Bądźmy łagodni. Tak, Premier Trinitz wydawał czasami dziwne i niezrozumiałe dla mnie decyzje (zwłaszcza parę miesięcy temu, teraz raczej nie), ale odwoływanie go za parę nieistotnych rzeczy sprzed paru miesięcy to jakiś absurd. Nie odwołamy premiera-widmo który nic nie robi i tylko blokuje rozwój (np. mnie za mojej kadencji jako MS), ale odwołamy tego, co próbuje, co angażuje, co podejmuje śmiałe decyzje w nadziei na zmianę. Odwołajmy jedyną osobę, dzięki której jeszcze nie rzuciłem tego wszystkiego w cholerę, widząc zerowe (do niedawna) zainteresowanie obywateli. Tak, odwołajmy jedną z ostatnich osób która się tu regularnie udziela i utrzymuje państwo, po to, żeby JE Erik lub Artur mogli tu przyjść i ponarzekać na sprawy, o których się orientują z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, a które nawet wtedy nikogo nie obchodziły. Z całym szacunkiem i moją prywatną sympatią, ale jakoś nie widzę rzeczywistości, w której któraś z WE na dłuższą metę bierze odpowiedzialność za Rząd Królewski w wielkim 2026.
Stateczkigate to już w ogóle hit, denerwować się o narracyjny pościk który urozmaica narrację wojskową. Tak, bo jesteśmy tak dumni z naszej regularnie używanej armii, że nawet jeden but nie może pozostać niewyczyszczonym. Gdyby struktury gniły (a gniją, bo od dawna nie mamy dowódcy tylko p.o., bo nie ma zainteresowanego khandydata) po cichu a władze udawałyby, że wszystko git, to byłoby dobrze. Ale, że władze wprowadzają realizm, że w dużej armii rozwalonej na wiele izolowanych terytoriów bez obsadzonego dowódcy pojawia się nieco korupcji, to jest już nie do wybaczenia. Zamiast w odpowiedzi na narracyjny pościk zrobić narracyjny pościk o protestach przed gmachem Rządu, domagajac się zajęcia tamtą sprawą, chcemy używać realnych środków, których nie używamy w de facto żadnej innej sytuacji - nie rozumiem tego.
Inne oskarżenia mają nieco więcej sensu, ale i tak niewiele. Jakoś tak się zdarza, że wszędzie, gdzie niby Burek zamknął nam szansę na współpracę, okazuje się, że ową szansą są jednostki wyalienowane, z którymi układać się nie da - czy to Rosko, czy głośna część Nandyjczyków. Jak to się dzieje, że akurat z takimi typami zadziera Burek, złośliwiec jeden, z którymi i tak nie sposób nie zadrzeć?
Podsumowując, uważam, że można i należy nakierowywać barona VON TRINITZA na właściwe tory, ale odwołanie to zdecydowanie zbyt ostry środek w tym celu.
Nie wierzę w to co czytam.


