Ja poffiem tak: noffonordatyzmu to chyba używa terass głównie August, ja ffsm nffm co to jest naffet. Długo był noffonordacki jako no po prostu noffa ffersja nordackiego, ale noffonordatyzm? To coś noffego.
Ff tym August już tu dobrze no nakreślił nasze główne cechy polityczne a Buruś zrobił świetną wręcz analizę historii kształtowania się naszych poglądów i symboli; ja nakreślę więc parę no tzw słów z perspektywy duchowej.
Głupkowatość to, ostatecznie i fundamentalnie, ruch społecznej odnowy ideowej bardziej niż cokolwiek innego (aspekt polityczny jest tu wtórny). Podążać za głupkowatością, to znaczy: być jak Noffy Mikronauta.
Noffy nie ma jeszcze kompleksów, nie ma nic do udowodnienia, nikt się nim jeszcze nie wysługuje, nie musi bronić przynależności do żadnego stoliczka, nie ma ukrytych motywów i agend, nie próbuje użyć inżynierii społecznej do osiągnięcia czegokolwiek - Noffy po prostu jest. Dopiero przybył do Mikroświata, zachwyca go to różnorodne i pełne głębi uniwersum. Pisze szczerze i otwarcie, nie zważa na błędy w składni i pisowni. Jest w mikronacjach kiedy chce i robi sobie przerwy kiedy chce, bo to w końcu rozrywka. Nie ma drugich etatów, nie zna idei przypodobywania się opinii międzynarodowej. Jest po prostu Noffym. Wyznawcy Głupkowatości starają się być jak Noffy.
W opozycji do idei Noffego stoi Starry. Starry właśnie musi ciągle udowadniać swoją wartość, no bo jeśli nie w realu, to gdzie? Sam został potraktowany z góry jako Noffy, więc teraz, jako Sstarry, domaga się, by tak samo traktowano kolejnych Noffych. Uważa to za chrzest bojowy: jeśli cierpliwie będziesz znosić wyzwiska i naśmiewywania się sstarrych, dumnych z tego, że wcześniej odkryli mikronacje i mają już pierwszy etap działalności za sobą, zostaniesz zauważony wśród innych Noffych, awansowany do Stoliczka, gdzie w końcu wybaczą ci, że kiedyś byłeś Noffy. Staniesz się pełnoprawnym Mirkiem, twoim zadaniem będzie teraz utrzymywanie mechanizmu zabijania noffych, żeby do Elyt mogli dołączać tylko tacy jak ty; musisz także rekrutować kolejnych kandydatów na Sstarrych i utrzymywać wspólny standard dyskusyjny Poffagi. Brzmi jak sekta lub piramida finansowa?
No i bardzo słusznie, bo to jest dosłownie to. Sstarrzy nie znoszą Głupkowatości i jej wyznawców właśnie dlatego, że omija te machanizmy stygmatyzacji i traumy pokoleniowej. Podział Noffy/Sstarry, wbrew płytkiemu rozumieniu ludzi pokroju Mosskwicza, nie jest dosłowny, ale właśnie ideowy. Głupkowatość nie polega na nienawidzeniu wszystkiego, co stare i glazowaniu wszystkiego, co noffe; nie jest tym bardziej niczym w rodzaju progresywizmu, nie postuluje obalania norm i standardów - wywodzi się wszak z starożytnych tradycji kirystycznego "stoicyzmu". Centralną tezą głupkowatości jest powszechna, uniwersalna, niepodzielna, niezbywalna, nieudowodnialna i nieprzemijająca godność mikronauty - każdy Mikronauta, od v-poczęcia do naturalnej v-śmierci jest chcianym i wartościowym członkiem tej społeczności. Nie trzeba tego udowadniać, nie można stracić tego statusu, nikt nie ma prawa ustalać norm, wedle których oceniać się będzie, czy ktoś ma prawo tu być, czy nie. Jeśli komuś ktoś się nie podoba, to niech zmieni forum albo ustawi sobie go na ignorowane. Nikt nie ma prawa nikogo wykluczyć jako niegodnego dyskusji, gdyż Jahwe, Duch Głupkowatości, TomBond, Pierwszy Poruszyciel i wszystkie tego typu świętości ustanowiły prawo, zgodnie z którym jest to zabronione.
Głupkowatość jest więc przede wszystkim ruchem społecznym i w znacznej mierze skierowanym wewnątrz. II Federacja doceniła wartość tej ideologii i ustanowiły ją swoją oficjalną doktryną - trochę jak Chiny z konfucjanizmem. Społeczeństwo głupkowatości to po prostu grupa osób, która zamierza kreować swoją wspólną przestrzeń społeczną zgodnie z zasadami tej idei. IIFN może istnieć bez głupkowatości, a głupkowatość bez IIFN, są jednak obecnie połączone w najjaśniejszym sojuszu Dobra przeciwko Sstarrym. Głupkowatość jest nordacka tylko o tyle, o ile wszelkie tego typu libertariańskie ideologie mogą powstać tylko i wyłącznie na Kontynencie Północnym, przez wzgląd na jego wolnościowego ducha, nie skażonego prawie kodeksami Sstarrych. Jest bardzo niewielka różnica między oświeceniem (rozumianych w kategoriach religijnych) a głupkowatością.
To prawda, że samo tłumaczenie głupkowatości jest nie-głupkowate (Noffy przecież nie wytłumaczyłby, na czym polega jego noffość, on po prostu cieszy się tym, że jest), ale wiedząc, że pytania postawione zostały w dobrzej wierze, sądzę, że nie zaszkodzi zrobić tu wyjątku i potem odsyłać Sstarrych do tego właśnie wątku.









