Tak jak usiadł na kamieniu, tak sobie leciał w kosmosie rozległym. Nagle przed nim ukazała się planeta, więc starał się ze wszystkich sił nakierować asteroidkę przeolbrzymich rozmiarów na tę właśnie planetę, by mógł na nią zeskoczyć wprost do oceanu.

Obawiał się jednak służb wojskowych na planecie zasiedziałych, którzy by zestrzelili kamyczek zbyt blisko lecący w obawie, że potrąci planetę. Tak się jednak nie stało, a ten mógł spaść mimowolnie w przestworza planety.
Czy przeżyje? Tego nie wie nikt lub prawie nikt.


