Przy czym musimy pamiętać, że nowotworzone słowa odnordackie (nordacyzmy?) muszą być dźwięczne i proste w zapamiętaniu, żeby można je było wprowadzić do użytku powszechnego. Moja wizja języka nordackiego jest taka, że jest prosty w nauce i zrozumiały dla nas, realowych polaków, dzięki czemu możemy prosto się nim porozumiewać, bo kojarzymy słowa polskie z nordackimi.
Proponuję podsumować tutaj troszkę nasze rozmowy:
- Język nordacki głównie opierać się będzie na języku czeskim. Zapożyczy z niego akcent oraz alfabet (bez znaków specjalnych), a także zaadaptuje na jego podstawie prosty proces słowotwórstwa. Czeskie "znaczki z haczykiem" zastąpi się polskimi dwuznakami (cz, sz, rz, dz) oraz polskimi znakami specjalnymi (ż, ś, ć), a akcent w słowie będzie sygnalizowało się pojedynczym apostrofem za literą akcentowaną (na przykładzie - prikla'd).
- Język nordacki w kontekście słów będzie bazował na językach - czeskim, międzysłowiańskim, polskim oraz innych językach słowiańskich. Osoby chętne będą miały możliwość proponowania własnych słów.
- Ponadto, język nordacki zaadaptuje słowa z języków nordackich - muratyckiego, winkulijskiego, kiriańskiego oraz brodryjskiego i innych.
Co państwo na to? Czy taka wizja wszystkim odpowiada?