Politycy PKM zaliczają pierwszy punkt na trasie kampanijnej – Eihenberg. W pełnym słońcu przemawia tam właśnie Kamiljan de Harlin.
Szanowni Państwo,
celebrując trwałość i stabilność naszego państwa, które istnieje już od dwóch lat bez żadnych secesji, kryzysów informatycznych ani zamieszek, musimy pamiętać, że ta stabilność nie jest nam dana raz na zawsze. Zmieniamy się my, zmienia się nasze otoczenie. Pojawiają się nowe wyzwania, nowi Obywatele, niektórzy nas opuszczają, inni powracają. Nie sposób nie zauważyć, że nasze społeczeństwo na przestrzeni tych dwóch lat przeszło prawdziwą metamorfozę. Jest nas przede wszystkim znacznie więcej niż u początków państwowości II Federacji Nordackiej. Pojawiają się więc nowe trudności związane z efektywnym zarządzaniem tak różnorodną społecznością, jaką była i staje się coraz bardziej Nordata.
Jednym z największych zagrożeń, przed jakimi stoi II Federacja Nordacka, jest ryzyko narastania prosecesyjnych napięć wynikających z pokrywania się podziałów partyjnych z podziałami narodowymi. Taki układ wręcz prowokuje do narodowego rewanżyzmu w przypadku przegranej danej partii-narodu i stwarza poważne ryzyko dominacji jednej nacji nad całym państwem. Na szczęście PKM odniosło już pierwszy sukces w tej materii - mimo że nie mamy jeszcze żadnych reprezentantów w Kongresie! Samo powstanie naszego ugrupowania doprowadziło do politycznego przetasowania w II Federacji Nordackiej. Wystawione zostały dwie duże, multinarodowe listy do Kongresu - nasza i komitet Inna Nordata. Niestety, nie jest to pełen sukces, ponieważ Koalicja Konserwatywna ponownie wystawiła wyłącznie kandydatów pochodzenia kiryjskiego.
Stojąc dziś na muratyckiej i koribijskiej ziemi, zadaję sobie pytanie: jak nie powielić scenariusza rozpadu I Federacji Nordackiej, który rozpoczął się od secesji Związku Kolektywistycznych Republik Muratyckich, a zakończył wystąpieniem Zjednoczonego Państwa Voxlandu i Westlandu? I chyba znam odpowiedź… Przede wszystkim należy wyraźnie rozdzielić kompetencje władz lokalnych od władz centralnych. Kongres nie może działać na szkodę żadnej z prowincji ani w wyłącznym interesie jednego regionu. Rząd musi reprezentować wszystkie narody! Dlatego musimy postawić tamę autokratycznym rządom, które służą nielicznym zamiast całemu społeczeństwu.
Równie stanowczo należy sprzeciwić się rządom, które zaniedbują narody Nordaty. Władza musi zapewniać dogodne warunki do rozwoju lokalnych kultur i pielęgnowania tradycji narodowych. Nie możemy mieć rządów minimum, które całkowicie ignorują aspekt głębi narracyjnej państwa i nie oferują realnego wsparcia prowincjom. Brak opresji wobec regionów nie może iść w parze z lekceważeniem potrzeb lokalnych społeczności.
Dlatego tak istotne jest dla nas, aby nowa Rada Ministrów rządziła autorytatywnie - otaczała opieką Obywateli, ale jednocześnie była silna. Silna, by bronić integralności naszego państwa. Silna, by skutecznie przeciwdziałać tym, którzy chcieliby rozbijać naszą wspólnotę. Silna, aby nie ulegać krótkowzrocznym naciskom partykularnych grup interesu. Ale przede wszystkim: silna, by efektywnie udzielać pomocy. Silna, by roztaczać swoją opiekę nad Obywatelami. Silna, by rozdawać karty na arenie międzynarodowej, a nie ulegać wpływom Starego Świata.
Musimy stworzyć państwo, w którym każdy naród Nordaty czuje się bezpieczny, szanowany i reprezentowany. Państwo, które będzie domem dla wszystkich - niezależnie od pochodzenia, języka czy tradycji - i które potrafi przekuć tę różnorodność w źródło siły, a nie podziałów. Tylko wtedy możemy mówić o prawdziwej, trwałej stabilności. O ile dotychczasowy model rządzenia KK się sprawdzał do momentu, kiedy Kirowie stanowili 80% wszystkich Obywateli II FN, to teraz jest on kontrskuteczny. Władza wypala się od siedzenia na stołkach od 2 lat. Skoro zmieniły się czasy, to nadszedł też czas na zmianę rządu!