Z mojego punktu widzenia, jako pół-gościa stojącego nieustannie w szpagacie między FN a Hasselandem: jeśli już to problem jest w tym, że taka zabawa jest zbyt hermetyczna. Tzn. choćbym chciał, to nie włączę się do niej, bo nie rozumiem o co chodzi, nie rozumiem większości wątków ani postów, więc przelatuję je wzrokiem i idę gdzieś indziej.
Możnaby pomyśleć o ideach na Winkulię zupełnie innych niż typowe układy w mikronacjach, na przykład wyobraźcie sobie model, w którym wszyscy startują jako szeregowi mieszkańcy kraju, którym zarządza fabularny rząd, którego decyzje są generowane w oparciu o AI. Jak rozumiem, zastosowanie AI inne niż do grafik powinno być tu spoko. Każdy z mieszkańców ma przed sobą określone poziomy funkcji i stanowisk, które musi przebyć, jeśli chce przejąć władzę w Winkulii, przy czym próba ich przyspieszonego przejścia może się skończyć spadkiem o kilka stopni w tej "drabinie społecznej". Jeśli ktoś grał kiedyś w taką planszówkę Węże i drabiny, to coś nią inspirowane. Domyślnym celem "gry w Winkulię" jest przejęcie władzy z rąk fabularnego rządu, czy to demokratycznie, czy przewrotem.
Takich idei może być wiele, a Winkulia brzmi jak całkiem niezła piaskownica do ich testowania.