Wczorajsze opóźnienia w porcie promowym w Rosku nad Morzem spowodowały, że Waksmanbus nie dotarł do Poz zgodnie z planem. Zamiast wieczornego wiecu, kandydat pojawił się dopiero dziś około południa. Prom przypłynął do Nadmorzyc wczesnym rankiem - słońce ledwie przebiło się przez mgły Umelu, gdy czarno-biały autokar znów ruszył w drogę.
Poz powitało kandydata inaczej niż dotąd. Cicho, z dystansem, ale nie wrogo. Na placu przed Domem Ludowym zebrali się mieszkańcy - głównie Umelowie, potomkowie ludzi, którzy kilka lat temu próbowali żyć w oderwaniu od Muratyki. Dziś są znów częścią Republiki - choć wielu z nich wciąż nie ufa władzy.
W końcu na podest wkroczył Waksman, i zaczął przemawiać:
Cytat:Obywatele Poz. Towarzysze.
Przybywam z opóźnieniem, ale z otwartym sercem. Tak jak historia bywała poplątana - tak i nasze przybycie nie było proste. Ale najważniejsze, że jesteśmy. Razem.
Nie ma silnej Muratyki bez Poz, bez Umelu, bez tej ziemi. To ziemia mądrych ludzi, którzy mają prawo pamiętać, ale i prawo wrócić do wspólnoty - nie przez siłę, ale przez wybór.
W demokracji kalkilistycznej nikt nie zostaje zapomniany. W Poz będą takie same konsultacje, prawa, inwestycje jak w Zwierzogrodzie czy Ambergen. Bo jesteście częścią tej samej opowieści. I ja tę opowieść chcę pisać z Wami.
Nie obiecuję wszystkiego. Ale obiecuję, że nie odejdziemy stąd jak poprzednicy. Zostaniemy. I będziemy Was słuchać. Bo Muratyka to nie tylko wielkie miasta - to także ziemie odzyskane, przez szacunek i dialog.
Z tego miejsca chciałem się też odnieść do słów, które wczoraj padły na wiecu kontrkandydata @Peetri Romanaav w Sarajsku. Z szacunkiem słuchałem się w jego słowa. Piotr jest człowiekiem, z którym miałem zaszczyt współpracować w trudnych czasach dla IV Republiki. Nasze drogi się przecinały, bo wierzyliśmy w stabilność i odbudowę.
Dziś jednak proponujemy Muratyce dwa różne kierunki.
Nie jestem zwolennikiem federalizacji Muratyki. Wierzę w republikę unitarną, silną jednolitą i sprawiedliwą. Ale zarazem - głęboko zakorzenioną w lokalnych tradycjach, w różnorodności naszych regionów, w historii Umelu, Azymutii, Koribii, Dwuwyspu.
Demokracja kalkilistyczna nie oznacza chaosu. Oznacza wspólnotę. W której każdy ma głos, ale wszyscy mają też wspólną odpowiedzialność.
I w tym duchu odpowiadam Towarzyszowi Romanowowi: nie buduję Muratyki czułej - buduję Muratykę silną i rozumną.
A to różnica zasadnicza.
Waksman następnie zszedł z podestu, i udał się w tłum. Po kilku godzinach rozmów, krótkich konsultacjach z lokalnymi przedstawicielami społeczności umelskiej i spacerze po rynku, Kaspar wrócił do autobusu. Tłum towarzyszył mu już nieco śmielej - kilku młodych Umelów pozdrowiło go gestem ręki, ktoś wręczył niewielką paczkę z lokalnym chlebem i herbatą ziołową.
Waksmanbus ruszył w dalszą drogę. Kolejny przystanek: Siegerstadt (błędnie oznaczony na mapie Waksmanbusa jako "Rammsteinstadt").

