Na wstępie chciałbym zachęcić wszystkich, którzy weszli w ten wątek, aby przeczytać moją pracę do końca. Dalej jestem trochę schorowany i nie klei mi się pisanie, także za nieścisłości chciałbym przeprosić. Postanowiłem napisać ten wątek, ponieważ zauważyłem, że większość naszego narodu nie ma jako takiej wizji na Muratykę, czy też regiony, a jedynie zwyczajną wizję na bicie aktywności, która nic nie wnosi do Polinu, a tylko stertę postów o mniejszym, czy większym znaczeniu, chociaż nie wiem jaki jest sens ślepego klepania aktywności, która jest sztuczna.
Mam wizję zarówno na region, jak i na Muratykę, chociaż jedno jest zależne od drugiego, to nie wyklucza to funkcjonowania na różne sposoby. Mam tu na myśli oczywiście, to że Republika Muratyki w obecnym kształcie demokracji nie da rady funkcjonować patrząc zarówno na liczbę obywateli, a także na ich działalność w poszczególnych gałęziach zarówno funkcji państwowych jak i ich własnych przedsięwzięciach. Uważam, że Republika w kształcie takim jakim jest nie przetrwa długo, ba! Ta może upaść na rzeczy innego silniejszego ustroju, dlatego powinniśmy rozejrzeć się w historii Muratyki, który ustój miał najwięcej sensu. Tutaj nasuwają mi się rozwiązania Engelberta Dollfußa, który tak kochał swoją Ojczyznę, że nie pozwolił jej stoczyć się w stronę nazistowskich Niemiec i dlatego zastanawiam się nad ustrojem, który pociągnie masy, a zarazem będzie nawoływał do muratyckiej tożsamości narodowej.
Dlatego propozycja na Republikę Muratyki jest przemianowanie jej w Narodową Republikę Muratyki, która byłaby de facto Federacją Ulenów, które przedstawiałyby głównie narody żyjące na terytorium całej Muratyki. Można by było utworzyć Bundesrat na nasz wzór, w której skład wychodziliby wszyscy obywatele Muratyki i reprezentowaliby osobiście swoje interesy, co mogłoby ożywić nasza i tak skromną scenę polityczną, bo ta i tak umiera, a każda próba jej reanimacji jest na wagę złota. Chcemy, czy nie musimy odstąpić od uporu w przekonaniu, że republikańska Muratyka będzie silna, bo taka nie będzie... Każdy ma swoje marzenia, ja chciałbym silnej Korony Muratyckiej, ale takowa też nie powstanie, dlatego pora liczyć siły na zamiary i uciec z tej bańki marzeń, którymi karmimy siebie i swoje ambicje.
Politykę zagraniczną chciałbym delikatnie rzecz ująć całkowicie zacząć od początku i zbudować nasze stosunki międzynarodowe na zasadzie realpolitik, bowiem przyjaźnie z niestabilnymi narodami Nordaty nic nam nie dają, a tym bardziej nie są one stabilne tak samo jak tamte nacje. Powinniśmy postawić na silne państwa, od których możemy się uczyć, a zarazem czerpać od nich pełnymi garściami doświadczeń, nie tylko tych informatycznych, ale także rozwiązań politycznych, które czerpał Herr Dollfuss, aby nie dopuścić do sytuacji, w której jego kraj wejdzie w granice innego mocarstwa. Takimi państwami mogą być Sarmacja czy też Leocja.
To na tyle w dniu dzisiejszy, zapraszam do zadawania pytań, a swoje kolejne wizje będę publikował tutaj, w mniejszych/większych odstępach czasowych, gdy takie się pojawią.