaczęła wykłócać się o świeżość mięsa mielonego. Marzył o zmianie, o czymś, co wyrwałoby go z tej monotonii i dało poczucie, że nie utknął w martwym punkcie. Tymczasem jego największym osiągnięciem było udawanie, że waga działa prawidłowo, mimo że zawsze dodawała pół kilo. * Nagle rozległ się dźwięk dzwonka przy drzwiach, ale zamiast kolejnego klienta do sklepu wkroczyło dwóch mężczyzn w ciemnych mundurach Gwardii Nowej Ordy. Jeden z nich, wysoki i barczysty, wyjął z kieszeni złożony na czworo arkusz papieru i odczytał sucho: — Arnold Żółćman, z rozkazu dowództwa zostajesz wezwany na obowiązkowe ćwiczenia wojskowe. Zgłoś się jutro o świcie w centrum rekrutacyjnym Hedongu. Arnold zamarł, ściskając w dłoni nóż rzeźniczy. Przez chwilę myślał, że to pomyłka, ale pieczęć Nowej Ordy na dokumencie nie pozostawiała złudzeń. Zerknął na klientów, którzy szeptali między sobą, a potem na swojego szefa, który tylko wzruszył ramionami. — Cóż, przynajmniej coś się zmieni — mruknął do siebie, chowając wezwanie do kieszeni. * Ćwiczenia wojskowe to było coś dokładnie dla Arnolda. Wszystko szło dobrze,a Żółćman się przykładał jak tylko mógł. Miał tylko jeden, malutki incydent, gdy nieobyty z rozdaną nowym rekrutom bronią pamiętającą chyba starą Brodrię,o mało nie odstrzelił głowy koledze wchodzącemu do kwatery którą zajmował! Mogło być gorzej. W końcu przyszedł czas na misję w terenie. Mieli schwytać w odległym górskim regionie, zalesionym i oddalonym od ludzkich siedzib mityczne yeti, które według danych wywiadu, żyły w jaskiniach i polowały na jaki czy inne zwierzęta, dzikie czy hodowlane (choć chodziły słuchy, że mięsem ludzkim też nie pogardzą!). Podoficer kierujący akcją stwierdził, że Żółćman może się przydać jako człowiek potrafiący rozebrać rzeźniczym nożem zwierzynę. Na odprawie, zebrani członkowie drużyny usłyszeli od podoficera dowodzącego akcją, że mają schwytać zwierzę żywe. Miał ich przetransportować wojskowy śmigłowiec Cesarstwa Nan Di i zostawić w okolicy, w której od dawna dochodziło do niewyjaśnionych zaginięć. Byli zdani na siebie... * Arnold siedział w ciasnym wnętrzu śmigłowca, nerwowo obracając w dłoniach swój masarski nóż. Silnik głośno wibrował, a w dodatku w uszach wciąż rozbrzmiewał mu głos podoficera: "Strzelajcie tylko w ostateczności!" Żółćman nie był pewien, czego się spodziewać, ale czuł, że nie czeka go nic dobrego. Gdy maszyna wylądowała na niewielkiej polanie otoczonej gęstym lasem, drużyna szybko wyskoczyła z helikoptera, gotowa do działania. Arnold z niepokojem patrzył na odlatującą maszynę. — No to zostaliśmy sami — powiedział jeden z żołnierzy. Powietrze było wilgotne, a ciszę przerywał jedynie szelest liści poruszanych przez lekki wiatr. Arnold rozejrzał się, czując zimny dreszcz na plecach. Nerwowo przełknął ślinę. Ruszyli w stronę jaskiń wskazanych przez wywiad. Połamane gałęzie i głębokie odciski w błocie sugerowały, że coś dużego poruszało się tu całkiem niedawno. — Mam złe przeczucia — szepnął do Arnolda jeden z żołnierzy, Bob. — Dobrze, że jesteś rzeźnikiem, najwyżej oprawisz tę bestię jak kurczaka. A kto wie, może nawet będzie smaczna — dodał, próbując żartować. — Każde mięso da się oprawić, ale nie każde powinno się jeść — odparł cicho Żółćman, przypominając sobie dawne opowieści starych rzeźników o zwierzętach, których mięso sprowadzało zgubę na tych, którzy je skosztowali. Z głębi lasu dobiegł ich odległy, nieludzki ryk. Drużyna natychmiast zamarła. Arnold odruchowo chwycił za karabin. Szybko zaczął tęsknić za sprzedażą kiełbasy w Hedongu. * Arnold zastanawiał się, który geniusz wpadł na pomysł złapania zwierza żywcem. Zdał sobie sprawę, że to może być jego ostatnia misja. Nie jest sztuką zginąć za Cesarstwo,ale lepiej żeby druga strona gryzła ziemię. Postanowił doradzić dowodzącemu akcją wycofanie do najbliższej wioski i zastawienie pułapki. Może uda się zarekwirować za wojskowym pokwitowaniem jakiegoś jaka i wykorzystać jako przynętę. O dziwo, podoficer Li się z nim zgodził! Uznał, że to oczywista pułapka małpoludów. Wydał swoim żołnierzom rozkaz oszczędzania amunicji. Zaczęli marsz ubezpieczony w kierunku najbliższej wsi. Mieli wrażenie, że stale ich ktoś obserwuje z okolicznego lasu. Kto tu był myśliwym,a kto zwierzyną? Czy jakaś żywa skamielina typu gigantopitek była warta ich życia? Może wystarczyło tylko zabrać próbki sierści dla naukowców i niech się bawią w laboratorium w genetykę regresywną czy klonowanie? Szeregowy Żółćman był przerażony... * Nagle wśród drzew coś się poruszyło. Było słychać ciężkie kroki oraz dźwięk łamanych z łatwością gałęzi. Arnold poczuł, jak włosy na głowie stają mu dęba. Bob, który szedł tuż obok, uniósł dłoń, zatrzymując oddział. — Kontakt! — krzyknął podoficer Li, celując karabinem w stronę lasu. Z cienia wyłoniła się masywna sylwetka. Nie był to jednak zwykły yeti, jakiego opisywały legendy. Stwór miał ludzkie oczy, zbyt inteligentne, zbyt świadome. Arnold z przerażeniem zauważył, że w jednej z jego wielkich łap coś się błyszczało: stalowy nóż wojskowy. — To… to niemożliwe… — wyszeptał. Bestia zatrzymała się, zmierzyła wzrokiem żołnierzy. A potem przemówiła niskim, gardłowym głosem: — Odejdźcie... albo zostaniecie na zawsze. * Żołnierzy wprawdzie na moment zamurowało z wrażenia, ale Li pierwszy odzyskał zimną krew i strzelił do stwora nabojem zawierającym środek nasenny. Małpolud upadł nieprzytomny i został na wszelki wypadek umieszczony w klatce. Sytuacja wyglądała nieciekawie, bo trzeba było albo kontynuować marsz do wioski, by zorganizować punkt obrony i stamtąd wezwać śmigłowiec albo zrobić to już tu i teraz. Arnold dostał rozkaz pilnowania zwierza i miał w razie czego dopilnować, żeby trafił w jednym kawałku w ręce naukowców. Ciekawe, kto wyjdzie z tego bez szwanku? My czy stworzenie? Skąd on miał nóż wojskowy i jakim cudem jest w stanie mówić? - pomyślał Żółćman. Do wiochy kawał drogi,a włochaczy może być tu zaraz więcej. * Arnold nerwowo ścisnął karabin. Małpolud wciąż pozostawał nieprzytomny, ale jego obecność budziła więcej pytań niż odpowiedzi. Podoficer Li, z ponurą miną, konsultował się przez radio z dowództwem. Nagle w lesie rozległ się dudniący ryk. Arnold spojrzał na Boba, który pobladł i wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć. - Li, co robimy? - zapytał Żółćman, nerwowo rozglądając się dookoła. - Robi się ciemno, nie możemy tu zostać. Zaraz przyjdą kolejne. Podoficer wziął głęboki oddech i ścisnął radio w dłoni. - Nie wiem, Arnold - przyznał cicho, wyraźnie spięty. - Dowództwo coś przed nami ukrywa. Każą nam zabrać to… “coś” do wioski i tam czekać na wsparcie. Do rozmowy wtrącił się Kim, naukowiec z Akademii Wojskowej, którego zadaniem podczas misji było zbadanie anatomii schwytanego yeti. - Mi to wygląda na jakiś nieudany wojskowy eksperyment - powiedział, mierząc wzrokiem nieprzytomną bestię. - Coś, co wymknęło się spod kontroli.
    1 punkt
  5. Markus Wettin wszedł do Sali Smoczego Oddechu i od razu przykuła jego uwagę muzyka. Na scenie występował jahołdzki zespół, grając piękną ludową pieśń. Melodia była tak poruszająca, że Markus momentalnie zamarł w miejscu. Przymknął oczy na chwilę, pozwalając sobie odpłynąć. Był oczarowany, ale też poruszony - jakby coś, co dawno utracił, na moment do niego wróciło.
    1 punkt
  6. Kryszkow, Krasnodarska Góra i rękopisy starca Sawy Do redakcji "Tajemniczego Pollinu" Związku Kolektywistycznych Republik Rad. Według źródeł, których ze względu na bezpieczeństwo naszych informatorów nie możemy ujawnić, funkcjonariusze tzw. Tajnego Wydziału Badawczego mieli wejść na teren klasztoru w którym zamieszkiwał niegdyś starzec Sawa, położonego w okolicach Krasnodarskiej Góry. Oficjalnym celem podjętych działań ma być ochrona obiektów dziedzictwa kulturowego. Nieoficjalnie bezpieka poszukuje czegoś, co może wpłynąć na uczucia religijne chrześcijan w całym mikroświecie. Operacją ma kierować sam Siergiej Kryszkow, postać owiana wyjątkowo złą sławą. W przeszłości był odpowiedzialny za politykę ZKRR wobec środowisk akademickich i religijnych. Teraz za cel obrał klasztor, z którym związana była legendarna postać starca Sawy — mnicha, pustelnika, a w oczach niektórych wręcz proroka. Przepowiednia ta mówiła o wielkim rozłamie w chrześcijaństwie i o okresie sediswakancji na Tronie Pawłowym. Schizma miała zakończyć się przybyciem postaci z południa, czarnoskórego patriarchy, noszącego imię nieznane dotąd w dziejach Rotrii. To on miał zjednoczyć chrześcijaństwo i stawić czoła zwodzicielowi z Al Rajnu – Antychrystowi, który miał zdobyć wpływy nie przez miecz, ale przez iluzję i pozory. Wybrany niedawno patriarcha von Baden na pozór nie spełnia warunków przepowiedni. Nie pochodzi z Sambanafryki, nie ma ciemnej skóry i nie jest duchownym znanym ze skromności. Wybór patriarchy spoza kolegium kardynalskiego wzbudził kontrowersje. Dla jednych to znak odnowy, dla innych – dowód, że Rotria wpadła w ręce sił, którzy ponad świętą wiarą stawiają wpływy polityczne i rozgłos. Istnieją jednak interpretatorzy, którzy uważają, że von Baden jest przepowiedzianym czarnym patriarchą. Pochodzi z południa mikroświata - z Cesarstwa Niemieckiego. Nie ma czarnej skóry, ale ciemna jest jego przeszłość. Nade wszystko jednak, już pojawiły się głosy, że kardynałowie powierzyli mu stolec Pawłowy z nadzieją, że uda mu się przekonać schizmatyków do powrotu na łonu Kościoła Rotryjskiego. Czy ma to coś wspólnego z wkroczeniem służb ZSRR do klasztoru? Czy chodzi o coś więcej niż stare rękopisy? Według niepotwierdzonych informacji, w klasztorze zachowało się wiele rękopisów starca Sawy, które do dziś nie ujrzały światła dziennego. Mówi się o serii siedmiu objawień, z których tylko jedno zostało dotychczas upublicznione. Pozostałe miały zawierać nie tylko duchowe ostrzeżenia, ale i konkretne opisy przyszłych wydarzeń: daty, symbole, imiona, a nawet wzmianki o „technologii z innego nieba”. Konfiskata rękopisów przez komunistów dałaby im możliwość dowolnego manipulowania przepowiedniami i wpływania na emocje i decyzje chrześcijan rozsianych po całym mikroświecie. ZKRR, który oficjalnie odrzuca wszelkie formy religii, z pewnością nie miałby skrupułów, by wykorzystywać religijne przepowiednie... Czy działania Kryszkowa są elementem większego projektu – próbą przechwycenia duchowego dziedzictwa ogarniętego schizmą chrześcijaństwa i przekształcenia go w narzędzie inżynierii społecznej? A może w archiwach klasztornych rzeczywiście kryją się treści mogące zmienić bieg historii Kościoła Rotryjskiego, a może i całego Pollinu? Nikt nie zna jeszcze odpowiedzi. Ale już teraz wiadomo, że wybór von Badena nie uciszył pytań – przeciwnie, obudził nowe. Jeśli to on jest Czarnym Patriarchą, to gdzie znajduje się Antychryst, z którym ma się zmierzyć? Jeśli informacje o pochodzeniu Czarnego Patriarchy były metaforyczne, to może i te dotyczące Antychrysta takie są? Może "Al Rajn" z przepowiedni oznacza wszystkie państwa rządzone przez niewiernych? Tajemniczy Pollin będzie śledzić rozwój sytuacji. Czytelników prosimy o ostrożność – ale i czujność. W mikroświecie prawda często chowa się pod płaszczem bajki. Nawet najbardziej nieprawdopodobne historie mogą okazać się prawdą.
    1 punkt
  7. Cesarstwo Indyjskie było częścią Imperium Brytyjskiego, i to nawet nie jako metropolia. Więc spokojnie, po wyzwoleniu Brodrii w składzie naszego Imperium zmieści się i drugie Cesarstwo. 🙂
    1 punkt
  8. Właśnie nie wiem jak to brzmi. Już i tak zmieniłem „znienawidzoną” prowincję na włości. Nie mniej na Nan Di możemy dużo podziałać. Może to być jeszcze Domena Imperialna Nan Di. Bo Królestwo to akurat mityczne i jak dobrze pamiętam 5-ciu Królów było tylko w Nan Di. 😉
    1 punkt
  9. Zastanawiam się tylko, czy użycie przedrostka "nad" nie oznacza, że jest ono nadrzędne względem innych królestw, a przecież innych nie mamy. Może się czepiam, ale coś mi się tu gryzie. Jak najbardziej, mogę coś podziałać w tym kierunku.
    1 punkt
  10. Dobrze Szanowni, Kończmy kwestię administracyjną, czy każdy zgadza się z następującym postanowieniem, które zostanie wpisane w naszą konstytucję: ”Imperium Nandyjskie składa się z włości: - Nadkrólewstwa Nandyjskiego - Chanatu Nowej Ordy - Wielkiego Księstwa Starobrodryjskiego” Szanowny @Reza I Pahlavi, ciekawy pomysł z Nadkrólestwem dlatego wykorzystany. Szanowny @Andrzej Ordyński, bardzo ciekawy pomysł. Niech każdy z nas zajmie się jakąś dziedziną naszego kraju i niech ją opisuje. Nauka to Twoja domena, regionami mogliby zająć się Panowie Pahlavi i @Borys Zamycki, a Szanowny @Markus Wettinmoże kulturą? Nie wiem jeszcze to podzielimy, każdy niech powie czym chciałby się zajmować. Osobiście zajmuje się siłami zbrojnymi, dlatego mógłbym zająć się tym w czasopiśmie. Także zakończmy kwestię podziału administracyjnego i niedługo zacznę poprawiać wygląd Naszej części forum. Potem przejdziemy do gazety i opisu forum. Także dyskutujmy dalej.
    1 punkt
  11. Może być. Nic się nie powinno stać jak Cesarstwo będzie w składzie Imperium. To przecież tylko nikronacje, prawda?
    0 punktów
  12. A nie może być po prostu Cesarstwo? Imperium składałoby się (na ten moment) z Cesarstwa, Chanatu i Wielkiego Księstwa.
    0 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00