Nordata to kontynent, który rozwinął autorefleksję, jak żaden inny w mikroświecie. Nie jest on jedynie przestrzenią geograficzną, którą bez głębszego namysłu zajmują różne państwa, ale najprawdziwszą przestrzenią bardziej lub mniej otwartego dialogu. Dyskusje o istocie i kształcie Nordaty są na tyle skomplikowane, że ludzie z zewnątrz nie są w stanie w pełni ich zrozumieć, bez zagłębienia się w nasze wewnętrzne sprawy. A zagłębienie to nie jest proste, bo nie wystarczy spojrzeć na najnowsze wątki na forum lub dyskusje discordowe. Chcąc rozjaśnić i podsumować jeden z aspektów naszych nordackich dyskusji, postanowiłem stworzyć niniejszy tekst, będący zarazem zaproszeniem do dyskusji.
Aby zrozumieć, co się u nas dzieje, trzeba rozróżnić dwie podstawowe logiki, które od wielu lat współistnieją na naszym kontynencie: imperium jako roszczenie do uniwersalizmu oraz państwo narodowe jako praktykę zabezpieczania tożsamości. Imperium zakłada, że jego zasada ma mieć zastosowanie poza rdzeniem, że centrum powinno włączyć w swoją orbitę peryferie nie tylko siłą fizyczną, lecz poprzez przekazanie swojego światopoglądu i porządku. Etat‑nation przeciwnie: wyznacza granicę jako warunek możliwości bycia - tworzy narrację o „nas”, która chroni tożsamość, pamięć i wspólne normy. To rozróżnienie nie jest czysto akademickie, bowiem daje narzędzie do czytania działań politycznych: kiedy widzimy projekt integracji, jakim bez wątpienia jest Nordacka Unia Informatyczna, pytamy, czy jest to przejaw dążenia do uporządkowania niewidzialnego imperium, czy też zwykła organizacja międzynarodowa państw narodowych.
Na Nordacie funkcjonują obecnie dwa silne ośrodki, które noszą w sobie logikę imperium, ale różnie ją realizują. Imperium Nandyjskie przejęło od Imperium Brodryjskiego nie tylko część terytoriów, ale i ciągłość instytucjonalną i legimityzację. Przywołać tu należy pojęcie translatio Imperii, które oznacza przeniesienie praw do porządku imperialnego. Nan Di utrzymuje imperatyw porządku uniwersalnego: nie tyle wprost ekspansywnego, choć na płaszczyźnie deklaratywnej i z taką tendencją można się spotkać. Rzeczywistą tendencją jest jednak budowanie struktur, które uporządkowują rozbite ziemie postbrodryjskie. Zupełnie inną genealogię ma Imperium Kiriańskie - jest to imperium o krótszej historii, ale niezwykłej sile, które zdołała z wielu środkowonordackich etnosów i dawnych państw utworzyć jeden sprawnie działający organizm. Kiriania stara się tworzyć model, w którym wiele tradycji historycznych współtworzy jedną tożsamość, która nie znosi wcześniejszych, lecz ogarnia je wspólną zasadą. Oba porządki - nandyjski i kiriański - deklaratywnie aspirują do uniwersalności, a praktycznie do możliwie szerokiego wpływu, ale czynią to różnymi środkami i inną retoryką.
Obok nich żyją na Nordacie państwa narodowe - Winkulia, Voxland, Magnifikat, Hawiland i mniejsze podmioty - które nie pretendują do uniwersalizmu, lecz starają się budować stabilność przez spójność wewnętrzną. Ich polityka koncentruje się na zachowaniu i reprodukcji tożsamościowych praktyk. Granica - nie tylko geograficzna, ale przede wszystkim kulturowo-historyczna - jest u nich instrumentem ochrony tożsamości, a nie narzędziem ekspansji. Różnorodność tych bytów jest ważna dla równowagi kontynentu, bo to właśnie one w praktyce testują, jak daleko imperia mogą sięgać bez wykorzeniania lokalnych sposobów życia.
Szczególną kategorią, która problematyzuje proste klasyfikacje, jest ZKRR — Związek Kolektywistycznych Republik Rad. Formalnie przedstawiany jako socjalistyczna federacja, w praktyce nosi cechy zarówno federalnego Etat-nation, jak i aspiracji imperialnych. Jego retoryka akcentuje solidaryzm i centralne planowanie, zaś jego praktyki pokazują tendencję do koncentracji narzędzi decyzyjnych. To prowadzi do pytania, które nie da się rozstrzygnąć bez obserwacji: czy ZKRR pozostanie federacją opartą na relacjach między formalnie równoprawnymi republikami, czy też stopniowo przekształcać się będzie w projekt uniwersalny, nawiązujący do brodryjskiej przeszłości, w którym kolektywizm stanie się zasadą narzucającą porządek poza jego rdzeniem?
Współczesne kształty uniwersalizmu na Nordacie przybierają też niestandardowe formy. Nordacka Unia Informatyczna, w której Nan Di i Kiriania uczestniczą jako równorzędni aktorzy, pokazuje, że uniwersalizacja może przebiegać przez współpracę techniczną i wzajemne zależności funkcjonalne. To uniwersalizm mniej widowiskowy niż oficjalne deklaracje Imperatorów, co nie znaczy, że mniej skuteczny. Działanie na wspólnym forum tworzy codzienne więzy wymiany i zależności, które kształtują zachowania bez formalnego podporządkowania jednego organizmu innemu. Pytanie, które się z tego rodzi, brzmi: czy takie techniczne i instytucjonalne powiązania stworzą bazę do nowej imperialnej nadbudowy, czy też stare nadbudowy doprowadzą do rozsadzenia technicznej bazy?
Federacja Nordacka (wraz z oplatającą je siecią stowarzyszeń) jest organizmem wciąż nie w pełni określonym: może być demokratycznym imperium, powstałym w oparciu o nowy mit imperialny, oparty na pannordatyzmie, albo formą rozbudowanego państwa narodowego, jeśli centrum zmierzać będzie do uniformizacji i tłumienia różnorodności form życia na Nordacie. To, co odróżni jedną trajektorię od drugiej, nie musi i prawdopodobnie nie będzie wynikać z oficjalnych aktów prawnych, lecz z praktyki, tj. mechanizmów rozstrzygania sporów, sposobu doboru elit i przejrzystości instytucji.
Przyszłość Nordaty zależy od trzech powiązanych czynników: od technologii i sposobu integracji, od równowagi instytucjonalnej i od narracji, która pełni funkcję legitymizacyjną władzy. Możliwych jest kilka trajektorii: trwała równowaga wielu centrów, synteza idei w ramach pannordackego imperium i nowej mitologii politycznej, albo dominacja jednej tradycji poprzez kolejną translatio imperii - tym razem na rzecz imperium o zasięgu kontynentalnym. Która z tych dróg zostanie podjęta, zależeć będzie od codziennej praktyki - od sposobów, w jakie rozwiązywane będą konflikty, jak szeroka będzie partycypacja i czy codzienne mechanizmy władzy będą transparentne.