Mmmmm, aż mam ochotę zaproponować wprowadzenie gospodarki która oparta byłaby na łańcuchu produkcyjnym.
Łańcuchy produkcyjne? Czyli np. w Azymuckim Ulenie wycinamy lasy, potem transportujemy do tartaku i robimy deski, a potem np. do fabryki mebli. Miodnie! Oczywiście to z drewnem to tylko przykład. Mogę jedynie powiedzieć, że ogólnie plany gospodarcze są super. Tylko czy wystarczy nam cierpliwości i, przede wszystkim, chęci? ?










