Minął niemal rok od zawarcia Traktatu Lennego między Nową Ordą a Cesarstwem Nandyjskim. Dokument, który początkowo budził ostrożność, dziś uznawany jest za punkt zwrotny w relacjach dwóch odmiennych światów. Nie był to akt podporządkowania, lecz próba zbudowania wspólnoty na zasadzie równowagi i w oparciu o ideę imperium. I ta próba, jak się okazuje, przynosi trwałe rezultaty.
W wymiarze kulturowym zaszły zmiany, które choć nie spektakularne, są znaczące. W miastach Nan Di pojawiają się przestrzenie inspirowane tradycją stepową — dzielnice ordyjskie stają się elementem krajobrazu nandyjskich miast. W Nowej Ordzie rośnie zainteresowanie nandyjskimi formami organizacji, zwłaszcza w edukacji i przemyśle. Wymiana nauczycieli, uczonych i artystów nie jest już wyjątkiem, lecz praktyką. Młodsze pokolenie coraz częściej traktuje znajomość obu kultur jako naturalny zasób, nie jako wyzwanie.
Politycznie, układ okazał się stabilny. Keisarnod, rada imperium, złożona z przedstawicieli obu stron, działa sprawnie i bez większych napięć. Nowa Orda zachowała swoją autonomię w sprawach wewnętrznych, ale jej głos w kwestiach imperialnych jest słyszany i uwzględniany. Nan Di zyskało nie tylko zabezpieczenie północnych granic, lecz także partnera, który wnosi do wspólnoty inną perspektywę — bardziej elastyczną, odporną na schematy.
Gospodarka zaczęła się wyraźnie zazębiać. Szlaki handlowe są utrzymywane i rozwijane, przedsiębiorcy nandyjscy i ordyjscy darzą się coraz większym zaufaniem. Wspólne przedsięwzięcia, zwłaszcza w zakresie rolnictwa, przemysłu i transportu, pokazują, że różnice organizacyjne mogą się uzupełniać. Nie doszło do unifikacji, ale pojawiła się zdolność do współpracy.
Po roku można już postawić tezę: udało się zbudować trwałą wspólnotę. Nie przez zatarcie różnic, lecz przez ich uznanie. Nie przez asymilację, lecz przez współdziałanie. Nowa Orda i Nan Di nie stały się państwem unitarnym — i nie musiały. Wystarczyło, że nauczyły się działać razem, bez potrzeby dominacji. To właśnie w tej równowadze tkwi siła przyjaźni.
Przed nami wiele wspólnych wyzwań, związanych z nieobecnością Imperatora, relacjami z Federacją Nordacką oraz zmienną sytuacją na obszarze przestrzeni postbrodryjskiej. Jednak dzięki solidarności i współpracy możemy wyjść z tych trudności obronną ręką.
Jesteśmy spadkobiercami wielkiej Brodrii, wielkiej Brodrii świętych, carów, wielkiej Brodrii Adama Aleksandra i Aleksandry Izabelli, tego Imperium Brodryjskiego, wielkiego i oświeconego, o wielkiej kulturze i człowieczeństwie. Nigdy nie wyzbywajmu się tego dziedzictwa. Jesteśmy dziedzicami wielkiej matki Brodrii.