August przyklęknął na chwilę, a cały świat wokół niego zwolnił. Kiedy nareszcie wstał, powoli i ostrożnie wyjął zza pasa długi, czerwonawy od odbitego światła pochodni nóż. Widać na nim było liczne rysy, które z bliska okazałyby się misternymi zdobieniami, układającymi się w splecione ze sobą wzory, otaczające poczwórny, nałożony na siebie, za każdym razem z obróceniem o odpowiednią ilość stopni, symbolem. To była Gwiazda Ädrosa. Przyglądał się mu przez chwilę, obrócił to na jedną, to na drugą stronę, a potem podniósł wysoko, najwyżej jak mógł, mocno ściskając rękojeść. Z w ten sposób sztywno uniesioną ręką wraz z nożem skierowanym w bok, po kolejnej chwili przemówił.
– Oto mówię wam: Kirym nie żyje! Myśmy go zabili! – zabrzmiał jego donośny głos, niosący się po budynku. Opanował drżenie głosu, wymachując lekko uniesioną ręką, podczas gdy machinalnie obracał się parę razy, tak aby każdy go zobaczył. Wreszcie, jakby zrezygnowany, opuścił dłoń.
– Zaprawdę, Kirym został zabity i ledwo resztki jego pieczołowicie przechowujemy, starając się odbudować gmach potężny, który dawno spłonął. Przeto składamy raz jeszcze ofiarę Panu, Najznakomitszemu, nie po chwałę i pomyślność doczesną, ale na przebłaganie… – kontynuował cicho. Przeszedł parę kroków, po czym wrócił i jakby z rezygnacją cisnął nóż na ołtarz. Zwrócił się w stronę przygotowanej ofiary, mięsa i chleba.
– Nieczyste teraz te ręce i niepoświęconym jest, co one poświęcą. W czym je można obmyć, kiedy woda nie wystarczy? – spytał kapłan, przenosząc wzrok z ofiary na zgromadzonych w pewnym oddaleniu wiernych.
– W ogniu świętym, przez Boga Spirytusowa, Helmuta, Augustusa, Erba, Aaranoka i Pokornikusa rozpalonym – odpowiedzieli chórem, znowu notując rekord frekwencji odpowiadających na wezwanie, gdyż coraz więcej uczestników zaczęła kojarzyć, co właściwie powinno się w danym momencie powiedzieć. Ofiarę wrzucono do paleniska, a dym powstały z tego działania począł unosić się w górę. Ci, którzy śledzili go wzrokiem już wkrótce przekonali się, że ucieka on na świeże powietrze przez okrągły otwór w dachu cerkwi, którego wcześniej większość nie zauważyła. Ale on tam był, tak jak w każdym kirystycznym miejscu kultu; on również został zasłonięty na początku mszy, przed włączeniem światła.
– Oto dym z tej ofiary wejdzie w chmury Vadmy, a te uronią deszcz, który wpadnie do oceanów i do rzek, a także w ziemię. Z niej to się napijemy – rzekł August w poważnym tonie, chociaż dało się łatwo usłyszeć w nim również ulgę. Także wizualnie wyglądał na bardziej rozluźnionego – Za to materia wraz z nałożoną na nią intencją całego Zgromadzenia Kiriów spłonie i przeniesie się przez światy i wymiary, i poza Widzialne Multiwersum, aż do Jahwe. On posłyszy nasze wołania.
– Slava Jahwe, Teremntő Mkrśwtóo! – zakrzyknęła cała cerkiew.
Palenisko zostało oblane wodą i wyniesione poza zasięg wzroku uczestników modlitwy.
Wkrótce potem zgaszono pochodnie, wpuszczając jednocześnie nieco więcej światła dziennego, które rozgoniło panujący półmrok. Organista, niezbyt zadowolony, że czas ciszy, a co za tym idzie jego odpoczynku, dobiegł końca, nacisnął parę klawiszy, na co organy odpowiedziały triumfalnymi nutami, przetaczającymi się przez przestrzeń. Był to koniec części drugiej.
Przez parę minut trzeciej i ostatniej części mszy, znanej jako Deklaracja lub Motywacja, Augusta nie było możliwym nigdzie wypatrzeć. Kiedy po jakimś czasie powrócił na swoje miejsce, dalej obyło się bez dłuższych pauz i od razu przeszedł do modlitwy znanej jako Wyznanie Kiriokaliptyczne, będące jednym z nowszych tekstów religijnych kiryzmu, wszak traktujących między innymi o jego odroczeniu, które dokonało się przed czterema laty. Jego głos pozostawał spokojny i dźwięczny, kiedy wznosił swe modły ku niebiosom, dobitnie akcentując każdy fragment, zanim nie złapał oddechu.
Jahwe! Ty widzisz i wiesz, że rozproszony twój Lud Boży powoli wraca do dawnej chwały. Czy to w Zgromadzeniu w Kirymie, czy to na dworze Patriarchy naszego w Marsylii, czy to w cerkwiach całej Vadmy, wszędzie wyznawcy Twoi składają Ci cześć, odwołując się do przedwiecznego rytału płomiennego. Ustanów i utrzymuj komunię między nami tu zgromadzonymi a braćmi i siostrami, przez ręce Patriarchy naszego. Daj nam też gotowość do wyjścia z domów i porzucenia wszystkiego, co mamy w każdej chwili, kiedy tylko dopełnią się Dzieje, aby raz jeszcze stoczyć bój Państwa Bożego przeciwko Sprzeniewierzonej i strącić ją w niebyt
– wybrzmiało.









